Guglielmo Vicario udzielił wywiadu TuttoSport, w którym po raz pierwszy szerzej odniósł się do zakończenia trzech sezonów w Tottenhamie. Bramkarz trafił do Juventusu na wypożyczenie, a turyński klub ma opcję wykupu za 8,5 mln funtów latem przyszłego roku.

Sytuacja Włocha stała się jasna, gdy pod koniec ubiegłego sezonu miejsce między słupkami przejął Antonín Kinský. W ostatnich miesiącach w Londynie Vicario zbierał sporo krytyki, choć jego bilans w klubie zawiera też piąte miejsce w lidze w debiutanckim sezonie i triumf w Lidze Europy w kolejnym.

„Nie lubię mówić o przeszłości”

Zapytany o to, jak zakończył się jego okres w Tottenhamie, Vicario nie chciał wchodzić w szczegóły. — Nie lubię mówić o przeszłości ani o tym, co powinno albo mogło zostać zrobione. Pewne rzeczy się nie zgrały, prawdopodobnie z różnych powodów, których nie ma teraz sensu wymieniać — powiedział bramkarz.

Dodał, że chce skupić się na teraźniejszości i zachować równowagę w nowym rozdziale kariery. Jednocześnie podkreślił, że wyjazd za granicę wiele mu dał: inne kultury, języki, szatnie i metody pracy sprawiły, że wraca do Włoch jako bardziej dojrzały i kompletny zawodnik.

Ciepłe słowa o De Zerbim

To właśnie Roberto De Zerbi odstawił Vicario na ławkę, stawiając w walce o utrzymanie na Kinským. Mimo to relacje między rodakami — w wersji bramkarza — pozostały bardzo dobre.

— Jaka była nasza relacja? Fantastyczna, od pierwszego dnia. Dziękuję mu, zrobiłem to osobiście w dniu, w którym podpisałem kontrakt z Juventusem — mówił Vicario. Chwalił trenera za bezpośredniość i dotrzymywanie słowa, podkreślając, że to De Zerbi umożliwił mu wykonanie kroku, o którym myślał, i wsparł go w tej decyzji.

Sam Vicario trafia do klubu, który — jak sam zaznacza — ma ogromną historię, strukturę i ambicje. To ma być wyzwanie napędzające go na co dzień.