Ja nie krytykuję jak to ująłęś "mocnej perkusji"-tylko tzreba znać różnicę między tępym w nią rąbaniem a napierdalaniem ale z pomysłem. Ja też uwielbiam taką perkusję, ostre nawet jednostajne naparzańsko ale powtarzam - z jakimś na to pomysłem. Mój główny, w zasadzie chyba nawet jedyny, zarzut do Calibana to właśnie niejaka bezmyślność, monotonia. Tam się nic nie zmienia, wszystko jest jednostajne-perkusja i wokal. I dlatego nie robi na mnie Caliban większego wrażenia. Tu jest moim zdaniem wyższość BMTH- oni zaskakują a przez to siła rażenia jest większa. Potrafią z wdziękiem bawić się core'owymi zabawkami-growlem, "mocną perkusją". Słowem Caliban jest nudny bo przewidywalny. A i tak zdecydowanie te dwa, jak i każde inne core'owe zespoły leje na łeb fińskie Rytmnihairio. Mieszanka chyba wszystkich gatunków, podgatunków itp. metalu i core'u (sam zespół określa swoją muzykę jako surmacore). Tam co prawda nie ma takiej zabawy melodyką, kontarstowania jej z brutalnością i mocą, ale to jest tak "[połamana" muzyka, że ma moc przeogromną-to co wyczynia perkusista to jest kwinetsencja takiej muzyki. Jest twardo, agresywnie ale z polotem. Rytm się gubi, łamie, potarfi dopieprzyć z całą mocą w najmniej oczekiwanym momencie. Gitary też najpierw "warczą" by za chwilę, z zaskoczenia, urwała się taka solówka, że i Glimour by się zadumał. I wreszcie wokal Unte (Untego?). Genialny, chaotyczny ale ten chaos jest celowy. Pełen fałszu ale to też jest fałsz przemyślany, idealnie wpasowany w resztę.
Generalnie-cenię sobie takich wykonawców, którzy mają pomysł na siebie i jednocześnie jest to coś nowego. Muzyką trzeba się bawić, ona musi być zaskakująca, no brakuje mi tu określeń. To jest najpewniej kwestia gustu ale Caliban jest za sztywny, przewidywalny, monotonny i zwyczajnie nudny. Jest owszem brutalny jak lubię, potrafią przygrzać po garach potężnie ale nudno
Ja nie krytykuję jak to ująłęś "mocnej perkusji"-tylko tzreba znać różnicę między tępym w nią rąbaniem a napierdalaniem ale z pomysłem. Ja też uwielbiam taką perkusję, ostre nawet jednostajne naparzańsko ale powtarzam - z jakimś na to pomysłem. Mój główny, w zasadzie chyba nawet jedyny, zarzut do Calibana to właśnie niejaka bezmyślność, monotonia. Tam się nic nie zmienia, wszystko jest jednostajne-perkusja i wokal. I dlatego nie robi na mnie Caliban większego wrażenia. Tu jest moim zdaniem wyższość BMTH- oni zaskakują a przez to siła rażenia jest większa. Potrafią z wdziękiem bawić się core'owymi zabawkami-growlem, "mocną perkusją". Słowem Caliban jest nudny bo przewidywalny. A i tak zdecydowanie te dwa, jak i każde inne core'owe zespoły leje na łeb fińskie Rytmnihairio. Mieszanka chyba wszystkich gatunków, podgatunków itp. metalu i core'u (sam zespół określa swoją muzykę jako surmacore). Tam co prawda nie ma takiej zabawy melodyką, kontarstowania jej z brutalnością i mocą, ale to jest tak "[połamana" muzyka, że ma moc przeogromną-to co wyczynia perkusista to jest kwinetsencja takiej muzyki. Jest twardo, agresywnie ale z polotem. Rytm się gubi, łamie, potarfi dopieprzyć z całą mocą w najmniej oczekiwanym momencie. Gitary też najpierw "warczą" by za chwilę, z zaskoczenia, urwała się taka solówka, że i Glimour by się zadumał. I wreszcie wokal Unte (Untego?). Genialny, chaotyczny ale ten chaos jest celowy. Pełen fałszu ale to też jest fałsz przemyślany, idealnie wpasowany w resztę.
Generalnie-cenię sobie takich wykonawców, którzy mają pomysł na siebie i jednocześnie jest to coś nowego. Muzyką trzeba się bawić, ona musi być zaskakująca, no brakuje mi tu określeń. To jest najpewniej kwestia gustu ale Caliban jest za sztywny, przewidywalny, monotonny i zwyczajnie nudny. Jest owszem brutalny jak lubię, potrafią przygrzać po garach potężnie ale nudno.