Tak, ja wiem chłopaki, prawdziwy metal skończył się na pierwszych czterech taktach "Metal Massacre". Wczoraj wymyśliliśmy to z dwoma kumplami, z których jeden jest od nastu lat zatwardziałym metalowcem (tyle że ostatnimi czasy, od jakichś dwóch lat, normalnieje - krótkie włosy, czyste ciuchy bez płomieni, pentagramów etc. - cóż, z wiekiem przychodzi otrzeźwienie). "Prawdziwi metalowcy" przyszli tam tylko na Behemotha, reszta to chamska komercha, zupełnie przereklamowana.
Fajne jest to, że tak myślący ludzie śmieją się z "hiphopowców" (w cudzysłowie nieprzypadkowo) i vice versa, choć ci też słuchają tylko składów, które sprzedały maksymalnie 50 płyt. "Może i marnie, ale się starają, a poza tym się nie sprzedali":D Też znam te teorie, że o najlepszych kapelach nikt nigdy nie usłyszał, tak samo jak o najwybitniejszych pisarzach, filozofach, filmowcach, a poza tym to Amerykanie lądowanie na Księżycu zrobili w studio
Tak, ja wiem chłopaki, prawdziwy metal skończył się na pierwszych czterech taktach "Metal Massacre". Wczoraj wymyśliliśmy to z dwoma kumplami, z których jeden jest od nastu lat zatwardziałym metalowcem (tyle że ostatnimi czasy, od jakichś dwóch lat, normalnieje - krótkie włosy, czyste ciuchy bez płomieni, pentagramów etc. - cóż, z wiekiem przychodzi otrzeźwienie). "

rawdziwi metalowcy" przyszli tam tylko na Behemotha, reszta to chamska komercha, zupełnie przereklamowana.
Fajne jest to, że tak myślący ludzie śmieją się z "hiphopowców" (w cudzysłowie nieprzypadkowo) i vice versa, choć ci też słuchają tylko składów, które sprzedały maksymalnie 50 płyt. "Może i marnie, ale się starają, a poza tym się nie sprzedali"

Też znam te teorie, że o najlepszych kapelach nikt nigdy nie usłyszał, tak samo jak o najwybitniejszych pisarzach, filozofach, filmowcach, a poza tym to Amerykanie lądowanie na Księżycu zrobili w studio.