Aapa coś ty sobie ubzdurał - bez uraz, że tu jakaś duma poznaniaków została dotknięta?? Generalnie nie rozumiem o co chodzi z tym, że dyskusja zeszła na Lecha? Nie, cały czas jest o polskiej piłce, powiem więcej mało było tematów, które mimo tylu postów cały czas są tak blisko tematu źródłowego. Lech to tylko przykład, sam raz czy dwa dodatkowo to podkreślałem. Może w tym kraju marazmem obszytym, każdy przykład który jest może i sporny, ale jednak na plus, musi przejść kilka zamachów, bo nie tapla się w gnoju jak inne. Przecież Lech to przykład, jakiś obraz, że jednak można. Jakoś nie mogę się oprzeć, że wiele niedobrego w naszej skopanej jest dzięki kibicom. TO taka nasza przywara, mówić, że za górami, za wielką wodą to grają, a u nas to bieda korupcja i takie tam. Zamiast iść na stadion lepiej jest pomarudzić w domu, że wszystko jest złe - do nikogo osobiście nie piję! A może tak iść na stadion, może pokrzyczeć, może kupić szalik? Tylko nie piszcie, że jest mało bezpiecznie, wulgarnie i takie tam. Tak jest głownie dlatego ,że tylko tacy tam zostają, że nie ma alternatywy, że z nimi musi liczyć się klub. A co było w Anglii w latach 80? Tam był ruch chuligański rozwinięty na taką skalę, że my tu teraz to jest pikuś? Jednak mimo przciwności "normalni" przetrwali, bo liczył się klub, barwy. Nie te iluzoryczne, ale prawdziwe. Stadion, kumple na nim, piwo po i kilka przed, wstrętne frytki, radocha z wygranej i rozpacz po porażce. W końcu to oni wygrali. Wiem, że jest korupcja, że to ni wygląda jak powinno, że masę rzeczy trzeba zrobić, tylko dlaczego piłka jest najpopularniejsza, dlaczego to cały czas wielka, może na razie nie ujarzmiona siła? To naprawdę jest powoli tak, że jesteśmy gatunkiem konsumnetów. Ktoś nam ma podać gotowca, najwyższych lotów, w pięknej oprawie, zrobić promocję na bilet rodzinny, a my może łaskawie wybierzemy jego ofertę! Takie "cezary" z nas. Kciuk pójdzie w górę albo w dół. No taką drogą możemy iść, jasne, wszystko ku temu zmierza. Tylko wtedy nie miejmy pretensji do Ghalyego, że rzuca koszulkę, do Berby, że nie gr na całego, bo niby jakim prawem mają się identyfikować z klubem, w zasadzie jakim klubem? Grupą konsumentów, o numerze pesel, charakteryzującego się danym wiekiem, wykształceniem, płcią itp. Ma się identyfikować z ludzmi, którzy są na stadionie tylko dlatego, że są wystarczająco majetni, że w przypływie absurdu wybrali na ten sezon piłkę nożną, a nie bobsleje? Na całe szczęście- jeszcze, piłka taka nie jest, i dobrze!
Ginola, nie żebym chciał cie przekonać, do swoich racji, ale cały czas mam wrażenie, że tak jakbyś chciał wszystko wsadzić na jedną szalkę i zrobić dla tego jakąś przeciwagę. Tu nie chodzi o to, żę ITI ma rację w dłuższej mierze czasowej, a Lech to tylko rozwiązanie na teraz. Właśnie dlatego tak mocno akcentowałem to jak to się urodził obecny Kolejorz. To nie jest porównanie z Legią - przy okazji również uważam, że szefostwo robi najcięższą, ale bardzo dobrą robotę. W Lechu odbywa się to tak, bo inne są tego korzenie, a w Legii inaczej, bo sytuacaj tego wymaga. Drogi różne, ale skuteczne i słuszne. Ja przynajmniej nie pojmuję tego jako drogę lepszą i gorszą.
Co do GW, to poweim tyle, że bardzo ją lubię, ale nie znaczy to, że wszystko tam jest najwyższych lotów, że nie znajdzie się tam ścierwo i, że blog czy nie blog nie zaświadcza w jakiś sposób o całej gazecie, bo skoro jest się z czymś/kimś powiązanym to to wymaga też pewnej odpowiedzialności, chociażby w piśmie
Aapa coś ty sobie ubzdurał - bez uraz, że tu jakaś duma poznaniaków została dotknięta?? Generalnie nie rozumiem o co chodzi z tym, że dyskusja zeszła na Lecha? Nie, cały czas jest o polskiej piłce, powiem więcej mało było tematów, które mimo tylu postów cały czas są tak blisko tematu źródłowego. Lech to tylko przykład, sam raz czy dwa dodatkowo to podkreślałem. Może w tym kraju marazmem obszytym, każdy przykład który jest może i sporny, ale jednak na plus, musi przejść kilka zamachów, bo nie tapla się w gnoju jak inne. Przecież Lech to przykład, jakiś obraz, że jednak można. Jakoś nie mogę się oprzeć, że wiele niedobrego w naszej skopanej jest dzięki kibicom. TO taka nasza przywara, mówić, że za górami, za wielką wodą to grają, a u nas to bieda korupcja i takie tam. Zamiast iść na stadion lepiej jest pomarudzić w domu, że wszystko jest złe - do nikogo osobiście nie piję! A może tak iść na stadion, może pokrzyczeć, może kupić szalik? Tylko nie piszcie, że jest mało bezpiecznie, wulgarnie i takie tam. Tak jest głownie dlatego ,że tylko tacy tam zostają, że nie ma alternatywy, że z nimi musi liczyć się klub. A co było w Anglii w latach 80? Tam był ruch chuligański rozwinięty na taką skalę, że my tu teraz to jest pikuś? Jednak mimo przciwności "normalni" przetrwali, bo liczył się klub, barwy. Nie te iluzoryczne, ale prawdziwe. Stadion, kumple na nim, piwo po i kilka przed, wstrętne frytki, radocha z wygranej i rozpacz po porażce. W końcu to oni wygrali. Wiem, że jest korupcja, że to ni wygląda jak powinno, że masę rzeczy trzeba zrobić, tylko dlaczego piłka jest najpopularniejsza, dlaczego to cały czas wielka, może na razie nie ujarzmiona siła? To naprawdę jest powoli tak, że jesteśmy gatunkiem konsumnetów. Ktoś nam ma podać gotowca, najwyższych lotów, w pięknej oprawie, zrobić promocję na bilet rodzinny, a my może łaskawie wybierzemy jego ofertę! Takie "cezary" z nas. Kciuk pójdzie w górę albo w dół. No taką drogą możemy iść, jasne, wszystko ku temu zmierza. Tylko wtedy nie miejmy pretensji do Ghalyego, że rzuca koszulkę, do Berby, że nie gr na całego, bo niby jakim prawem mają się identyfikować z klubem, w zasadzie jakim klubem? Grupą konsumentów, o numerze pesel, charakteryzującego się danym wiekiem, wykształceniem, płcią itp. Ma się identyfikować z ludzmi, którzy są na stadionie tylko dlatego, że są wystarczająco majetni, że w przypływie absurdu wybrali na ten sezon piłkę nożną, a nie bobsleje? Na całe szczęście- jeszcze, piłka taka nie jest, i dobrze!
Ginola, nie żebym chciał cie przekonać, do swoich racji, ale cały czas mam wrażenie, że tak jakbyś chciał wszystko wsadzić na jedną szalkę i zrobić dla tego jakąś przeciwagę. Tu nie chodzi o to, żę ITI ma rację w dłuższej mierze czasowej, a Lech to tylko rozwiązanie na teraz. Właśnie dlatego tak mocno akcentowałem to jak to się urodził obecny Kolejorz. To nie jest porównanie z Legią - przy okazji również uważam, że szefostwo robi najcięższą, ale bardzo dobrą robotę. W Lechu odbywa się to tak, bo inne są tego korzenie, a w Legii inaczej, bo sytuacaj tego wymaga. Drogi różne, ale skuteczne i słuszne. Ja przynajmniej nie pojmuję tego jako drogę lepszą i gorszą.
Co do GW, to poweim tyle, że bardzo ją lubię, ale nie znaczy to, że wszystko tam jest najwyższych lotów, że nie znajdzie się tam ścierwo i, że blog czy nie blog nie zaświadcza w jakiś sposób o całej gazecie, bo skoro jest się z czymś/kimś powiązanym to to wymaga też pewnej odpowiedzialności, chociażby w piśmie.