Mogłem zostać w Sport.pl i pracować tam tyle ile wcześniej, ale wolałem ograniczyć swoje obowiązki tam i zaangażować się w Ekstraklasa.tv. Nie jest to więc kwestia musu, kasa dodam praktycznie ta sama. Od małego uwielbiałem jak mnie starszy zabierał na mecze (i tak za mało!), później jak chodziłem sam to odpuszczałem tylko jak miałem powyżej 38 st. Celsjusza. Zawsze moim idolem był Roberto Baggio, ale w sumie w drugim obiegu (tym swojskim) wyrobili sobie Stolarczyk, Majdan, Dymkowski czy Moskalewicz. I w sumie plakat Baggio miałem jeden, plakatów Juskowiaka, Brzęczka czy właśnie Ola ze Stolarzem nie zliczę.
[quote=Marcin]A na to nasze "sztuczne" kibicowanie można spojrzeć z drugiej strony Ginola-patrz jak wielkie to uczucie, kochamy ten klub mimo, ze go widzimy rzadko i z daleka. O, albo idąc dalej tym porównaniem-jakbyś się zakochał w dziewczynie/chłopaku, którego możesz widywać bardzo rzadko? To co? Wtedy też uczucie jest "sztuczne"?
Mogłem zostać w Sport.pl i pracować tam tyle ile wcześniej, ale wolałem ograniczyć swoje obowiązki tam i zaangażować się w Ekstraklasa.tv. Nie jest to więc kwestia musu, kasa dodam praktycznie ta sama. Od małego uwielbiałem jak mnie starszy zabierał na mecze (i tak za mało!), później jak chodziłem sam to odpuszczałem tylko jak miałem powyżej 38 st. Celsjusza. Zawsze moim idolem był Roberto Baggio, ale w sumie w drugim obiegu (tym swojskim) wyrobili sobie Stolarczyk, Majdan, Dymkowski czy Moskalewicz. I w sumie plakat Baggio miałem jeden, plakatów Juskowiaka, Brzęczka czy właśnie Ola ze Stolarzem nie zliczę.
Po pierwsze to z tego co pamiętam jeszcze jestem redaktorem tej strony i nie robię tego z przymusu

Po drugie już kiedyś poruszałem ten temat o przyjaźni z kimś, z kim się widzisz codziennie, a bliskim kontakcie mailowym z kimś, kogo widziałeś trzy razy w życiu i tak to znasz tylko dzięki nowoczesnym technologiom. Co do laski - przykład jest nietrafny. Jest różnica między laską, którą widujesz rzadko a taką, którą widujesz w telewizji. Ja, jak każdy w moim wieku +/- 5 lat byłem kiedyś zakochany w Brianie Banks czy Jennie Jameson (umie się znaleźć te przykłady na zilustrowanie tezy co?!

), ale była to miłość czysto gazetowo/komputerowo/wideowa



Chyba coś innego od tego, jak się widujesz z laską nawet raz na jakiś czas
Ja też sobie nie robię takich podziałów. Po prostu rzuciłem argument, który świadczy moim zdaniem za naszym futbolem. Najlepszego meczu Tottenhamu w telewizji nie przeżyje się tak jak spotkania Pogoni/Lecha/Wisły/Lechii etc. obejrzanego na żywo wraz z kilkunastoma tysiącami ludzi. Stare baby i debile w telewizji mówią, że bandytyzm, że każdy normalny czuje się zagrożony, że nie wypada chodzić, bo to rozrywka dla motłochu. Ja się tak wychowałem i tyle, zawsze najlepsze będzie dla mnie obejrzenie meczu na żywo, sama gra jest drugorzędna, nawet beznadziejna wywołuje ogromne emocje. Oczywiście działa też to, że jestem ze Szczecina i przez cały mój okres chodzenia regularnie na mecze było tam po kilkanaście tysięcy ludzi. Gdybym miał kibicować, z całym szacunkiem, Ilance Rzeplin czy Omedze Kleszczów to może wyglądałoby to inaczej. A tak, pewnie jakbym urodził się w Albanii i na meczach mojego klubu od małego widziałbym taką atmosferę to mówiłbym, że liga albańska jest ciekawsza.
Najprawdopodobniej ani jeden bo spuściliśmy im łomot 3-0 na wyjeździe

. Nawiasem mówiąc fajny mecz, dużo walki, poświęcenia, sporo ładnych akcji. Momentami oczywiście widać było braki umiejętności, ale w końcu grały zespoły z I. i II. ligi. I co było na maxa. fajne? To co pamiętam z Pogoni jak grała w A-klasie czy czwartej lidze, choć wtedy łaziłem dość rzadko. Kolesi z żelem na włosach może na boisku było ze dwóch, reszta to normalne chłopaki, które grają w piłę a nie robią cyrk dookoła. Czego o wielu piłkarzach Ekstraklasy powiedzieć nie można, o kolesiach z Zachodu już nie wspominając. Podoba mi się to, że Ci goście nie robią się na gwiazdy. Zdają sobie sprawę z tego, że jedyne co w życiu umieją to kopać w miarę prosto piłkę i tyle. I to mnie też strasznie wkur**a w tych piłkarzach z Zachodu. Oni nie są zwyczajnymi ludźmi nawet dla swoich rodaków, nie robią w życiu nic trudnego ani pożytecznego, a uważają się za bogów. U nas wielu też w ten sposób odje**ło, ale wielu jest ciągle normalnymi chłopakami z podwórka.