Niezły futbol w wykonaniu piłkarz Tottenhamu w tym sezonie oglądamy niezwykle rzadko. Grę bardzo dobrą jeszcze rzadziej. Świetnego spotkania Kogutów nie przyszło nam jeszcze oglądać. Aż do dzisiejszej konfrontacji w czwartej kolejce Ligi Mistrzów przeciwko Interowi Mediolan. Zawodnicy z White Hart Lane rozegrali bowiem znakomite zawody. Cudowne szarże lewym skrzydłem przeprowadzał Gareth Bale, który zostawiał daleko w tyle najlepszego prawego obrońcę świata, Brazylijczyka Maicona. Wspaniale spisywał się środek pola, z Rafaelem Van der Vaartem oraz Luką Modriciem na czele. I to właśnie akcja tych dwóch zawodników w 18 minucie spotkania wyprowadziła podopiecznych Harry'ego Redknappa na prowadzenie. Chorwacki rozgrywający Kogutów dość szczęśliwie utrzymał się przy piłce na 25 metrze przed bramką Interu, lecz po chwili popisał się cudownym podaniem na wolne pole do Van der Vaarta, związującym nogi trzem obrońcom Nerroazzurich, a graczowi rodem z Holandii nie pozostał już nic innego jak pokonać bramkarza rywala.
Gospodarze nie chcieli jednak na tym poprzestać i w dalszym ciągu parli w stronę pola karnego Interu, jakby chcieli udowodnić, że buńczuczne zapowiedzi Van der Vaarta w twitterowej konfrontacji z Weasleyem Sneijderem, nie były czczym gadaniem. Kilka chwil po trafieniu sprowadzonego z Realu Madryt pomocnika, w wybornej sytuacji znalazł się Peter Crouch, jednak nasz napastnik najwidoczniej tak bardzo chciał zdobyć gola, że nie zauważył lepiej ustawionego Holendra i ostatecznie minimalnie przestrzelił.
Swoje okazje stwarzali również goście. Po najlepszej - uderzeniu Sneijdera z rzutu wolnego sprzed szesnastki Spurs - znakomitą paradą popisał się Carlo Cudicini, który uratował drużynę Tottenhamu przed stratą bramki.
Znakomitą postawę gospodarze kontynuowali w drugiej części gry. Swoją okazję miał Bale, który po błędzie bramkarza przyjezdnych starał się go przelobować, lecz minimalnie chybił. Bliski zdobycia bramki był też Crouch, z kontrą próbował uciec Aaron Lennon, jednak aż do 60 minuty, piłka nie chciała po raz drugi wpaść do bramki zespołu z Italii. Wtedy to na lewym skrzydle wspaniale urwał się walijski pomocnik Kogutów i świetnie wyłożył futbolówkę Peterowi Crouchowi, któremu nie pozostał już nic innego, jak skierować ją za linię bramkową.
Tottenham grał bardzo dobrze, lecz wystarczył jeden błąd defensywy, by Inter wrócił do gry. W 80 minucie obronie londyńczyków znakomicie urwał się Samuel Eto'o, który zwiódł Alana Huttona i mocnym, mierzonym strzałem nie dał Cudiciniemu żadnych szans na skuteczną interwencję.
Inter naciskał coraz mocniej, jednak Tottenham ma w składzie człowieka, który potrafi w pojedynkę przesądzić o losach spotkania. Gareth Bale, bo o nim mowa, swój rajd w 89 minucie rozpoczął od wypuszczenia sobie piłki na odległość 20 metrów, do której błyskawicznie dobiegł. Walijczyk zorientował się, że w polu karnym przyjezdnych na futbolówkę czeka już Roman Pawluczenko i podał mu piłkę tak, by Rosjaninowi nie pozostało nic innego, jak zapewnić swojej drużynie zwycięstwo nad wielkim Interem.
Gdybyśmy w każdym meczu oglądali tak grający Tottenham, piłkarze z północnego Londynu biliby się zapewne o mistrzostwo Premier League. Te jest pewnie na razie poza naszym zasięgiem, ale napawajmy się własną chwilą chwały. Bo to był przecież Tottenham magiczny.
Tottenham Hotspur - Inter Mediolan 3:1
1:0 - Van der Vaart 18.
2:0 - Crouch 60.
2:1 - Eto'o 80.
3:1 - Pawluczenko 89.
Tottenham: Cudicini - Hutton, Kaboul, Gallas, Assou-Ekotto - Lennon (Palacios 84.), Huddlestone, Modrić, Bale - Van der Vaart (Jenas 46.) - Crouch (Pawluczenko 76.)
Inter: Castellazzi- Maicon, Lucio, Samuel, Chivu - Zanetti, Sneijder, Muntari (Obiora Nwankwo 53.) - Biabiany (Coutinho 64.), Eto'o, Pandev (Milito 71.)
Sędzia: V. Kassai
Widzów: 36.310
Żółte kartki:
Tottenham: Hutton 39., Jenas 72., Modrić 90+3.
Inter: Samuel 36., Chivu 51., Lucio 85.