Czwartek[2011.08.11; 15:09]
Ciekawa dyskusja, zaczelo byc mocno emocjonalnie. Temat jest tak szeroki i zlozony, ze ciezko prowadzi sie dyskusje pisemnie - odnosze wrazenie, ze nie jestescie az tak daleko od siebie pod wzgledem pogladow, tylko byc moze akcenty sa troche inaczej rozlozone. Stanislao - to co Marcus mowi o wieku i pewnym spojrzeniu na swiat, to nie zadne wywyzszanie sie, czy pieprzenie starego pryka, tylko oczywista rzecz, ze w tym wieku poglady, a zwlaszcza proponowane rozwiazania sa skrajne, wizja swiata jest mniej lub bardziej manichejska, swiat jest ogolnie prosty i az dziw bierze, ze dotad nikt nie wpadl na te "genialne" rozwiazania. A niestety, to wszystko nie jest takie proste i kazda decyzja niesie za soba okreslone skutki. I nie ma sie na co obrazac, bo to jest naturalna kolej rzeczy, ze wraz z zyciowym doswiadczeniem, wraz z wiekiem perspektywa sie mniej lub bardziej zmienia. Idealnym przykladem z zycia jest partia UPR. Dlaczego partia ta, mimo na pierwszy rzut oka chwytliwego programu, balansuje od zawsze na granicy bledu statystycznego? Wcale nie dlatego, ze jest nielubiana przez establishment/tepiona przez wrogow etc. etc. Przyczyna jest prosta - jest to partia, z ktorej sie wyrasta. Proponowane przez nia proste rozwiazania to jest wlasnie punkt widzenia osob wchodzacych dopiero w doroslosc (albo wrecz licealistow) - wszystkie problemy maja banalnie proste rozwiazania, zlikwidujmy podatki, zlikwidujmy policje, zlikwidujmy ubezpieczenia spoleczne, niech kazdy troszczy sie o siebie, a jak jest glupi i przepije cala kase, to na starosc niech zdechnie w rynsztoku. No i takie proste rozwiazania trafiaja do mlodych, ale po jakims czasie widza oni, ze krol jest nagi. A ze zdarzaja sie jednostki glosujace na taki program po przekroczeniu, nie wiem, 20-25 roku zycia? No coz, nie mnie oceniac ich, powiedzmy - dojrzalosci spolecznej. Przyklad UPR mial uswiadomic pewna tendencje - masz sklonnosc do przesady i radykalizmu, ale to rzecz zupelnie naturalna, powiedzialbym - prawo wieku :) Odniose sie tez do dwoch konkretnych przykladow - Twojego z wiezieniem jako fabryka na przyklad tablic rejestracyjnych i Pawla wrzuty do UE. Co do fabryki, znowu - pomysl na pierwszy rzut oka genialny - jak juz siedza, niech robia. Ale dwie rzeczy: 1. zlecenie robienia tych przykladowych tablic wiezniom oznaczaloby, ze nie byloby popytu na robienie tablic przez prywatne firmy, wiec pan Kowalski, pan Iksinski i jeszcze pewnie paru innych panow musieliby zwinac swoje biznesy. No i 2 - to ze ktos jest wiezniem, nie znaczy ze pracowalby za darmo, bo w konstytucji masz zapisane prawo wszystkich obywateli do otrzymywania wynagrodzenia za prace. Nie jestem pewien, czy w wiezieniu obowiazywalyby przepisy o pensji minimalnej, podejrzewam ze nie, ale mimo wszystko musieliby dostawac za te tablice pieniadze (przyklad USA, gdzie o ile wiem to sa jakies symboliczne grosze nie jest chyba najlepszy, bo pod wzgledem prawa to jest dziki kraj, u nas jak sadze stawki sa bardziej godne). Zatem skonczyloby sie tym, ze upadlyby prywatne fimy, a tablice robiliby po lebkach i z minimalna produktywnoscia kryminalisci (jak by ich zmusic do zapieprzania? Jaka bylaby kara, zwolnienie z pracy? Uprzedzajac pomysl pogorszenia warunkow w wiezieniu - nie mialoby to podstaw i zlozona przez nich skarga zostalaby rozpatrzona pozytywnie, w koncu jesli komus nie podobaja sie wyniki ich pracy, to niech ich nie zatrudniaja i tyle), dostajac jeszcze za to kase. A co do Unii to ladnie napisal Marcus. Pawle, dlaczego Wielka Brytania, Francja, Niemcy loza pieniadze na rozwoj infrastruktury, edukacji i inne projekty unijne? Czy dlatego, ze sa frajerami, czy moze dlatego, zeby firmy z zachodu mogly otworzyc swoje przedstawicielstwa, fabryki, centra finansowe w polsce? Zeby mozna bylo doleciec do Gdanska, Wroclawia, Krakowa, Katowic, przejechac sensowna droga do hotelu, wynajac pomieszczenia w eleganckich biurowcach? Moze po to, zeby Google mogl zainwestowac we Wroclawiu (ok, Amerykanie, ale chodzi o zasade), Cap Gemini na Slasku, Thomson Reuters w Gdyni, Boeing w Gdansku, Dell w Lodzi i tak dalej, zeby mogli tam znalezc dobrze wyksztalconych pracownikow nizszym kosztem, niz w Anglii, czy Niemczech. A moze po to, zeby wzbogacone na nowych miejscach pracy (w kraju, lub u Unii) spoleczenstwo polskie, czeskie, slowackie czy rumunskie bylo stac na kupno nowej pralki Siemensa, zmywarki Boscha, samochodu Peugeota, skutera Vespa czy wczasow w Hiszpanii. Zebysmy my mogli jechac na White Hart Lane, wydac pieniadze w Londynie, albo zamowic cos przez internet, placac karta Visa albo Mastercard. To, ze kraje te wydaly pieniadze na rozwoj naszej czesci Europy nie oznacza, ze sa naiwnymi idiotami, oznacza, ze umieja liczyc i rozumieja, ze kazde zainwestowane euro, nawet jesli nie przynosi "twardego" zwrotu, pomnaza sie w inny sposob i nie jest zmarnowane. Owszem, sa przyklady marnotrawstwa srodkow, jak zawsze i wszedzie, ale tego sie nie wypleni, tak jak nie wypleni sie korupcji, nepotyzmu, czy kolesiostwa. Trzeba z tym walczyc, ale nie mozna przez to obrazac sie na caly system.