Kiedy przegrywa się starcie z największym rywalem tracąc pięć bramek bardzo trudno zachować odpowiedni dystans i w rzeczowym tonie zrelacjonować mecz. Ponadto podejrzewam, że niewielu jest Spursmaniaków, którzy chcieliby grzebać w świeżych przecież ranach czytając szczegółowe sprawozdanie z meczu. Dlatego nie będę dziś strzępił klawiatury.
Wszystko układało się świetnie do 18. minuty kiedy to za tyleż brutalny co głupi faul czerwoną kartkę zobaczył Emmanuel Adebayor. Ten sam, który parę minut wcześniej trafił do siatki Szczęsnego, wyprowadzając nasz Klub na prowadzenie.
Szansę jaką otworzyło usunięcie z boiska Togijczyka piłkarze Arsenalu wykorzystali wzorowo. Wpakowali nam pięć bramek. I tylko przez chwilę mogli zadrżeć o końcowy wynik kiedy to Gareth Bale trafił na 2-4.
To było bardzo smutne popołudnie. I wiele wysiłku będzie musiał włożyć Andre Villas-Boas aby takie chwile nie powtarzały się zbyt często.
Arsenal (4-3-3): Szczesny; Sagna, Mertesacker, Koscielny, Vermaelen; Arteta, Cazorla, Wilshere (Ramsey, 71); Podolski (Santos, 80), Giroud (Oxlade-Chamberlain, 86), Walcott.
Spurs (4-4-2): Lloris; Walker (Dempsey, 46), Gallas, Vertonghen, Naughton (Dawson, 46); Lennon, Huddlestone (Carroll, 71), Sandro, Bale; Adebayor, Defoe.
Gole: Arsenal - Mertesacker (24), Podolski (42), Giroud (45+1), Cazorla (60), Walcott (90+1). Spurs - Adebayor (10).
Żółte kartki: Arsenal - Podolski (80). Spurs - Lennon (45), Sandro (66).
Czerwona kartka - Spurs - Adebayor (18).
Widownia: 60,111.
Sędzia: Mr H Webb.
Komentarze: 109
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
I przyszedł ten trener z bożej łaski co to niby był geniuszem taktyki, a okazuje się, że mógłby buty czyścić Harry'emu i tak szybko to wszystko rozpierdolił. Rozpierdolił tak dokumentnie, że kibice Tottenhamu uznają wpierdol z Arsenalem 2-5 za sukces, cieszą się z dobrej gry. Jakim prawem, pytam się? Bo do 18 minuty byliśmy lepsi? Mecz trwa 90, gówno kogokolwiek obchodzi kto jest lepszy przez 18. Bo gdybyśmy grali w komplecie to na pewno byśmy wygrali? Nie bądźcie śmieszni. Oddaliśmy 4 strzały przez 90 minut, z tego dwa celne i dwa gole. Wycisnęliśmy wszystko co się dało z tego meczu. Gdyby było trzeba, to Arsenal by nam jeszcze mocniej wpierdolił, bo był do tego zdolny. Cieszycie się, że grając w "10" i przegrywając na boisku rywala 1-3 wyszliśmy na drugą połowę trzema obrońcami? To nie jest przejaw odwagi, nikt nas szanować za to nie będzie. To przejaw głupoty, desperacji i braku szacunku dla przeciwnika. Śmiać się z nas będą i szydzić z tej genialnej taktyki. wystawiać dwóch napastników to trzeba było w meczu z Wigan na własnym boisku. Doceniać klasę Balasa mogą tylko kibice Arsenalu i to robią, nawet na tym forum. Jak im się ten Balas tak podoba, to niech go biorą, chętnie im go oddamy, bo tego, co się dzieje z Tottenhamem, nie życzę największym wrogom. No może z wyjątkiem Arsenalu tylko...
p.s.
bardzo cwane zagranie z tymi zmianami Macus - za Big Toma --> T. Caroll a za JD -->> Sigg
Bramki: 5 - 2
Arsenal - Mertesacker 23', Podolski 42', Giroud 45',
Cazorla 60', Walcott 90'
Tottenham - Adebayor 10', Bale 71'
Bramki do przerwy: 3 - 1
Strzały celne: 7 - 3
Strzały niecelne: 3- 2
Strzały zablokowane: 3 - 3
Parady bramkarzy: 1 - 2
Udane dryblingi: 10 - 7
Rzuty rożne: 6 - 6
Auty: 18 - 21
Spalone: 4 - 2
Faule: 13 - 13
Żółte kartki: 1 - 2
Arsenal - Podolski 80'
Tottenham - Lennon 45', Sandro 66'
Czerwone kartki: 0 - 1
Tottenham - Adebayor 18'
Podania: 614 - 313
Celność podań: 87.9% - 78.2%
Straty: 138 - 140
Przechwyty: 45 - 45
Odbiory piłki: 15 - 17
Próby zakończone sukcesem: 80% - 70.6%
Posiadanie piłki: 65.8% - 34.2%
Przewaga terytorialna: 54.8% - 45.2%
Zmiany: 3 - 3
Arsenal - Ramsey (Wilshere) 71', Santos (Podolski) 80', Oxlade-Chamberlain (Giroud) 86'
Tottenham - Dempsey (Naughton) 45', Dawson (Walker) 45', Carroll (Huddlestone) 71'
Frekwencja: 60,111
Arbiter: Howard Webb
Za to Di Matteo, jak przystało na klasowego trenera z powtarzalnością prawdopodobnie nie dał rady wyprowadzić Chelsea z grupy. Po drugie, kiedy on przyszedł, to miał gotową drużnę, która przegrała ze sobą cały sezon. On tylko poprzestawiał pionki i jakimś sposobem mu wszystko pykło. Jak AVB przyszedł, to miał taki zespół co wcale. W dodatku odeszło mu dwóch czołowych pomocników, jeden obrońca. Kaboul i Parker, nasze podpory też mają długotrwałe kontuzje. A to już połowa składu. Tak jak mówisz, zyskaliśmy Vertonghena, Dembele i Dempseya. Ten ostatnio nie potrafi się odnaleźć. Może to przez zmianę otoczenia i konflikt z władzami Fulham? Dembele i Vertonghen z kolei, są filarami naszej drużyny. Gdyby Dempsey wpadł do nas z zeszłosezonową formą, to bylibyśmy wyżej. I gra pewnie też wyglądałaby inaczej. A propos Fulham, to przed sezonem kupili Berbatowa, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Podobnie jest z Rodallega. Kupili jeszcze Petrica, Riethera i kilku innych graczy. Także zbyt wiele nie stracili. Szczególnie, że jak wcześniej napisałem Dempsey i tak by nie grał. -- Ta dyskusja prowadzi do nikąd, bo jest wiele za i przeciw. W dodatku oboje mamy w pewnym stopniu rację. Dlatego to nie ma sensu. Ja tylko przytoczę dwa ciekawe artykuły: -- http://tnij.org/tbfw -- http://tnij.org/tbfx