Przed spotkaniem Tottenham miał szansę wskoczyć na drugie miejsce w tabeli Premier League, wystarczyło pokonać Everton. Niestety to zadanie przerosło podopiecznych Villasa-Boasa. Tottenham po raz kolejny pokazał swoją niemoc przed bramką rywali. Tym razem bramki nikt nie murował, mimo to ofensywa Spurs nie potrafiła ustrzelić nawet jednego oczka.
W pierwszej połowie przeważał Tottenham. Koguty dłużej utrzymywały się przy piłce, ale niewiele wynikło z tej przewagi. Kilka niecelnych strzałów z dystansu. Kilka stałych fragmentów gry, w których Tottenham tradycyjnie nie potrafił zagrozić bramce rywali.
W drugiej odsłonie rolę się odwróciły. Koguty cofnęły się do defensywy, a bramkę Llorisa nieudolnie atakował Everton. Dobrze wyglądała tylko defensywa Tottenhamu, która kolejny raz w tym sezonie zachowała czyste konto.
Najwięcej emocji w drugiej połowie przyniosło zderzenie Lukaku z Llorisem. Po faulu Belga cały stadion aż zamarł z przerażenia o zdrowie goalkeepera. Na szczęście Lloris wyszedł bez żadnego urazu i uparcie wrócił do bramki Tottenhamu.
Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, a w meczach Tottenhamu nadal pada najmniej goli w całej Premier League.
Everton: Howard, Distin, Baines, Coleman, Jagielka, Mirallas, Pienaar, Barry, Osman, McCarthy, Lukaku, Jelavic (sub), Deulofeu (sub), Barkley (sub)
Tottenham Hotspur: Lloris, Vertonghen, Dawson, Walker, Chiriches, Townsend, Paulinho, Sandro, Holtby, Lennon, Soldado, Dembélé (sub), Sigurdsson (sub), Eriksen (sub)
Komentarze: 58
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
ja już dawno zauważyłem, że Andre nadużywa słowa „extremely”. Bez sprawdzania zaryzykuję twierdzenie, że używa go w co drugiej wypowiedzi dla mediów.
Wduwek
Osobiście daję cały sezon tej drużynie na zgranie się, poszukanie optymalnych rozwiązań, wytrenowanie planu B i C (bo jak wszyscy zauważyli my mamy tylko plan A, gramy ciągle tak samo). 6 nowych ludzi + 2 powroty z wypożyczeń –toż to 1/3 kadry! Jak na taką rewolucję to chłopaki i tak dobrze sobie radzą. Najmniej zmian było w defensywie i tu widać prostą zależność: im mniej zmian w danej formacji tym większa jakość w jej grze. Zresztą to jest logiczne.
Damian88
Fakt, Soldado jak na razie spisuje się poniżej oczekiwań. W studio BBC1 porównano jego grę w tym meczu i Lukaku… Gołym okiem widać, że ten drugi zna swoje miejsce na boisku, jest aktywny, dynamiczny… Soldado się cofa bo dostaje za mało podań, coś jak Lewy w naszej reprezentacji. Jego problem to dwaj łamiący do środka skrzydłowi którzy zamiast szukać go wrzutkami schodzą na strzał… Prostopadła piłka ze środka pola to u nas jeszcze bardziej deficytowy produkt. Za dużo jest tych rotacji. Raz gramy Paulinho-Dembele-Eriksen, potem P-Sandro-Eriksen, potem P-S-Holtby… i ciągle się to miesza, brakuje zgrania, a trener rotacją nie pomaga. A przecież zaraz do pełni zdrowia wróci Capoue i też na pewno wskoczy do rotacji w środku pola. Może Andre powinien ustalić, że w lidze gramy taką trójką w środku, a w pucharach drugą? Tak żeby te trójki były ze sobą zgrane… Lennon na lewym skrzydle to jedno wielkie nieporozumienie i mam nadzieję, że już więcej wystawiany tam nie będzie.
Gan1982
zależność pomiędzy większym posiadaniem piłki a wygrywaniem meczy jest wszystkim znana i piłkarsko udowodniona. Posiadanie piłki samo w sobie jest dobre, słynne powiedzenie „posiadanie dla posiadania” jest idiotyzmem szerzonym wśród narodu kibicowskiego. Jeśli my mamy piłkę to nie ma jej rywal, więc nie strzeli nam gola. Między innymi dlatego mamy drugą najlepszą defensywę w lidze. Problem tkwi w braku chęci podjęcia ryzyka przez naszych pomocników. My w zasadzie nie gramy prostopadłych piłek. Wczoraj nie przypominam sobie ani jednej prostopadłej do Soldado… Nie mamy wrzutek, to fakt. To wynika z zamiany skrzydeł. Andre kopiuje taktykę Bayernu i Realu, jednak problem polega na tym, że tam skrzydłowi potrafią dobrze dograć słabszą nogą, a nasi już nie koniecznie ;p Mamy mnóstwo strzałów na bramkę rywala, ale w zdecydowanej większości są to strzały z dystansu, w dodatku niecelne. Zabieg odwróconych skrzydeł sprawdzi się tylko wtedy jeśli skrzydłowi będą dobrze dogrywać piłki też słabszą nogą a nie tylko notorycznie łamać do środka.
Rozumiem o co ci chodzi. Mnie tez już to wszystko zaczyna irytować. Wszyscy się zasłaniacie tym że mamy wiecej punktów niż rok remu na tym etapie sezonu. Prawda. Ale chodzi o to że gramy takie same gówno jak w meczu z Crystal Palace. A ten mecz był pierwszym w sezonie. Za chwilę 11 kolejka i dalej będziemy tak grać? Nie widać progresu, i nie zanosi się żeby ten progres nastąpił. Niektórzy chyba nie rozumieją że cały sezon tak się nie da grać tylko trzeba się ogarnąć bo jak nie to śmierdzi mi tu największym w historii frejerstwem wydania 120 baniek na transfery i nie wykonania podstawowego celu. I kiedy przestaniemy/przestaniecie się usprawiedliwiać zgraniem zespołu? Obrona ok, 2 linia też w miarę tylko kurwa napastnika brak. Skończcie usprawiedliwiać AVB tylko trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Nie mówię żeby go zwolnić z miejsca. Wyniki go bronią ale jakości w tym zespole brak.
A tak serio to wydaje mi się że niektórym z was panowie pomyliła się rzeczywistość z grą FIFA. To tak nie jest . Niektórzy pytają ileż można czekać na lepszą grę. Uważam że tak długo jak zdobywamy punkty. Jak mawiał śp.Kazimierz Górski: nie jest sztuką wygrywać jak się dobrze gra. Trzeba też pomyślec co to znaczy dobra gra: efektywna czy efektowna. Najlepiej jedno z drugim. Śmiem twierdzić że potrwa to jeszcze z 2-3 miesiące. Dlaczego? Po pierwsze czy się komu to podoba czy nie AVB dalej musie szukać optymalnych ustawień (nie pisze ustawienia bo takiego nie będzie ze względu na konieczne rotacje). Po drugie zawodzą dwaj najbardziej kreatywni zawodnicy:: Eriksen i Lamela. Dlaczego tak się dzieje? nie wiemy. Obaj muszą się dostosować do specyfiki PL. Oby im się to udało bo wtedy będzie kiepsko. Po trzecie AVB wyciągnął prawidłowe wnioski z poprzedniego sezonu i buduje nową!!!! drużynę od mocnych tyłów. To podstawa. Wolę wymęczone 1-0 niż efektowne 3-3. Jeśli na dzień dobry nie tracimy bramek to łatwiej przyjdzie lepsza gra z przodu na którą czekamy. Na pewno zimą czeka nas zakup napastnika i lewego obrońcy. No chyba że stanie się cud i przebudzi się Ade. Ale szanse na to są 50-50. Pozyjemy zobaczymy. Jesli wygramy z Newcastle umocnimy się w pierwszej czwórce.Potem czeka nas mały test czyli dwumecz z Manchesterami. Wtedy będziemy mądrzejsi. Na razie zachował bym spokój.
P.S. Czy tylko ja odnoszę wrażenie że Townsend to nasze najsłabsze ogniwo? A może się czepiam.
Martwi mnie napad. Osobiście przeprosiłbym się z Adebayorem, może wtedy zagrania Lennona i Townsenda coś przyniosą. Cały czas brakuje mi kogoś kto da naszej grze charakterystyczny sznyt. No i niechże się ten Lennon z Townsendem choć raz zamienią stronami, na 10 minut, tak na próbę.
Do zobaczenia po 20 kolejce
można się było spodziewać, że nie będzie tego koguciego szaleństwa z ostatnich sezonów, ziliarda bramek i meczów, gdzie się wyrywało włosy z głowy. avb miał poukładać drużynę, mieć wizję tego zespołu i wizję konkretnej gry z konkretnymi wykonawcami. jasne, zrobienie tego trwa, ale w tej chwili ja tego nie widzę. widzę suche wyniki, ilość strzelonych bramek i trochę mam z tym zgryz jednak.
- ja bym spróbował 4-1-3-2 -- w napadzie Ade i JD albo Sig i RS --------- najlepiej już w czwartek z Sheriff-em
Dobrze mówisz. Ostatnie zdanie bardzo dobrze opisuje to co ja myślę. Tyle w temacie
Gry obronnej nikt nie krytykuję, ba same pozytywy każdy widzi
I Halabala- jesteś chyba jedną z niewielu osób,które popiera moje zdanie wzg Lewisa Holtby`ego.Nie ma co gadać Holtby pomoga w defensywie co nie miara a Eriksen już niekoniecznie, coś jak Mata i Oscar. ( Mata to Eriksen, a Oscar to Holtby)