Brad Friedel zapewnia, że nie przeszedł do Tottenhamu tylko po to, by odcinać kupony od swojego kontraktu. Amerykański golkiper chce powalczyć z Carlo Cudicinim i Heurelho Gomesem o miejsce między słupkami bramki Spurs.
40-letni bramkarz dołączył do Tottenhamu w zeszłym tygodniu, po tym jak jego kontrakt z Aston Villą dobiegł końca.
- Nie podpisałem kontraktu z Tottenhamem by tylko zarabiać pieniądze. Chcę jeszcze trochę pograć w piłkę - zapewnia Brad Friedel.
Amerykanin dodał do tego, że odrzucił ofertę Liverpoolu, gdyż czuł, iż tam miałby szanse tylko i wyłącznie na miejsce na ławce rezerwowych.
- Podpisanie kontraktu z Liverpoolem skazywałoby mnie niemal na piłkarską emeryturę. Tottenham ma szansę znowu wskoczyć do pierwszej czwórki, a ja chcę o tę szansę walczyć w pierwszym składzie "Kogutów".
Brad Friedel: "Walczę o pierwszy skład"
8 czerwca 2011
klimasz123
1 min czytania
5 340
Dyskusja
Komentarze (5)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
To chyba normalne że bramkarz który od ładnych kilku sezonów jest numerem jeden w klubach w których występował, zmienia klub i chce grać w pierwszym składzie . Zapewne jeśli pozostanie Gomes to też nie odpuści na treningach i będzie bardzo ciekawa rywalizacja o miejsce między słupkami , jeśli by dodać do tego że rękawic na kołku nie zawiesza jeszcze Cudicini to wygląda to jeszcze ciekawiej i mam nadzieję że z korzyścią dla wszystkich .
I wcale nie jest bez szans. Swoja droga (swiadomie lub nie), niezle pojechal z Gomesem. "W Liverpoolu nie mialbym szans na pierwszy sklad, tutaj mam"
Czyli dla Friedela (i nie tylko dla niego), Gomes to niestety nie ta sama polka co Pepe Reina...
to świetna informacja Gomes musi się za siebie ostro wziąć jeśli chce zagrać w przyszłym sezonie 
Moze ktoś w końcu poprawić ten "Arsenal Londyn" w najszej tabeli? Najciemniej zawsze pod latarnią ; )
Ja myślę, że my wciąż potrzebujemy bramkarza. Friedel jest za stary. Nie gra już na najwyższym poziomie. Van Der Sar w tym samym wieku kończy karierę. A Friedel nie ma takich umiejętności co Holender. Czyli mamy Gomesa - dobry bramkarz puszczający babole, Friedel - dziadek, z którym nie jesteśmy w stanie walczyć o LM. No i jest jeszcze Cudicini uważany przez wielu za najlepszego bramkarza rezerwowego na wyspach. Tak więc podsumowując, mamy trzech bardzo dobrych bramkarzy, ale ani jednego z którym mogli byśmy walczyć o LM i TOP 4.
Czytaj dalej