Tottenham po raz kolejny w tym sezonie pokazał charakter i przegrywając, zdołał nie tylko doprowadzić do wyrównania, ale za sprawą cudownego strzału Niko Kranjcara wywiózł z trudnego terenu komplet punktów.
Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy. Podopieczni Steve’a Bruce’a byli szybsi, bardziej zdecydowani i dokładniejsi w rozegraniu piłki. Potwierdzili to w 11. minucie, kiedy to koronkową akcję pięknym przyjęciem i jeszcze ładniejszym strzałem w długi róg sfinalizował Asamoah Gyan. Słowa nagany należały się za tę akcję zwłaszcza Williamowi Gallasowi, który…nie brał w niej udziału. Otóż Francuz był w trakcie zmiany obuwia i zostawił Michaela Dawsona samego na środku obrony. Nie wiedząc, na którym z rywali się skoncentrować, Anglik krył „na radar” i nie przeszkadzał specjalnie Gyanowi w trakcie przyjęcia i strzału.
Po stracie gola gra Spurs nie uległa zbytniej poprawie. Na szczęście w 44. minucie po rzucie rożnym najwyżej w polu karnym wyskoczył Michael Dawson i piłka między rękami Craiga Gordona, wpadła do siatki.
Druga połowa była zdecydowanie lepsza w wykonaniu drużyny Harry’ego Redknappa. Wisienką na torcie był drugi gol dla naszej drużyny. Dośrodkowanie bardzo dobrego w sobotę Sandro zbyt krótko wybił obrońca, piłka doleciała idealnie "na nos" Niko Kranjcara i Chorwat efektownym strzałem z woleja wyprowadził Spurs na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. Drugi kolejny mecz wygrywamy dzięki ładnemu strzałowi Kranjcara i bardzo dobry w sobotę Chorwat potwierdził, że zasługuje na miejsce w wyjściowej jedenastce we wtorkowym meczu z AC Milan.
Sunderland – Tottenham Hotspur 1:2
Gyan 11 – Dawson 44, Kranjcar 57.
Sunderland: Gordon, Bardsley, Richardson, Mensah, Onuoha (85. Zenden), Bramble, Malbranque (76. Elmohamady), Henderson, Muntari, Sessegnon, Gyan.
Spurs: Gomes, Corluka, Dawson, Gallas, Assou-Ekotto, Jenas, Kranjcar, Sandro, Pienaar (78. Lennon), Pavlyuchenko, Defoe (87. Palacios).
Żółte kartki: Richardson, Muntari – Gomes, Dawson, Jenas, Pavlyuchenko.
Widzów: 40,986.
Sędzia: Jones.
Cenna wygrana Spurs na Stadium of Light! Znowu Niko Kranjcar show!
13 lutego 2011
Recenzja meczu
Komentarze: 23
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Skrót dla tych, którzy nie widzieli meczu. Bramka Niko - cud, miód i orzeszki.
Harry trochę nas zaskoczył, bo dał odpocząć Azzie przed Milanem, podobnie chyba z Palaciosem, a przecież to był bardzo ważny mecz - mecz o życie w "top four" - z resztą teraz takich będzie więcej.
To co zauważam, to świetne przygotowanie rezerwowych których wprowadza Harry, okazuje się że zawodnicy mimo braku gry wcale nie gnuśnieją, a zapierdzielają na treningach i po nich, tak że jak już wejdą na plac, to widać że czas ten nie był dla nich stracony. Wczoraj uważam dopisało nam trochę szczęście, to samo które pomogło nam wygrać z Blackburn i Boltonem - dlatego moja radość jest tym większa (no i jeszcze potęgują ją wyniki MC i LFC
Bez Modrica,Bale'a i...linii ataku,grając bez skrzydłowych(duch Jola nad WHL hehe),do tego Sandro grający po raz 1 cały mecz w PL...i wychodzimy z 0-1 na 2-1 kasując 3 pkt.
Powtarzam : fantastycznie!
Może to taki sprytny plan Harryego by połowa ławki miała formę na 1 część sezonu a druga połowa na końcówke ;-)