Tottenham przegrał w finale Capital One Cup z Chelsea po golach Johna Terry’ego i Diego Costy. The Blues byli drużyną nieco lepszą i odnieśli zasłużone zwycięstwo.
Tottenham zagrał poprawnie, ale bez błysku. Przyzwoita gra niestety nie wystarczyła na przyszłego mistrza Anglii – naszą szansą byłaby gra nawet nie na sto, ale na dwieście procent. Dziś zabrakło tego pierwiastka, który przesądził o wygranej z Chelsea w styczniu.
Pierwsza połowa upłynęła pod kątem naszej przewagi w posiadaniu piłki, z której jednak niewiele wynikało. Rywal również nie tworzył sytuacji i oglądaliśmy klasyczny „mecz walki”. Naszą najlepszą szansą był rzut wolny Christiana Eriksena, kiedy piłka trafiła w poprzeczkę. Z kolei Chelsea najgroźniejsza była ze stałych fragmentów gry. Tak też zdobyła pierwszego gola. Niepotrzebny, bezsensowny faul w bocznym sektorze boiska popełnił Nacer Chadli, a zamieszanie po dośrodkowaniu wykorzystał Terry. Było to tym bardziej bolesne, że gol dla CFC padł krótko przed końcem pierwszej części gry.
Dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy było już po zawodach. Diego Costa oszukał w sytuacji jeden na jeden Kyle’a Walkera, jego strzał odbił się od nogi Anglika i kompletnie zmylił Hugo Llorisa. Kolejne minuty nie przyniosły przełomu i wracamy do północnego Londynu z ogromnym niedosytem.
Chelsea zbyt silna – z Wembley wracamy na tarczy
4 marca 2015
Recenzja meczu
Komentarze: 10
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
- pełna zgoda
Beznadziejna selekcja na mecz domowy z Fiorentiną, olanie West Hamu ... a dziś to "widowisko". Nie wiem, miałem nadzieję, że podejdziemy do tego spotkania tak jak do poprzednich gier derbowych (skoro zagraliśmy tak raz i drugi, to dlaczego nie traktować tego jak wyznacznik?), ale mocno się przeliczyłem. Zaczęliśmy solidnie, ale z minuty na minutę wyglądało to coraz słabiej i po drugiej bramce byłem już pewny, że właśnie przegraliśmy finał. Wychodzi nasza opieszałość na transferowym rynku - gdy nam nie idzie, nie ma gracza, który potrafiłby odmienić losy spotkania, ja nie wierzę, że gracze z pola widząc wchodzącego Soldado dostają jakiegoś ataku wiary. Lamela też nie daje absolutnie nic, szkoda, że Dembele nie grał od pierwszej minuty, bo Mason to już trochę chyba jedzie na opinii "młodego zdolnego", imho Belg daje nam więcej.
Sezon jeszcze się nie skończył, przed nami sporo kolejek i jak najbardziej mamy szanse na awans do eliminacji LM. By to osiągnąć musimy jednak grać w każdym meczu jak o życie, a z tym mamy spore problemy.
Dobrze przepracować letnie okienko, posłuchać Pochettino i sprowadzić mu tego kogo chce i będzie dobrze !