Dochodzący obecnie do siebie po kontuzji kolana David Bentley nie chce dłużej występować w Tottenhamie. Agent piłkarza poinformował ostatnio prasę, że jego agent wolałby przenieść się za ocean.
27-latek bieżący sezon rozpoczął na wypożyczeniu do West Ham United, lecz reprezentując barwy "Młotów" nabawił się groźnej kontuzji kolana i musiał wrócić do ekipy z północnego Londynu. Obecnie David Bentley jest w końcowej fazie rehabilitacji i powoli myśli o powrocie na boisko. Byłemu piłkarzowi Blackburn Rovers nie chodzi jednak o ponowną grę w Tottenhamie, lecz o wyjazd do Ameryki Północnej.
- David jest zainteresowany grą w MLS. Chętnie poleciałby tam choćby teraz - powiedział jego agent, Rob Segal.
Jednym z klubów zainteresowanych kupnem Bentleya jest kanadyjskie Vancouver Whitecaps.
David Bentley chce grać w MLS
15 lutego 2012
gaizka
1 min czytania
4 433
Dyskusja
Komentarze (17)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
szkoda patrzeć na upadek kiedyś świetnego skrzydłowego. Gola z Arsenalem, chyba najpiękniejszego w historii Tottenhamu nikt mu jednak nie zabierze i tak właśnie chcę go pamiętać. A Vancouver słyszałem, że jest pięknym miastem.
Będzie mógł sobie kopać piłki z wieżowców do kosza 
I bardzo dobrze, kolejny pobieracz tygodniowki zejdzie nam z pokladu
Zła informacja, Vancouver nie jest zainteresowane transferem takiego leszcza. Baro - jaja sobie robisz z tym "najpiękniejszym w historii Tottenhamu", prawda?! Przecież to był bardziej błąd Almunii niż cudowny gol, to nie był lob z gatunku tych nie do obrony, jak Rickena. Bardziej jak Nayima - ładny, ale 90% to wina golkipera. Także już choćby z szacunku dla takich piłkarzy jak Hoddle, Gascoigne, Ginola czy Berbatow nie pisz tych bredni. A już z bramek Tottenhamowych "no namów" to dużo bardziej cenię bombę Edmana.
Niech idzie, w MLS dobrze płacą i się dogada. Keane w LA chyba nawet podwyżkę dostał. Oby to była prawda.
A Marcin, jeszcze jedno. Jeśli Bentley był kiedyś świetnym skrzydłowym, to Keano był world class playerem. A chyba tak nie uważasz (ja oczywiście też)?! Straszny jest ten Twój brak choćby namiastki postarania się o obiektywizm
ginola - Keane kiedyś był świetnym napastnikiem (czasy z tym Bułgarem, którego nazwiska wymieniać nie mam zamiaru). Analogicznie - grając w Blackburn - Bentley był świetnym skrzydłowym, który wdarł się nawet do repry Anglii. Błąd czy nie błąd - była to najbardziej widowiskowa bramka jaką ja widziałem. Takie bramki zwykle są po błędach bramkarzy, co nie zmienia faktu, że są przepiękne. A do tego jeszcze w derbach, w meczu 4-4 to dopełnia historii. Oj ginola - czepiasz się tam, gdzie absolutnie nic nie ma.
Już choćby ze spotkań z samym Arsenalem to wg mnie 100 razy bardziej widowiskowa była buda Berbatowa po asyście piętą Keane'a, to raz. Dwa, Robbie na wysokim poziomie w słabym lub średnim zespole (jakim byliśmy) zagrał sześć sezonów. Bentley co najwyżej dwa w słabym Blackburn. Więcej, w takim razie przyznaj, że świetnym zawodnikiem był Crouch (sezon PL w Portsmouth i sezon u nas). Więcej, jest bo zobacz na ten sezon. Mówię, jeśli taki przeciętniak jak Bentley był kiedyś świetnym skrzydłowym, to wybitnych graczy w samym Tottenhamie przewinęło się wtedy z trzydziestu
Dla mnie juz byla ladniejsza brama Rose"a
A czy on w Blackburn nie grał częściej na środku? Anyway, niech idzie w buraki, bo Londyn, przynajmniej północny, to dla niego za wysokie progi. ginola, czy w tamtym meczu padła jakaś bramka "nie po błędzie"? A Vancouver potwierdzam, super chruper. Najfajniejsze miasto jakie widziałem. Tzn. z takich w których chciałoby się żyć, bo są może i fajniejsze, ale co innego zwiedzanie, co innego mieszkanie.
raku - rozwaliłeś system!
Aż sobie poszukam na YouTube filmiku z tym 
Powodzenia . MLS to idealna dla Bentleya liga , nie dość że sobie dobrze zarobi , to będzie tam gwiazdą . Zawodnik który grał w Pl i reprezentacji Anglii , to tam nie lada gratka .
Hm, komentarze to typowa Spursmania - lapanie sie za slowka, wypominanie przeszlosci, to lubie
Bentley w Blackburn gral bardzo dobrze, w sumie dlatego do nas przyszedl. Ciekawe jak by sie spisywal, gdyby nie ciazyla na nim tak duza presja, bo kosztowalby nie 17, a 7 milionow? Byc moze wtedy przeskoczylby pewien poziom? Swoja droga ciekawa jest droga dwoch swego czasu swietnych, powiedzmy umownie skrzydlowych Blackburn - Bentley u nas odbil sie od sufitu i wlasnie spada na dno, wyjezdzajac byc moze do kraju hokeja. Inna droge wybral Morten Gamst Pedersen (swego czasu bardzo mocno chcialem go miec na WHL). Norweg zostal na Ewood Park i co? I od paru lat jest cieniem siebie z najlepszego okresu. Jakies fatum ciazy nad gwiazdami linii pomocy Rovers? Przypomnijmy przeciez Davida Dunna, tez kariery wielkiej nie zrobil. To jak, Junior Holliet anyone?
Co do gola, to pewnie, byl wielkiej urody, ale zdecydowana przesada jest stawianie go na piedestale - mi zdecydowanie bardziej podobaja sie bramki majace w sobie wiecej zamiaru, a mniej przypadku. Postawmy petarde Danny'ego Rose'a - precyzyjny, mierzony strzal z uderzeniem Bentleya - pieknym, ale bedacym bardziej kombinacja instynktu, impulsu i szczescia, niz czystych umiejetnosci. Co, powtarzam, nie zmienia faktu, ze gol byl kapitalny i podobnie jak Barometr, za tego gola bede go pamietal. To troche jak Stephen Carr - najpierw byl swietny, potem fatalny a i tak pierwsze skojarzenie chyba wiekszosci kibicow Spurs to "ten" gol z Man Utd. Bentley swietny u nas nie byl nigdy, fatalny tez nie za czesto, bo z reguly byl nijaki. Zeby zasluzyc na bycie fatalnym, musialby sie starac i zapieprzac (z fatalnym skutkiem zreszta
Tego brakowalo, wiec dla mnie byl po prostu nijakim, z reguly statystujacym grajkiem.
Bentley się skończył, pamiętam,że bardzo się cieszyłem z jego transferu z blackburn
Halabala bardzo rozsądnie to podsumowałeś, ale nie zgodzę się z jednym. Dla mnie był fatalnym transferem - jednym z najdroższych w historii klubu, z którego prawie nic nie odzyskamy. To wiele osób nazywa Benta czy Romusia fatalnymi, a przecież pokazali więcej i, co ważniejsze, odzyskaliśmy dużą część z wydanych na nich pieniędzy.
Ginola, pelna zgoda co do tego transferu - wladowalismy ogromne pieniadze i jak mowisz - nie odzyskamy z tego prawie nic. Albo inaczej - nie tyle transfer byl fatalny, co karygodna byla jego kwota. Mysle, ze gdyby przyszedl za 10 milionow mniej, to inaczej bysmy na niego od poczatku patrzyli i byc moze dzis mialby status Niko Krajncara, czyli dosc przydatnego gracza szerokiego skladu. Niby niewiele nawet jak na gracza za 7-8 milionow, ale jednak bardziej do przelkniecia, niz w przypadku "gwiazdy" za milionow prawie dwadziescia.
Orientuje się ktoś jaką on ma tygodniówkę przy WHL?
Czytaj dalej