Richarlison nie znalazł się w zgłoszeniu Tottenhamu do Premier League, a pytany o to De Zerbi po raz kolejny podkreślił, że nie była to jego decyzja. Trener wskazał na klubowe władze — dyrektora wykonawczego Vinaia Venkateshama i dyrektora technicznego Johana Lange — i dał do zrozumienia, że nie zamierza dłużej wracać do tematu.

„Nie wiem, to już nie jest mój problem” — powiedział Włoch w rozmowie z Football.London, dodając, że jako trener musi akceptować sytuację i brać na siebie presję, nawet jeśli odpowiedzialność nie leży po jego stronie. Zaznaczył też, że jeśli Brazylijczyk chce z nim porozmawiać, wie, gdzie go szukać — De Zerbi siedzi w gabinecie od 8:30 do wieczora.

Richarlison przyznał rację Fergusonowi

Zapalnikiem była wypowiedź Duncana Fergusona, byłego tymczasowego trenera Evertonu, który przez krótki czas pracował z Richarlisonem na Goodison Park. Szkot stwierdził, że odstawienie zawodnika byłoby uzasadnione chyba tylko po bójce na treningu, a zadaniem trenera jest wyciąganie maksimum z dostępnych zasobów. Jego zdaniem De Zerbi powinien raczej objąć Brazylijczyka ramieniem i wprowadzić go z powrotem do zespołu.

Richarlison zacytował te słowa w mediach społecznościowych i dopisał krótkie podziękowanie wraz ze stwierdzeniem, że Ferguson ma rację. 29-latek w poprzednim sezonie Premier League zagrał 32 razy, zdobył 11 bramek i zanotował 4 asysty — stąd zdziwienie części ekspertów, że akurat teraz, gdy Spurs mają problem ze strzelaniem, napastnik został wykluczony.

Problem z golami i nadzieje związane z Solanke

Kłopot w tym, że temat będzie wracał tak długo, jak długo Tottenham nie zacznie trafiać. W ostatnim meczu londyńczycy zremisowali 1:1 na wyjeździe z Manchesterem United, a bramkę zdobył Dominic Solanke. De Zerbi od początku konsekwentnie stawia na Anglika i liczy, że trafienie w Manchesterze odblokuje go na dłużej.

Solanke w tym sezonie Premier League ma za sobą sześć występów, 268 minut i jedno trafienie przy sześciu oddanych strzałach. To nie są liczby, które zamykają dyskusję o ofensywie Spurs, zwłaszcza przy jednym napastniku wypisanym z kadry.

De Zerbi zapowiedział, że nie chce już więcej mówić o całej sprawie, bo jego uwaga jest skierowana wyłącznie na najbliższe spotkanie i na poprawę gry zespołu. W poniedziałek Tottenham podejmie na własnym stadionie Coventry City w 7. kolejce Premier League.