Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Drogba bohaterem, Chelsea wygrywa LM!

12 czerwca 2012 Marcin Recenzja meczu
Mimo zajęcia w lidze czwartego, premiowanego prawem gry w eliminacjach Ligi Mistrzów, miejsca możemy być pewni, że w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów nie zobaczymy Tottenhamu. A to za sprawą Chelsea FC, która pokonała w finale Bayern Monachium i została tryumfatorem Champions League w tym sezonie.

Bayern, jako gospodarz, przystąpił do finałowego meczu dodatkowo zmotywowany a także podrażniony klęską w finale Pucharu Niemiec przeciwko Borussi Dortmund. Dla Chelsea ten sezon wydawał się stracony, jednak najpierw londyńskiej drużynie udało się wygrać Puchar Anglii a następnie stanęli przed szansą zdobycia pucharu Ligi Mistrzów.

Trenerzy obu zespołów musieli poradzić sobie ze znaczącymi osłabieniami. W barwach Bayernu nie mogli wystąpić: Holger Badstuber, Luiz Gustavo oraz David Alaba. Szkoleniowiec The Blues musiał znaleźć zastępstwo dla Branislava Ivanovicia, Raula Meirelesa, Ramiresa a przede wszystkim kapitana Johna Terry'ego. Ku uldze Di Matteo na finał zdążyli się wykurować dwaj stoperzy-David Luiz oraz Garry Cahill. Dużą niespodzianką była obecność w wyjściowej "jedenastce" CFC debiutującego w Lidze Mistrzów Ryana Bertranda.

Zgodnie z przewidywaniami rozpoczęła się za to pierwsza połowa. Jeżeli ktoś liczył, że trener Chelsea porzuci pomysł na grę, który pozwolił jego drużynie wyeliminować w półfinale Barcelonę, srogo się zawiódł. Piłkarze z Londynu skoncentrowali się na defensywie licząc na kontry. Jednak nie były one w stanie przestraszyć rywala. Manuel Neuer nie miał w pierwszej połowie zbyt dużo pracy. Pierwszy raz piłkarze CFC poważnie zagrozili bramce rywala dopiero po ponad trzydziestu minutach gry.

Natomiast nieustannie atakował Bayern. Monachijczycy stwarzali liczne okazje, jednak nie najlepszy dzień mieli Mario Gomez i Thomas Mueller. Bardzo aktywny ale i łatwy do rozszyfrowania był Arjen Robben. Z dobrej strony pokazali się Ribery i Lahm.

Mimo wielu dogodnych sytuacji gospodarze nie zdobyli bramki. Chelsea, skupiona na obronie, chyba nawet o tym nie pomyślała.

Początek drugiej połowy przyniósł jedną zmiane w obrazie gry-kontry Chelsea stawały się coraz groźniejsze. Jednak to Bawarczycy wyszli na prowadzenie.W 83. minucie pięknego gola po uderzeniu głową zdobył Thomas Mueller. Radość piłkarzy i kibiców niemieckiej drużyny nie trwała długo. Jednym i drugim w oczy zajrzały demony finału LM z 1999 roku. Niecałe pięć minut po trafieniu Muellera równie piękną główką popisał się Drogba. Na ostateczne rozstrzygnięcia przyszło nam poczekać do dogrywki.

A ta przyniosła nieoczekiwaną zmianę sytuacji. Chelsea ruszyła do ataku. Chelsea. Do ataku. Tak, piłkarze Bayernu musieli być równie zaskoczeni. Szybko stanęli jednak przed szansą na objęcie prowadzenia-po faulu na Riberym sędzia podyktował karnego dla gospodarzy. Do piłki podszedł Robben, nie zdołał jednak pokonać golkipera Chelsea. Na dodatek Ribery musiał opuścić boisko. zastąpił go Ivica Olić. Bawarczycy stworzyli sobie jeszcze dwie bramkowe sytuacje i obydwie zmarnowali. Nadszedł czas na rzuty karne.

Oj, nie mieli tego dnia Bawarczycy szczęścia do karnych. Bo, co tu dużo pisać, piłkarze Chelsea FC okazali się lepsi. Decydującego karnego zdobył Didier Drogba i to Chelsea wygrała w tym sezonie Ligę Mistrzów. Pozbawiając nas szans na występ w kolejnej edycji. I byłoby to całkiem zabawne gdyby nie było przygnębiające.

Bayern Monachium – Chelsea Londyn 1:1 (0:0, 1:1) k. 3:4
Bramki: Mueller (83.) – Drogba (88.)
Rzuty karne: 1:0 Lahm, 1:0 Juan Mata (obrona Neuera), 2:0 Gomez, 2:1 David Luiz, 3:1 Neuer, 3:2 Lampard, 3:2 Olic (obrona Cecha), 3:3 Cole, 3:3 Schweinsteiger (słupek), 3:4 Drogba.
Zółte kartki: Schweinsteiger - Cole, David Luiz, Drogba, Torres.
Sędzia: Pedro Proenca (Portugalia).

Bayern: Manuel Neuer – Philipp Lahm, Jerome Boateng, Anatolij Tymoszczuk, Diego Contento – Arjen Robben, Bastian Schweinsteiger, Thomas Mueller (86. Daniel van Buyten), Toni Kroos, Franck Ribery (86. Ivica Olić) – Mario Gomez.

Chelsea: Petr Cech – Jose Bosigwa, Gary Cahill, David Luiz, Ashley Cole – Salomon Kalou (84. Fernando Torres), John Obi Mikel, Juan Mata, Frank Lampard, Ryan Bertrand (73. Florent Malouda)– Didier Drogba.

Komentarze: 68

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Barometr
20 maja 2012, 13:41
tuczi - od początku mówiłem - jest Liga Mistrzów - zostawmy na jeden sezon Harry'ego. Nie ma - to niech spier...la. I trzymam się tego cały czas. Przecież Harry jeszcze niedawno kibicował Chelsea w Lidze Mistrzów. No to niech im dalej kibicuje, ale już nie prowadząc Tottenhamu. To jest jakiś dramat. Tak samo jak zostawienie Janasa w Lechii, bo się utrzymali. Ch..j z tego, że grali dramatycznie i zostali w Ekstraklasie tylko dlatego, że ŁKS i Cracovia grały gorzej.
MARCUS
20 maja 2012, 13:53
Varba czy ja napisałem, że HR ma wyciągać wnioski. Tuczci ja uważam, żę na bałagnie jechaliśmy już od dawna, więc raczej inna linia by się przydała. Jak tak wypominacie CFC, to przypomnijcie sobie, że kiedyś 1 karny ich dzielił od LM, a bramka w 93 minucie Iniesty im szanse zabrała. Gdzie widzicie pecha u nas, nie wiem. Co do samych meczy, to niechęć przemawia, mało konstruktywne podejście. Grali najlepiej jak w danej chwili mogli. Jak trzeba było to grali do przodu (np Napoli), ale raczej ciężko od Obimikela itp wymagać jakiś cudów, jak to rasowy przecinak. Szczęscie to można mieć raz, ale nie w iluś tam meczach. Nie ma co wypominać wygranym, bo samemu się pognębia.
spurs3
20 maja 2012, 14:12
Patrzmy na nas rok temu V miejsce, teraz IV, jest postęp (choć własciwie po wczorajszym meczu to to IV miejsce jest V) ? Jest - trzeba sie doszukiwać plusów - nie kibicujemy Spurs dlatego ze są lub nie są w LM - tylko dlatego ze to jest - we're Tottenham till we die. Kochamy ich za zdobycie P. UEFA, za dublet, za pojechanie z Milanen (dzieki Lennon), za osmieszenie Maicona (dzieki Bale), za derby z dromaderami, za ginole, waddle'a, ville i ardilesa, za radość Keano, wreszcie za najwspanialszy stadion. Za to ich kochamy , brak LM niczego nie zmienia w tej kwestii - a i jeszcze kochamy Spurs za to jak potrafią spartolić sezon ligowy, jak nikt inny potrafią oddać miejsce na pudle. Tottenham zawsze w moim sercu. Pamietajmy nikt nam niczego nie da, sami musimy wywalczyć sobie pozycje. Jestesmy w Europie , w tej gorszej ale jednak. A nie tak dawno nawet i o tej Europie nie moglismy marzyc. Pamietam jaka była radość w 1999 kiedy to poraz pierwszy od 8 lat zagralismy w pucharach. Wielkie kluby muszą grać w europie, najlepiej w LM, ale jezeli nie w niej to w LE. Co nas nie zabije to wzmocni - licze na udany nowy sezon, z przewietrzonym składem , z głodnymi sukcesów i sławy zawodnikami. Przyszłość nalezy do nas, bo w koncu kto by sie spodziewał ze Chelsea wygra LM - jezeli oni mogli z takim składem - i nasza może byc przyszłość. Come on you Spurs.
Asdasadas
20 maja 2012, 14:14
Ja rozumiem rozgoryczenie i mam pewne wątpliwości, co do sensu pisania tego komentarza (szczególnie, że ja jestem mocno subiektywny, ale w drugą stronę). Niemniej jednak napiszę: zawodnicy Chelsea nie posiadali umiejętności, które by uprawniały ich do zdobycia tego pucharu. Posiadali za to niesamowitą wolę walki, konsekwencję, koncentrację i motywację. No ludzie, musicie docenić to, co ten zespół zrobił. Czy Chelsea miała szczęście? Pewnie, że tak. Po tylu latach, w których to umiejętności były wielkie, a brakowała szczęścia, teraz to się odwróciło. To wszystko nie miałoby jednak znaczenia, gdyby nie poświęcenie. Przecież Drogba biegał po całym boisku, jakby miał 20 lat. Ashley Cole skazywany już na powolną emeryturę i zastępowany w reprezentacji przez Bainesa rozegrał fantastyczne spotkanie (jeden błąd, ale poza tym niesamowita ilość zablokowanych i odebranych piłek). Bosingwa, którego większość kibiców Chelsea chciała się pozbyć za fatalną postawę w defensywie, świetnie sobie poradził nie tylko broniąc, ale i atakując. Wyśmiewany Mikel i zsyłany na emeryturę Lampard to była niesamowita pewność i klasa w rozgrywaniu piłek i przerywaniu akcji. Pert Cech, którego forma z początku sezonu pozostawiała wiele do życzenia wzniósł się na piłkarskie szczyty i mówi się teraz o nim, jako o najlepszym bramkarzu globu. Mata nie błyszczał, Bertrand debiutował, ale to wszystko nie ma znaczenia. Chelsea obrała taką, a nie inną taktykę. Bayern przeważał, Bayern okupował pole karne Londyńczyków, ale nic z tego nie wynikło. 20 rzutów rożnych nie przyniosło im niczego, a Chelsea wystarczył 1. Może i szczęście odegrało decydującą rolę, ale ambicji temu zespołowi nie można zabrać. Chelsea po prostu się to zwycięstwo wreszcie należało i piłkarze zrobili wszystko co w ich mocy, by tak też się stało. Myślę, że wypada to docenić, nawet mimo ogólnego braku sympatii i rozczarowania.
tuczi
20 maja 2012, 14:34
Pewnie macie rację (Baro, Marcus), że jakiś powiew świerzości i nowej wizji tej drużyny by się przydał. Nie będę absolutnie zaprzeczał, bo brak mi w tej chwili argumentów i dlatego napisałem, że się pogubiłem w tym wszystkim. Natomiast całkowitą (moim zdaniem) słuszność ma Spurs3. Kochałem Tottenham, kocham i kochać będę... żadna tam Liga Mistrzów niczego w tym względzie nie zmieniała i nigdy nie zmieni. I'm Tottenham till I die..a and can't smile without You... Tylko taka jakaś bezradność mi się wkradła. Ech, to tylko kogucie życie ;)
Barometr
20 maja 2012, 14:48
Ale spurs3 nie napisał niczego nowego - każdy spursmaniak na tej stronie mógłby napisać dokładnie taki sam komentarz, ale co on wnosi? Jestem kibicem Tottenhamu - nic więcej nie mówi. Każdy z nas jest tutaj takim samym. Co nie zmienia postaci rzeczy, że po takim finale Premier League i Ligi Mistrzów trzeba trochę popsioczyć na los. Bo pecha mieliśmy niesamowitego. Ja doceniam, że Drogba grał jak 20-latek, ale Chelsea jako drużyna nie zasługiwała w tym sezonie kompletnie na nic. Postawić autobus i liczyć na kontrę to może ŁKS. A Chelsea tak grała prawie cały sezon. Triumf antyfutbolu - czym tu się zachwycać? Walecznością? Ambicją? A Ribery to przepraszam miał mniej ambicji i walczeności?
Barometr
20 maja 2012, 14:58
Zapowiadał się taki fantastyczny sezon, a tu na finiszu Tottenham przeje**ł trzecie miejsce, Legia mistrzostwo, a zaraz będę oglądał Pogoń przeje***ącą szanse na awans ;(
spurs3
20 maja 2012, 15:02
Baro ja wiem ze wiekszość tak by napisała - ale czasami trzeba o tym przypomnieć, tak po prostu. Musimy sie nauczyć cieszyć tym co mamy, to jak w życiu, inni mają jachty, ale to nie znaczy ze my nie mozemy sie cieszyc zyciem. A chelsea wygrała a zwyciezcow sie nie sadzi, sa wygrawerowani na pucharze i tylko to sie liczy, za rok, dwa nikt nie bedzie pamietał jak grali - a gablota powiekszyła sie o 2 puchary.
tuczi
20 maja 2012, 15:03
Ginola - Tottenham wiadomo... mój Bałtyk zleciał znów do 3 ligi... Myślę, że wiem co czujesz ;)
tuczi
20 maja 2012, 15:07
Tak jest Spurs3, brak LM zdecydowanie jest regułą, nie wyjątkiem;) Tuczi - mimo wszystko twierdzę, że nie możesz do końca tego czuć. Miesiąc temu Tottenham, Pogoń i Legia już były w ogródku, już witały się z gąską. A wyszło jak zwykle ;(
tuczi
20 maja 2012, 15:11
Coś w tym jest Ginola ;(
Barometr
20 maja 2012, 15:38
"Tylko Tottenham mógł przegrać w dniu, w którym nawet nie grał"
RAFO THFC
20 maja 2012, 18:30
Tylko Tottenham pomimo to co sie stalo
Walu
20 maja 2012, 19:22
Baro, czy każdy na tej stronie jest takim samym kibicem? Śmiem wątpić. Nie jest to żaden wyznacznik ale już nawet sama ilość komentujących osób w ostatnim czasie wskazuje na to że w przyszłym sezonie pewnie kibiców Tottenhamu na spursmanii będzie mniej. Sam w porównaniu z Wami - starą gwardią czy w niektórych przypadkach pewnie nawet założycielami tej strony jestem świeżakiem i mimo że mam 20 lat to Kogutom kibicuję raptem od trzech, co oczywiście nie znaczy że nie będę tego robił dalej. Wiem jednak że każdy klub gdy ma swoje 5 minut automatycznie zaczyna mieć też swoich kibiców sukcesu, dlatego dla meni deklaracja spurs3 jest jaknajbardziej zrozumiała i chyba warto było przypomnieć że będąc prawdziwymi kibicami powinniśmy kibicować na dobre i na złe.
Gan1982
20 maja 2012, 21:25
Moze dobrze sie stalo ze 4miejsce nie daje nam udzialu w lm. Zapewne Levy teraz sobie pluje w brode ze zaufal Harremu co do jego transferowych pomyslow. Jesli nawet czerwona twarz zostanie to napewno nie bedzie mial takiej swobody w planowaniu transferow jak w zimie. Oby ten pech byl poczatkiem sukcesow nowego Tottenhamu! P.s. czekalem na sukces w pl juz tyle lat, wiec kolejny sezon mnie nie zbawi :)
me262schwalbe
20 maja 2012, 22:06
Niech Levy dobrze pomyśli, co teraz powiedzieć Modriciowi i Bale'owi, żeby zostali na kolejny sezon, bo inaczej trzeba będzie budować drużynę od nowa.
halabala
21 maja 2012, 07:13
No i stało się niewyobrażalne. Ja nawet nie mam jakichś wielkich pretensji do naszych piłkarzy, że wypuścili z rąk szansę na skończenie sezonu na trzecim miejscu, przed Arsenalem. Bardziej wkurza mnie fakt mimo wszystko niesprawiedliwości dziejowej. No bo tak - przed sezonem zakładamy optymistyczny scenariusz - mimo wzmocnień rywali, opinii ekspertów i naszych własnych przeczuć, walczymy o top four! Pierwsze dwa mecze tragiczne, potem przychodzą Ade i Parker, zaczyna się jazda bez trzymanki, śnimy na jawie i budzimy jako jeden z kandydatów do tytułu. Zapominamy przy tym, że jeszcze, w odróżnieniu od rywali, nie mieliśmy w tym sezonie kryzysu - a jak wiadomo nie da się przejść przez sezon suchą stopą - ok, zdarzały się wyjątki - The Invincibles Arsenalu, którzy przeszli sezon bez porażki, ale generalnie nie da się tak. Kryzys przychodzi, jest większy i dłuższy niż można by oczekiwać - winimy za niego Redknappa, w zasadzie słusznie. Tracimy dużą przewagę, do końca walczymy o trzecie miejsce, by o włos je przegrać. No dobrze, to wszystko wiemy - do czego zatem zmierzam? Ano do tego, że de facto osiągnęliśmy zamierzony cel, w dodatku w świetnym stylu, przez większość sezonu na przemian przecieraliśmy oczy ze zdumienia i oklaskiwaliśmy fantastyczną grę. Kryzys i końcówka sezonu trochę zafałszowały nam obraz, ale mimo to było pięknie i emocjonująco. I co potem? Dostajemy cios na twarz, nawet nie z liścia, ale fangę pięścią centralnie w nos. Cały sezon walczyliśmy wspólnie o konkretny cel, dający wymierną korzyść. A po sezonie okazało się, że cel osiągnięty, ale korzyść poszła się.... Zgoda, pretensję możemy mieć do siebie - trzeba było zdobyć trzecie miejsce, czwarta pozycja gwarantuje Ligę Mistrzów warunkowo - co z tego, że warunek należy do kategorii mission impossible, skoro akurat w tym sezonie tej misji podołała Chelsea...Wyobrażam sobie, jak czują się piłkarze, którzy walczyli do końca, a teraz myślą pewnie - "cholera, kolejny sezon walki wbrew prognozom, bez realnych szans na tytuł, z koncentrowaniem się na tym samym celu, co rok wcześniej, celu już raz osiągniętym, lecz tym razem licząc również na to, że nikt nie podoła mission impossible... Mam złe przeczucia. Nie damy rady zatrzymać Adebayora ani Modricia. Jest nadzieja, że Bale zostanie z nami z lojalności - aczkolwiek według mnie nadzieja to nikła. Zgoda, Levy może się postawić, powiedzieć - nie ma bata, wszyscy zostają. Ale po pierwsze, wątpię żeby Modrić dał się udobruchać po raz drugi, a tym razem może być więcej chętnych na jego usługi (Man Utd?), a po drugie - obawiam się, że jeśli rok w rok będziemy stawać okoniem naszym piłkarzom, po których będą zgłaszać się drużyny z najwyższej półki (Man Utd, mimo wszystko rok temu Modrić mógł tak myśleć również o Chelsea), to po środowisku piłkarskim rozniesie się fama, że idąc do Spurs, zamykasz sobie drogę na futbolowy top. A dopóki na tym topie się nie znajdziemy, musimy odpowiednio balansować między utrzymywaniem gwiazd za wszelką cenę, a akceptowaniem ofert nie do odrzucenia dla piłkarza (i klubu też). W przeciwnym razie może skończyć się tak, że przy negocjacjach piłkarze z topu dwa razy zastanowią się, zanim zdecydują, czy chcą przejść do drużyny nie płacącej najwięcej, do tego robiącej później problemy przy transferach...
MARCUS
21 maja 2012, 09:29
Widzę, że 'deprecha' minęła, co nie Spurs3 ? ;> Widzisz HB, a ja mam pretensję i to sporą. Nie o to 4 miejce, a nie 3, ale własnie o brak utrzymania pewnych rzeczy w ryzach. Brak jakiejkolwiek stabilności i najnormalniejsza w świecie głupotę - wy to nazywacie brakiem szczęścia, popularnie zwanym pechem :) Graliśmy ładnie, ale naiwnie. W decydujacych meczach (dla mnie to Everton na wyjeździe i nieszczęsny dwumecz ze Stevenage) nie potrafiliśmy odeprzeć naicisków, a byliśmy w stanie to zrobić z palcem w D. Potem to już było pospolite ruszenie, szarpanie, a nie myślenie. I cały komfort który sobie zdobyliśmy poszedł się jebać na nasze życzenie. A co LM, to wcale nie jestem przekonany czy ona byłaby nam tak bardzo potrzebna. Fakt, może kilku odejść, ale z drugiej strony HR nie ogarnie po raz któryś kilku frontów i będzie dupa. A sezon powoli zapowiada się trudny. City może odjechać i to powaznie, Muły raczej będą sięzbroić, CFC też musi zacząć konkretną przebudowę, LFC posżło po rozum do głowy i wywaliło KD, do tego wchodiz WHU, a jak znam życie to może być i tak ,że zdobedziemy z nimi 2 punkty. Do tego Everton, jak to oni, NU tez raczej nie bedzie pikować w dół, Reading i Sotton to też raczej porządne beniaminki, rąbanie lasu u Taboretów. Jak dla mnie oczyszczenie siez kilku ciążących tematów, plus LE to zadania podstawowe. Jak na to nie spojrzeć to ciężka orka siezapowiada i pozorne zachownie stabilności może sie długo przypominać.
MARCUS
21 maja 2012, 09:31
Ginola się wyautował, czy zmienia płeć i będzie teraz NAVRATILOWA?? ;>
Iwan
21 maja 2012, 10:04
Spokojnie spokojnie, "Jak feniks z popiołów" ;)
MARCUS
21 maja 2012, 10:12
Z racji tego, że jesteś już kolejnym, który to zrobił, mam pytanie: aaaaaaaaaaa po chu...... to sie robi ?? ;) Tak z czystej ludzkiej ciekawości.
halabala
21 maja 2012, 10:42
Po prostu ginola zmienił idola - to już nie Le Maqnifique, tylko była gwiazda Norwich - Iwan Roberts :)
MARCUS
21 maja 2012, 10:53
Raczej http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Iwan
Iwan
21 maja 2012, 11:08
Po prostu już mam dosyć tego, że idę przez ulicę i zaczepiają mnie ludzie, bo mylą mnie z Davidem :P W sumie nigdy nie miałem ksywki ginola, wziąłem takiego nicka, bo na starej Spursmanii ktoś mnie wyprzedził z "Iwanem" (i w ogóle nie pamiętam, żeby się choć raz udzielił), ale skoro Jenny po latach wróciła do Forresta, to i ja mogę wrócić do swojej ksywki :D
Barometr
21 maja 2012, 14:01
Może nie będzie tak źle halabala. Ade na swoim Twitterze: Loved my spell at Tottenham. We are working hard with the chairman to make it permanent. Will keep you informed!!
halabala
21 maja 2012, 14:24
Oby oby, choć zastanawiam się, nad czym tak ciężko Ade z nim pracuje - jakąś piramidę finansową konstruują żeby znaleźć kasę? ;) Niedługo dostaniemy na maila łancuszki: 'Hi, my name is Emmanuel, I would like to ask you a favour" :)
varba
21 maja 2012, 17:32
Może pracują jak wykiwać City żeby rozwiązali z nim kontrakt, wtedy Levy da Adebayorowi "sign on fee" 2-3 mln na utrzymanie fundacji na czas gry u nas, a sam przyjmie zarobki w ok. 80-90 tyś
tuczi
21 maja 2012, 17:47
Dokopują się do "bursztynowej komnaty" ;)
Luka_Modric
21 maja 2012, 21:15
http://futbolfc.pl/premier-league,naszym-okiem-koguty-bez-jaj
Przykro mi, ale podzielam zdanie tego artykułu
halabala
23 maja 2012, 07:09
Dobra Panowie, zamykamy temat, trolla banujemy.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji