Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Everton 2:2 Tottenham

8 grudnia 2009 Anel Recenzja meczu
A było już tak blisko. Mimo, że Evertonowi w samej końcówce udało się doprowadzić do wyrównania, Tottenham mógł wywieść z Goodison Park trzy punkty. Niestety, rzutu karnego w 95 minucie spotkania nie wykorzystał Jermain Defoe, i zamiast pełnej puli musimy się zadowolić jednym oczkiem. Po takim meczu chyba żaden z kibiców "Kogutów" remisem się nie zadowala. Pech - "kogucie szczęście" znów dał o sobie znać...

Harry Redknapp zestawieniem podstawowej jedenastki specjalnie nie zaskoczył wiernych fanów Tottenhamu, bowiem wystawił dokładnie tę samą drużynę, co tydzień wcześniej na Villa Park. Oczywiście, ekipa różniła się z wiadomych przyczyn od składu w meczu Carling Cup: Keane'a zastąpił Peter Crouch, do podstawowej jedenastki powrócili również Huddlestone czy Kranjcar. Pewne problemy z zestawieniem składu miał David Moyes, bo nie mógł w dniu dzisiejszym skorzystać z usług Artety, Jagielki, Anichebe, Vaughana, Neville'a, Osmana, Heitingi, Goslinga i Distina, a w 15 minucie gry uraz wykluczył również Josepha Yobo.

Od początku spotkania to gospodarze starali się narzucić swój styl gry, raz za razem atakując bramkę Tottenhamu. Goście w pierwszych minutach jakby nieco przestraszeni, nie przypominali zespołu z meczu przeciwko Aston Villi czy Wigan, a bardziej wtorkową ekipę z Old Trafford. Everton ładnie operował piłką. Pomocnicy "The Toffies" kilkukrotnie starali się zagrać prostopadłą piłkę między obrońcami Spurs, jednak często podania były zbyt mocne, i stawały się łupem Gomesa.

Po upływie kwadransa gra się wyrównała, lecz i tak w dalszym ciągu delikatną przewagę posiadali gospodarze. W Tottenhamie bardzo dobrze funkcjonowały skrzydła: Lennon-Kranjcar. To właśnie na tych dwóch zawodnikach przez większość czasu opierała się gra "Kogutów". Everton natomiast zamiast tylko być przy piłce, starał się z nią coś efektywnego zrobić, czego najlepszym dowodem sytuacje Brazylijczyka Jo.

W 30 minucie po głupim faulu Dawsona (chwilę wcześniej nasz obrońca ujrzał żółty kartonik po starciu z Cahillem) na Fellainim w okolicach 25 metra przed bramką Spurs rzut wolny wykonywał Baines, lecz jego bardzo dobre uderzenie w kierunku lewego słupka bramki, bardzo pewnie wyłapał Gomes.

W 33 minucie odpowiedzieć starał się Tottenham. Najpierw ładnym podaniem na wolne pole do Kranjcara popisał się Wilson Palacios, później Chorwat znakomicie dostrzegł lepiej ustawionego w polu karnym, Jermaina Defoe, jednak napastnik reprezentacji Anglii zaprzepaścił znakomitą sytuację z kilku metrów strzelając obok bramki. Howard nie musiał nawet interweniować. To była najlepsza sytuacja "Kogutów" jak do tej pory, niestety niewykorzystana przez Defoe.

Drugą połowę znakomicie otworzył Tottenham, bo już w 47 minucie nasi zawodnicy wyszli na prowadzenie. Z prawej strony w swoim stylu na pole karne dośrodkował Aaron Lennon, a piłkę do siatki skierował nie kto inny jak Jermain Defoe, który ubiegł wszystkich obrońców Evertonu i nie dał szans Timowi Howardowi.

Po zmianie stron to Tottenham zaczął być drużyną dyktującą na Goodison Park warunki gry. Już kilka minut po trafieniu Defoe, podwyższyć mógł Crouch, lecz jego dość przypadkowe uderzenie z kilku metrów, dosłownie o centymetry minęło bramkę Evertonu.

W 59 minucie na 2:0 dla Spurs podwyższył Michael Dawson. Rzut rożny po raz kolejny wykonywał Niko Kranjcar. Wysoko zawieszona piłka spadła idealnie na głowę Dawsona, który pięknym szczupakiem skierował futbolówkę w sam róg Evertonu. Trzy punkty w tym momencie były już jedną nogą na White Hart Lane. Wystarczyło korzystny wynik dowieść do końca...

W 77 minucie w znakomitej sytuacji jak junior zachował się Peter Crouch. Wspaniałym podaniem na wolne pole, pozwalającym wyjść Crouchowi sam na sam z Howardem, popisał się nie kto inny jak Niko Kranjcar. Niestety, mierzący ponad 2 metry napastnik nie wykorzystał znakomitej sytuacji, co zemściło się już 60 sekund później. Na lewej flance w dziecinny sposób Coleman ograł Bale'a, dośrodkował w pole karne, a tam uderzeniem pod poprzeczkę futbolówkę w bramce umieścił Louis Saha. Gdyby chwilę wcześniej Crouch trafił byłoby już po meczu, a tak, po sytuacji odmienionej jak w kalejdoskopie, czekała nas niezwykle nerwowa końcówka spotkania.

Po raz pierwszy fanom Spurs mocniej zabiło serce w 84 minucie, kiedy po dośrodkowaniu Pienaara na uderzenie przewrotką zdecydował się po raz kolejny Saha, jednak strzał byłego gracza Manchesteru United na nasze szczęście minął słupek bramki strzeżonej przez Gomesa. Po raz drugi, gdy do wyrównania w dość przypadkowy sposób doprowadził Tim Cahill, dokładając nogę przy strzale Bainesa. 2:2 i co, koniec emocji? Nic z tych rzeczy!

W 93 minucie w pole karne Evertonu wbiegł Wilson Palacios, a pilnującemu go Hibbertowi nie zostało nic innego jak Honduranina sfaulować. Palacios w tej sytuacji doznał kontuzji, uniemożliającej mu kontynuowanie gry, a do piłki ustawionej 11 metrów przed bramką podbiegł Defoe. Ku rozpaczy fanów z Londynu, Defoe chciał uderzyć na siłę, po ziemi, trafiając w nogi Howarda. Trzy punkty na wyciągnięcie ręki...

Pech, jest pechem. Prawie pewna wygrana rzadko zamienia się w remis, jednak dziś na Goodison Park ewidentnie zabrakło nam kilku chwil szczęścia. W 87 minucie Evertonowi za sprawą Cahilla udało się wyrównać. Bardzo przypadkowa bramka zabrała nam wywalczone trzy punkty. Gdyby Crouchowi dosłownie moment przed bramką Sahy udało się podwyższyć stan meczu na 3:0 dla Spurs, gospodarze z pewnością nie podnieśliby się już z kolan. Niestety, nadzieję w serca "The Toffies" najpierw wlał Saha, później w entuzjazm fanów Evertonu wprowadził Cahill. Następnie fatalnie rzut karny wykonał Defoe, trafiając prosto w nogi Howarda. Totteham już tak ma. Mecz bez nerwów meczem straconym. Niestety, oprócz nerów bardzo często traci się również punkty. Tak jak dziś na Goodison Park.

Składy:

Everton: Howard,- Hibbert, Baines, Yobo (15'Coleman), Neill,- Bilyatedinov, Rodwell (62' Yakubu), Cahill, Pienaar, Fellaini,- Jo (62' Saha)

Ławka rezerowwych: Nash, Saha, Yakubu, Coleman, Duffy, Agard, Baxter

Tottenham: Gomes,- Corluka, Dawson, Bassong, Assou-Ekotto (46' Bale),- Lennon, Huddlestone, Palacios (95' Hutton), Kranjcar (88' Jenas),- Defoe, Crouch

Ławka rezerwowych: Alnwick, Bale, Hutton, Bentley, Jenas, Keane, Pavlyuchenko

Żółte kartki:

Everton: 20' Rodwell, 38' Fellaini, 55' Baines, 72' Cahill,
Tottenham: 29' Dawson, 38 Assou-Ekotto, 66' Huddlestone, 74' Bale,

Sędzia: A. Marriner

Bramki:

0:1 - Defoe 47'
0:2 - Dawson 59'
1:2 - Saha 78'
2:2 - Cahill 87'

Komentarze: 115

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Revil
7 grudnia 2009, 16:49
A jak wytłumaczysz to, że w ostatnich meczach mieliśmy średnio po 5 90% sytuacji+ jeszcze pare dobrych, a gole tylko po 1-2?
Revil
7 grudnia 2009, 16:51
Nie ma co kłamać, Tottenham zawsze stawiał na ofensywę, a goli tracimy nawet mniej niż w poprzednich sezonach.
Marcin
7 grudnia 2009, 16:53
A myślicie, ze jak se kupimy nowego napadziora albo obrońcę (jak kto woli) to to cos zmieni? Kiedy problem leży w charakterze? A właściwie jego braku. Ot, Everton- latali na prędce skład i co? Wyrównali. A mogli przeciez sobie pomyśleć, ze co tam, takim składem porażka jakos ujdzie. Ale nie, dali rade. Mentalność, panowie, odpowiednia mentalność a nie nowe grajki.
olivier
7 grudnia 2009, 16:57
Przecież mamy świetną ofensywne,tylko tak jak varba powiedział zawiodła gra w obronie, naszym priorytetem są obrońcy bo bez nich ani rusz, jeszcze mamy kontuzjogenych, gdyby w pełni zdrowia byli King i Woodgate wynik zakończył by się prawdopodobnie 2-0 dla nas, no ale to takie gdybanie, trzeba poprawic gre obronną,ale Harry tego nie widzi to jest jedyny problem.
Barometr
7 grudnia 2009, 16:58
no właśnie varba - obrona obroną, ale ile setek marnują napastnicy. Nawet w tej relacji - masz opis, jak Crouchinho zmarnował sam na sam. Mogło być 3-0 i po sprawie. Co do obrony - to ja bym nie przesadzał. Masz Dawsona, Bassonga, Woodgate'a, Kinga i w ostateczności Corukę, którego na prawej stronie może zastąpić Hutton, czy Naughton. Zawsze można jeszcze siegnąć po Dervitte'a - podobno wielce utalentowany młodzian. Puchar się skończy, King i Woody wyzdrowieją i wyosko opłacanego defensora będziesz musiał na ławie umieścić. Moim zdaniem nie ma sensu. Co do środka pomocy - zgoda, ale nie rozpisuję się o tym, bo mamy prawie na bank kupić Sandro. Harry już to potwierdził. Poza tym, jak wróci Luka, a nie wyobrażam sobie umieszczenia jego lub Niko na ławie to ktoś pewnie ustąpi jednemu z Chorwatów miejsca w środku pola. Czyli Hudd, Palacios, Jenas, Sandro i Luka na środku. Po ki ch.. ktoś jeszcze? Dopiero jak kogoś sprzedamy (Jenasa koniecznie!) to pomyślimy. Marzy mi się wciąż VdV lub ostatnio Gago. W Realu grają mało, więc kto wie.
olivier
7 grudnia 2009, 16:59
W sumie Barometrmasz rację, potrzebny jest napastnik bo gdyby Crouch strzelił byłoby po meczu.
olivier
7 grudnia 2009, 17:06
no tak Kiessling to będzie nasze zbawienie :D skończcie jęczeć, barceloną nie jesteśmy, wiele nam brakuje, Defoe już taki jest i jak widać się nic nie zmienia, Crouch nigdy nie był typem snajpera tylko raczej wspomagacza ataku ( jakby nie patrzeć to jego zasługa przy karnym nie mniejsza niż Palaciosa ), Keane był dobry na tottenham sprzed 5 sezonow a nie ten teraźniejszy ... Napastnik jest potrzebny to fakt, bo Van Nistelroya w druzynie nie mamy, a bardzo by się przydał, ale to nie sprawi że nagle takie mecze zaczniemy wygrywać z większą regularnością.
tuczi
7 grudnia 2009, 17:07
Anel nie płacz podobnie jak twój Pav(ik) bo zaraz sam się rozpłaczę... Weź przykład ze swego avatara i krzyknij "spieprzaj dziadu", tyle właśnie mu się należy... A taka Roma go chce. No i niech sobie chce. Ich pieniądze i ich kłopot później...
Barometr - Dżeko chyba już się określił. Odejdzie z Wolfsburga jedynie... do Milanu ;). Oj biedny ten KJH biedny... :D
aapa
7 grudnia 2009, 17:23
Sorry, ale czy Wy do końca wiecie jaką dyscyplinę uprawia THFC? Generalnie to ona polega na tym, że owe setki właśnie się marnuje, a bardzo rzadko uda się jakąś wykorzystać. Chyba, że to 9:1 tak Wam zamieszało, że myślicie, że się przerzuciliśmy na koszykówkę, gdzie z każdej akcji punkty. Oczywiście różnica miedzy napastnikami jest i ci lepsi potrzebują mniej sytuacji, by odpowiednio dostawić nogę, tego nie trzeba mi tłumaczyć, ale jak czytam, po raz setny, teksty "kupmy sobie" to mnie to osłabia i to na kilku poziomach.
Oczywiście bramka na 3:0 powinna paść, ale pamiętajmy, że to dekoncentracja w środku pola i obronie sprawiła, że zrobiło się 2:2. Dostaliśmy jeszcze jedną okazję i wystarczyło 30 cm bardziej w prawo i byłoby 2:3. Na szczęście tego karnego strzelał Defoe, a nie Keane czy Crouch, bo dopiero byłby lament.
tuczi
7 grudnia 2009, 17:33
Co Ty Aapa... jakby strzelał Keane to byłoby do przodu ;)
Anel
7 grudnia 2009, 17:40
tuczi tu nie chodzi o płacz.. przeglądam statystyki z ostatniego sezonu i rusek całkiem nieźle grał jak na debiutanta, a tym sezonie nie gra czy niestety tego się pewnie już nie dowiemy, Kanotue też rewelacji nie grał u nas a później w lidze hiszpańskiej jakby nie ten sam zawodnik. Myślę że brakuje nam takiego gracza z charakterem i dużym sercem do gry jak choćby ma MU w postaci Rooneya...
Z innej strony nie znając przebiegu meczu remis wydaje się niezłym wynikiem.. oby tylko wyciągnąć wnioski bo nic 2 razy się nie zdarza a szansa już niedługo na 3pkt
Anel
7 grudnia 2009, 17:47
wiecznie nam kogoś brakuje, brakowało nam kiedys wysokiego napastnika to mamy - dalej źle, brakowało nam walczaka w środku pola to mamy - dalej źle. Nie tędy droga. Niech grają i się uczą na błędach, może kiedyś się nauczą. Kibice się nie uczą bo chcieli wymianę składu i potem żeśmy się bronili przed spadkiem. Do piłki trzeba mieć cierpliwość, a jeśli nie ma się cierpliwości to trzeba mieć 500 mln funtów na transfery co okienko.
Marcin
7 grudnia 2009, 17:50
Ja nie rozumiem takiego rozumowania, że ktoś gdzieś się tam sprawdza a u nas nie to to znaczy, że nasza wina. Co z tego, że taki Paw w Spartaku czy Sbornej miał dobre statystyki skoro się u nas nie sprawdza? Tak, wiem Harry go nie lubi :/ Ale idź, Anel, powiedz Redknappowi-panie, czemu go pan nie wystawiasz, takie statystyki, taaakie goal ratio chłop ma! Nie bądźmy śmieszni.
Marcin
7 grudnia 2009, 17:55
O, i Paweł mnie jeszcze ubiegł. Zresztą o tym już pisałem. Żadne nowe wypasione transfery nic nie zmienią dopóki nie nabierzemy jajec i charakteru. Żeby dobić rywala. Kupimy Luisa Suareza, on dla nas stuknie 3 bramy w meczu a my nadal bedziemy frajerami i znów damy sobie wpakować 4 gole. I co? A, jasne. Kupić obrońców...
PS. Luisa i tak bym kupił-może byśmy nie wygrywali ale on gra z polotem więc byśmy sobie popatrzyli ;)
Barometr
7 grudnia 2009, 18:03
ja się przejdę do Harry'ego i mu powiem, że jak nie wystawi Romana w następnym meczu to dostanie w pysk :) a tu z dedykacją dla tucziego i wszystkich wielbicieli włoskich komentatorów: http://www.youtube.com/watch?v=J5IteJ7-CBc Ciekawe tuczi, czy jakby tak strzelał u nas też byś przeprosił, jak ten Włoch :) Eskuza me, eskuza me :)
Anel
7 grudnia 2009, 18:06
Paweł i Marcin oczywiście że tak, bo Real ma skład co sezon i nic.. zgadzam się że trzeba mieć charakter i jaja... ale jak się nie ma to raczej sobie tego nie kupisz. Choć zbytnio bym nie dramatyzował że nie wygraliśmy bo przecież z dnia na dzień nie kupimy nagle Iniestę , bo wyśmiałby nas od razu. Jednego mogę być pewny, to właśnie Harry przebywa z zawodnikami na co dzień i należy mu ufać że wie co robi a patrząc na wyniki i tabelę to chyba wie. Oczywiście że chciałbym żebyśmy bili wszystkich po 4-0 i zawsze będzie mało ale taki już los kibica co serce by oddał za drużynę by była najlepsza.
Marcin
7 grudnia 2009, 18:14
Właśnie, charakteru się nie kupi. Trzeba sobie wyhodować. Więc nie ma co marudzić żeby tego kupić czy tamtego. Ale Suareza i tak bym kupił.
mosaj
7 grudnia 2009, 18:17
Chłopakom zabrakło koncentracji i skupienia, ale to nie oznacza, że automatycznie cała drużyna nadaje się do wymiany ... problem leży w mentalności (a właściwie braku mentalności zwycięzców) i to właśnie nad tym Harry powinien popracować z zespołem ...
mosaj
7 grudnia 2009, 18:39
Barometr,rusek sam się skreślił mówiąc że odchodzi,już na pewno nie zagra w Tottenhamie.
MARCUS
7 grudnia 2009, 20:43
Aapa nie wiesz w co gramy?? Football fiction. Fm, CM i inne wirtualne pierdoły, które są przecież tak "realne". Coraz większa piaskownica się tu robi.
MARCUS
7 grudnia 2009, 23:20
Barometr powiem ci że jesteś niesamowity :D jak jakiś kogut zagra jedno dobre spotkanie ale ciebie nie przekonuje to powiesz że musi zagrać jeszcze kilka takich samych zeby cię przekonać ( Crouch ). A jak kogoś lubisz to mimo że gra przez ileś tam meczy piach, to zagra genialne 10 minut i od razu podnieta :P że też ja nie mam takich ulubieńców. Ale czuję że takim może być Niko. Nie znałem go z tej strony. Zawsze to byla dla mnie taka primaballerina a'la Berbatov. A tu gość walczy, biega, rozgrywa bardzo mądrze. No cud po prostu. Byle nie okazalo się że to jest jego zapał na miesiąc i potem wróci do człapania po boisku
Barometr
8 grudnia 2009, 00:32
Pawle a czemu tak o Niko myślałeś? Ja już mówiłem, że w styczniu powinniśmy go sprowadzać - zawsze mi się gościu podobał. Nie byłem pewien czy się u nas aż tak sprawdzi, ale myślę, że duża w tym zasługa Corluki i Luki
Anel
8 grudnia 2009, 07:04
Dla mnie jest sprawa prosta - albo się ma charakter albo się nie ma, u Harrego podoba mi się że zaczyna stawiać na Toma a i mam nadzieję że O'Harę nie sprzedamy bo co ten chłopak gra na wypożyczeniu to ręce się składają nic dziwnego że nawet chcą go nam wykupić
Raptus1
8 grudnia 2009, 10:05
Do jakich szkół aapa chodziłeś jeśli używasz słów których nie rozumiesz?
aapa
8 grudnia 2009, 18:50
Pewnie do innych niż Ty. Czy słowo, które Cię zabolało to mitomania? Bez blagi Raptus1, wiesz dobrze o co chodzi.
Zoolander
8 grudnia 2009, 20:17
Butt bramke strzela z karnego. Wlasnie tacy powinni strzelać. Oazy spokoju
Barometr
9 grudnia 2009, 01:14
Nie mów Paweł że nie masz takich gości. Nie mówię o Baggio i Ginoli ale z obecnie grających jak Del Piero zagra najgorszą padakę to i tak się wykłócam, że miał dwa fantastyczne zagrania (na które u innego nawet bym nie zwrócił uwagi). No, z tym że ja z obecnie grających piłkarzy mam takie podejście chyba tylko do Alexa, a Barometr do co najmniej ze 150 graczy;)
Barometr
9 grudnia 2009, 01:28
z obecnie grających to tylko Del Piero, a w resztę nie jestem jakoś zapatrzony zeby nie widziec ich wad ;) bardzo imponuje mi Erdinc, Kallstrom obniżył loty niestety ...
Barometr
9 grudnia 2009, 01:47
ginola - raptem do 120 :) , z czego z tottenhamu - do trzech się już nikt nie doczepia (Chorwaci), a ostatnio dołączył do nich 4 (Dawson) i może 4 się nie wiedzie, ale dadzą radę (Hutton, Bale, Pav i Bentley) :)
tuczi
9 grudnia 2009, 19:08
Barometr masz całkowitą rację. Pav da radę w swoim rodzinnym kraju, a Bentley w jakimś innym Sunderlandzie. To będzie Brygada BB ;). Bencior już pewnie zaciera ręce hehe. A zupełnie poważnie to wiadomo, że każdy ma swoich ulubieńców, za których prawie da się pociąć (kładę jaja na pieńku, że nie ma wyjątków...). Ale już z taką ilością to przesadzasz ;)

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji