Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że Roman Pawluczenko będzie ważnym ogniwem zespołu z White Hart Lane. W swoich ostatnich 3 spotkaniach dla Tottenhamu nasz 28-letni napastnik zdobył 5 bramek. Potrzebował na to 126 minut (19 minut z Leeds - 1 gol, 17 minut z Wigan - 2 bramki, 90 minut z Boltonem - 2 bramki). Pogłoski o jego śmierci były zatem mocno przesadzone.
Najwidoczniej zauważył to też Harry Redknapp. Z dnia na dzień zmienił bowiem zdanie o Rosjaninie. Z tym, że zamiast przyznać się do błędów w ocenie, selekcji, taktyce - nasz szkoleniowiec zdaje się cierpieć na rozdwojenie jaźni.
W wypowiedzi dla BBC manager Tottenhamu stwierdził, że Pawluczenko to fantastyczny, świetnie poruszający się po boisku, myślący gracz, który potrafi bardzo dobrze wykańczać sytuacje bramkowe. Harry oczywiście nigdy nie chciał go sprzedać. Oczywiście nie miał też nigdy żadnych problemów personalnych z Rosjaninem. Jak powiedział nasz szkoleniowiec - Roman to bowiem cichy i miły chłopak.
Angielski szkoleniowiec dodał, że w ostatnim tygodniu nastąpiła duża zmiana w Pawluczence. Zaczął ponoć bardzo pracować na treningach, co oczywiście od razu wychwycił nasz trener i natychmiast dał mu szansę.
You know - something happened with Pav - zakończył Redknapp.
Każdy wnikliwy użytkownik spursmanii może zauważyć, że tym razem obyło się bez tekstów o zdolnościach językowych Romana, czy jego braku zaangażowania w pracę. Ale odpowiadając naszemu trenerowi - I don't know. Nie wiem w jaki sposób piłkarz w ciągu kilku dni z zamkniętego, leniwego, niekomunikatywnego płaczka nagle stał się wybornym snajperem?
I dlatego mam wrażenie, że to nie Roman się zmienił, a zmienić MUSIAŁ się Harry. Musiał, bo nie ma w tej chwili równorzędnego napastnika do pary z Defoe. Musiał, bo śpiewy "Super Pav", sondy na portalach sympatyków Tottenhamu, masa komentarzy i artykułów zalewających strony internetowe prosiła go o jedno - daj mu wreszcie szansę!
Co więc zrobił Harry? Najpierw ponarzekał sobie na Romana w prasie (choć w odpowiedzi na słowa Rosjanina o chęci odejścia), a potem wpuścił go na zaorane boisko w Wigan w 78 minucie spotkania. Podejrzewam, że zrobił tak dla świętego spokoju. Tak, żeby później móc powiedzieć - "A nie mówiłem. Wszedł Wasz Rusek i nic z tego nie wyszło. Co tam, że zagrał tylko 12 minut, na murawie, gdzie ledwo dało się piłkę opanować".
Wystarczy spojrzeć na skonsternowaną (dyplomatycznie to nazywając) minę Redknappa po drugim golu Pawluczenki w Wigan, żeby potraktować moje podejrzenia poważnie. Rosjanin zrobił mu w pewnym sensie psikusa. Zatwardziały Harry musiał zrewidować swoje poglądy. Dla takiego uparciucha to pewnie nie do zniesienia. Nie do zniesienia, że musi też posadzić swego ulubieńca - Petera. Nie do zniesienia, że toczący z nim bitwę w mediach Rosjanin jest ulubieńcem fanów.
Ale oczywiście Redknapp wygrywa także w ten sposób. Fatalnie rozpoczęty rok mocno podkopał pozycję naszej drużyny (chyba, że ktoś słuchał, iż jest świetnie, bo na ostatnie 11 meczy przegraliśmy tylko dwa i pal sześć, że wygraliśmy jeden). Tottenham potrzebuje bramek, z którymi do niedawna było bardzo ciężko. Rosjanin pokazał, że może te gole zapewnić. W każdym razie czy Roman będzie zbawcą Tottenhamu czy nie - udowadnia, że jest obok Defoe najlepszym wyborem z przodu i prawdopodobnie był też wcześniej. Paradoksalnie może się więc okazać, że tak niechciany od dłuższego czasu w pierwszym składzie snajper, uratuje naszego managera przed utratą pracy a nas przed kolejnymi rozczarowaniami.
Pozostaje pytanie, czy wcześniej nie można było skorzystać z piłkarzy (Gareth Bale - to kolejny przykład), którzy od początku z niewiadomych przyczyn tak bardzo nie spodobali się Harry'emu?
Rozumiem, że podniosą się głosy, że Rosjanin w pierwszym sezonie nie błyszczał na White Hart Lane. Zgadzam się z tą opinią. Ale z drugiej strony wiele osób zapomina, że przejście z rosyjskiej ekstraklasy do Premier League to duży szok. Oczekiwania, stres, gra - wszystko jest inne. Pav miał zastąpić Berbatowa. Jednak od samego początku nie miał obok siebie takiego partnera, jak ówczesny Robbie Keane. Drużyna tworzyła się po potężnej rewolucji. Jasne jest, że potrzebowała zgrania, a więc czasu. Do tego Roman przybył na White Hart Lane po wyczerpującym sezonie w Rosji i Mistrzostwach Europy. Ciężko się dziwić, że bez żadnej przerwy nie był do końca sprawny fizycznie. Na dzień dobry odszedł też manager, który go sprowadzał, a przyszedł Harry ze swoją wizją napadu (do której oczywiście ma pełne prawo). Napadu, do którego natychmiast ściągnął Defoe, Keane'a a później Croucha (Ile pieniędzy poszło na tych zawodników, zanim w ogóle przyjrzano się drużynie? Nie przeczę, że należało wzmocnić atak. Mam jednak wątpliwości, czy aż trzema piłkarzami).
W każdym razie Rosjaninowi pozostała gra ogonów w Premier League. Dłuższe występy notował w Pucharze Ligi czy Pucharze Anglii. W 13 tego typu meczach strzelił dla nas dotychczas... 13 goli.
Dla mnie to wystarczająco imponujące statystyki, by Rosjaninowi dawać szansę częściej także w lidze. Szczególnie jak spojrzymy wstecz na to, co wyprawiał Robbie. Czy stałaby się krzywda, gdyby Roman wszedł w spotkaniu z Wolverhampton? Ile punktów moglibyśmy zyskać, gdyby Redknapp złamał się wcześniej? Te pytania oczywiście pozostaną bez odpowiedzi.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że:
A. Pawluczenko wreszcie przekonał do siebie szkoleniowca/presja na wystawianie Rosjanina w pierwszym składzie jest zbyt duża by ją zignorować/Crouch rozchorował się na tyle, że nie ma wyjścia i napastnik z Mostowskoja musi grać* (*niepotrzebne skreślić)
B. Nie jest jeszcze za późno i Rosjanin pomoże nam osiągnąć najwyższe cele, jakie stawiamy sobie w tym sezonie
From Russia with Love
25 lutego 2010
Publicystyka
powiązane artykuły
Zerowy margines błędu.
2 maja 2022
Co dla Spurs oznacza zmiana właściciela w Newcastle?
8 października 2021
Komentarze: 66
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
W swoim ostatnim meczu nasz 29-letni napastnik zdobył 4 bramki. Potrzebował na to niespełna 90 minut. Pogłoski o jego śmierci były zatem mocno przesadzone.
Podobnie można było pisać o Crouchu, chociby po jego hat-tricku... ( jak tylko zmienił w "11" Irlandczyka był przez niektórych niemalże na rękach noszony, teraz Peter jest "be" a Romek niebawem dorobi się fanklubu )
Czekam teraz na rozwój wypadków, bo może po "Romanomanii" przyjdzie czas "Eiduromanię", ale bardziej czekam na obiektywizm, szczególnie na naszym "kogucim" podwórku.
I nie chodzi mi tylko o krytykowanie Barometra, ale denerwuje mnie że co 2-gi, może 3-ci nius jest o Romanie i tak w koło Macieju.
Barometr, kiedy w końcu założysz bloga ??!! Prosimy...
Ów Roman za Chiny nie dawał rady ogarnąć polskiego, a jego ulubioną pozycją - nie wiedzieć czemu był spalony... W trakcie jednego z meczy - pewien starszy wiekiem kibic z "Żylety"zaczął biegać wzdłuż linii razem z Oreszczukiem i gdy ten był na spalonym krzyczał do niego zza płotu mniej więcej tak:
ROMAAAAAAN! ROMAAAAN! ROMAN !!!! WRACAAAJ!
( Roman się patrzy i widać, że nic nie czai...)
WRAACAJ KURWAAA BO SPALOONY!
(Roman rozkłada ręce i kręci głową )
NAZAD! NAZAD JOB TWOJU MAĆ!
( Roman kiwa głową i pośpiesznie wraca wgłąb pola )
To taka anegdota do śmiechu, choć wielu utrzymuje, że to autentyk. Kto wie, może Harry też tak musi z naszym Romkiem gadać na treningach, albo w czasie meczu.
A tak na poważnie - faktem jest, że próbowałem na YT znaleźć jakiś wywiad z Pawem w któym mówi po angielsku. Z Arshavinem jest ich trochę - z Romanem ja przynajmniej nie znalazłem.
To spory minus - bo w innym zawodzie np w banku, czy nawet w restauracji choć odrobina komunikatywności "w języku pracodawcy" jest wymagana - w końcu to gra zespołowa, trzeba jakoś się porozumiewać na boisku ( niekoniecznie tak jak z Romanem O. )
Ale swoją drogą... Beckham też grał parę lat w Madrycie i też prawie nic po hiszpańsku nie czai - ale zawodnikiem wartościowym był.
Tylko, że w Madrycie trenerzy często są obcokrajowcami i choć trochę angielskiego znają. A Anglicy rzadko kiedy chcą się uczyć obcych języków, bo uważają, że ich mowa ojczysta im wystarczy.
Brak języka nie jest znaczącą przeszkodą ( obiektywnie rzecz biorąc ) ale widocznie HR ma nieco inne zdanie na ten temat.
Ale jak mówię - nie wiem jak obecnie wygląda znajomość angielskiego w przypadku Pawliuczenki.
Za sama rejestracje dostajesz kubek i koszulke!Sa koszulki Totenhamu!