Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Gio zasili Galatasaray ?!

26 stycznia 2010 gaizka Spurs News
Jak donoszą brytyjskie media, Giovanni dos Santos jest gotowy na wypożyczenie do Tureckiego giganta - Galatasaray.
Turcy już od jakiegoś czasu obserwowali Gio, który nie potrafił się przebić do pierwszego składu Tottenhamu, w tym sezonie zaliczając jedynie 3 występy.

Zeszły sezon również nie był zbytnio udany dla młodego meksykanina, który większość sezonu spędził na wypożyczeniu w Ipswich Town.

W związku z tym, że reprezentacja meksyku wystąpi w tegorocznych mistrzostwach świata, Giovaniemu bardzo zależy na regularnych ligowych występach. Bardzo możliwe jest wypożyczenie do końca sezonu, z opcją transferu definitywnego

Komentarze: 31

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

gaizka
26 stycznia 2010, 10:54
Mi się wydaje że to wypożyczenie w jedną stronę. Jeśli wróci to źle, jeśli nie wróci też nie dobrze - tego się obawiam
Marek
26 stycznia 2010, 12:42
ma dziwne przeczucie że Gio mimo ogromnego talentu zmarnuje sobie karierę. Coraz więcej jest takich jak on. Robinho to kolejny przykład. Jednym zdaniem: Zdolny ale leń - jak mawiają nauczyciele w szkole. Gio ma ogromny talent ale w Tottenhamie mogliśmy głównie podziwiac jego knajpiane występy. Pieniądze , dziewczyny, szybkie samochody, sława, alkohol, imprezy- wszystko to miesza tym dzieciakom w głowach i pozostają tylko niespełnionymi talentami. Szkoda.
TypOks
26 stycznia 2010, 13:22
Byłby to z jego strony bardzo mądry krok. Gdzie może lepiej udowodnić swoją wartość niż w zespole prowadzonym przez gościa, który wprowadził go do dorosłego futbolu. Do tego jeszcze asystentem Rijkaarda jest Neeskens i chyba nawet kilku trenerów ściągnęli ze sobą z Barcelony. Powiem Ci Marku też mam dziwne przeczucie - że będzie z nim jak z Kanoute. Za rok-dwa będziemy sobie pluć w brodę:|
FallenOne
26 stycznia 2010, 13:48
To bylby swietny krok, gdyby nie to, ze taka umowa mialaby miec opcje definitywnego wykupienia. To znaczy, jesli gra dobrze i moglby sie przebic do pierwszej '11' Spurs, wtedy wykladaja za niego kase i jest lipa...jesli wroci, to znaczy, ze sie nie sprawdzil :/ i tak zle i tak niedobrze. Samo wypozyczenie bez dodatkowej klauzuli byloby jednak swietnym pomyslem.
gurahl
26 stycznia 2010, 13:52
To jest 'przekleństwo' Londynu, wszędzie imprezy, kasa, panienki nie ma to najlepszego wpływu na młodych, w takim Villarreal nie miałby takiego życia nocnego i musiałby się wysilić, żeby imprezować, ponadto jest różnica w stylu życia (imprezowania) pomiędzy hiszpanią i wyspami. Dlatego mam wrażenie, że nie wszyscy latynosi nadają się na wyspy ze względu na swoją mentalność.

Może czas by zacząć przeprowadzać badania psychologiczne przed ściągnięciem piłkarza? Z tego co słyszałem w Milanie są takie badania przeprowadzane w szczególności dla młodych piłkarzy. Taka zmiana mogłaby przynieść sporo korzyści. Wyobraziłem sobie Romana rozmawiającego z psychologiem po angielsku :P
gaizka
26 stycznia 2010, 15:03
Trzeba brać młodych religijnych chłopaków jak Palacios i można tworzyć drużynę, żadnych skandali typu "mokre gacie" i przywiązanie do klubu większe!
Marcin
26 stycznia 2010, 17:30
Tak, i jeszcze Hassana Shehatę na trenera. Chyba, ze to nie ta religia.
RAFO THFC
26 stycznia 2010, 17:53
Tak czekałem kto pierwszy skomentuje wpis gaizi;) Moim zdaniem powinniśmy robić piłkarzom dwa razy w tygodniu odpytkę z katechizmu, przykazań kościelnych i co tam jeszcze w podstawówce kazali czytać:D News z ostatniej chwili - "Harry Redknapp pojechał do Asyżu szukać nowych piłkarzy. Podobno swoje oburzenie z powodu pominięcia wyrazili cystersi z Clairvaux i benedyktyni z Cluny."
MARCUS
26 stycznia 2010, 19:20
Uważam podobnie jak Marek. Różnica jest taka, ze Kanutek miał poukładane w główce, a o Gio ciężko to samo powiedzieć.
Barometr
26 stycznia 2010, 19:30
cudny dowcip ginola :)
Marcin
26 stycznia 2010, 20:25
No bo Freddie to religijny człowiek :D
gaizka
26 stycznia 2010, 22:26
Mówcie co chcecie, ale Palacios może być wzorem sportowego prowadzenia się, dla wszystkich innych "profesjonalistów". Kaka znany ze swej religijności, raczej też nie sprawia kłopotów wychowawczych, podobnie jak Ze Roberto...
aapa
26 stycznia 2010, 22:54
Spoko gaizka, z Palaciosem masz rację. Mnie po prostu tylko bawi, że u Ciebie religijność=katolickość:D Wybacz ale jest to tak skrajne podejście jakie może być tylko w tym kraju. Papież=John Paul, jakby co najmniej nie było tych 260-300 poprzedników (zależy jak liczyć) i następca, ochrzczony=katolik etc.etc.etc. A co ma tak poza tym religijność do prowadzenia się i kłopotów wychowawczych to nie zrozumiałbym nawet leżąc tydzień na grochu we włosienicy.
aapa
26 stycznia 2010, 23:04
Z tego co się orientuję to Kaka nie jest z kościoła rzymskiego. Rozumiem, że gaizce chodziło o sposób prowadzenia się i model rzymsko-katolicki nie jest jedynym właściwym. Nawet w jakimś sensie bym popierał. Chyba, że chcesz gaizka paragrafu, to wtedy jestem przeciw.
Barometr
26 stycznia 2010, 23:13
Ale jakiego prowadzenia się, co to ma do rzeczy? Jaka różnica czy ktoś w wolnym czasie bije czołem Bogu, Allahowi czy mikrofalówce, albo zamiast tego czyta książki, ba niech nawet gra w Play Station i obraca panienki. Ważne żeby nie chlał, nie imprezował do rana, dobrze się odżywiał i wysypiał, to jest sportowe prowadzenie się. Znam już jednego takiego, który jak sam mówił leżał krzyżem przed meczami, nazywał się Marek Citko. Niestety, Bóg mu w karierze nie pomógł. Bo gdyby miał mu pomóc to czy byłby sprawiedliwym Bogiem? W ogóle mieszanie do takich banalnych rzeczy jak sport kwestii wiary (mówię o prawdziwej wierze, nie o klepaniu różańca i dawaniu na tacę co niedzielę, choć oczywiście wśród tych co tak robią też tacy są) jest dla mnie absurdalne! Już tyleset lat temu okazało się, że "Dieu le veut" to bezsens, mimo to nadal miesza się kwestie wiary do, że tak powiem, ziemskich "sporów" (bo czy takim nie jest mecz piłki nożnej?)...
Barometr
26 stycznia 2010, 23:54
uprzedziłeś mnie z tym citko
gaizka
27 stycznia 2010, 00:07
Nie, nie chcę żadnego paragrafu, bo to wg mnie przeczy naszej wolności i ogranicza wolną wolę.
Nie powiedziałem że jedynie chodzi mi o katolików, dlatego wymieniłem Kakę - protestanta właśnie, Ze Roberto chyba też jest prostestantem (choć nie dało się tego precyzyjnie wyczytać z jego książki).
Natomiast o co mi w tym wszystkim chodzi: uważam że ludzie wierzący, żyją w trochę innym świecie, świecie wartości i hierarchii, gdzie trzy cnoty są na świeczniku: wiara, nadzieja, miłość.
Myślę że to wszystko pomaga w życiu - także piłkarskim.
Wiem ze pewnie teraz niektórzy się oburzą, ale zobaczcie jak z problem poradził sobie człowiek zachodu - Enke, a jak "ciemny" Honduranin - Palacios...
aapa
27 stycznia 2010, 00:25
Źle to rozumiesz ginola, oczywiście, że On w piłkę nie gra i nie ma co Go mieszać do tego. Co do Citko, to może nie pomógł, a może pomógł. To akurat sprawa Citki, śmiać się z tego jakoś nieładnie. Tym bardziej, że grał całkiem przyzwoicie. Tyle, że to nie pasuje do obrazu piłkarza jaki wykształciła kultura. Moim zdaniem piłkarz, który dobrze gra i nie sprawia kłopotów to skarb i nie widzę powodu, by takich postaw nie promować. Jak ktoś ma imperatyw w kuchence mikrofalowej to mi to nie przeszkadza, live and let live.
aapa
27 stycznia 2010, 10:40
gaizka, Ze Roberto podobno chce zostać pastorem więc raczej jest protestantem. Zresztą w Brazylii katolicy zbierają niezłe bęcki od protestantów (głównie Zielonych i ewangelicznych). To tak na marginesie oczywiście.
Marcin
27 stycznia 2010, 12:09
"Natomiast o co mi w tym wszystkim chodzi: uważam że ludzie wierzący, żyją w trochę innym świecie, świecie wartości i hierarchii, gdzie trzy cnoty są na świeczniku: wiara, nadzieja, miłość."
A niewierzący to nie? Poza tym "wierzący" to wciąż za luźne określenie. Wierzący w co? Shehata jako trener mógłby być? A co do mieszania Boga/ów do ziemskich dupereli" to jest taki fajny cytat gdzieś z Neila Gaimanna-"Nie wiem kim jest Bóg ale z pewnością nie jest to żadna wszechmocna istota, której największym zmartwieniem jest to, żeby moja drużyna sportowa wygrała mecz"
gaizka
27 stycznia 2010, 12:31
No i Gaimann dobrze powiedział, zgadzam się z nim.
Nie wierzący oczywiście może też być człowiekiem "uporządkowanym", ale uważam że takiej osobie jest trudniej osiągnąć pewne cnoty...bo nie do końca zna źródła skąd czerpie swoją inspirację. bo jak mawiał Chesterton:"to że ktoś nie wierzy w Boga, nie znaczy że w nic nie wierzy, ale znaczy że wierzy w cokolwiek" czytaj: imprezy, seks, przyjemności i wiele wiele innych rzeczy, które nie tylko dla piłkarza mogą negatywnie odcisnąć się na karierze...
TataPsychopata
29 stycznia 2010, 10:40
Kazdy w cos wierzy.Roznica jest zasadnicza,albo wierzysz w prawde albo wierzysz w klamstwa.Ateisci maja wielka wiare w to ze Boga nie ma,nie potrafia jednak tego udowodnic.
MARCUS
29 stycznia 2010, 18:09
Z kolei każdej maści teiści mają wielką wiarę w to że Bóg istnieje, ale też jej udowodnić nie umieją. Co do Chestertona, uważam że bardzo opacznie interpretujesz gaizka jego słowa, zresztą powołanie do dyskusji gościa w trakcie procesu beatyfikacyjnego też nie jest najlepszym argumentem. Co do możliwości wierzenia w różne rzecz 0 może rozważ lepiej Elliota "Najczystszą drogą dążenia do Boga jest nauka/poszukiwanie wiedzy" (zależy od tłumaczenia)?!;)
gaizka
29 stycznia 2010, 19:00
No tak, z tymże właśnie mówię że cenię tych którzy dążą, a nie tych którzy są tylko zwykłymi konsumpcjonistami. Uważam że cel życia tych pierwszych jest wartościowszy, a i innym sprawia mniej kłopotów...
maro
30 stycznia 2010, 00:27
Ok, a zastąp sobie teraz "Boga" szeroko pojętą "prawdą" (w której i sam Bóg może się mieścić) i powiedz mi czy nie jest to równie godne pochwały. Zresztą, jeśli dla kogoś celem życia jest chlanie wódy czy granie na Playu to ja mogę się z tym nie zgodzić, ale daleki jestem od oceniania, czy jest to wartościowe. A tym bardziej uważania, że człowiek czytający książki, za którego się na przykład uważam, jest lepszy od tego który chleje tą wódę. W wielu przypadkach pewnie tak, w wielu nie, wszystko jest kwestią osobnego przypadku. Wybacz, ale już zbyt wiele krzywdy wyrządzili światu i innym ludzie religijni bym mógł uznać Twoje (Wasze bo i aapy?) rozumowanie.
TataPsychopata
30 stycznia 2010, 10:29
ginola ty chcesz zastapic Boga madroscia tego swiata,nauka.'Wysławiam Cię, Ojcze, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.'
Ludzie ktorzy radza sobie w zyciu,ktorzy mysla ze maja wszystko,nie potrzebuja Ewangelii,sami wola byc bogami.Alkoholicy,ludzie ktorzy stoczyli sie juz na samo dno,ludzie ktorzy nie poradzili sobie w systemie tego swiata,czesto w rozpaczy przychodza do Jezusa i zostaja pokrzepieni,ich zycie sie zmienia,staja na nogi,zyskuja radosc.Wtedy ich problemy okazuja sie blogoslawienstwem.Ja mam pytanie do ciebie,co ateisci ktorzy chca im to wszystko zabrac dadza im w zamian?
TataPsychopata
30 stycznia 2010, 11:05
'Wybacz, ale już zbyt wiele krzywdy wyrządzili światu i innym ludzie religijni bym mógł uznać Twoje (Wasze bo i aapy?) rozumowanie.'

'Chrystusa zabili ludzie religijni. Nie szubrawcy, pospolici przestępcy, męty społeczne… Ludzie religijni! Co więcej, usiłował bronić Go Piłat – pogański dostojnik rzymski, człowiek ( cóż za kosmiczny paradoks! ) w najmniejszym stopniu nie zainteresowany oddawaniem czci Bogu. Jednak nie zdołał ich przekonać.Historia chrześcijaństwa pokazuje, że religijność jak zaślepiała tak zaślepia dalej. Religijne wyprawy krzyżowe, religijna święta inkwizycja mordująca wolnomyślicieli i innowierców, prześladowania anabaptystów „ekumenicznie” dokonywane rękami religijnych katolików i ewangelików, amerykańskie nieludzkie niewolnictwo celebrowane z upodobaniem przez religijnych metodystów i baptystów.'
Barometr
30 stycznia 2010, 13:19
Nie "chcę" zastąpić, tylko uważam że równie dobrze "można" i efekt wpływu na charakter człowieka będzie ten sam. Drugiego wpisu to w ogóle nie kumam - to co napisałem w jednym zdaniu rozpisałeś na 10. Wiadomo o co chodziło, a do tego jeszcze o dużo więcej. Prosta sprawa, religijność zawsze u części ludzi będzie prowadzić do fanatyzmu, nie ma na świecie religii, która nie miałaby jakiegoś fanatycznego odłamu, nawet byddyzm ma taki, nieliczny bo nieliczny, odłam. A skąd czerpiesz tak dokładną wiedzę o procesie Chrystusa - nie mam pojęcia. Z Nowego Testamentu, wybiórczo utworzonego i w dużej mierze przerobionego 300 lat później? A może z "Mistrza i Małgorzaty"? Albo "Ewangelii wg Piłata"? Bo jak dotąd żadnych dokumentów procesowych (tworzonych przez Rzymian przy każdej pierdole) nie znaleziono, owszem kilka fałszywek się pojawiało, ale szybko okazało się że to stworzone przez Kościół w średniowieczu podróbki...
TataPsychopata
30 stycznia 2010, 13:48
Ten sam tzn.?
Myslalem ze wrzucasz do jednego worka prawdziwych Chrzescijan z osobami kierujacymi sie tylko martwa religijnoscia.Tak tylko z NT.Widze ze chcialbys sie spierac,wyciagac jakies naukowe dowody,podwarzac itd. To nie ze mna.
gaizka
30 stycznia 2010, 14:09
Właśnie w tym jest problem, większość ludzi myli życie wiarą, z życiem religijnością. Ci wszyscy sceptycy wrzucają te dwie kategorie ludzi do jednego worka, dlatego nie uczą się niczego, a tylko uprzedzają do ludzi i nauki Chrystusowej...

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji