Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Gładko, łatwo i przyjemnie. Tottenham 2:0 Everton

12 stycznia 2012 spursmaniak Recenzja meczu
Tottenham Hotspur nie miał większych problemów z pokonaniem Evertonu. W zaległym spotkaniu pierwszej kolejki angielskiej Premier League, "Koguty" pewnie pokonały na własnym terenie przyjezdnych z Liverpoolu po trafieniach Aarona Lennona oraz Benoit Assou-Ekotto.

Tottenham przyzwyczaił w tym sezonie swoich kibiców, że przeważa od pierwszej do ostatniej minuty. Nie inaczej było i tym razem. Podopieczni Harry'ego Redknappa od samego początku spotkania narzucili gościom swój styl gry, przez co akcja toczyła się głównie w okolicach pola karnego Tima Howarda. Na nieszczęście kibiców zgromadzonych na White Hart Lane, gospodarze nie potrafili jednak stworzyć sobie dogodnej sytuacji strzeleckiej, przez co amerykański golkiper Evertonu nie musiał narzekać na nadmiar pracy.

Wszystko zmieniło się w 35. minucie meczu, kiedy to z błędu Leightona Bainesa skorzystał Aaron Lennon, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Od tego momentu "The Toffees" praktycznie przestali istnieć, a Brad Friedel mógł rozłożyć we własnej szesnastce leżak i zacząć odpoczywać przed weekendowym starciem z Wolverhampton. Everton nie potrafił bowiem często nawet przedostać się na połowę Spurs, a gospodarze w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia.

Po zmianie stron obraz meczu nie uległ zmianie. Tottenham nadal przeważał, a zespół Davida Moyesa nie potrafił nawiązać równorzędnej walki z gospodarzami, którzy parli do przodu, chcąc podwyższyć swoje prowadzenie. W 63. "Kogutom" cel ten udało się osiągnąć. Wtedy to na znakomity strzał z 30 metrów zdecydował się Benoit Asssou-Ekotto, a wyciągnięty jak struna Howard nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.

Spurs do ostatniego gwizdka kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń, dzięki czemu drużyna prowadzona przez Harry'ego Redknappa zrównali się punktami z drugim Manchesterem United. Do prowadzącego Manchesteru City, zespół z Londynu traci obecnie tylko trzy punkty.

Tottenham Hotspur - Everton FC 2:0 (1:0)
1:0 - Aaron Lennon (35.)
2:0 - Benoit Assou-Ekotto (63.)

Tottenham: Friedel - Walker, Dawson, Kaboul, Assou-Ekottto - Lennon (Pienaar 78.), Livermore, Modrić, Bale - Van der Vaart, Adebayor (Pawluczenko 87.)

Komentarze: 39

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

slojkowski
12 stycznia 2012, 09:28
taaak, właśnie obejrzałem mecz, ostatnio spizgałem livermore'a, ale tym wczorajszym występem sprawił, że się kajam. dawson mnie trochę zaskoczył na plus, myślałem, że gorzej zagra, ale bardzo przyzwoity mecz. podobał mi się pienaar, kilka minut, ale pozytywnie.
slojkowski
12 stycznia 2012, 09:30
trzaskal - irish mi się kojarzył zawsze z tłokiem i drożyzną, więc 5 zł za piwo trochę mnie zdziwiło. przed meczem coś się pewnie ustali, w każdym razie ja na tak:)
matek
12 stycznia 2012, 09:50
Everton nie miał nic do powiedzenia i o to właśnie chodziło. Lekko, łatwo i przyjemnie. Prawdziwe granie zaczyna się już niedługo...
Gan1982
12 stycznia 2012, 10:48
A ja się tak czasem zastanawiam, czy my aby przypadkiem za bardzo nie kombinujemy pod bramką rywala ? Mieliśmy masę sytuacji bramkowych na 5 metrze a zazwyczaj nic z tego nie wychodziło. Wolałbym prostą ale skuteczną piłkę. Tak jak to zrobił Azza, kiwka, strzał i gol. Szczególnie widać kombinacje było gdy Ade próbował mijać bramkarza będąc 0,5m obok niego ( trza było to jebnąć!). Wiem że się czepiam, ale martwię się o sytuacje z mocniejszymi teamami, nie będzie tyle możliwości co z evertonem. koniec marudzenia, mecz pod pełną kontrolą, Jake i Daws zagrali super. I cieszyło mnie wejście Pienara, bo ciągle na niego liczę.
p.s czy aby przypadkiem kibice nie buczeli na asuleja koto w drugiej połowie?
puchatek03
12 stycznia 2012, 10:58
Gładko i przyjemnie, owszem ale dzięki ogromnej ilość szczęścia, na dobrą sprawę sędzia mógł wczoraj podyktować nawet trzy karne. W tym oczywiście jeden dla nas za faul na Luce, swoją drogą jego reakcja(spazmy?) na decyzję sędziego była niemal że identyczna jak kiedyś Drogby w meczy przeciwko Barcelonie. Zabawnie to wyglądało, ale pewnie nie było by nam do śmiechu, jakby podyktował dwa karne dla Evertonu i mielibyśmy powtórkę z rozrywki.(2:2 mimo prowadzenia 2:0 na kwadrans przed końcem) No ale jak to się mówi, w naturze nic nie ginie i to co odebrano nam (na przykład ze Stoke) zwrócono nam teraz. Co do samego meczu to bardzo cieszył mnie powrót(i to w takim dobrym stylu) Dawsona no i oczywiście fakt że w końcu zobaczyliśmy Pienaara na boisku. Natomiast zacząłem się zastanawiać czy Pawluczenko stara się o jakąś nagroda fair play czy coś..? Ogromne brawa dla Assou-Ekotto, najwidoczniej leżą mu te kluby z Liverpoolu.
bambi
12 stycznia 2012, 11:02
Kolejne 3 punkty, kolejny raz świetny popis marnowania sytuacji pod bramką rywala, niech się Ade obudzi bo inaczej znowu będzie wyzywany że jego ojciec myje słonie a tak poza tym to najważniejsze że wygrana u nas
matek
12 stycznia 2012, 11:24
puchatek jakie szczęście, co Ty pierdzielisz? rozjechaliśmy ich wzorcowo, nie mieli nic do powiedzenia, nikomu w tym meczu nie należał się żaden karny. Everton kompletnie nie istniał i ani przez moment nam nie zagroził. Wzorcowo rozegrane spotkanie przez Tottenham.
Marek
12 stycznia 2012, 11:40
Gralismy jak prawdziwy kandydat na Mistrza. Spokojnie, z klasą i co najważniejsze z dużą pewnością siebie. Everton praktycznie nie powąchał piłki. Friedel to rzeczywiscie mógł sobie leżak rozłożyć. I o to chodzi. Twardo i spokojnie z tyłu to baza bo mamy zero po stronie strat a z takim potencjałem z przodu zawsze coś wpadnie nie ma bata. To nie chodzi o rozwalalnie rywali ale o spokojne zdobywanie punktów. O ile z WBA było nerwowo z powodu zmęczenia i kontuzji o ile wczoraj luzik pełna gębą. Tak trzymać. Świetny mecz Livermoore'a o którego baliśmy sie najbardziej. Warto jednak zwrócić uwagę jak blisko niego zawsze byli : Luka lub VDV. Pewnie plan był prosty. Jake walczy o odbiór (robił to świetnie) i szybko oddaje piłke naszym Bossom od organizacji ataków. Dzięki temu Jake czuł pewnie i śiwetnie wywiązał się ze swojej roli choć kosztowąło to wiele zdrowia Lukę i VDV.
MARCUS
12 stycznia 2012, 12:17
Mi się mecz bardzo podobał, goniliśmy ich jak się nam podobało. Fakt faktem, że JL zagrał bardzo dobrze, myslę, że jak do tej pory to chyba najlepiej. Bardzo cieszy mnie , że VdV od jakiegoś czasu gra dla drużyny, taki niech zostanie z nami do końca kariery. Może trzeba się bardziej go naszukać na boisku, ale jak się mu przyjrzeć, to zrobił niesamowity postęp, bardzo wydoroslała ta jego gra. Mam nadzieję, że to tylko poczatek tych przemian i ,że nie piszę tego w złą godzinę. Przez cały wczorajszy mecz nie wiem dlaczego ale przypominał mi się ....Bent. Znaczy się nie on sam w sobie, ale bardziej to jaka jest róznica w ,może i bramkostrzelnym, podejściu jego, a co potrafi dać reszcie Ade. Jeszcze trochę i 'nie przypomnę" sobie, że nosil taką czerwoną, wyjątkowo wstrętną koszulkę ;)
puchatek03
12 stycznia 2012, 12:36
matek Ależ oczywiście sędzia za nas tych goli nie strzelił, zrobili to piłkarze Tottenhamu w pięknym stylu i chwała im za to. Ale patrząc na nasze szczęście do sędziów to mogło nie być tak kolorowo gdyby sędzia miał gorszy dzień albo był bardziej dokładny . A co do karnych to 1) Faul Cahilla na Lucę, moim zdaniem powinien być karny. 2) Assou-Ekotto na w spółę z Modriciem powstrzymują Drenthe, Kameruńczyk przy tej interwencji nie dotknął nawet piłki, więc w ostateczności można by było podciągnąć. 3) Kaboul nie nadąża za Drenthe i zahacza go nogą, w efekcie czego ten drugi pięknie wykłada się w polu karnym, dla mnie karny jak nic(pomijając nawet aspekt aktorstwa w tym). Nie wiem może po prostu szukam dziury w całym i tyle.
MARCUS
12 stycznia 2012, 13:01
Generalnie sędzie prowadził zaowdy bardzo dobrze. Jedynie karnego mógł, wręcz powinien dać za faul na Drenthe w końcówce. Ani Luka, ani pierwsz akcja Drenthe to nie jest karny. Dalczego? Ano dlatego ,ze Luka się gubi i się ratuje, zamiast grać i próbować, tosamo D. Dobry przykład dał mu AL, był pociągany, a mimo to chciał działać i udało mu się trafić. Powstrzymywanie takich akcji to jest faul, a nie to ,ze ktoś kogoś dotknie.
MARCUS
12 stycznia 2012, 13:09
Cieszy, że sędzia był konsekwentny, tu mógł być karny, tu generalnie mógł być, podobne przypadki i nie gwizdał. Livermore zagrał bardzo dobrze, widać że od Parkera wyniósł bardzo wiele. To już jego czas, a jeśli będzie się tak prezentował, to bardziej mi się widzi w pierwszym składzie nawet wtedy, gdy do gry wróci Huddlestone
MARCUS
12 stycznia 2012, 13:27
Niestety nie miałem okazji obejrzeć meczu, ale zaraz nadrobię, bo o 16.00 powtórka. Trzaskal - czy mówisz o Irishu przy placu zamkowym, na samym końcu Krakowskiego? Aż mi się nie chce wierzyć, chyba raczej po 15? Trzeźwy byłeś?:D Ale generalnie to ja na mecz z City jak najbardziej, choć i tak na 99% wtopimy z Romanem na szpicy;P
aapa
12 stycznia 2012, 14:09
Ja to bym chętnie zrobił kiedyś badania. Posadził tak z 50 chłopa (i babeczek też żeby nie było jak na pielgrzymce kibiców i środowisk patriotycznych na Jasną Górę), włączył każdemu mecz i poprosił o notatki z oglądania. Jednocześnie notowałbym kto ogląda, kto jednocześnie sprawdza pocztę, czatuje albo gra w Fifę i te dwa światy kompletnie mu się mieszają.
aapa
12 stycznia 2012, 14:28
A tak bardziej o meczu to aż zaczynam się bać czy my jesteśmy tacy mocni czy inni tacy słabi. HR chyba chce zmienić znaczenie słowa "rotacja", bo nasi zawodnicy zmieniają pozycje na boisku jak rękawiczki. To, że wymieniają się skrzydłowi to norma, ale u nas takiego Balea można spotkać podczas meczu w każdym miejscu formacji ofensywnej. Ile nam daje Adebayor to już wielokrotnie było mówione, ostatnio Marcus poniżej. Obojętnie jak to się skończy, ale idziemy na mistrza.
Walu
12 stycznia 2012, 16:27
Co do sędziego, dla mnie karnego nie było w żadnej sytuacji. Ani Modric, ani Drenthe nie byli już w stanie dogonić piłki bo za daleko ją sobie wypuścili. Oboje byli powaleni w polu karnym, ale tak naprawdę to już nie mieli szans na jakieś wykończenie tych akcji. jak dla mnie wczoraj sędziowanie było wzorcowe.
Champion_Slonzak
12 stycznia 2012, 17:58
Świetny wynik, bardzo dobra gra. Co do karnych to zastanawiałbym się na faulu pod koniec meczu. Kaboul rzeczywiście wpadł w Drenthe, i być może inny sędzia podyktowałby karny. Lecz to nie nasz problem, cieszmy się z obecnej drużyny !
Champion_Slonzak
12 stycznia 2012, 18:32
Obejrzałem powtórkę i mecz generalnie w naszym wykonaniu praktycznie perfekcyjny. Tylko dziwi mnie, że nikt wcześniej nie napisał, iż bramka BAE ładna, ale jednak po rykoszecie. Co do kontrowersji - starcie Kaboula z Drenthe z 81-82 minuty to dla mnie podręcznikowa jedenastka, nie widzę w tej sytuacji żadnego innego wyjścia. Aż dziwne, że nikt nie burzy się tu na pracę sędziego, a sytuacja koniec końców była ważna, bo wynik 1:2 i kilkanaście minut to niebo a ziemia dla Evertonu w porównaniu z 0:2. Walu - o której akcji Drenthe mówisz, że za daleko sobie wypuścić? Bo na pewno nie o tej którą właśnie opisałem. Aapa - skrzydłowi skrzydłowymi, ale drybling Walkera jak zszedł z prawej, pociągnął z piłką kilkanaście metrów środkiem, zahaczył o lewą, wrócił na środek i huknął zza pola karnego to już normalnie były jaja:D Chaos to nasz żywioł i dlatego... możemy nie zdobyć mistrzostwa. Na dłuższą metę lepiej zawsze wychodzi uporządkowanym zespołom.
trzaskal
12 stycznia 2012, 19:22
Ginola Ul. Krakowskie Przedmieście 41 00-071 Warszawa, MOLLY MALONE`S IRISH PUB Znajomi to prowadzą i nawet na stronie jest po 5 PLN http://mollymalone.pl/pl/home.htm
Jeszcze tam nie byłem ale są 3 monitory i gdyby bylo nas więcej to mogę zarezerwować stoliki.
Zolter
12 stycznia 2012, 19:31
Ade wczoraj nie zachwycał, może grał dosyć drużynowo, ale w polu karnym grał słabo, niepotrzebne kombinacje, jakieś nieudane próby omijania bramkarza, co t0 jest? I czemu wszedł roman a nie JD, szkoda Defoe bo zasługuje gre!
tuczi
12 stycznia 2012, 19:36
Masz rację Ginola. To może nam przeszkodzić, ale... może też pomóc. Panowie, "cross the fingers and never say never"...
Andrij
12 stycznia 2012, 19:46
Zolter. A nie myślałeś, że może dlatego HR wpuszcza Pawa, żeby pokazać, że coś tam gra (wiem, że tak nie jest) i zgarnąć za niego większą kasę? JD i tak zostanie u nas.
Zolter
12 stycznia 2012, 20:16
Andrij: Brałem taką opcje pod uwage, ale wiemy jak gra Roman i chyba lepiej tego nie pokazywać : D
FallenOne
12 stycznia 2012, 21:40
Tuczi - ale ja i tak uznam sezon za mega udany, jeśli załapiemy się do Top 4. A jeśli uda się zdobyć medal, choćby brązowy, to będę w siódmym niebie! Niektórzy mogą nazwać mnie pesymistą, ale ja tam wolę jakoś specjalnie się nie podpalać żeby później nie być rozczarowanym. A tak się będę czuł, jeśli nie załapiemy się do czwórki. Trzaskal - tego nie znam, wygląda spoko, możemy się tam ustawić. To jeszcze jakoś w przyszłym tygodniu wrzucimy newsa na stronkę i zbierzemy ekipę;)
Walu
12 stycznia 2012, 21:53
Tak, o tej sytuacji. Przecież to było kilka metrów od linii końcowej a piłka już leciała za bramkę. Co z tego że Kaboul go wytrącił z równowagi skoro do piłki i tak by już nei dobiegł. W takim razie karny na Luce też powinien być bo to bardzo podobne sytuacje. Albo oba, albo żaden, choć ja jestem zdania że żaden.
varba
13 stycznia 2012, 01:39
Jeżeli sytuacja Drenthe to ewidentny karny to czemu nie masz pretensji o sytuację Modricia. Drenthe jeden kontakt z nogami Kaboula, Modrić dwa kontakty z nogami Cahila. Ja bardzo bym chciał zająć 3 miejsce żeby uniknąć kwalifikacji i oszczędzić naszym piłkarzom wcześniejszego startu sezonu, bo to później się odbija w końcówce. Z czwartego miejsca też będę zadowolony. Mi się podoba to nastawienie że jest tylko następny mecz który musimy wygrać, to jedyna droga do końcowego celu
jaroszy
13 stycznia 2012, 07:49
Spotkanie może nie było porywające , ale kontrolowaliśmy je od początku do końca i zasłużenie wygraliśmy . Bramka Ekotto palce lizać . Bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie gra Livermore'a , dojrzała , momentami sprawiał wrażenie jakby grał na najwyższym szczeblu kilka ładnych lat , w defensywie praktycznie bez błędów , w ofensywie dobrze dogrywał , ładnie się włączał do akcji . Duży plus dla całej drużyny że nie schodzimy poniżej normy która gwarantuje nam zdobywanie punktów .
tuczi
13 stycznia 2012, 17:35
Całkowicie się z Tobą zgadzam Ginola. Nie mam zamiaru sztucznie nadmuchiwać balonika, bo droga jeszcze daaaaaleka. Top4 przede wszystkim. A coś ponad no to baja ;)
tuczi
13 stycznia 2012, 17:42
Nie mam pretensji o sytuację Modricia ponieważ była to inna sytuacja niż sytuacja Drenthe - varba, czy nie jest to oczywiste samo przez się?
radeon
14 stycznia 2012, 07:28
Nawet gdyby był karny to trzeba go potem wykorzystać,gdybanie gdyby,mogło być 1-2,lub zostać 0-2.Ta sytuacja,nawet przy stanie 1-2 niczego by nie zmieniła,Tottenham zupełnie kontrolował sytuacje na boisku,takie jest moje zdanie.Pisanie o chaosie w naszej grze jest mocnym nadużyciem,mamy 45 pkt,ktoś ktoś kto gra chaos ma bilans 14-3-3,br: 38-20?To że w określonej sytuacji Walker przebiegł z piłką na przeciwną strone boiska nie oznacza że kierował nim zanik instynktu taktycznego,po prostu widać było że sam jest zaskoczony że biegnie taki dystans nie atakowany przez nikogo, że znalazł się w sytuacji że może oddać strzał. Krytykę należy skierować do obozu Evertonu,że prawy obrońca drużyny przeciwnej hula sobie lewym skrzydełkiem przez nikogo nieatakowany,oddaje strzał z 25 metrów.....zupełne zaskoczenie dla graczy Evertonu,he,he,he.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji