Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Hull City 1:5 Tottenham

19 sierpnia 2009 Spursmania Recenzja meczu
Wynik spotkania nie pozostawia żadnych złudzeń kto na KC Stadium dyktował warunki. Gracze Spurs byli dzisiaj o niebo lepsi od swojego rywala, zwyciężając pewnie, różnicą aż czterech trafień. Szczególnie zadowolony ze swojego występu musi być Jermain Defoe, któremu aż trzykrotnie udało się pokonać bramkarza Hull City.

Skład Tottenhamu w dniu dzisiejszym nie różnił się specjalnie od tego, który fani Spurs ujrzeli w spotkaniu przeciwko Liverpoolowi. Harry Redknapp doszedł do wniosku, że w zwycięskiej jedenastce nie powinno się zbytnio mieszać, a jeśli ci zawodnicy zapewnili swojej drużynie wygraną nad tak renomowaną ekipą, jaką jest zespół z Anfield, to i w spotkaniu przeciwko Hull City, dadzą sobie radę. Oczywiście, jak wszyscy doskonale wiemy, nasz podstawowy środkowy obrońca, Ledley King, nie może grać w trakcie tygodnia dwóch meczów, dlatego jego miejsce zajął występujący do tej pory na prawej stronie Vedran Corluka, a czteroosobowy blok obronny uzupełnił Szkot, Alan Hutton.

Pierwszą groźną sytuację Tottenham stworzył sobie już w 6 minucie. Piłkę przed polem karnym przejął Jermain Defoe, który nie zastanawiając się zbyt długo uderzył w kierunku bramki. Ku ogromnemu rozczarowaniu głośno dopingujących swoją drużynę fanów gości, futbolówka dosłownie o centymetry minęła poprzeczkę bramki strzeżonej przez Boaza Myhilla.

W 10 minucie Defoe był już nieomylny. Znakomitym prostopadłym podaniem popisał się Tom Huddlestone, a grającemu z numerem 18 napastnikowi, nie pozostało nic innego jak wbiec w pole karne i strzałem w długi róg pokonać bramkarza gospodarzy.

Po następnych 4 minutach mogliśmy podnieść ręce do góry w geście tryumfu po raz drugi. Tym razem znakomity kontratak wyprowadził Robbie Keane, który wypatrzył wychodzącego na wolne pole Wilsona Palaciosa, a Honduranin z wielką łatwością umieścił futbolówkę w bramce, obok bezradnie interweniującego Myhilla.

Chwilę później boisko musiał opuścić Heurelho Gomes, który doznał urazu kostki, podczas piąstkowania piłki, kilka minut wcześniej. Jego miejsce między słupkami bramki Spurs, zajął Włoch, Carlo Cudicini. Niezadowolony z tak fatalnego początku spotkania, manager gospodarzy, Phil Brown, już w 22 minucie zdecydował się na pierwszą zmianę, a Daniela Cousina zmienił Brazylijczyk, Geovanni.

Dość szybko udało nam się przekonać, że Brown ma niezłego, trenerskiego nosa do zmian. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego podyktowanego za faul Assou-Ekotto na Geovannim właśnie, piłkę do bramki Tottenhamu wepchnął, wykonujący stały fragment gry, Stephen Hunt, wlewając w serca kibiców Tygrysów nadzieję na korzystny wynik. Niestety, błąd przy tym golu popełnili nasi obrońcy, którzy kompletnie zapomnieli o kryciu w polu karnym przy okazji tego wolnego. Zresztą, obrona Tottenhamu grała w tym okresie meczu nad wyraz niepewnie, często popełniając kardynalne błędy, a przodował w tym Vedran Corluka, po raz kolejny udowadniając, że lepiej czuje się na boku obrony niż w środku defensywy.

W 40 minucie swoją drugą bramkę w meczu mógł strzelić Defoe. Na prawym skrzydle dobrze pokazał się Aaron Lennon, który dograł piłkę wprost na nogę naszego napastnika, lecz strzał reprezentanta Anglii minął słupek bramki Hull o dobrych kilka metrów.

Co nie udało się w 40 minucie, wyszło tuż przed przerwą. Wspaniałe prostopadłe podanie od Alana Huttona, zostało przedłużone przez Robbie'ego Keane'a, a Jermain Defoe, ogrywając jednego z obrońców Hull, znalazł się w sytuacji sam na sam z Myhillem, z zimną krwią wykorzystując nadarzającą się okazję do podwyższenia.

Druga połowa rozpoczęła się, podobnie jak pierwsza, od przewagi graczy Tottenhamu, którzy widocznie nie chcieli jeszcze zaczynać bronić wyniku. Już w 50 minucie bliski pokonania Myhilla po dośrodkowaniu Assou-Ekotto był... Derek Boateng, lecz gracz gospodarzy nie pokonał własnego bramkarza, wybijając futbolówkę na rzut rożny.

W 70 minucie bliski pokonania Cudiciniego był pozostawiony zupełnie bez krycia w polu karnym Geovanni, lecz jego uderzenie głową, z najwyższym trudem nad poprzeczką przeniósł włoski bramkarz "Kogutów". Dwie minuty później odpowiedzieć starał się Tottenham, lecz strzał Jermaina Defoe w ostatniej chwili zablokował Turner, wybijając przy tym piłkę na rzut rożny. Kolejną szansę na ustrzelenie hat-tricka Defoe dostał w 74 minucie, kiedy to po znakomitym podaniu od Keane'a znalazł się w polu karnym, lecz mając na plecach jednego z obrońców Hull, oddał minimalnie niecelny strzał.

W 78 minucie Tottenham w końcu podwyższył wynik, a strzelcem gola był niezwykle aktywny dzisiejszego wieczora Robbie Keane, który sam zapoczątkował akcję ofensywną Spurs, dogrywając piłkę na skrzydło do Lennona, który pociągnął z nią kilka metrów, dośrodkował w pole karne, a tam najwyżej do piłki wyskoczył właśnie Irlandczyk, który ładnym strzałem głową umieścił futbolówkę w bramce.

W 82 minucie przed pierwszą tak groźną sytuacją strzelecką w barwach Tottenhamu stanął Peter Crouch, który wykorzystał swój wzrost, próbując głową pokonać Myhilla. Niestety uderzenie wprowadzonego chwilę wcześniej w miejsce Robbie'ego Keane'a napastnika trafiło prosto w bramkarza gospodarzy.

W doliczonym czasie gry przepięknego gola dla Spurs strzelił jeszcze Defoe, zdobywając tym samym upragnionego hat-tricka. Jermain, otrzymał piłkę przed polem karnym Hull, i bez namysłu huknął w kierunku bramki Myhilla, przypieczętowując tym samym wygraną "Kogutów".

Tottenham korzystny wynik dowiózł już do samego końca spotkania (co zresztą nie było takie trudne, bo chwilę po piątej bramce, sędzia Foy zakończył mecz). Naszym graczom należą się za grę w dzisiejszym pojedynku sporych rozmiarów brawa, bo na tle zespołu, który w poprzedniej kolejce praktycznie urwał punkt Chelsea Londyn, zaprezentował się bardzo dobrze, w pełni zasługując na trzy punkty i pewną wygraną w stosunku 1:5.

Składy:

Tottenham: Gomes (16' Cudicini),- Hutton, Bassong, Corluka, Assou-Ekotto,- Lennon (85' Bentley), Huddlestone, Palacios, Modric,- Keane (80' Crouch), Defoe

Ławka rezerwowych: Cudicini, Chimbonda, Naughton, O'Hara, Bentley, Crouch, Pavlyuchenko

Hull: Myhill,- Mouyokolo (46' Barmby), Dawson, Gardner, Turner,- Olofinjana, Boateng (69' Ghilas), Mendy, Hunt,- Folan, Cousin (22' Geovanni)

Ławka rezerwowych: Duke, Barmby, Geovanni, Halmosi, Kilbane, Ghilas, Zayatte

Żółte kartki:

Hull: Hunt 47', Turner 64', Folan 66',
Tottenham: Keane 54', Hutton 68'

Sędzia: Chris Foy

Bramki:

0:1 - Defoe 10'
0:2 - Palacios 14'
1:2 - Hunt 25'
1:3 - Defoe 45'
1:4 - Keane 78'
1:5 - Defoe 95'

Statystyki:

Strzały w bramkę:
Hull 8:12 Tottenham

Strzały obok bramki:
Hull: 2:6 Tottenham

Faule:
Hull 23:14 Tottenham

Rzuty rożne:
Hull 6:5 Tottenham

Spalone:
Hull 3:4 Tottenham

Posiadanie piłki:
Hull 38%:62% Tottenham

Komentarze: 94

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

TypOks
20 sierpnia 2009, 07:19
a tam nie gadaj, to dopiero drugi mecz jeszcze i Pav i Crouch dostaną szansę nie martwcie się. Póki co duet Defoe-Keane spisuje się elegancko. A co do Bentleya to zgoda, w tym meczu pokazał się z bardzo dobrej strony, oby miał taki zapał dalej to może wreszcie będzie dobrze z nim.
TypOks
20 sierpnia 2009, 07:21
A ta krytyka pod adresem Keana w tych dwóch pierwszych meczach to zwykłe ";PIENIACTWO",bo Robbie naprawdę gra dobrze.
TataPsychopata
20 sierpnia 2009, 07:59
E , Big Tom bardzo ladne zawody.On naprawde potrafi swietnie grac,co udowadnia.A zagranie pietka-genialne:)
md18
20 sierpnia 2009, 08:42
Do tych wszystkich pozytywnych niusuff nalezy dodać jeszcze jeden - BAE podpisał nowy kontrakt do 2013 roku :)
Pablo959
20 sierpnia 2009, 08:50
Świetnie Spursi oby tak dalej ManU przegrało z Burney i to mnie cieszy będziemy wysoko w lidze xD
Marcin108
20 sierpnia 2009, 08:59
Nie wiem jak wam ale mnie bardzo podobał się występ Alana Huttona. Chyba najlepszy mecz w jego wykonaniu gdy oglądałem :)
Boyd
20 sierpnia 2009, 09:42
Dokładnie Alan dawał wczoraj radę doskonale-naprawiał wszystkie błędy Corluki. A może by tak jak pauzuje King i kontuzje mają Woody i Daws- wystawiać na środku Pascala Chimbondę?
matek
20 sierpnia 2009, 10:22
Huuton był dobry ale były czasy przed kontuzją kiedy grał lepiej:) Bardzo fajnie pokazał się Bentley z rezerwy ale chyba tylko dla tego, że nie do końca grał na skrzydle. To jest zdecydowanie zawodnik środka pola, co udowodniła akcja z końcówki kiedy pognał sobie środkiem pola przez całą połowę boiska i oddał niezły strzał! Myslę, że Harry powinien dać mu szansę gry obok Palaciosa, bo zgadzam się z Ginolą co do Huddelstona. Kesdyś myślałem, że bedzie to wielki gracz, ale on poza swoim długim podaniem nie posiada już kompletnie nic, oprócz nadmiaru kilogramów. Ciekawe co będzie jak wróci Jenas, bo on też na pewno nie będzie chciał być rezerwowym. Dla mnie z tej trójki to Bentley ma największy potencjał, ale wątpię by Harry coś teraz eksperymentował, po takich meczach:) Najbardziej cieszy mnie to, że mamy naprawdę wyrównany zespół i to w każdej formacji:) I to bez wydawania bezsensownie kasy! Brawo Harry!
matek
20 sierpnia 2009, 10:44
Huddlestone posiada tylko długie podanie i nic więcej???!!!Ten zawodnik może nie jest strasznie szybki ,ale posiada najlepsze podanie(prostopadłe na nos napastnika) i strzał z dystansu w tym klubie.Mam nadzieję że zamknie usta krytykom w spotkaniu z West Hamem,czuje że skutecznie ukąsi z dystansu lub celną główką.Co do Bentleya to jego występu nie oceniam ponieważ wszedł po koniec spotkania na podłamanego rywala.Może faktycznie warto go wypróbować na środku ale sądze że przestaniemy tam fizycznie dominować nad rywalami.
Sajmon
20 sierpnia 2009, 10:54
A tak na marginesie.Wie co tam słychać u Berbatowa bo miał grać na szpicy i mase goli strzelać,podobno kibice M.U wprost go uwielbiają.Keane zrozumiał gdzie mu najlepiej.
Barometr
20 sierpnia 2009, 11:24
varba, ale jak ja mam się przyznawać do błędu, jak sam mówisz, że nie jesteś przekonany do duetu Defoe-Keane?! A w pierwszym meczu Keane spierdzielił, grał słabo i uratowali mu tyłek kumple z drużyny. W drugim z Hull grał dobrze, ale na Boga to był Hull - drużyna raczej prawie pewna do spadku w tym sezonie. Jasne, że fajnie było ich rozgromić, ale po dwóch meczach, z których jeden mu kompletnie nie wyszedł, mam się przekonywać do Keane'a? No proszę Cię... Zapewniam Cię, że jak Keano zagra jeszcze z 5 takich spotkań z silniejszymi drużynami to zobaczysz, że umiem się przyznawać do błędów :) Na razie mimo wszystko dziwię się, że Roman nie dostaje szans i to nawet z takim Hull
radeon
20 sierpnia 2009, 11:43
Skoro Keane cię nie przekonuje a gra(a gra dobrze),to skąd wiesz w jakiej formie jest Roman?Tylko nie pisz że na podstawie sparingów bo to jest jakiś argument, ale to mecze o nic i rywale tak jak my grają na pół gwizdka.Sądze że Harry jest dobrym fachowcem i wie kto jest w najlepszej dyspozycji,dwa mecze 6 punktów,więc nie ma sensu zmieniać coś na siłę bo Pawluczenko ma dostawać szanse.Roman będzie grał jak Defoe,Keane lub Crough będą zmęczeni,kontuzjowani lub po prostu będzie lepszej formie.
Buli_1
20 sierpnia 2009, 12:57
"Z takim Hull" jak napisałeś Chelsea prawie straciła punkty u siebie.
TataPsychopata
20 sierpnia 2009, 14:19
http://okonski.blog.onet.pl
TataPsychopata
20 sierpnia 2009, 14:31
http://mewstg.blox.pl/html kto prowadzi tego bloga?Przez przypadek go znalazlem.:)
Marcin
20 sierpnia 2009, 14:41
Aapa.
Michu
20 sierpnia 2009, 14:44
Niech harry weżmie Kuszczaka ;)
mihau79
20 sierpnia 2009, 14:47
http://www.mediafire.com/download.php?mmijotm4r0f skrót z meczu dla was guys
mihau79
20 sierpnia 2009, 14:51
Ale gówno to tylko jedna połowa !
mihau79
20 sierpnia 2009, 15:25
rzeczywiscie sie sprawdza ze jak nie śledzę inauguracji to wygrywamy. Nie podniecalbym sie. Liverpool zawsze slabo zaczyna, Hull to Hull, mecz z WHU bedzie ważny i czuję że bedą to bardzo ciężkie derby.
Yido
20 sierpnia 2009, 16:46
Heheh, właśnie oglądałem skróty kolejek na C+ i bardzo mi się podobał wstęp do meczu SPURS z hull, że "Koguty pożarły tygrysy!".
Barometr
20 sierpnia 2009, 17:17
To piękne rzeczywiście :) A już niedługo pożremy MUły :)
aapa
20 sierpnia 2009, 19:22
Tata,wbijaj częściej na bloga, zapraszam. Może mi się polepszy pisanie.
aapa
20 sierpnia 2009, 19:38
Wy się tu przekomażacie, burak czy nie burak, ale kiedy w poprzednim sezonie mieliśmy 6 pkt? W listopadzie! Z czego 2/3 burak sobie sam załatwił. Nie taki tragiczny ten burak.
Marcin
20 sierpnia 2009, 20:11
No nie mów Aapa, że nie wyczułeś ironii z mojej strony? Toż ja mam takie samo zdanie co do redknappowego "buractwa" co Ty.
Anel
21 sierpnia 2009, 07:53
tak w ogole to juz nie ma chyba przeciwnika Palaciosa na tej stronie. Jeszcze nie dawno mozna bylo mowic ze bramek nie strzela i z dystansu nie umie kropnąc. W tych 2 meczach pokazał że potrafi i zoki moze mu buty nosić
aapa
21 sierpnia 2009, 19:03
Marcin, oczywiście wyczułem,choć temat "buractwa" ciągnie się już długo i w kilku wątkach
Marcin
21 sierpnia 2009, 19:07
No i z tego własnie ciągnięcia się, a właściwie z ekhmm, wybaczcie, ciągnących, pozwoliłem sobie zakpić. Topornie bo topornie ale na mój haniebnie słaby łeb Guinnes działa jednak.
adipetre
21 sierpnia 2009, 22:08
Pawel, gdy tylko dowiedzialem sie o odejsciu zokiego do sevilli, oczami wyobrani zobaczylem mecz wlasnie z ta druzyna, z tym typowym sevilskim ustawieniem z dwoma pivotami, jeden z nich to zoki, i gania sie od jednego koguta do drugiego, az w koncu odbierze pilke, jeszcze niejeden za nim zateskni, bo nie jest gorszy od palaciosa, tyle ze my potrzebowalismy dm, o innych predyspozycjach,tak na marginesie Aapa jestes z Bialego??
aapa
23 sierpnia 2009, 20:08
Oryginalnie tak, ale od czasu szczęśliwego ożenku mieszkam w Krakowie.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji