Po sześciu kolejkach Tottenham zajmuje 19. miejsce w tabeli z trzema punktami i bilansem bramek -6. Powtarzający się schemat meczów — mocne otwarcie, brak gola, a potem strata inicjatywy — doczekał się sprawdzenia w liczbach. Analityczka Enya Collins rozbiła spotkania Spurs na kwadranse i porównała ich xG bez rzutów karnych z dorobkiem rywali.

Wniosek jest jednoznaczny: w całej próbie sześciu meczów istnieje tylko jeden przedział, w którym Tottenham ma gorsze xG od przeciwnika. To okno między 61. a 75. minutą.

Cztery gole w jednym kwadransie

W tym właśnie czasie Spurs stracili cztery bramki w lidze. Oba gole w przegranym 0:2 meczu z Newcastle padły w tym oknie, mimo że pierwsza połowa należała do gospodarzy. Druga bramka Aston Villi w spotkaniu zakończonym porażką 2:3 padła w 67. minucie, a wyrównujące trafienie Manchesteru United w remisie 1:1 — w 73.

Piłka nie działa na zasadzie wycinania fragmentów z protokołu, ale rachunek jest prosty: bez tego kwadransa zamiast dwóch porażek i remisu Tottenham mógłby mieć dwa remisy i zwycięstwo. Pięć punktów różnicy przy trzech zdobytych to nie detal.

Poza tym oknem nie ma żadnego załamania

Teza o tym, że Spurs gasną po przerwie, nie broni się w danych. Drużyna De Zerbiego tworzy 59 procent swojego xG bez karnych w drugiej połowie, przy ligowej medianie na poziomie 56 procent. To ósmy wynik w lidze — Manchester United prowadzi z 70 procentami, Chelsea zamyka stawkę z 39. Pod tym względem Tottenham jest przeciętny, a nie wyjątkowo słaby.

Collins wskazuje źródło problemu gdzie indziej. Spurs są najintensywniej pressującą drużyną ligi: 31,9 procent ich akcji pressingowych odbywa się w ostatniej tercji boiska, co daje pierwsze miejsce w Premier League. Pierwsi są też w skuteczności tego pressingu — 5,7 procent prób kończy się wymuszeniem złego przyjęcia u rywala.

Rachunek za pressing

Spadek po godzinie gry jest więc kosztem takiego stylu. Nogi ciążą dokładnie wtedy, gdy otwiera się naturalne okno na zmiany, a przeciwnik zaczyna wychodzić spod pressingu. Collins nazywa to wprost rachunkiem wystawionym za bycie najlepiej pressującym zespołem w lidze.

Rozwiązania wskazuje dwa i oba są w zasięgu sztabu: poprawa przygotowania fizycznego zawodników oraz lepsze wyczucie momentu zmian przez De Zerbiego. To najtańsza korekta, jaka jest dostępna — nie wymaga zmiany modelu gry, który poza tym jednym kwadransem działa.