Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

King straci mistrzostwa?

10 lipca 2010 Marcin Spurs News
Ledley King nabawił się kontuzji pachwiny i prawdopodobnie nie wystąpi już na Mistrzostwach Świata w RPA. Defensor Tottenhamu rozegrał przyzwoitą pierwszą połowę w spotkaniu z USA, a w przerwie został zmieniony przez Jamiego Carraghera. Anglia zremisowała 1:1. Na boisku pojawiło się również dwóch innych kogutów: cały mecz rozegrał Aaron Lennon, a na ostatnie 10 minut wszedł Peter Crouch.

Komentarze: 33

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

KonradM
14 czerwca 2010, 09:01
z tedo co słyszcałem to na mecz ze słowenią ma być gotowy !!
Boyd
14 czerwca 2010, 09:29
Dajcie spokój z cytowaniem guardiana-to arse paper. Nigdy nic pozytywnego o Spurs nie piszą.
halabala
14 czerwca 2010, 10:37
varba - spokojnie, to ze ginola uwaza, ze anglicy nie ugraja zbyt wiele na mistrzostwach nie oznacza, ze ich nienawidzi :) Po obejrzeniu pierwszego meczu Anglii na mistrzostwach sam watpie, zeby awansowali do polfinalow, co dopiero mowic o finale.
TataPsychopata
14 czerwca 2010, 12:48
Ledley na pachwine to konska masc,posmaruj na noc,bo Carragher jest wolny jak knur.No chyba ze Dawson.
Marcin
14 czerwca 2010, 15:17
Ze wolny jak Dawson?
TataPsychopata
14 czerwca 2010, 16:31
Nie jak knur.Dawson jest nawet szybki.
varba
15 czerwca 2010, 06:44
Halabala ale on tego nigdy nie ukrywał, zawsze coś do nich miał. Moja opinia nie jest spowodowana tylko tym komentarzem.
jasiowaty
15 czerwca 2010, 10:37
Widzę, że muszę Ci parę spraw wyjaśnić. Po pierwsze, dzięki halabala za obronę;) Co do samego tematu - czy ich nienawidzę? I tak, i nie. Do Anglików jako ludzi, oprócz ich szeroko pojętej tępoty, nic nie mam. Co więcej, uważam że to bardzo spoko nacja, sympatyczna. Ale nie w tym rzecz. Mówimy tu o piłce nożnej. Więc tak, po pierwsze wychowałem się na tym, że angielski styl był, obok niemieckiego, synonimem toporniady. Jeb**j, pobiegnij, wstrzel z całej siły w pole karne, może piłka kogoś trafi w plecy i będzie gol. Bardzo się to w ostatnich latach zmieniło, widać to nawet po twarzach. Jak to po twarzach? A tak, że póki grali toporniasty styl, w kadrze dominowały przygłupawe mordy Pearce'a, Adamsa, Batty'ego, Neville'ów, Keowna, Platta etc.etc.etc. Teraz już grają tam goście typu Johnson, Cole, Lennon, Carrick, Lampard, Crouch etc. - podobni do ludzi. Oczywiście dalej są wyjątki, jak Rooney czy Terry, ale są pojedyncze. Tylko żebym nie został źle zrozumiany (szczególnie przez Ciebie varba), nie chodzi tu o same gęby. Po prostu jakoś z moich obserwacji tak wynika, że tępa morda=toporny styl. A teraz argument, który jest dla mnie najważniejszy. Zajmuję się trochę dziennikarstwem, chciałbym w przyszłości zajmować się na poważnie, patrzę więc na związane z tym sprawy. Otóż angielskie "dziennikarstwo" sportowe wyznacza najniższe możliwe standardy rzetelności, kultury i obiektywizmu. Co najgorsze, w Polsce wielu "dziennikarzy" postanowiło naśladować ten styl. No i jeszcze jeden powód, z jakiego życzę Angolom klęski - balon. Dmuchany przez kibiców, dziennikarzy i panią Stasię pilnującą kibli w Hyde Parku. Zawsze im mocniej pompują ten balon, tym mam nadzieję że szybciej on pierd***ie. A dawno nie był tak napompowany jak teraz, może pozytywni się zaskoczę i walnie już po trzech meczach?!:D
adipetre
15 czerwca 2010, 11:38
Taki Tevez tez, tepa morda=toporny styl.
adipetre
15 czerwca 2010, 12:43
Jezuuu, każda zasada ma swoje wyjątki. Łopatologicznie - to tak jakby powiedzieć, że nie jest prawdą, że pisarze umieją pisać, ponieważ Homer był niewidomy i tylko dyktował. Zresztą robiła to duża część starożytnych twórców.
TataPsychopata
15 czerwca 2010, 13:59
Moze jak graja topornym stylem to w ich organizmach zachodzi jakas tajemnicza reakcja chemiczna i wytwarza sie wlokno weglowe ktore powleka i mutuje im twarze?Jak myslicie?
halabala
15 czerwca 2010, 16:25
Tevez to inna para kaloszy - jedyne co musi zapamietac to zasade, ze kule trzeba noga kopnac do tego bialego czegos z siatka :) Watpie, zeby kolejni trenerzy probowali mu tlumaczyc zawilosci taktyczne :) Wyobrazam sobie odprawe - trener tlumaczy, a na koniec podchodzi do teveza i mowi: "a ty karolku po prostu idz i graj" :) Punkt widzenia ginoli moze skrajny, ale interesujacy. A co do brytyjskiego dziennikarstwa - owszem, niezliczone brukowce produkuja mase dziennikarskopodobna (jak wszedzie), ale BBC to klasa swiatowa
jaroszy
15 czerwca 2010, 16:46
Wielka szkoda , liczyłem na Kinga a tu pech znów kontuzja. Wracaj do zdrowia Ledley
varba
15 czerwca 2010, 20:32
Jeśli chodzi pompowanie balonu to są kraję które pompują go znacznie bardziej niż Anglia, niektóre mają do tego powody a niektóre mniejsze niż Anglia. Ja mieszkając na co dzień w Anglii wiem że mają zdrowe podejście do footballu, znają swoje miejsce w hierarchii. To prasa brukowa pompuję balon, chcąc się przypodobać kibicom. Kibice wierzą w zwycięstwo, wiedzą że są słabsi od Hiszpanii czy Brazylii, ale nawet jak gramy z Chelsea czy Man Und wiemy że przeciwnik jest lepszy ale może tego dnia uda się go pokonać, bo na tym polega piękno footbalu. Z tym wyglądem to też się już dawno zatarły różnice. Może Rooney ma buraczany ryj, ale załapałby się do każdej reprezentacji na świecie, zwłaszcza po tym sezonie. Grał lepiej od Torresa, napastnika w najlepszej drużynie narodowej świata. Anglikom brakuję dobrego bramkarza, bo gdyby go mieli , kilkakrotnie osiągnęliby znacznie więcej na imprezach międzynarodowych!
varba
15 czerwca 2010, 20:40
własnie to jest to generalizowanie którego nie lubię. Engel też jechał po Puchar, Oli po króla strzelców itd itd. To że 3 gazety coś piszą i 2 gości z kadry coś mówi nie znaczy że cały naród tak uważa. To że w Naszym Dzienniku piszą jakieś pierdoły i to pójdzie w świat też nie znaczy że to opinia całej Polski
varba
15 czerwca 2010, 21:24
Nic nie generalizuję, mieszkałem u kumpla dwa tygodnie w pólnocno-wschodnim Londynie, na pograniczu strefy Arsenalu i Tottenhamu, w takiej strefie mieszanej. Arsenal w tym czasie grał cztery mecze, my trzy (byłem wtedy tylko na jednym, bo dwa wyjazdowe). Przy okazji każdego kibice każdego zespołu nie tyle wierzyli w zwycięstwo, co byli o nim przekonani. Nie przypomnę sobie idealnie, ale na pewno dwóch nie graliśmy z leszczami, zresztą było to pięć lat temu, więc sami mistrzami też nie byliśmy. Arsenal miał do tego jeden mecz LM, napinkę mieli jednak zawsze zajebistą. No chyba że tyle się przez te pięć lat w mentalności angielskiej zmieniło. I żeby nie było, wiem że dwa tygodnie to nie za dużo, nie robiłem wtedy jednak nic oprócz chlania i łażenia po pubach oraz klubach, poznałem więc sporo miejscowych. Może więc i moja opinia nie jest prawdziwa, musiałem jednak mieć strasznego pecha przez te dwa tygodnie, że spotykałem tylko jednego typu podejście. Plus znajomi mojego kumpla. Co do BBC - jasne, masz HB rację. Pytanie jak często się słucha? Ja nie, bo jestem fanem Antyradia (kiedyś Trójki, ale teraz mam już jej dosyć). Co do gazet - nie prawda, że tylko szmatławce są szmatławcami. Kolejny raz przykład mojego pobytu - dwa czy trzy dni po przyjeździe wybuchła afera, że Kate Moss ciągnie koks czy wali helupę, nie pamiętam. W każdym razie przez tydzień postępy w tej sprawie były tematem okładki Mirrorów, Daily Maili etc., ale także Guardiana i Timesa (na bank). Wyobrażacie sobie, że powiedzmy Cichopek łapią z puderkiem pod nosem i Wyborcza z Rzepą i powiedzmy Dziennikiem walą z tego dzień w dzień "jedynkę"?! Albo chociaż raz?! Co do teorii gęb - naprawdę tak trudno potraktować ją z przymrużeniem oka?!:D Poza tym chyba po chwili zastanowienia każdy przyzna, że angielscy piłkarze z lat 90 wyglądali jak banda kryminalistów. Varba - skoro są takie kraje to rzuć przykład. Szczególnie interesują mnie te ze słabszymi argumentami:D
varba
15 czerwca 2010, 21:29
Tzn. żeby nie było, że jestem aż takim prymitywem, zwiedziłem też chyba wszystko co się dało (oprócz Madame Tussaud, nie lubię tandety). Z tym chlaniem i imprezowaniem to chodziło o wieczory;)
varba
15 czerwca 2010, 21:30
no, ale np Tevez dla mnie wcale nie jest wyjątkiem z tej reguły. Dla mnie to mega tępak, nadrabiający walecznością braki w myśli taktycznej. Mimo wszystko Rooney że ma ryżą mordę to nie znaczy że ma szpetną, mojej mamie się podoba, ale ja np też lubię ryże dziewczyny :P
Harry Hotspur
16 czerwca 2010, 07:06
...dwa tygodnie w pólnocno-wschodnim Londynie, na pograniczu strefy Arsenalu i Tottenhamu, w takiej strefie mieszanej... bylbys ginola uprzejmy wyjasnic gdzie znalazles te pogranicze wplywow? mieszkam w londynie od nieco ponad 9 lat i mimo usilnych staran nigdy nie udalo mi sie nakreslic granic stref arsenalu i tottenhamu, wszystko jest tak rozmyte.
aapa
16 czerwca 2010, 07:45
ciekawy temat ginola rzuciłeś. Coś jest na rzeczy z tymi twarzami :) W niektórych punktach się nie zgodzę. Jeżeli chodzi o pisanie o piłce, to jest wiele porządnych postaci, które piszą do mniej lub bardziej porządnych gazet, d się to czytać w każdym razie. A że się gazety stabloidowały (wszystkie) to cóż, takie czasy. Nie miały wyjścia właściwie. "Jedynki" jakie się obecnie sprzedają, różnią się bardzo o tych 20 lat temu.

Teraz o podejściu Angoli. Czasem też się łapię na tym, że dziwi mnie skąd bierze się ich optymizm (czyt. napinka). Może to przez to, że od wieków nikt ich nie podbił? Przez cały rok oglądają najlepszą ligę świata, super graczy, niedawno dostali trenera, który wyglądało, że znaleźli brakujące ogniwo, trudno żeby nie patrzeć z nadzieją i optymizmem.

Czy inne narody mają podobnie? Moim zdaniem Holendrzy, Hiszpanie i Argentyńczycy- tak.
Marcin
16 czerwca 2010, 13:21
Harry Hotspur - znasz układy w Londynie dużo lepiej ode mnie. Mieszkałem mniej więcej w połowie drogi z WHL na Higkbury, no trochę bliżej stadionu Arsenalu. Kibice mieszkający dookoła byli podzieleni praktycznie 50/50. Dokładnego adresu oczywiście nie pamiętam, ale jak Ci bardzo zależy to pogadam z kumplem, może gdzieś go jeszcze ma.
Harry Hotspur
16 czerwca 2010, 13:41
absolutnie nie. z reszta nie mialo by to zadnego znaczenia. jak powiedziales kibice byli podzieleni 50/50. chcialem tylko zaznaczyc ze dzisiaj taka sama sytuacja panuje w calym londynie i za nic w swiecie nie da sie okreslic ktore tereny "naleza" do nas , ktore do arsenalu a ktore jeszcze do west hamu. dawniej -z tego co sie orientuje- bylo zupelnie inaczej.
ela94
16 czerwca 2010, 17:45
Szkoda Kinga bo tak to się już nie spełni :/ Oglądałam meczyk jak to zawsze i myślę że King i Lennon bardzo dobrze się spisali i że naprawdę kilka sytuacji stworzyli,chociaż Lennon jednej nie wykrozystał ale to i tak widać że Tottenham jest the best!Croucha nie widziałam bo przez burzę była zakłucenia ://
Barometr
16 czerwca 2010, 18:14
Caly King - kolejna kontuzja. Nie umniejszając nic temu zawodnikowi - ja bym się mocno zastanowił z najdroższym kontraktem w klubie. Zawodnikowi tak kontuzjogennemu daje się kontrakt przyzwoity, ale nie najlepszy. Poza tym - w pełni cieszy mnie remis Angoli. W piłce reprezentacyjnej nie uważam, że musimy kibicować ekipom, w których grają nasi zawodnicy (no bo rozumiem, że zaraz się fani Hondurasu też tu znajdą). Ja tam jestem za Holendrami, a w dalszej kolejności Serbią, Australią i Szwajcarią (fantastyczny mecz dziś z Hiszpanią)
varba
16 czerwca 2010, 19:05
Oczywiście Barometr że nie musimy kibicować ekipom i graczom Tottenhamu, my chcemy im kibicować
Barometr
17 czerwca 2010, 06:08
Nikomu nie zabraniam. Ja tam wolę pomarańcze :)
adipetre
17 czerwca 2010, 18:29
Anglicy nie dosc ze stracili swietnego gracza w grze destrukcyjnej, to jeszcze zawodnika ktory umie sensownie rozpoczac akcje, ani dawson, ani upson a juz zwlaszcza carragher tego nie potrafia.
aapa
18 czerwca 2010, 13:12
A ja trzymam z Angolami właśnie przez Koguty. Też wolę Holandię, ale fajnie byłoby gdyby jakiś Kogut zdobył MŚ. A jak może być 5 to niech będzie 5. Poza tym Holendrzy i tak się zaraz o coś pokłócą więc nie ma co im kibicować :)
Barometr
19 czerwca 2010, 14:45
No to Angole są na bardzo dobrej drodze do odpadnięcia z turnieju - ja się cieszę :)
varba
20 czerwca 2010, 13:11
No ja też kibicuję Anglii ze względu na naszych piłkarzy. Poza tym udzieliła mi się trochę ta atmosfera mundialu, tego oczekiwania na mecz. 4 lata temu czekałem tak na Polskę. Trudno pojadą do domu to tylko dzięki Capello który nie potrafił podjąć wielkich decyzji. Już od meczu z Meksykiem było wiadomo, że coś jest nie tak z formą piłkarzy. Bo jak grasz dobrze i przegrywasz towarzyski, to jest jeszcze jakaś nadzieja. Ale Anglia grała słabo, miała problemy z kreowaniem akcji i to widać teraz na mistrzostwach. Capello niestety na razie nie pokazał jaj i nie posadził Rooneya na ławie, który od meczu z Bayernem jest bez formy

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji