Lee Young-Pyo dołączył na zasadzie transferu definitywnego do zespołu Jakuba Błaszczykowskiego- Borussi Dortmund. Kwota odstępnego nie została ujawniona, mówi się jednak o kilkuset tysiącach euro.
Koreańczyk dołączył do nas w sierpniu 2005 roku po świetnym sezonie w PSV Eindhoven, które pechowo odpadło z Milanem w półfinale Ligi Mistrzów po golu Massimo Ambrosiniego w doliczonym czasie gry. Ówczesny trener Spurs Martin Jol nazwał Koreańczyka "najlepszym lewym obrońcą w Holandii i jednym z najlepszych w Europie". Przez 3 lata spędzone na WHL Lee potwierdził, że jest solidnym piłkarzem, jednak mimo wszystko nie udało mu się nigdy osiągnąć dyspozycji z sezonu 2004/2005. Wystąpił w 93 spotkaniach (70 ligowych) z Kogutem na piersi, nie zdobył jednak ani jednej bramki.
W zespole z Westfalenstadion będzie rywalizował o miejsce w składzie z Brazylijczykiem Dede (lewa obrona) lub Serbem Antonio Rukaviną (prawa obrona). Życzymy powodzenia!
Lee w Dortmundzie
27 sierpnia 2008
Iwan
1 min czytania
4 205
Dyskusja
Komentarze (9)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Jak tak siegam pamiecia to nie moge sobie nawet przypomniec jakiejs jego asysty. W sumie dobry zawodnik, zawsze go lubilem za solidnosc, ale przy obecnej formie Assou-Ekotto i Bale'a oraz konkurencji Gilberto i ew. Guntera bez najmniejszych szans na gre.
Z Dede raczej nie pokonkuruje bo Brazylijczyk leczy ciężką kontuzje.Lee został sprowadzony pewnie właśnie w jego zastepstwie.
Pamiętam jak miał przejść do AS 50my, ale ze względu na przekonania religijne postanowił u nas zostać. Jak dla mnie jedynie solidny zawodnik, ale uważam go już za koguta i zawsze będę go darzył sentymentem !!
Jakie przekonania religijne?Mógłbyś napisać coś więcej o tym gaizka bo mnie to zaciekawiło a nie wiem o co chodzi.
Lee jest zadeklarowanym katolikiem, dlatego też dziwnie to brzmi gdyż Rzym, a właściwie Watykan jest stolicą apostolską, ale sam Lee swoją decyzję pozostania w Spurs motywował właśnie przesłankami wiary...
Uważam że Lee był dobrym piłkarzem i znacznie bardziej wolałem Jego niż Gilberto (choć brazylijczyk to dobry zawodnik). Szkoda. Jednak jak juz wspomnieliście był bez szans na grę. Powodzenia
Lee... Nie wiem mam co do niego mieszane uczucia... Taki zawodnik, którego określiłbym tak: "przerost formy nad treścią"... Jego gra zawsze wyglądała ładnie dla oka ale tak naprawdę to nigdy nic wielkiego dla nas nie zrobił. Mimo wszystko lubiłem tego faceta i cieszyłem się gdy widziałem go w meczowej 11. A już na zawsze pozostanie mi w pamięci jego fantastyczne zachowanie na boisku i gra fair taka powiedziałbym szlachetność promieniująca z jego twarzy
Trzymaj się Pyo życzę Ci wszystkiego najlepszego 
Jeden z najgorszych zawodnikow Spurs ostatnich lat.Nigdy go nie lubilem i ciesze sie ze w koncu odchodzi.Biegal do przodu a tam zawsze tracil pilke nigdy nie podal dokladnie a co najgorsze nie wracal sie na czas dzieki czemu stracilismy sporo goli.Tak go bede pamietal.
Ja miło bedę wspominał Lee, solidny gracz. Mimo, że jest katolikiem, to jest to katolicyzm trochę takiego zielonoświątkowego rytu. Choć oczywiście podlega pod Watykan to katolicyzm instytucjonalny nosi u katolików jak Lee lekkie babilońskie znamiona. Pod latarnia najciemniej i historycznie rzecz biorąc sporo w tym racji.
Czytaj dalej