W kolejnym odcinku sagi pt. „Odchodzenie Luki Modricia z Tottenhamu”, głos zabrał sam zainteresowany. W wywiadzie udzielonym chorwackiemu dziennikowi „Sportske Novosti”, filigranowy pomocnik zarzuca prezesowi Danielowi Levy’emu niedotrzymanie dżentelmeńskiej umowy.
- Jestem rozczarowany postawą prezesa klubu – ogłosił Modrić. – Rok temu, negocjując ze mną nowy kontrakt w Dubrowniku, Levy zgodził się, że jeżeli zainteresuje się mną mocniejszy klub, wówczas siądziemy przy stole i wspólnie zastanowimy się nad rozwiązaniem satysfakcjonującym obie strony. A dziś, gdy oferta Chelsea jest na stole, prezes nie chce ze mną o tym rozmawiać, idzie do prasy i opowiada, że nie ma mowy, żebym zmienił klub.
- Podczas naszego ostatniego spotkania Levy’ego nie interesowało, co mam do powiedzenia – wspomina Chorwat. Ogłosił, że nigdzie nie odejdę i straszył, że jeśli nie zaakceptuję tego faktu, wyląduję na ławce rezerwowych, albo wręcz na trybunach.
- Wciąż mam nadzieję, że rozejdziemy się w cywilizowany sposób – podsumował Luka. – Dziś wiem jedno – zachowanie Daniela Levy’ego utwierdza mnie w przekonaniu, że słusznie czynię, zastanawiając się nad zmianą klubu.
Luka Modrić: - Prezesie, nie tak się umawialiśmy!
10 lipca 2011
Spurs News
powiązane artykuły
Przewodnik po rynkach zdarzeń sportowych
20 kwietnia 2026
Komentarze: 62
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Naprawdę myślisz, że jak Modric zostanie będzie na ławce? Co jak co, kibice pewnie będą na początku gwizdać i legendą na WHL nie zostanie, ale jest on bez wątpienia znakomitym graczem więc wątpię aby specjalnie grał słabo/nie przykładał się na treningach, przecież za rok Euro także raczej będzie chciał się pokazać żeby tam być. Wg. mnie są 2 opcje, twardo postępować i zostawić go, powiedzieć, że jak za rok nie będzie LM to droga wolna i pozwolić odejść, drugie sprzedać za 30-35mln + Sturridge.
Swoją drogą śmieszy mnie ten płacz w mediach modrica, podpisał kontrakt i tyle, klub decyduje o jego losach i dobrze o tym wiedział przed podpisaniem, więc dlaczego ma teraz takie pretensje
Jak by nie patrzeć już druga połowa lat 90. to dla Chelsea pasmo sukcesów, o których na chwilę obecną możemy pomarzyć. Faktem jest natomiast, że pieniądze Abramowicza dały im te impuls, który wywindował ich po 2003 roku do grona ścisłej europejskiej czołówki. Nie mnie to oceniać pod względem etycznym. W każdym razie bez tego obecnie nie ma szans na szybki sukces w piłce.
Trzeba zdecydowanie pokazać,że Spurs to nie zespół gdzie można wypłakać się w gazecie i dostać transfer szantażem.