Tottenham za sprawą letnich nabytków miał stać się londyńską wersją The Beatles. Odszedł gwiazdor, Elvis Presley Kogutów, w osobie Garetha Bale'a, a zwiastowano nadejście kapeli zawodników z absolutnego topu. Niestety, na razie są to jedynie Trubadurzy. A Elvis? Elvis wciąż żyje!
W sobotnim meczu, hitowych derby z Chelsea Londyn, na boisku z letnich nabytków Spurs tylko w drugiej połowie pojawił się Paulinho. Z różnych powodów nie było Erika Lameli, Christiana Eriksena, Vlade Chirichesa, Etienna Capoue. Na ławce rezerwowych byli jeszcze Nacer Chadli i Roberto Soldado. Ten drugi, sprowadzony za 30 milionów Euro, jest w tak miernej dyspozycji, że Tim Sherwood nawet przy niekorzystnym wyniku, nie zdecydował się posłać Hiszpana do boju.
Tottenham miał latem do rozdysponowania około 100 milionów Euro, które zarobił na walijskim gwiazdorze. 100 milionów. Z tak kasą, rozsądnie wydaną, można zbudować pakę, która na stałe zmieni układ czołówki Premiership, która rok rocznie nie tylko będzie grać w Champions League, ale będzie tam także odgrywać czołową rolę. Tottenhamowi to na razie nie grozi. Czkawka po letnim okienku transferowym będzie przy White Hart Lane odbijać się bardzo długo.
Niezwykły potencjał został zaprzepaszczony w dziecinny sposób. Rzadko przecież dysponuje się taką gotówką bez pomocy na przykład szejków. Tottenham miał tę możliwość. Mógł zbudować drużynę tylko dlatego, że najpierw sięgnął po utalentowanego zawodnika z Southampton, potem go piłkarsko wychował, a na koniec umiejętnie przeprowadził kampanię jego sprzedaży, która omal nie zakończyła się transferowym rekordem świata (choć niektóre źródła utrzymują, że tak właśnie było).
To 100 milionów, za które nie sprowadzono żadnego Brytyjczyka. Ba! Nie sprowadzono żadnego zawodnika z ligi angielskiej. Do tak trudnej, specyficznej, fizycznej ligi zaryzykowano transfery siedmiu zawodników z sześciu różnych lig, reprezentujących siedem krajów. Istna futbolowa Wieża Babel. To nie miało prawa się udać. I się nie udaje. Choć Tottenham ciągle jest w czołówce, to tylko dlatego, że w jeszcze gorszej dyspozycji jest Manchester United, który zresztą ostatnio zbliżył się do Kogutów.
Być może ekipa Tima Sherwooda za chwilę osunie się na siódmy ligowy plac. Po kilku katastrofalnych, wstydliwych porażkach (dwukrotnie z Manchesterem City, ponadto z Liverpoolem, czy teraz po ślizgawicy z Chelsea) drużyna na prędko zbita z gigantycznej gotówki będzie poza europejskimi pucharami. Co ciekawe, wśród wymienionych transferów jest tylko jeden obrońca. Wzmocniono głównie siłę ognia. A na dziś ta siła ustrzeliła ledwo 37 bramek w 29 meczach Premier League. Aż dziewięć drużyn w całej lidze ma lepszy bilans.
The Beatles to byli giganci sceny muzycznej. Absolutny top. Tottenham do tego topu nie doskoczy, bo futbolowych Beatlesów nie ma. Dostał Trubadurów, którzy w jednostajnym tempie za chwilę prześlizgną się przez pierwszy sezon najbardziej wymagającej ligi na świecie.
Tymczasem Elvis żyje! I ma się dobrze.
Mieli być Beatlesi, są Trubadurzy
14 marca 2014
Publicystyka
powiązane artykuły
Zerowy margines błędu.
2 maja 2022
Co dla Spurs oznacza zmiana właściciela w Newcastle?
8 października 2021
Komentarze: 18
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
A panowie za 100 mln funtow siedza sobie spokojnie i zasysaja kosmiczne tygodniowki :/
Uważam że COŚ jest nie halo z naszym przygotowanie fizycznym. Jedno co rzuca się w uczy to brak szybkości i świeżości. Oglądaliście ostatnie popisy to wiecie o czym piszę. Druga sprawa to ogromna liczba ciągłych kontuzji naderwania i naciągnięcia mięśni. Typowe kontuzje zmęczeniowe. I do tego TE dziwne kontuzje pleców. To chyba nasza nowa specjalność. WHat a f..... Dembele, Eriksen, Sandro, Walker, Rose, Dawson. Chiriches,Capoue. Wszyscy oni zwyczajnie się posypali.Kto pamięta 3-4 mecze zagrane BEZ przerwy przez Dembelle czy Eriksena. Ja nie pamiętam. To nie PRZYPADEK. To nie są/były kontuzje tzw kontaktowe (meczowe) . Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie ale ktoś dał ciała. Nie wiem czy AVB w okresie przygotowawczym czy potem Sherwood ich zajechał. W każdym bądż razie ten fakt sprawia ze nie można być w ogóle optymistą co do dalszych meczy. Tego nie da się już moim zdaniem naprawić. A moze przesadzam. CZy ktoś ma podobne spostrzeżenia?????
1) Rozpoczęcie go wypoczętym zarówno fizycznie jak i psychicznie. Marek napisał o tych licznych kontuzjach, to nie może być przypadek, gdzieś został popełniony błąd i teraz ponosimy tego konsekwencje. Do końca sezonu jeszcze na pewno ktoś wypadnie bo jesteśmy do niego źle przygotowani. Oprócz tego po naszych piłkarzach widać brak pewności siebie, momentami asekuracyjne granie - byle czegoś nie zepsuć - (patrz: Bentaleb), nerwowość (Vertonghen), czy frustrację (tutaj chyba każdego można by wymienić, łącznie z Sherwodem rzucającym piłką w Sagnię, czy kłócącym się z trenerem Benfiki). Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że nasza drużyna jest rozsypana psychicznie i w tym sezonie już nic jej nie pomoże.
2) Stabilizacji kadrowej. Ten sezon pokazuje, że rewolucja nam przeszkodziła. Każdy z pozyskanych zawodników (łącznie z Townsend'em i Rose'm, którzy wrócili z wypożyczeń, a w QPR i Sunderlandzie byli wiodącymi postaciami) pokazał, że potrafi bardzo dobrze grać w piłkę. Może przydałby się lewy i środkowy obrońca, ale nikt więcej. Jestem przekonany, że nawet bez transferów jesteśmy w stanie być w kolejnym sezonie na 3-4 miejscu.
3) Dobrego, doświadczonego trenera z sukcesami i szanowanego w środowisku piłkarskim - takiego, który z miejsca stanie się autorytetem dla naszych piłkarzy, oraz będzie w stanie poskładać ten zlepek piłkarzy w prawdziwy zespół, w którym każdy walczy za swoich kolegów, nafaszerować naszych piłkarzy pewnością siebie, wpoić im boiskową odwagę to podejmowania niekonwencjonalnych decyzji, bo kreatywnych zagrań w Tottenhamie jest jak na lekarstwo.