Zapewne mało kogo zdziwi ta informacja, ale Jonathan Woodgate, po rozegraniu pierwszych 30 minut po niemal półtorarocznej przerwie spowodowanej kontuzją, znów narzeka na ból pachwiny.
30-letni defensor pojawił się na murawie w ostatnim meczu Ligi Mistrzów przeciwko Milanowi, gdyż po brutalnym faulu Mathieu Flaminiego plac gry opuścić musiał Vedran Ćorluka. Popularny "Woody" rozegrał bardzo dobre zawody, jednak najwidoczniej było to dla niego jeszcze zbyt duże obciążenie, gdyż obrońca znów borykać musi się ze znanymi sobie kłopotami.
Woodgate z kontuzją pachwiny zmaga się od listopada 2009 roku, i od tamtego momentu nie występował w barwach Spurs. Mecz na San Siro był jego wielkim powrotem w koszulce z Kogutem na piersi. Klub potwierdza jednak, że po spotkaniu Woodgate ponownie zaczął narzekać na ból pachwiny.
- Badania potwierdziły, że z pachwiną Woodgate'a nie jest najlepiej - głosi komunikat wydany przez klub.- Kontuzja powoduje, że Jonathan przez kilka najbliższych dni będzie niedostępny dla Harry'ego Redknappa.
Kontuzja Woodgate'a komplikuje i tak skomplikowaną sytuację Spurs w defensywie. Do narzekających od dłuższego czasu na urazy Ledleya Kinga oraz Younesa Kaboula dołączył niedawno Alan Hutton. Ze swoimi problemami walczą także William Gallas oraz Sebastien Bassong. Faul Flaminiego z pewnością na kilka meczów wyeliminował również Vedrana Ćorlukę.
Neverending story, czyli Woodgate znów kontuzjowany
26 lutego 2011
Spurs News
powiązane artykuły
Przewodnik po rynkach zdarzeń sportowych
20 kwietnia 2026
Komentarze: 21
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
ale wspominali coś że king w ciągu 2 tygodni ma wznowić tereningi ale zanim wróci do gry tez troche minie ;/
ale ilu specjalistów musi odwiedzać, ile operacji przejść za ciężkie pieniądze, ile czasu musi się rehabilitować, żeby było okej? chyba po prostu niektórzy piłkarze z genialnymi papierami na grę nie są stworzeni do uprawiania wyczynowo sportu, to nie kwestia ambicji czy umiejętności, tylko organizmu, a tego jak widać nie da się oszukać (tak samo ma king zresztą). szkoda, zawsze go miałem za świetnego stopera, ale znowu mu się odnowiła ta sama kontuzja, to powinien zawiesić buty na kołku. obym się mylił. p.s. bijemy chyba jakiś rekord kontuzji w tym sezonie.