Harry Redknapp już w zeszłym sezonie pokazywał, że zmian nie lubi. Nawet jeśli drużyna miała pewność zwycięstwa w danym spotkaniu, zawodnicy rezerwowi oglądali spotkanie, siedząc wygodnie na ławce tuż obok boiska. Tegoroczne rozgrywki pod tym względem są bliźniaczo podobne do ubiegłych. Redknapp ma w głowie ustaloną jedenastkę, w której mieszać nie ma zamiaru, a jeśli już musi, to jego wybory ograniczają się do dwóch, trzech (zazwyczaj tych samych) graczy. Sobotnie spotkanie przeciwko Manchesterowi United było tego najlepszym przykładem.
Przed meczem zakładałem, że Redknapp zdecyduje się wystawić w pierwszym składzie nowosprowadzonego do drużyny Chorwata, Niko Kranjcara. Moje przewidywania okazały się nad wyraz błędne. Podczas gdy wszyscy spodziewali się debiutu od pierwszych minut zawodnika występującego z numerem 21, Harry na lewej stronie boiska dał możliwość gry Robbie'emu Keane'owi. Fakt faktem, Irlandczyk (moim zdaniem bardzo udanie zresztą) zastąpił w meczu przeciwko Birmingham kontuzjowanego Lukę Modricia, lecz z drugiej jednak strony to właśnie szukanie nowej pozycji dla Keane'a zabiło jego karierę w Liverpoolowi. Rafa Benitez uparł się, że z Robbie'ego zrobi lewoskrzydłowego, a gdy okazało się, iż plan Hiszpana zwyczajnie nie może zostać zrealizowany, bez najmniejszych skrupułów postanowił go z powrotem oddać w ramiona fanów z White Hart Lane.
Mecz przeciwko "Czerwonym Diabłom" po raz kolejny udowodnił, że Keane nie radzi sobie najlepiej z obowiązkami lewoskrzydłowego. Irlandczyk przez cały, prawie siedemdziesięciominutowy, występ był kompletnie niewidoczny, ani razu nie szarpiąc groźnie lewą stroną boiska. Dopiero na 20 minut przed końcem Redknapp zdecydował się zdjąć z boiska Keane'a, zastępując go Niko Kranjcarem. Chwilę wcześniej zaskoczył jednak jeszcze bardziej. W 69 minucie postanowił zdjąć z boiska Vedrana Corlukę i zastąpić go... Alanem Huttonem! Trzeba w tym miejscu dodać, że Tottenham grał już wtedy z przewagą jednego zawodnika, po tym jak boisko po ujrzeniu drugiej żółtej kartki opuścił Paul Scholes. Pytanie brzmi więc: gdzie tu logika? Kto normalny przegrywając jedną bramką i grając przez ponad pół godziny w przewadze postanawia wymienić prawego obrońcę? Muszę również nadmienić, że to właśnie Szkot dał się ograć Wayne'owi Rooney'owi przy golu na 1:3. Dodatkowo cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział czwarty z naszych napastników, Rosjanin Roman Pavlyuchenko. A wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji, to właśnie wprowadzenie atakującego jest najbardziej oczywistym rozwiązaniem. No chyba, że Redknapp wpuszczając na plac gry Huttona chciał właśnie czymś Sir Alexa zaskoczyć. Jak pokazał wynik, niespecjalnie mu się to udało.
Manager "Kogutów" musi moim zdaniem przestać ograniczać wybór zawodników, bo tak stary wyga jak Ferguson bardzo szybko rozczytał jego taktyczne plany. Modricia będzie trudno zastąpić, ale po coś do klubu przyszedł chyba Kranjcar. Robbie Keane lewoskrzydłowym nie jest, i chyba już raczej trudno będzie go nauczyć gry na tej pozycji w takim stopniu, by jego występy nas radowały. Tottenham ma w swoim składzie kilku ciekawych zawodników (Dos Santos, Bentley, Pavlyuchenko), którzy z pewnością mogą wnieść do gry pierwszego składu coś ciekawego. To nie jest tak, że dobry początek sezonu spowodował, iż ja jako kibic ekipy z północnego Londynu poczułem jakoby Tottenham miał kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa, a porażkę (co tu dużo nie mówić z mistrzem Anglii) traktuję jako zdecydowane obniżenie formy. Trzeba jednak twardo powiedzieć: gracze Spurs rozegrali bardzo kiepskie zawody.
Sezon jest długi, niejedno spotkanie jeszcze wygramy, a w innych to rywale pokonają nas, lecz chcąc tych gorszych wyników uniknąć, musimy w końcu zacząć zaskakiwać rywala. Bo jeśli nic się nie zmieni, to ja już dzisiaj, z 90-procentową pewnością, mogę powiedzieć jacy zawodnicy wybiegną na murawę w derbowym spotkaniu przeciwko Chelsea. A to nie jest chyba dobra oznaka...
O co chodzi, czyli Robbie Keane jako lewoskrzydłowy
22 września 2009
Publicystyka
powiązane artykuły
Zerowy margines błędu.
2 maja 2022
Co dla Spurs oznacza zmiana właściciela w Newcastle?
8 października 2021
Komentarze: 43
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Co w ostatnim meczu pokazal Defoe oprocz przewrotki?Nie wiem moze ogladalem nieuwaznie ale dla mnie byl niewidoczny.Z Birmingham i z WHU tez niczym mnie nie zachwycil.
Naprawde nasi zawodnicy(nie tylk0 Robbie Keane)nie grali ostatnio niczego wielkiego,troche denerwuje mnie ze piszecie ciagle tylko o jednym zawodniku.
Natomiast Keane ani nie błyszczy, ani nie strzela !!
Nie zapominaj aapa że jeden zawodnik na lewej pomocy nie decyduje o wyniku meczu, jest tylko fragmentem układanki, a postawienie na nie tego zawodnika nie powoduje od razu porażki, dlatego czasem warto "zaryzykować"...
Jutro przeczytam
Ale,żeby artykuł z tego robić?
Nie lepiej opracować profile zawodników i wrzucić je na stronę zamiast marnować czas na takie "opowieści"?
Panowie zaczyna wiać nudą. Czy potrzebny był tak obszerny temat z powodu jednego występu w jednym meczu. Sam HR podsumował to krótko: Tak wybrał. Pomylił się . Więcej tak nie zagramy. I KONIEC tematu. Po co się rozwodzić i rozpoczynać po raz setny dyskusję na temat Keano. Dlaczego zagrał z MU . Nie wiemy jaka był asytuacja w piątek wieczorem. W jakiej formie psychicznej i fizycznej piłkarze wrócili z wojaży. Kranjcar miał za sobą ledwie jeden jedyny trening z drużyną. HR wybrał Keano a ten zagrał słabo i tyle. Czy przez to przegraliśmy z MU. Min ale nie jest to jedyny powód. Przegralismy bo:
1) Keano zagrał słabo
2) Palacios i Tom zagrali bardzo słabo. Nasz człowiek na WHL sam zauważył że Wilson był jak pijany we mgle. I przegraliśmy walke w srodku pola
3) Evra "miał" Lennonka w kieszeni.
4) Hutton nie bardzo wiedział co się dzieje gdy tylko Roooney sie do niego zbliżał
I tak można jeszcze pare rzeczy dodać- łacznie z tym z MU to jednak klasa i zagrali mądrze.
Nie ma co się rozwodzić. W niedzielę znowu mecz.