Troy Parrott trafił w 53. minucie meczu Realu Betis z Lille w pierwszej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów i to jego gol okazał się zwycięski. Dla Irlandczyka było to pierwsze trafienie w tych rozgrywkach.
Akcję rozpoczął Riquelme, który wybronił się przed rywalem w środku pola i podał do przodu. Parrott wjechał w pole karne, przyjął piłkę tak, by otworzyć sobie kąt, i uderzył precyzyjnie w prawy dolny róg.
Droga z Londynu przez Alkmaar do Sewilli
Napastnik odszedł z Tottenhamu w 2024 roku i w Holandii rozwinął się na tyle, że w ostatnim sezonie zapisał na swoim koncie 31 goli i 12 asyst w barwach AZ Alkmaar we wszystkich rozgrywkach. Tego lata przeniósł się do Betisu za około 13,7 mln funtów, a wraz z bonusami kwota może dobić do około 17,1 mln funtów.
Transfer uruchomił zapis z umowy sprzedaży Parrotta. Dzięki 20-procentowej klauzuli odsprzedaży Tottenham dostał w tym okienku około 3 mln funtów.
W Londynie bramki nie przychodzą
Kontrast z sytuacją Spurs jest oczywisty. Po trzech kolejkach Premier League Tottenham ma 1 punkt, zajmuje 18. miejsce w tabeli i bilans bramek -5. Ostatni mecz, na wyjazdzie z Nottingham Forest, zakończył się bezbramkowym remisem.
A to wszystko po lecie, w którym klub poważnie zainwestował w ofensywę. Sávio przyszedł za 85 mln funtów, a w przypadku Omara Marmousha Spurs mają 60 mln funtów obowiązkowego wykupu w przyszłym sezonie — łącznie około 145 mln funtów za dwóch napastników, którzy na razie nie odblokowali ataku.
Sprzedaż Parrotta nie była wtedy uznawana za stratę, bo Irlandczyk nie miał w Londynie miejsca w składzie. Dwa lata później 3 mln funtów z klauzuli wygląda jednak skromnie obok tego, co robi na boisku w Sewilli i w Lidze Mistrzów.