Roman Pavlyuchenko skrytykował w prasie menedżera Tottenhamu twierdząc, że ten kpi sobie z niego.
Rosyjski napastnik desperacko chce uwolnić się z piekła na White Hart Lane i w styczniu chce opuścić Anglię.
Były napastnik Spartaka przegrywa obecnie rywalizację o miejsce w składzie z Keanem, Defoe i Crouchem.
"Nawet nie wyobrażacie sobie jakie męczące dla mnie jest siedzenie na ławce, ponieważ bardzo chciałbym ponownie grać w piłkę. Chciałbym wrócić do Rosji, ale marzenia nie zawsze się spełniają.
"Chcecie usłyszeć najśmieszniejszy dowcip w Anglii? Harry Redknapp wystawił Pavlyuchenkę do pierwszego składu. Dla mnie byłoby to zabawne gdyby nie to, że jest to bardzo smutne. Mam wrażenie, że Redknapp zwyczajnie sobie ze mnie kpi.
"Gdy mieliśmy grać z United 1 grudnia w Pucharze, Redknapp zaprosił mnie do siebie na rozmowę i powiedział, że będę miał szansę pokazać swoje najlepsze umiejętności przed 75 tysiącami ludzi. I otrzymałem 90 minut na ławce rezerwowych. W styczniu chcę opuścić Anglię.
"Może to jest prawda co mówią niektórzy ludzie, że Redknapp mści się na mnie za mecz z Anglią sprzed 2 lat. " Pavlyuchenko strzelił wówczas 2 bramki, a Rosja ograła Anglię 2:1.
"Żałuję, że Dziadek Mróz nie istnieje naprawdę, bo gdyby istniał, poprosiłbym go o kontrakt z nowym klubem. " - zakończył wywiad Pavlyuchenko.
Pavlyuchenko krytykuje Redknappa
31 grudnia 2009
Spurs News
powiązane artykuły
Przewodnik po rynkach zdarzeń sportowych
20 kwietnia 2026
Komentarze: 40
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Jedno jest pewne Roman powinien zmienic klub a Tottenham powinien mu w tym pomoc.Roman nie ma zaufania do trenera a trener sam chyba nie wie,bo robi i mowi co innego(w sprawie ww).
Harry i Roman polubili się od pierwszego wejrzenia. Gdy tylko się ujrzeli, każdy zrozumiał, ze oto trafił ćwik na ćwika, że się bratnie dusze spotkały. No, może nie tak bratnie jak niektórzy mogliby sobie własnie pomyśleć, nie ulega jednak wątpliwości, że znaleźli nić porozumienia, wspólne zainteresowania i spędzali ze sobą sporo czasu. Harry zachwalał swemu nowemu rosyjskiemu druhowi wszelkiej maści łiskacze, brandy i inne portery. Roman zaś odwdzięczał się uchylając przed swym przyjacielem wrota do fascynującego świata bimbru i czystego spirytusu. I trwałaby ta sielanka gdyby nie pewien incydent. Nie wiadomo dziś kiedy dokładnie się to stało, ani kto wpadł na ten pomysł. Otóż znudziły się obu przyjaciołom wspólne, degustacje, i postanowili urządzić zawody. Kto z przygodami Jakuba Wędrowycza obeznany, ten może się już domyślać na czym owe zmagania miały polegać. A polegały na tym iż w klubowym budynku, na najwyższych schodach ustawili druhowie po jednym kieliszku na każdym schodku. Wygrać miał ten, który pierwszy dotrze na sam szczyt i ustoji tam o własnych siłach-po drodze oczywiście wychylając każdy kieliszek. Harry, weteran podobnych igrzysk z sir Fergusonem, pewien był tryumfu a rzecz traktował prestiżowo. Również dla Romana, Rosjanina z dziada pradziada, była to kewstia honorowa. I, nie przedłużając, wygrał oczywiście Rosjanin. Tysiące lat ewolucji, genetyczne dziedzictwo przodków, wreszcie lata doswiadczenia-to nie było coś z czym nawet Harry mógłby się mierzyć. Przegrał z kretesem. Podczas gdy on obłapiał już poręcz, Roman zdołał zejść po schodach zaliczając również redknappowe kieliszki. Gdy dotarło to do Harry'ego, zapałał on szczerą a gorącą niechęcią do niedawnego kompana. Co to będzie jak się Alex dowie, śmiechem mnie zabije, myslał gorączkowo. Do głowy przyszedł mu pomysł. Wezwał do siebie zwycięzce pojedynku i tak do niego powiedział: dam ci zagrać z MU, ale jeśli tylko piśniesz słówko Fergusonowi, komukoliwiek się wygadasz, to już nigdy murawy nie powąchasz. Wydawało mu się, ze indagowany zrozumiał...
Przed meczem zadzwonił do Harry'ego SAF. Życzył szczęscia w zbliżającym się pojedynku, zapytał o zdrowie, kazał pozdrowić małżonkę. Niby nic nadzwyczajnego gdyby nie ta kpiąca nutka w jego tonie... Ot, i cała historia. A nie jakieś tam mecze.
To jest tez swietne zagranie Romana ktore pomoze i jemu i klubowi.Moze nie bedzie postrzegany jako zawodnik ktory od pol roku nie ma formy ale jako dobry zawodnik ktory od pol roku jest niesprawiedliwie traktowany przez trenera(mysle ze tak jest oczywiscie).Takie otwarte wypowiedzi zmieniaja obraz jego osoby i Roman staje sie duzo atrakcyjniejszy na rynku i Tott. wiecej zarobi.
W tym czasie Defoe gnał na złamanie karku autostradom. Po chwili, jak to opisał HH, zatrzymał go patrol drogówki. Defoe westchnął ciężko i sięgnął na tylne siedzenie po Standardowy Zestwa Korupcyjny-kilka klubowych pamiątek, zdjęcie z autografem, koperta z funciakami. Jednak gdy zobaczył twarz policjanta przeszedł go dreszcz.
-Nu, nie tym razem malczik, nie tym razem-uśmiechnął się paskudnie John Adreyevich, szwagier brata ojca Romana Pawliuczenki, były agent KGB, ukrywający się od lat w UK. Ostatnio dorabiający jako policjant. Jego podkomedni patrzyli na niego z niepokojem gdy smiał się w czasie zakładania zatrzymanemu kajdanek eliminujac go z listy konkurentów Romana.