Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Peterborough 0:4 Tottenham

22 lipca 2009 halabala Recenzja meczu
W swoim trzecim meczu przedsezonowym gracze Tottenhamu odnieśli najwyższe zwycięstwo. Dzisiaj na stadionie London Road pokonali występujących od tego roku w Coca-Cola Championship, zawodników Peterborough. "Koguty" rozegrały bardzo dobre spotkanie w pełni zasługując na wygraną takich rozmiarów. Choć od niepamiętnych czasów w sparingach gramy bardzo dobrze, możemy mieć nadzieję, że tym razem przełoży się to też na formę na początku rozgrywek ligowych.

Coraz częściej w spotkaniach sparingowych Tottenhamu występują gracze pierwszego składu. Na mecz przeciwko Peterborough w podstawowej jedenastce wybiegło aż 7 graczy, którzy odgrywali kluczowe role w poprzednim sezonie. Całość dopełniali: rezerwowy bramkarz, Carlo Cudicini, który próbuje wykorzystać dłuższą absencję Brazylijczyka Gomesa, biegający w defensywie obok Corluki i Assou-Ekotto, Dorian Dervite oraz Pascal Chimbonda, a także, dostający kolejną szansę występu, Jamie O'Hara. Atak natomiast opierać miał się na zmyśle gry kombinacyjnej Romana Pavlyuchenki, oraz, graniczącemu z geniuszem, instynktowi strzeleckiemu Darrena Benta. Z ławki rezerwowej mecz w pierwszej połowie oglądali: Huddlestone, Modric, Boateng, Defoe, Livemore i nominalnie trzeci bramkarz Oscar Jannson.

Już w 5 minucie zaczęło być groźnie pod bramką Peterborough. W okolicach pola karnego ładnie odnalazł się Jermaine Jenas, jednak jego rajd faulem zatrzymał obrońca gospodarzy, Craig Morgan. Wydawać by się mogło, że wszystko działo się już w "szesnastce", lecz sędzia zdecydował się na podyktowanie "jedynie" rzutu wolnego. Na strzał ze stałego fragmentu gry zdecydował się sam poszkodowany, jednak uderzenie Jenasa ugrzęzło w dobrze ustawionym murze.

Chwilę później znów stworzyliśmy sobie niezłą sytuację. Wspaniałe podanie od O'Hary z lewej strony boiska strzałem wykończył Payluchenko, lecz Rosjaninowi zabrakło precyzji by pokonać bramkarza Peterborough, Joe Lewisa.

W 18 minucie Spurs po raz kolejny zaatakowali bramkę gospodarzy. Palacios ładnym podaniem odnalazł Pavlyuchenkę, który piętą postanowił przekazać piłkę Bentowi. Niestety Romanowi zabrakło w tym wszystkim odrobiny precyzji i Anglik nie doszedł do tego zagrania.

W 22 minucie przed kolejną szansą mógł stanąć Bent, lecz zamysł O'Hary zdołał przeczytać Joe Lewis, czym zapobiegł utracie bramki przez swoją drużynę.

W 28 minucie bramkę dla Peterborough strzelił Frecklington. Na nasze szczęście zawodnik gospodarzy znajdował się w momencie podania na pozycji spalonej, co zostało zauważone przez sędziego bocznego, a sam gol nie został uznany. Gra natomiast bardzo szybko przeniosła się w pole karne "The Posh". Niezłe dośrodkowanie Lennona uderzeniem z woleja wykończył Pavlyuchenko, ale Joe Lewis i tym razem nie dał się zaskoczyć, skutecznie odbijając futbolówkę.

Minutę później znów przed szansą stanął Pavlyuchenko. Tym razem jego strzał z ponad 27 metrów minimalnie chybił celu.

W 35 minucie w końcu dopięliśmy swego. Jenas ładnym podaniem obsłużył Benta, a temu nie pozostało nic innego, jak tylko strzałem z 14 metrów pokonać Joe Lewisa, wyprowadzając tym samym Tottenham na prowadzenie.

W 38 minucie niezwykle aktywny dzisiejszego wieczora O'Hara podaniem odnalazł lepiej ustawionego Jenasa, jednak uderzenie środkowego pomocnika "Kogutów" w pięknym stylu zostało obronione przez bramkarza Peterborough.

Pod koniec pierwszej połowy jeszcze dwukrotnie szarpnąć próbował Jamie O'Hara, lecz jego akcje kończyły się na skutecznie grających obrońcach gospodarzy.

Po przerwie Harry Redknapp zaproponował 4 zmiany. Na boisku pojawili się Huddletsone, Boateng, Modric i Defoe, zastępując Corlukę, Jenasa, O'Harę i Benta. Peterborough również wymieniło część składu. Williamsa, Wrighta oraz Frecklingtona zmienili Rowe, Martin i Batt.

W 49 minucie pierwszą szansę po zmianie stron otrzymał Pavlyuchenko, lecz Rosjaninowi brakowało dzisiaj ewidentnie szczęścia i celności (tego drugiego chyba nawet bardziej). 4 minuty później pierwszy raz na bramkę strzelał Defoe, jednak jego również zatrzymał Joe Lewis.

Po upływie 60 minut gry groźną akcję w końcu stworzyli sobie gracze "The Posh". Tommy Rowe zagrał piłkę do stojącego 16 metrów przed bramką George Boyda, od którego na całe szczęście odskoczyła piłka. Pierwszy dobiegł do niej bramkarz Tottenhamu, Carlo Cudicini, wyjaśniając tym samym sytuację.

W 66 minucie gracze Spurs powiększyli przewagę nad Peterborough. Modric jak przystało na światowej klasy rozgrywającego dograł znakomitą piłkę do Defoe. Pierwszy strzał naszego napastnika został jeszcze obroniony, lecz przy dobitce Jermaina, Joe Lewis był bez szans.

Dwie minuty po drugiej bramce dla ekipy z White Hart Lane padła trzecia. Tym razem strzelcem był asystujący przy poprzednim trafieniu Luka Modric, a piłkę dogrywał mu francuski obrońca "Kogutów", Pascal Chimbonda.

W 72 minucie po raz kolejny umiejętnościami bramkarskimi wykazał się Carlo Cudicini, tym razem zatrzymując mocne uderzenie Shauna Batta.

W 75 minucie wynik spotkania na 4:0 dla Tottenhamu podwyższył Roman Pavlyuchenko. Piłkę przy nodze prowadził Aaron Lennon, który dostrzegł lepiej ustawionego Rosjanina. Pavlyuchenko przebiegł z futbolówkę kilka metrów, lecz będąc już 20 metrów przed bramką zdecydował się na strzał, nie dając najmniejszych szans Joe Lewisowi na skuteczną interwencję.

Do końca meczu wynik nie uległ zmianie, choć przed szansą stanął jeszcze między innymi Pavlyuchenko. Tottenham bez problemów rozprawił się z beniaminkiem Coca-Cola Championship. Teraz czeka nas najtrudniejsza przeprawa w przedsezonowych sparingach. Na horyzoncie coraz wyraźniej rysuje się mecz przeciwko wielkiej Barcelonie, jednak gracze "Kogutów" swoimi kolejnymi występami udowadniają, że i z tego pojedynku możemy wyjść zwycięsko. Oby tak było...

Składy:

Tottenham: Cudicini,- Chimbonda, Assou-Ekotto, Corluka, Dervite,- Lennon, Jenas, Palacios, O'Hara,- Pavlyuchenko, Bent

Ławka rezerwowych: Huddlestone, Modric, Boateng, Defoe, Livermore, Jansson

Peterborough: Lewis,- Lee, Morgan, Pearce, Williams,- Frecklington, Coutts, Diagouraga, Boyd,- McLean, Wright

Ławka rezerwowych: Torres, Green, Rowe, Martin, Day, Batt, Gaughran, Crook

Sędzia: Kevin Wright

Gole:

0:1 - Bent 35'
0:2 - Defoe 66'
0:3 - Modric 68'
0:4 - Pavlyuchenko 75'

Komentarze: 26

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Barti89
21 lipca 2009, 21:18
''oraz graniczącemu z geniuszem, instynktowi strzeleckiemu Darrena Benta''

hehe
ThFC
21 lipca 2009, 22:05
Ale strzela,he he.
TypOks
21 lipca 2009, 22:58
ale z drugiej strony co to za przeciwnik....
Barometr
22 lipca 2009, 00:18
Cieszy gol Romana i jego aktywna (jak wynika z relacji) postawa. Z drugiej strony łezka się w oku kręci, gdy przypomina się to: http://pilkanozna.magicsport.pl/news,4497,tottenham,roma,5:0.html i dołoży, co potem grali Spurs. Liczę jednak na inny niż poprzednio bieg historii i może niekoniecznie "graniczący z geniuszem, instynkt strzelecki Darrena Benta", ale grę Bentleya, jak wówczas. Chłopak musi się przebudzić. A Roman musi kontynuować - jak to się mówi po serialu Harper's Island - one by one by one :)
varba
22 lipca 2009, 05:19
No Roman zagrał dobry mecz asysta i najładniejszy gol tego meczu, moim zdaniem. Cieszę się że gramy z Barcą mam nadzieję że obnaży nasze słabości, że nie będzie tak jak w poprzednim sezonie, łupaliśmy wszystkich po 5,4-0 i nie zdawaliśmy sobie sprawy jaki mamy problem z napastnikami
varba
22 lipca 2009, 06:14
z tą asystą to mi się popieprzyło, to nie Roman podawał, ale jestem po 12 godzinnej nocnej zmianie więc może to i owo mi się popieprzyć
aapa
22 lipca 2009, 06:32
Jak dalej będziecie pisać takie relacje, to nie trzeba będzie oglądac w tv. Tylko ten Pavlyuchenko nieszczęsny bruździ.
Marcin108
22 lipca 2009, 07:17
może wreszcie uda nam się dobrze rozpocząć sezon :) a można było gdzieś obejrzeć ten mecz?
varba
22 lipca 2009, 07:25
Tylko bramki możesz zobaczyć na youtube http://www.youtube.com/watch?v=C7vtVCAA4ME
Marcin108
22 lipca 2009, 07:56
dzieki wielkie :)
Sajmon
22 lipca 2009, 08:24
O k***a! Przy drugim golu Modrić pokazał, że na boisku przebija trzykrotnie swoim przeglądem gry każdego zawodnika. Bez wątpienia światowej klasy rozgrywający.
aapa
22 lipca 2009, 09:52
warto jeszcze zauważyć, że The Posh w jednej akcji rozklepali nazą obronę bardzo ładnie.
Cerbin
22 lipca 2009, 10:01
Ładnie wyglądają te wyniki sparingów. Jednak pamiętając jak w zeszłym roku rozgromiliśmy np. Rome staram się hamować optymizm.
Anihilator
22 lipca 2009, 10:05
Luka it's the Hero :D zajebisty jest i tyle a pozatym do tamtego seozonu mozna napisac tak miłego złego poczatki. Ale w tym juz tak nie bedzie bo widac ze nasi sie staraja :D
MARCUS
22 lipca 2009, 10:37
oprócz rozbiegania i jakiejś tam jednak gry, co daje taki sparing??
Sajmon
22 lipca 2009, 10:49
Daje jeszcze zgranie zawodników ze sobą. No chyba, że dla ciebie zgranie, rozbieganie i jakaś gra to w sumie jedno i to samo. A do czego pijesz?
Sajmon
22 lipca 2009, 11:29
MARCUS a co dają Manchesterowi, Chelsea czy innym Barcelonom tournee po Stanach czy innych Malezjach?
jasiowaty
22 lipca 2009, 11:46
Raku: Ty uważaj z tą ironią, gdyż jakiś nowy użytkownik Spursmanii może rzeczywiście pomyśleć, jakim to wirtuozem piłki kopanej jest Darren Bent ;)
aapa
22 lipca 2009, 11:51
problem jest tylko taki, że w sparingach to my jesteśmy zgrani, ze hej. pozniej jednak zaczynaja się schody. taki L`pool praktycznie przegrywa , najwyżej remisuje w meczach towrzyskich, ale zaczyna sie sezon i jakos inaczej to wygląda.
Sajmon
22 lipca 2009, 11:58
Ech no wiadomo. Ale co ma im Harry powiedzieć, przegrywajcie to w nadchodzącym sezonie będziemy walczyć o awans do LM?
TataPsychopata
22 lipca 2009, 12:24
Jasiowaty, przepraszam, tak długo się powstrzymywałem, ale tym razem już nie mogłem. Uznałem, że w relacji z meczu przeciwko Peterborough mogę sobie na coś takiego pozwolić xD Mam nadzieję, że nie wadzi to specjalnie ;)
MARCUS
22 lipca 2009, 14:41
Piję do tego, że uważam sparingi z 77 ligą za bezsens. Zgoda, może być jeden mecz, zeby chłopaki się ga pocieszyły. O jaki zgraniu mowa?? Przez 90 minut testując jakiś klubik ( przepraszam za określenie) ?? Sparingi są po to, zeby sie czegoś nauczyc, a nie udowodnić, że się jest lepszym, bo to po naszych ostatnich przeciwnikach można bez trudu wywnioskować. Raku na serio nie wiesz co im daje takie tourne?? Piłkarsko nic. Finansowo bardzo dużo, zwłaszcza w kontekście sprzedaży nowych koszulek.
Marcin
22 lipca 2009, 15:01
No właśnie oglądałem potyczkę L'poolu z Tajlandią ale wyszedłem przed koncem. Toż oni tam na stojąco grają. Ale podobno straszny upał(o 22?!).
A co do sparingów-myślę, że na początek potyczki z waflami są dobre. W ramach pourlopowego rozruszania. Lepsze takie mecze niż wewnetrzne gierki czy tam bieganina dookoła boiska. Lepsze, w sensie ciekawsze dla zawodników. Poza tym, pomaga to też złapać taki rytm meczów z rywalem. Najpierw wyraźnie słabszym, niegroźnym aż do coraz groźniejszego, bardziej wymagającego. Wraz ze wzrostem formy. Tu chodzi chyba nie tyle o zgranie, testowanie nowych rozwiązań taktycznych czy coś, tylko o spokojne wejście w rytm meczowy.
pepek15
22 lipca 2009, 15:10
MARCUS o spotkaniu przeciwko "The Posh" mówiłeś w kontekście piłkarskim, nie finansowym, dlatego podałem przykład azjatyckich tournee, które, jak sam stwierdziłeś, ManU czy Chelsea nie dają nic. Co do tej 77 ligi, no cóż... CCC chyba aż tak nisko w angielskiej klasyfikacji nie jest, a i większość klubów Premiership właśnie z takimi drużynami mecze sparingowe rozgrywa...
mosaj
22 lipca 2009, 22:53
dla mnie sparingi zawsze były testowaniem ustawień, taktyki, uczenia współpracy. Mecze z waflami niby sensu nie miały, bo w takich pojedynkach prawie zawsze wszystko wychodzi, dlatego zawsze byłem zwolennikiem 1-2 z waflami, a potem 3-4 z silnymi przeciwnikami. Ale tak było rok temu i jakos kolorowo nie było :P ale za to jak w Peace Cup gralismy to była Boac Juniors, bodajże Sociedad, Lyon, było też Porto ale juz nie w PC i weszlismy ładnie potem w sezon. Od wtedy wygrywamy wszystkie sparingi. ale o ile pamiętam to sezon wczesniej mielismy w pis sparingow, pare przegralismy i to nawet z leszczami ( Sheffield, Cagliari) , a potem na inauguracje z ... Liverpoolem u siebie było 1-1 a w pierwszych 4 meczach mielismy 8 pkt ( 2 remisy u siebie, 2 wygrane na wyjezdzie ... ). Ale to był dziwny sezon - niezły start, potem chyba z 6 w dupe z rzędu, ogólnie taka beznadzieja, a potem nagle przyszła seria 8 meczów bez porażki ( 6 W,2 D) aż do wtopy z Chelsea. Przyznam że tamte spursy mi bardziej odpowiadały niż te teraz - demotywowaly czasem strasznie, ale jak zatrybiło to łohoho :)
MARCUS
23 lipca 2009, 17:50
Właśnie o to biega, żeby sprawdzić i trenować najtrudniejsze rzeczy na rywalu lepszym albo podobnym. Jeżeli się uda, to znaczy, że jest postęp. Jeżeli nie ,t o znaczy, że dużo pracy przed nami. Raku mówiłem w każdym elemencie, na piłkarskim mi bardziej zaelzy, ale jakbyśmy grali z mistrzem Laosu to wiedziałbym ,ze pewnie mój klub dobrze zarobi.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji