Informacja o wyniku postępowania Premier League w sprawie Manchesteru City wyciekła do mediów w miniony piątek. Według tych doniesień klub miał naruszyć 114 ze 115 finansowych przepisów, o które był oskarżany. City zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom i zapowiada apelację.
Do sprawy odniósł się Mauricio Pochettino. W rozmowie z „Guardianem", prowadzonej po hiszpańsku, były szkoleniowiec Tottenhamu skupił się na jednym pytaniu: gdzie przez ten czas była kontrola.
Osiemnaście miesięcy bez transferu
Argentyńczyk przypomniał okres, w którym Spurs budowali Tottenham Hotspur Stadium i nie mieli możliwości finansowych na wzmocnienia. Jak zaznaczył, jego drużyna była jedyną w historii Premier League, która przez 18 miesięcy nie dokonała żadnego transferu.
— Byli tak surowi wobec nas i tak pobłażliwi wobec innych — powiedział Pochettino. Zwrócił uwagę, że Tottenham w tym czasie walczył o czołową czwórkę i doszedł do półfinału Ligi Mistrzów, cały czas dostosowując się do finansowych wymogów ligi.
W okresie objętym zarzutami, obejmującym dziewięć lat, City zdobyło trzy tytuły mistrzowskie. Spurs pod wodzą Pochettino regularnie liczyli się w walce o czołowe miejsca, ale nie wygrali w tym czasie żadnego trofeum.
„Sportowa uczciwość nie istniała"
Kilka tygodni wcześniej Argentyńczyk sugerował, że Tottenhamowi należy się tytuł mistrzowski w związku z naruszeniami, do których przyznała się Chelsea. Teraz jego reakcja była podobna.
— Przeszliśmy przez coś, w czym sportowa uczciwość nie istniała. Jeśli to prawda, że złamano wszystkie 114 przepisów, to żyliśmy w okresie oszustwa — stwierdził.
Jako możliwe sankcje wobec City wymieniane są odebranie tytułów i wykluczenie z Premier League, choć oba scenariusze wydają się mało prawdopodobne. Realniejsza jest odjęcie punktów — potencjalnie na tyle dotkliwe, by oznaczało spadek.
Kary nie cofną czasu
Pochettino nie ma jednak złudzeń co do tego, że jakakolwiek kara naprawi sytuację klubów poszkodowanych w tamtym okresie. Jego zdaniem szkody zostały już wyrządzone i nie da się ich odwrócić.
— Jakąkolwiek karę wybiorą, nie da się cofnąć czasu — powiedział. Dodał, że wiele klubów przestrzegało zasad, a niektóre nie, i że sprawcy mogli zakładać, iż konsekwencje przyjdą dopiero po wielu latach.
Argentyńczyk zakończył gorzko: to, co świętowano, nie było do końca prawdziwe, a to, co wyglądało dobrze, wcale takie być nie musiało. Kolejnym krokiem w całej sprawie ma być apelacja City, choć wcześniej klub może poznać wymiar potencjalnych sankcji.