Wypowiedzi trenerów po wczorajszym meczu Tottenham - Liverpool na White Hart Lane, skupiły się głównie wokół kwestii fortuny, z resztą każdy przeciętny kibic podsumowując wczorajsze zmaganie co najmniej raz użył słowa szczęście, a oto co mieli do powiedzenia trenerzy:
Rafa Benitez: "Nie mogę uwierzyć że tak łatwo przegraliśmy ten mecz, mieliśmy poprzeczkę i wiele innych dobrych okazji. Zawsze jest ważne żeby je tworzyć, ale ważniejsze żeby z nich padały bramki.
Jesteśmy zawiedzeni, to prawdziwy pech. Nawet trudno mi wyjaśnić jak doprowadziliśmy do stracenia dwóch bramek.
Kontrolowaliśmy przebieg meczu, z czego byłem bardzo zadowolony, wiedzieliśmy że możemy strzelić jeszcze jedną bramkę, która dałaby nam zwycięstwo.
Mieliśmy 4 dogodne okazje w drugiej części meczu, ale to Wy wykorzystaliście swoje..."
Harry Redknapp: "Liverpool jest bardzo trudnym przeciwnikiem, zaczęliśmy mecz z jednym napastnikiem i Luką Modriciem zaraz za nim, w ostatnich meczach bardzo dobrze szła nam gra piłką, jednak Liverpool nam na to nie pozwolił.
Mascherano, Alonso i Gerrard opanowali środek pola i trudno nam było zagrać piłkę do przednich formacji, dlatego w drugiej połowie to zmieniliśmy i wprowadziłem drugiego napastnika.
Gdy przegrywaliśmy 0-1 w przerwie powiedziałem chłopakom :"nie możecie mi powiedzieć że mamy zbyt mało umiejętności aby wyjść na boisko i strzelić im bramkę", oraz przypomniałem że ciągle jesteśmy w grze.
Liverpool miał kilka dobrych okazji, ale my z pewnością mogliśmy liczyć na nasze szczęście, kontynuowaliśmy jednak swoje i nie poddawaliśmy się, za co zostaliśmy nagrodzeni.
Ten wynik wyniósł nas z dna tabeli, to bardzo ważne dla nas"
Pomeczowe wypowiedzi
5 listopada 2008
gaizka
2 min czytania
2 908
Tagi
#Tottenham Hotspur
Dyskusja
Komentarze (12)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Co prawda to prawda, szczęścia trochę było - ale cóż taka jest piłka, czasem komuś szczęście sprzyja a raz nie. The Reds powinni się cieszyć, że w poprzedniej kolejce pokonali The Blues. Miejmy nadzieję, że to szczęście, którego brakowało nam na początku sezony teraz będzie większe ;]
Rafa - lepiej uwierz 
Szczęście szczęściem, raz jest, a raz go nie ma, z resztą popularne porzekadło mówi że i tak zawsze wychodzi na 0.
Dla mnie ważniejsze jest coś innego, mianowicie: widać że Harry reaguje na to co się dzieje na boisku, dlatego zmienił taktykę, po drugie widać że umie zmotywować, czy takimi słowami jak na youtubie to już mało istotne
Oglądając II-gą połowę można było odnieść wrażenie że to my kondycyjnie lepiej wytrzymaliśmy trudy tego spotkania.
Teraz wydaje mi się że tę kondycją była wiara zawodników w zwycięstwo, oraz słowa Harrego w szatni. Do tego taktyka spowodowała że nie waliliśmy głową w mur i nie traciliśmy piłek w środku pola, a zagraliśmy po angielsku czyli długą piłką co okazało się dla nas zbawienne...
Dla mnie ważniejsze jest coś innego, mianowicie: widać że Harry reaguje na to co się dzieje na boisku, dlatego zmienił taktykę, po drugie widać że umie zmotywować, czy takimi słowami jak na youtubie to już mało istotne
Oglądając II-gą połowę można było odnieść wrażenie że to my kondycyjnie lepiej wytrzymaliśmy trudy tego spotkania.
Teraz wydaje mi się że tę kondycją była wiara zawodników w zwycięstwo, oraz słowa Harrego w szatni. Do tego taktyka spowodowała że nie waliliśmy głową w mur i nie traciliśmy piłek w środku pola, a zagraliśmy po angielsku czyli długą piłką co okazało się dla nas zbawienne...
Szczescie Szczesciem Liczy Sie ze wygralismy
))))
Po bramce Romana skakalem z radosci jak dziecko. Nie liczylo sie wtedy dla mnie nic tylko to, ze najpewniej mamy trzy punkty. No i ta radosc na WHL... Jestem szczesliwy, ze idzie jednak coraz lepiej Panowie. A szczescie ? Mielismy je, mieliszmy. Ale ponoc sprzyja lepszym......
Gaizka, kondycja to jednak zasluga diety Ramosa a wiara w swoje umiejetnosci i chec do zwyciezania juz Harry'ego tak ja to rozumiem
Dobrze ze chlopaki dobrze fizycznie sa przygotowani bo to jednak podstawa na dlugi sezon, moze JR za bardzo dawal im popalic na treningach a chlopaki wola sie rozbijac po nocnych klubach?
Dobrze ze chlopaki dobrze fizycznie sa przygotowani bo to jednak podstawa na dlugi sezon, moze JR za bardzo dawal im popalic na treningach a chlopaki wola sie rozbijac po nocnych klubach?
No cóż. Piłka to nie tylko dobra gra, świetna taktyka, dobrzy piłkarze. Ważne jest też szczęście. Ile już było takich meczy: przypadkowy rykoszet, pomyłka sędziego, kępka trawy... i wygrana drużyny teoretycznie słbszej. Dlaczego wygralismy? Trochę szcześcia to fakt - ale i dobra kondycja. Liverpool owszem dominował ale nie potrafił rozłozyć sił na całe spotkanie. Nagle jakby staneli. nasi prezentowali sie przy nich jak herosi. Napewno to zasługa Ramosa i samego Alvareza. Dobry znak : kondycja jest. Zgranie i ogranie przyjdzie. Zasługi harry'ego?. Przede wszystkim NOWY duch w zespole. Oni napradę chcą i w to wierzą. Niby tak niewiele zmienił ale jaka róznica na boisku. Podoba mi się tez jak Harry reguje na sytuacje na murawie. Szybko i bezpardonowo. Niczym wybitny chirurg. Widzi proble. Ciach skalpelem i jest lepiej. To takie ludzkie. Co ciekawe wszystkie zmany sa trafione.
Wracając do meczu z Poolem to faktem jest również że mecz zaczął się jagorzej ajk mógł: tracimy Jenasa na rozgrzewce i w 3 minucie TAAAAAKA brama Kuyta. Grając z atkim rywalem jak Pool ciężko jest sie podnieść. Nam się udało. Brawo.
Wracając do meczu z Poolem to faktem jest również że mecz zaczął się jagorzej ajk mógł: tracimy Jenasa na rozgrzewce i w 3 minucie TAAAAAKA brama Kuyta. Grając z atkim rywalem jak Pool ciężko jest sie podnieść. Nam się udało. Brawo.
70 minut gry i co mogliśmy obserwować na boisku? Padaka, chłam i nie będę się niekulturalnie wyrażał. Brak jakiegokolwiek pomysłu na to jak ugryźć Liverpool. A jak Corluka już coś miał zrobić z piłką to mnie przechodziły ciarki. Naprawdę nie wiem ile fajek mi poszło po pierwszej połowie. Ale cóż to - druga połowa to to samo. Wystarczyło przyspieszenie The Reds żebyśmy starcili z 3 bramki. No ale teraz ta lepsza strona meczu - jeżeli Liverpool nie strzelił to myśmy strzelili dwie. I bardzo dobrze że się to na nich zemściło. Generalnie ton mojej wypowiedzi jest może dziwny ale mecz dzielę na - do 70 minuty i do 95 minuty. Szczęścia nam nie brakowało. W końcu my też możemy je mieć. Czy Harry jest czarodziejem? Nie wiem. Oby tak było. Ma natomiast niesamowity zmysł jeśli chodzi o zmiany. Motywacja też jest jego zaletą. Zgodzę się z Markiem jeśli chodzi o tego ducha w zespole. Niech nas ten duch straszy jak najdłużej.
“Not a lot because he speaks through an interpreter. He asked if there was anything special I wanted him to translate and I said, ‘Not really, just tell him to f****** run about’.” Harry Huidini na pytanie czy powiedział coś specjalnego do pawluczenki przed wejściem na boisko.......
no i k**** zapierd**** aż miło 
W sumie to z tego meczu jestem podwójnie zadowolony. Po pierwsze wygrana Spurs, po drugie L'pool też nie ma się czym martwić, bo w zasadzie nic się nie zminiło i cały czas grają bardzo dobrze. To drugie mnie cieszy , bo mam nadzieję, że w końcu ktoś przełamie to ciągłe Man U, Chelsea, Anal. K..... od blisko 20 lat nic się nie zmienia, to trochę nudne, więc w samym wyścigu po majstra będę za The Reds. No i Gerrard, zajebisty zawodnik w każdym calu.
Mam MARCUS podobne odczucia i jak L`pool wytrzyma, a my sie nie podłaczymy
to niech sobie wygrają. Może dodatkowo SAF przez to do reszty zdurnieje, Wenger się zagłodzi...
Czytaj dalej