Mimo dobrego występu przeciwko Newcastle w Carling Cup, nasz Tottenham nie zdołał odnieść pierwszego zwycięstwa w Premier League i uległ z ekipą Harry'ego Redknappa - Portsmouth 0:2.
Pierwszą bramkę dla "Pompey" strzelił sprzedany przez Juande Ramosa w styczniu za 9 mln. funtów Jermain Defoe. Anglik perfekcyjnie wykonał "11", podyktowaną za bezmyślne zagranie ręką Jermaine'a Jenasa i nie dał najmniejszych szans naszemu golkiperowi.
W drugiej połowie "kropkę nad i" postawił Peter Crouch, który dobił uderzenie swojego kolegi z drużyny.
Mimo kilku świetnych okazji, jakie miał Roman Pavlyuchenko, Jamie O'Hara, oraz w drugiej połowie Darren Bent, nie zdołaliśmy zdobyć chociaż jednego punktu.
W końcówce spotkania za brutalny faul na Benoit Assou-Ekotto drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Lassana Diarra.
Składy:
Spurs: Gomes, Corluka, Woodgate, Dawson, Assou-Ekotto, Gilberto (45, Lennon), Jenas, Bentley, O'Hara, Zokora (58,Dos Santos), Pavlyuchenko (73,Bent)
Pompey: James, Johnson, Campbell, Distin, Belhadj, Little ( 61,Utaka), Hughes, Traore, Diarra, Defoe(89, Kaboul), Crouch
Żółte kartki: Lennon, O'Hara, Woodgate - Belhadj, Crouch, Hughes
Czerwona kartka: Diarra
Widzów: 20352
Sędzia: Mike Dean
Komentarze: 40
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Śmieszna sprawa, ale mi - podobnie jak gaizce - również nasunął się w czasie gry wniosek klasyka, że "nie ma niczego". Osamotniony, wolny (to nie zarzut, tylko stwierdzenie faktu) Pawliuczenko, pozbawiony jakiegokolwiek wsparcia z przodu przypominał mi mającego swego czasu podobne charakterystyki Teddy'ego Sheringhama z okresu, gdy jego partnerem w ataku był Gary Doherty. Wtedy, jak i dziś napastnik nie mógł sam nic zdziałać, a gdy cofał się z niezłym skutkiem do drugiej linii, w przodzie powstawała luka. Roman jest niezłym napastnikiem, typową angielską dziewiątką, ale potrzebuje mieć obok siebie szybkiego, ruchliwego partnera do "małej gry". Alan Shearer też przecież nie był demonem szybkości, ale umiejętnie wykorzystywany był postrachem bramkarzy. Reszta musi jak najszybciej nauczyć się prawidłowo wykorzystywać Pawliuczenkę. Bo niestety podania na dobieg do napastnika, który rozpędza się jak wóz z węglem nie są najlepszą opcją, zaś wysokie piłki trzeba mieć do kogo zgrać.
Ogólnie wyglądało to nie najlepiej. Nie podzielam zdania spurs3, że faworytem w czwartek będzie Wisła, ale spacerku na pewno nie będzie...
Póki co trudno mi sobie wyobrazić, żebyśmy długo pozostali w strefie spadkowej, a świadomość na szczęście jeszcze nie dopuszcza porównania do sytuacji sprzed paru lat, kiedy to praktycznie do ostatniej kolejki "West Ham był zdecydowanie zbyt mocny żeby spaść z ligi".
nie denerwuję się już na nic tylko czekam i patrzę jak pogrążamy się w strefie spadkowej.
nie bedzie wcale łatwo sie przesuwać bo inne drużyny walczą o każdy punkt.
newcastle też ma problemy to mamy podobny problem.
Duży minus dla Jenasa. Skoro ma niby być liderem tej ekipy to takich głupot po prostu nie może robić. W takich momentach trzeba szanować każdy punkt, który można wywieźć. On nam nie dał szans. Druga bramka to dla mnie wieli błąd Corluki. Odpuścił zawodnika na 16 metrze, dramat, jak junior.
Gdyby mimo wszystko ktoś był zainteresowany to mam do sprzedania bilet na mecz z Wisłą, 150 PLN, zacne towarzystwo w postaci Spursmaniaków gratis.
Mecz widziałem z odtworzenia. Pierwszy raz w tym sezonie poczułem lekki niepokój. Zgadzam się z Marcusem że drużynie brakuje dynamiki. Obyś miał rację Marcus że to taki hiszpański wynalzek i zaczniemy lepiej się ruszac na boisku od pażdzernika. Benitez mówił już o tym problemie dwukrotnie. On uważa że nie da się całego sezonu pociągnoć na maksa i on przygotowuje Liverpool aby zaczynał grac od połowy paźdzernika. Do tego czasu męczarnie. Tle tylko że oni ciułają punkty a my nie nie.
Wczorajszy skład pokazuje że ewidentnie Ramos postawił w tym tygodniu na mecz z Wisłą. Dlatego nie ryzykował Kinga i Modroca, dlatego odpuścił dobrze grającemu z Newcastle Lennonkowi i po raz drugi oszczędził Benta wiedząc że Pawluczenko w czwartek nie zagra.
Gdybyśmy byli trochę wyżej w tablei takie zagrywki byłyby zrozumaiłe dla mnie. Bo w końcu przgrać z Portsmouyh to nie tragedia. Jednak w naszej sytuacji...no nie wiem. Mam nadzieję że wyjdzie nam to na dobre i w czwartek nie odpadniemy.
A potem mecz o życie z Hull- pogromcami ....