Spurs zremisowali na Stadium of Light z Sunderlandem 2:2. Wprawdzie wynik sam w sobie nie jest zły, jednak biorąc pod uwagę przebieg gry są to zdecydowanie dwa punkty stracone, a nie jeden zyskany.
Tottenham dominował od pierwszej do ostatniej minuty i gdyby nie brak szczęścia i skuteczności, bez problemu wywiózłby z północno-wschodniej Anglii trzy punkty. Już kilka pierwszych, szalonych minut przyniosło dwa trafienia – dla Tottenhamu strzelił Nacer Chadli, chwilę później wyrównał Adam Johnson. Spurs jednak mogli – i powinni – strzelić wówczas co najmniej jeszcze jednego gola, gdyż znakomitą okazję zmarnował Emmanuel Adebayor. W dalszej części meczu mieliśmy kilka kolejnych dogodnych okazji – najbliżej szczęścia byli strzelający w słupek i poprzeczkę Mousa Dembele i Erik Lamela. Dodatkowo w kilku sytuacjach w polu karnym Sunderlandu niekorzystną dla nas – a wydaje się że kontrowersyjną – decyzję podejmował sędzia.
Mimo niewykorzystanych okazji, na początku drugiej połowy zdobyliśmy drugiego gola – w zamieszaniu w polu karnym przytomnością umysłu wykazał się Christian Eriksen. Wraz z upływającym czasem wydawało się, że Tottenham albo strzeli kolejnego gola, albo co najmniej „dowiezie” wynik do końca meczu. Niestety, osiem minut przed końcem spotkania samobójczego gola strzelił Harry Kane. Po dośrodkowaniu Sunderlandu z rzutu wolnego niepewnie zachował się Vlad Chiriches (tradycyjnie bardzo słaby występ Rumuna), piłka skozłowała i trafiła stojącego na długim słupku Kane'a. Do ostatniego gwizdka sędziego wynik nie uległ już zmianie.
Sunderland: Mannone, Brown, O'Shea, Vergini, van Aanholt, Álvarez (Buckley 66), Rodwell (Gomez 81), Cattermole, Larsson (Giaccherini 66), Johnson, Wickham. Substitutes (not used): Bridcutt, Jones, Pantilimon, Altidore.
Spurs: Lloris; Dier, Chiriches, Kaboul (C), Rose; Capoue, Dembele; Chadli (Stambouli, 71), Eriksen (Lennon, 87), Lamela; Adebayor (Kane, 80). Substitutes (not used): Vorm, Fazio, Naughton, Townsend.
Yellow cards: Sunderland - van Aanholt (85), Vergini (88), Wickham (90), Gómez (93), Brown (95). Spurs - Dier (61).
Goals: Sunderland - Johnson (5), Kane (OG, 82). Spurs - Chadli (3), Eriksen (48).
Attendance: 40,799.
Referee: Mr C Pawson.
Remis mimo dominacji – Tottenham traci punkty z Sunderlandem
19 września 2014
Recenzja meczu
Komentarze: 10
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Nie rozumiem jak myśmy to przegrali mimo tylu szans wbicia przynajmniej jednego gola więcej. Samobój to było tylko zwieńczenie, taka wisienka na torcie. Serio myślałem że nasi są w staniu tu zgarnąć 3 punkty. Było trochę przerwy reprezentacyjnej, można było ochłonąć po wpierdolu a tu znowu gubimy punkty i to pewnie z drużyną która znowu będzie walczyć rozpaczliwie o utrzymanie. Zajebiscie po prostu
W mojej ocenie właśnie występ Lameli (tak tak, tego Lameli przed sezonem przedstawianego jako King, Greaves i Perryman w jednym) był idealnym podsumowaniem całej naszej gry. Dużo wiatru, dużo szumu, wszystko się zazębia, obramowanie bramki udaje się ustrzelić, ale nic z tego nie ma. Żeby nie było nie napisałem że był najgorszy na boisku, ale denerwuje mnie on nawet bardziej od człowieka - róży, bo tamten ani nas tyle nie kosztował, ani nikt nie uważał go za wybitnego.
Niesprawiedliwy jestem. Wiem. Przepraszam. Wyładowuję swoją frustrację po odejściu Sandro, bo o ile Dawson był już stary i bardzo słaby, to młody i nie tragiczny Sandro po prostu musiał zostać. Przecież kogokolwiek z jajami wypada w drużynie mieć. Teraz Lamela dostaje rykoszetem