Tottenham zaledwie zremisował w wyjazdowym spotkaniu przeciwko Wigan. Koguty potrzebowały pełnej puli, aby nadal liczyć się w walce o pierwszą czwórkę Premier League. Lactics szukali 3 punktów, żeby zwiększyć swoje szanse na pozostanie w angielskiej elicie.
Mecz rozpoczął się szczęśliwie dla podopiecznych Villasa-Boasa. W 8 minucie po błędzie bramkarza Wigan, piłkę do siatki wbił Gareth Bale. W żargonie piłkarskim Joel Robles został "wsadzony na konia" przez własnego obrońcę Maynora Figueroa'e, bardzo niefortunnym podaniem do tyłu. Przy wybiciu piłki nadział się na nogę Bruce'a Lee, a może był to Gareth Bale.
Kibice Spurs nie świętowali zbyt długo, bo niecałe dwie minuty póżniej, Wigan doprowadziło do wyrównania. Po raz kolejny, po rzucie rożnym, pojedynek główkowy przegrał Jan Vertonghen. Tym razem w ziemię wmontował go Emmerson Boyce, który w 10 minuce doprowadził do stanu 1-1. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
Przed gwizdkiem do szatni, boisko musiał opuścić Dembele, który nabawił się urazu ścięgna udowego. Swoją szansę dostał Lewis Holtby.
Druga połowa rozpoczęła się niezbyt pomyślnie dla Kogutów. 3 minuty po gwizdku Tottenham stracił drugą bramkę. Koronkową akcją popisało sie Wigan, a ładnym strzałem zakończył ją McManaman, który z łatwością ograł Kyle Naughtona. Kolejny raz dało się zauważyć, że podopieczni AVB nie mają pojęcia o pressingu i obronie.
Przez resztę spotkanie Tottenham nieudolnie próbował odrabiać straty. Częściowe wybawienie nadzeszło w końcówce. Po rzucie wolnym z bocznej części boiska, sprytnie po ziemii w pole karne, zagrał Tom Huddlstone. To zaskoczyło obrońców Wigan tak bardzo, że jeden z nich sam wpakował piłkę do siatki. Wcześniej piłka otarła się od Holtby i Bale, co mogło mieć istotny wpływ na interwencje Boyce'a.
Wigan (3-5-2): Robles; Boyce, Figueroa (Stam, 35), Scharner, Beausejour; McCarthy; McManaman (Di Santo, 63), McArthur, Gomez (Espinoza, 79), Maloney; Kone.
Spurs (4-3-3): Lloris; Walker, Dawson, Vertonghen, Naughton (Assou-Ekotto, 64); Dembele (Holtby, 41), Huddlestone, Parker (Lennon, 74); Dempsey, Defoe, Bale.
Żłóte kartki: Wigan - Gomez, Di Santo, Scharner. Spurs - Dawson.
Bramki: Wigan - Boyce (11), McManaman (49). Spurs - Bale (9), Boyce (own goal, 89),
Sędzia główny: Mr M Atkinson.
Frekwencja: 22,326.
Komentarze: 35
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Jeśli dziś wyniki będą negatywne- to szanse nasze będą już tylko matematyczne.
- że QPR wygra z Reading i do meczu z Arsenalem zachowa szanse na utrzymanie
- że Arsenal nie wygra z MU dzisiaj
- że Chelsea nie wytrzyma napiętego terminarza i posypią się w końcówce co też może się zdarzyć
- że NASI wezmą sprawy w swoje ręce (w końcu) i wygrają resztę spotkań (poza tym na Stamford).
Co do niektorych kalkulacji, i tego, ze czesc tutaj napisala, ze pozycja w tabeli nie odzwierciedla formy - tak jasne wszystko ok, ale pozycja ma duze przelozenie na cala reszte.
O dobrej pozycji decyduja w duzej mierze mecze z 10 z dolu tabeli. Jakie ma znaczenie, iz wygralismy z MC tydzien temu, skoro teraz z Wigan jest tylko punkt? 4 punkty z nowym mistrzem, tez nie beda istotne, jezeli nie zajmiemy conajmniej 4. pozycji.
Dobra druzyna, nawet bez formy, potrafi mecze z Wigan, QPR, Norwich itp wygrywac - niewazne 1:0, 5:4, ale wygrywac. Tabela na koniec sezonu ma to do siebie, ze nie przyznaje sie bonusow za styl, a premiowane sa jedynie zwyciestwa i remisy. Za jakis czas, nikt nie bedzie patrzyl na jakosc gry - beda liczyc sie jedynie suche punkty.
Jak ogladam mecze Tottenhamu od kilku lat, tak nawet gotow jestem uwierzyc, ze wygramy z Chelsea, ale jak znam zycie, pare dni pozniej przerzniemy ze Stoke. Caly Tottenham. Brak stabilizacji.