Tottenham roztrwonił dwubramkowe prowadzenie z pierwszej połowy i mecz zakończyl się remisem 2-2. Co ostatecznie pogrzebało szanse na mistrzostwo w tym sezonie dla podopiecznych Pochettino.
Od początku był to mecz niesamowitej walki. Nikt nie odstawiał nogi, dlatego trzech piłkarzy Tottenhamu dość szybko obejrzało żółte kartki. Zwłaszcza, że sędzia ewidentnie sprzyjał drużynie Chelsea.
Koguty mimo początkowych trudności zdołały wyjść na prowadzeni, dzięki wspaniałej dwójkowej akcji Kane - Lamela. Argentyńczyk znakomicie podał do Kane. Napastnik Tottenhamu wyminął Begovicia i wpakował piłkę do pustej bramki.
Na 2-0 tuż przed końcem pierwszej połowy podwyższył Son. Koreańczy idealnie wykorzystał prostopadłe podanie Eriksena i umieścił piłkę obok bramkarza Chelsea.
W drugiej połowie Chelsea zdobyła dwie bramki. Pierwszą po rzucie rożnym zdobył Cahill. A wynik spotkania w 83 minucie ustalił Hazard.
Remis w tym spotkaniu zapewnił mistrzostwo drużynie Leicester. Tottenham ma już niemal pewny udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale żeby przypieczętować wicemistrzostwo potrzebuje jednego zwycięstwa lub dobrego wyniku w meczu Manchester City - Arsenal.
Komentarze: 18
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Nasz menago też zamiast zachowywać spokój- nerwy stracił do tego stopnia, że na boisku rozdzielał Dannego Rosea z Willanem, a wpuszczenie defensywnego Masona też świadczy, że zabrakło zimnej krwi.
Ogólnie szkoda, nawet nie tytułu, bo nie był blisko, ale dania satysfakcji jednemu z najbardziej żałosnych klubów w PL.
Swoją drogą, nie żebym czepiał się Pocha po takim udanym sezonie, ale jak beznadziejna i nieskuteczna musiała być jego rozmowa z Allim po zawieszeniu to głowa mała, skoro tydzień po tej akcji pół drużyny naśladuje młodego? Co on go za to chwalił? WTF?
Teraz chodzi o to, żeby nie popsuć tego co mamy. Naprawdę apeluję do prezesa (brzmi jakby on to czytał
Gratuluję Leicetser tytułu, a Sonowi zdobycia bramki. Kogutom życzę mobilizacji i historycznego zakończenia sezonu przed badziewiem. Wicemistrzostwo i pokonanie ich w tabeli będzie już przedostatnim krokiem w strategii małych, systematycznych postępów, którą konsekwentnie i skutecznie realizujemy od przyjścia do klubu Levy'ego. Jeśli to się uda, zostanie nam tylko zdobycie mistrzostwa (zakładając, że nic nie popsujemy, o czym pisałem wyżej).
COYS!
Ale to już tak nawiasem, ja nie pochwalam takich prowokacyjnych zachowań u nikogo, więc także i u graczy CFC, z uwagi na ich chamstwo, ale przynajmniej mają w sobie tyle "dobrego", że nie dostaje się za nie zawieszenia.
15 sierpnia mecz ze Stoke: prowadzimy 2:0, mniej więcej do 60 minuty powinno być około 5:0, a mecz kończy się 2:2.
29 sierpnia 0:0 z Evertonem (przygniatająca przewaga w grze naszych).
17 października 0:0 z Liverpoolem (debiut Kloppa, Clinton i chyba Harry nie wykorzystali swoich setek).
29 listopada 0:0 z Chelsea która grała beznadziejnie, a dni Mourinho w klubie zbliżały się do końca.
13 grudnia 1:2 z Newcastle – podobny scenariusz do meczu ze Stoke. Do mniej więcej 60 minuty pełna dominacja a potem coś się posypało…
13 stycznia 0:1 z Leicester – to był ten moment w którym uwierzyłem na serio w tytuł do Lisów. Niby nic szczególnego nie zagrali, ale wystarczył jeden stały fragment… Tak zwany mecz o 6 punktów, który dał im komfort w ostatnich tygodniach sezonu. Moim zdaniem kluczowy moment rozgrywek.
5 marca i 2:2 z Arsenalem… z Arsenalem w kryzysie… z Arsenalem grającym w 10 przy wyniku 2:1 dla nas…
25 kwietnia i ostatni gwóźdź do trumny na White Hart Lane wbija nam Tony Pulis. 1:1 z WBA, gdzie do przerwy z samych setek powinno być 3:0…
Za dużo było tych straconych szans na własnym stadionie.
Pytanie jednak brzmi czy Tottenham tytuł przegrał, czy jednak należy na to patrzeć z drugiej strony (tak jak ja)?
Przecież przed sezonem niemal wszystkie poważne portale typowały nas do walki o miejsca 5-7… Tylko gdzieniegdzie można było usłyszeć drobne przebąkiwania o walce o udział w Lidze Mistrzów. Na transfery nie wydaliśmy praktycznie nic, każdy się łapał za głowę jak to możliwe, że nie sprowadzono do klubu alternatywy (zmiennika) dla Kane’a… A my niemal do końca kwietnia jako jedyny klub realnie walczyliśmy z Leicester o tytuł. Bez ławki rezerwowych (zobaczcie sobie statystyki jakie wyniki były z Dembele i Allim w pierwszym składzie, a jakie gdy któryś z nich nie grał – przepaść!), obciążeni grą w Lidze Europy, z najmłodszym składem w całej lidze…
Jeśli się nad tym wszystkim trochę zastanowić, i przypomnieć sobie jak widzieliśmy przyszłość tej drużyny jeszcze rok temu, a jak to wszystko wygląda teraz… To jest jakaś przepaść. W kilka miesięcy Tottenham wskoczył na mistrzowski poziom i jeśli brakujące puzzle zostaną uzupełnione (a nie wymaga to wcale ogromnych wydatków bo chodzi o wzmocnienie ławki) to ja tu widzę przyszły sezon z jakimś pucharem w rękach Llorisa ;-) he he
Poch ma wkrótce podpisać nowy 5-letni kontrakt… za niecałe 3 lata zagramy na najnowocześniejszym stadionie w całej Premier League… Czy serio kibice Tottenhamu mają jakieś powody do narzekania? Serio?!? ;-)
My w tym sezonie byliśmy jak to powiedział złotousty Jose: źrebakami. W przyszłym źrebaki dorosną i powalczą znowu o tytuł… Jestem tego pewien ;-)
@rafcio masz racje - gdybysmy to wygrali to Chelsea oddalaby punkty Lisom w bezposredniej konfrontacji to pewne
@Mecenas - tak kibicujemy najbardziej znienawidzonemu klubowi na wyspach a w zwiazku z tym cala pilkarska anglia kibicowala w tym wyscigu Leicester
Co do meczu - nie uwazam ze sedzia sprzyjal Chelsea,to nasi grali glupio szybko zaczeli faulowac(przy korzystnym wyniku) a Clattenburg kilka razy przymykal oko,kartki posypaly sie pozniej - mimo mlodego wieku jest u nas kilku doswiadczonych graczy jak Verts(powinien panowac nad mlodszymi a sam jest czesto katalizatorem wszelkich awantur),Dembele czy Walker,oni powinni panowac nad reszta zeby nie dochodzilo do takich scen jak wczoraj
Caly sezon mimo wszystko rewelacja a swietych sie ogra jak zawsze
PS. Kibicom Chelsea gratuluję świetnego dziewiątego miejsca!
Londyn caly za Lisami bo wiadomo, Terryemu czy innemu Sanchezowi glupio by bylo pic w lokalach do ktorych Rose by wchodzil jako mistrz Anglii, z kolei reszta kraju po cichu marzyla o takim sezonie jak mialy Lisy.
Sezon dla nas super :-) za rok powtorka mile widziana :-)