Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Remis ze wskazaniem. Tottenham 0:0 Manchester Utd

16 stycznia 2011 michaliv Spurs News
Szansa na pokonanie Manchesteru United była dzisiaj przeogromna. Szczególnie w ostatnim kwadransie, który Czerwone Diabły rozgrywały w osłabieniu. Niestety, Tottenham z okazji nie skorzystał, a drużyny rozgrywające spotkanie na White Hart Lane podzieliły się punktami.

Z remisu dużo bardziej zadowolony może być Sir Alex Ferguson. Jego Manchester, jak zresztą przez większą część sezonu, nie pokazał absolutnie niczego, co predestynowałoby Czerwone Diabły do wywalczenia mistrzowskiej korony. United grali bardzo przewidywalnie i długimi fragmentami nie mogli przeciwstawić się dobrze współpracującemu ze sobą kolektywowi z Lane. Niestety, Tottenham tylko do pewnego momentu prezentował, chwilami bajeczny futbol. Kogutom brakowało wykończenia, ostatniego podania, które mogłoby otworzyć któremuś z graczy ofensywnych drogę do bramki. W pierwszej połowie najbliżej wpakowania futbolówki do siatki był Peter Crouch, który po zagraniu Alana Huttona wyprzedził całą obronę ManU, jednak jego strzał o milimetry minął bramkę strzeżoną przez Edwina Van der Sara.

Druga połowa była niemal kopią pierwszych trzech kwadransów i chociaż jeszcze na początku tej części gry Manchester próbował zagrozić bramce Gomesa, to po upływie godziny gry Czerwone Diabły przestały istnieć w ofensywie. Koguty nadal ładnie rozgrywały piłkę na połowie gości, lecz ze stworzeniem klarownej okazji był już niemały kłopot.

Tottenham, by w końcu pokonać United, dostał nawet prezent od losu w postaci wyrzucenia z placu gry obrońcy Manchesteru, Brazylijczyka Rafaela, który do tego momentu prezentował się nad wyraz poprawnie, lecz nie pomogło to Spurs w zdobyciu, chociażby jednego gola. Najlepszą okazję w całym meczu miał Rafael Van der Vaart, który próbował skorzystać z błędu Javiera Hernandeza, jednak uderzenie Holendra nie zatrzepotało w siatce.

Ostatecznie na White Hart Lane, po bardzo dobrym meczu, padł bezbramkowy remis, choć szansa na wygraną nad ManU była wielka. Z okazji nie udało się skorzystać, więc trzeba cieszyć się z jednego punktu. Punktu wywalczonego w meczu z Manchesterem, który był dzisiaj do ogrania.

Tottenham: Gomes - Hutton, Dawson, Gallas, Assou-Ekotto - Lennon, Palacios (Defoe 78.), Modrić, Bale - Van der Vaart - Crouch

ManU: Van der Sar - Rafael, Ferdinand, Vidić, Evra - Nani (Anderson 61.), Carrick, Fletcher, Giggs - Berbatow (Hernandez 78.), Rooney

Żółte kartki:
Tottenham: Palacios, Van der Vaart
Manchester: Evra, Rafael, Fletcher, Rooney

Czerwone kartki:
Manchester: Rafael

Sędzia: Mike Dean

Statystyki:

Posiadanie piłki:
Tottenham 59%:41% Manchester

Strzały celne na bramkę:
Tottenham 6:4 Manchester

Strzały obok bramki:
Tottenham 10:3 Manchester

Rzuty rożne:
Tottenham 8:2 Manchester

Faule:
Tottenham 9:18 Manchester

Komentarze: 58

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Nylon
16 stycznia 2011, 21:33
nie tylko Julkos.
Nylon
16 stycznia 2011, 21:41
nikt do ciebie pablok nie pije, a jak pije to w ryja ;)
Nylon
16 stycznia 2011, 21:47
a co do meczu. Strasznie irytował mnie Crouch (zresztą robi to od pewnego czasu). Ja wiem wiem że Vidic zagrał świetne zawody, ale mimo to mógł raz na jakiś czas jakąś główkę wygrać, albo przynajmniej przejąć prosto podanie od kolegów. Ci nasi napastnicy to jakiś horror. I mówcie dalej że Carroll niepotrzebny itd... Dziś by Vidiciowi zęby wybił i byście klaskali. A Crouch tylko nieporadnie udawał że z nim walczy. Akurat atak można zmieniać do woli, więc mam nadzieję, że wkrótce zostanie z niego tylko Defoe.
olivier
16 stycznia 2011, 22:01
MU przyjechał po remis i było to widać od początku spotkania, byli ewidentnie ustawieni na grę z kontry, jeśli nasi grasze nie potrafią takich sytuacji wykorzystać jak gry w przewadze czy wgl. lepszej gry to nigdy z MU nie wygramy, świetny mecz Dawsona , beznadziejny Crouch , który to już jego beznadziejny mecz , Defoe ? Nic nie wniósł do gry, jak dla mnie to VdV był do zmiany a nie Palacios . Lennon zagrał ładnie, Bale niewidoczny, Hutton ? Dzisiaj zbyt mało ofensywnie, brawa dla Modrica .
matek
16 stycznia 2011, 22:08
Świetny mecz, może nawet byśmy wygrali gdyby nie paradoksalnie czerwień dla Rafaela. To wydarzenie kompletnie popieprzyło nam mecz, bu Muły walczyły już tylko o przetrwanie. Ryzykowna zmiana JD za Palaciosa też nie zrobiła nic dobrego. Rafa chyba już zapomniał jak powinien grać typowy środkowy pomocnik. Może Luka udzieli mu na treningu kilku wskazówek:) Ten gość jest niesamowity w każdym meczu nasz najlepszy grajek, choć niestety bardzo niedoceniany( a może to i lepiej!). Twarowski powiedział w trakcie meczu, że mamy dwóch zawodników którzy daliby sobie radę w każdym zespole świata, to jest Bale i Luka. Nie wiem jak wy, ale ja się pod tym podpisuje. Po raz pierwszy od dawna mógł podobać się Palacios, ale nie ma się co oszukiwać - Hudllestone i tak zawsze będzie od niego lepszy. I choć już teraz nawet bez niego potrafimy zdominować ManU to i tak tęskno mi do jego powrotu. Ostatnia myśl jaka nasuwa się po meczu to taka że gdybyśmy mieli tego jednego napastnika w "formie" to byśmy ich rozjebali. Może to zabrzmi śmiesznie ale marzy mi się powrót Pawljuczenki do zeszłorocznej dyspozycji. Nie wspominając już o tym co w tamtym sezonie prezentował Defoe. Niestety, mimo lepszej niż w ubiegłym roku gry będzie ciężej zając miejsce w pierwszej czwórce. Niechże w końcu któryś z nich zacznie ładować te pieprzone bramki!
FallenOne
16 stycznia 2011, 22:15
Pisałem, że dzisiaj priorytetem jest gra z tyłu i każdy powinien się przede wszystkim udzielać w grze obronnej, dlatego, że MUły mają zaskakującą łatwość w meczach przeciwko nam strzelania goli z niczego. My ciśniemy i dwoimy się, czy troimy, a oni strzelają gola i my psychicznie się poddajemy. Dzisiaj nasi pokazali, że umieją zagrać na 0 z tyłu z UTD, chociaż chwilami cały drżałem, jak Rafael, czy inny czerwony mijał naszą obronę jak tyczki na treningu. Niestety, zabrakło pazura, zabrakło wykończenia. Tak jak już napisałem gdzie indziej, HR zabrakło odwagi, żeby od początku wystawić Defoe w ataku, bo myślę, że z nim byśmy dzisiaj coś strzelili, bo obrona UTD miałaby jedną osobę więcej do krycia. Crouch dużo pracuje na boisku, trzeba mu to przyznać, ale często z jego pracy zupełnie nic nie wynika. Tak było dzisiaj. Nie wygrał chyba żadnego pojedynku (ważnego) główkowego. I co z tego, że Vidic grał jak z nut? Crouch jest od niego o głowę wyższy!
Paradoksalnie po zejściu Rafaela zrobiło się trudniej o 3 pkt, bo MUły się pogodziły z tym, że wiecej niż remisu nie wywiozą i całą drużyną cofnęli się do obrony. A Spurs w ataku pozycyjnym to nie jest aż taka siła, bo tracimy atut szybkości.
Oczywiście jestem zły, że tego nie wygraliśmy, ale muszę też przyznać, że ciekawe czasy nastały, że po remisie z UTD nikt z nas nie jest zadowolony.
P.S. NRR potrzebny od zaraz!
FallenOne
16 stycznia 2011, 22:18
Właśnie! Gdyby w miejscu Palaciosa był dzisiaj Big Tom, to z tych dwóch czystych pozycji na wprost bramki wpadłyby takie bramki, że palce lizać. A tak trybuny
aapa
17 stycznia 2011, 08:30
Jak każdemu, mnie również, szkoda tego meczu. Tzn mecz był bardzo fajny, ale żal, że nie udało się zdobyć 2 pkt więcej. Na plus można zapisać to, że w tym sezonie nie przegraliśmy jeszcze z nikim z czołówki. Minus niestety jest taki, że wszystkie zremisowane mecze (MC, CFC, MU) były do wygrania. Najmniej chyba jednak ten ostatni. Słusznie pisze Michał Okoński, że potrzeba było trochę geniuszu. W meczach z MU okazje do strzelenia bramki można zliczyć na palcach jednej ręki, a jak jeszcze Vidić nie robi głupstw, to strzelenie bramki staje się praktycznie niemożliwe. Taki dziwny stan mam w głowie, bo nie czuję się ani usatysfakcjonowany, ani rozczarowany. Można oczywiście gdybać, co jeśli HR zdjąłby VdV zamiast Palaciosa, albo wystawił Defoe od pierwszej minuty, ale będzie to tylko gdybanie. Bardziej martwi mnie nasz rozkład jazdy na najbliższe 7 spotkań: 3 away, 1 home, znów 3 away. Ciężki czas idzie, a juz w styczniu mamy rozegranych więcej spotkań niż polscy ligowcy przez cały sezon.
slojkowski
17 stycznia 2011, 09:02
aapa, troszkę chyba źle spojrzałeś w kalendarz. Po pierwsze, przegraliśmy w tym sezonie z MU, więc jest ta porażka z zespołem z czuba. Po drugie natomiast czekają nas teraz dwa wyjazdy (NUFC, Rovers), dom (Bolton), dwa wyjazdy (SAFC, B'pool)i derby z Arsenalem na WHL ;)
aapa
17 stycznia 2011, 09:51
co do MU, racja raku. Nie wiem dlaczego 0:2 wyleciało mi z głowy. Co do kalendarza rozkład jest następujący: NUFC, Fulham ( Fa Cup), Blackburn, Bolton, Sunderland, Milan, Blackpool. Tylko mecz z Boltonem jest na WHL.
aapa
17 stycznia 2011, 09:54
A bo Ty z pucharami liczyłeś. W takim razie sorki ;)
aapa
17 stycznia 2011, 10:13
no mecz jest mecz, ciągle gramy na 3 frontach.
Raptus1
17 stycznia 2011, 10:23
Harry'emu zacięła się gadaczka i ciągle powtarza, że możemy wygra ligę. Ciekawe czy znajdzie się ktoś, kto go obudzi na koniec sezonu.
FallenOne
17 stycznia 2011, 11:25
To może być niezły zabieg psychologiczny, bo nie ma już chyba zawodnika w pierwszej XI, który by sam tego głośno nie powiedział. Jeśli chłopcy uwierzą, że stać ich na to, żeby walczyć o mistrzostwo, to nie zadowoli ich 4. miejsce. Poza tym, jeśli mierzyliby 'tylko' w 4, to mogłaby się zacząć kalkulacja, że ten mecz może niekoniecznie trzeba wygrać, może wystarczy remis. A jeśli chcą walczyć o mistrza, to trzeba się w każdym meczu starać, czyli w ten sposób, mam nadzieję, Harry próbuje wyeliminować naszą największą słabość - lekceważenie słabszych drużyn. Jakie efekty to przyniesie, zobaczymy, bo w tym roku będzie dużo trudniej o 4. miejsce niż w zeszłym, nawet mimo tego, że Liverpool nie liczy się w walce. Chelsea pewnie zacznie powoli wracać do formy i będzie się piąć w górę. Pozostaje liczyć na to, że UTD w końcu przegrają i będą mieć gorszy okres, chociaż wydaje mi się , że są poza naszym zasięgiem. City idzie jak burza, niby mają szeroki skład i powinni sobie poradzić ze zmęczeniem, ale są też skłóceni między sobą, co powinno kiedyś odbić się na wynikach. Z Arsenalem trzeba liczyć na to, na co rok w rok liczą Chelsea i UTD, czyli, że się zmęczą i pod koniec odpadną z walki o mistrza. Ale i my możemy mieć te same problemy. Szeroką kadrę mamy teoretycznie najmocniejszą z tych 5 zespołów (no może City), ale znamy też zamiłowanie Harrego do rotowania składem...
Końcówka sezonu może być jeszcze ciekawsza niż w zeszłym roku!
FallenOne
17 stycznia 2011, 11:52
Moim zdaniem żeby walczyć o mistrzostwo to trzeba gromadzić punkty a nie tracić ich na takich przeciwnikach jak np.Wigan(u siebie),trzeba wygrywać wysoko ze słabszymi rywalami,wygrywać na wyjazdach.Teraz mamy serię meczy wyjazdowych i pewnie potracimy znowu punkty.Tottenham jest mocny,ale nie będzie się liczył w walce o mistrzostwo,tak się przynajmniej wydaje na zdrowy rozum.
FallenOne
17 stycznia 2011, 12:24
Artur, przypominam, że nie jesteśmy już tą samą drużyną, którą byliśmy chociażby na początku sezonu. Teraz wszyscy wierzą, że można zdobyć mistrza. Po takich meczach w LM i z czubem tabeli PL mają do tego prawo. Ale do tego trzeba wygrywać mecze ze słabszymi drużynami, czy to wyjazd, czy własne boisko. Te kilka następnych meczów pokaże, gdzie tak naprawdę jesteśmy. Tym bardziej patrząc na obecne City, które słabszych rozjeżdża jak chce.
Zoolander
17 stycznia 2011, 12:48
Ja w ogóle nie nastawiałem się na walkę o mistrzostwo. Po prostu jeszcze nie nadszedł na nas czas. Ba, pozostanie w top4 będzie dla nas ogromnym sukcesem, ale, niestety, już się psychicznie próbuję przygotowywać do tego, że jednak za rok tylko LE. Trzeba przyznać, że konkurencja jest przeogromna. Manchester, Arsenal poza zasięgiem, City sobie to miejsce kupiło, bo chyba nikt im tego nie wydrze, a Chelsea mimo kryzysu to zawsze Chelsea: dwa trzy mecze i wraca na tory. Ehh, czemu musiałem się urodzić pesymistą?
mosaj
17 stycznia 2011, 14:25
tak jak już wcześniej napisano w komentarzach - to piękne czasy, że jesteśmy niezadowoleni po remisie z Manchesterem United : ) szkoda, bo była doskonała okazja na ogranie podopiecznych Sir Alexa - grali przeciętnie, w dodatku Rafael wyłapał czerwo. Było blisko, ale zabrakło tego wykończenia, celnego strzału po którym VdS mógłby się chociaż spocić. Ja jestem pod wrażeniem gry Modrica - nasz mały maestro udowodnił wczoraj swoją wielkość. Coś pięknego, aż miło patrzeć, jak Chorwat dyryguje zespołem. Cud, miód i orzeszki. Kiepsko zagrał VdV, z Croucha też pożytku żadnego nie było. Może ten mecz otworzy oczy Harry'emu i w końcu dotrze do niego myśl ";Potrzebujemy OGARNIĘTEGO napastnika". Mam taką nadzieję :)
matek
17 stycznia 2011, 14:38
Prawda jest taka, że Harry na pewno wie o tym że potrzebujemy ogarniętych napastników. Tylko że u nas naprawdę takich mamy, ja wiem że to wydaje się nielogicznie ale cofnijmy się wstecz. Ile bramek mieli razem Roman, Crouch i Defoe na tym etapie poprzedniego sezonu? Pewnie z 25-30. To naprawdę są dobrzy napastnicy tylko tak jakoś się ułożyło że w tym roku każdy z nich jest tłem samego siebie. Może Harry cały czas wierzy w to że któryś z nich w końcu będzie musiał się przełamać. Ja taki tok rozumowania pojmuję i uważam że któryś z nich zacznie w końcu strzelać, problem w tym by przełamanie przyszło szybko. Warto byłoby jednak tego jednego snajpera kupić już teraz, bo jeśli okaże się że żaden z naszej trójki jednak nie zacznie ładować bramek to naprawdę będziemy mieli problem. Kreatywni pomocnicy, fantastyczne skrzydła i dobra obrona to będzie i tak za mało.
matek
17 stycznia 2011, 14:49
Ile ja bym dał za taką pomoc jak teraz i atak Berba-Keano w formie...
halabala
17 stycznia 2011, 15:24
FallenOne mam nadzieję że Tottenham jednak będzie walczył o tytuł w tym roku,w zasadzie walczy już teraz ale nie zdobędzie grając jak do tej pory.To znaczy mamy mecze wielkie jak np.z Interem lub Arsenalem,ale, no właśnie,ale....tracimy punkty z West Ham,Wigan,Birmingham...to jest koniec tabeli.Nasi rywale do mistrzostwa wygrywają(w 95%)takie mecze kilkoma bramkami.
jaroszy
17 stycznia 2011, 15:46
Jak to był futbol w wykonaniu lidera tabeli ,to Tottenham powinien byc majstrem.
jaroszy
17 stycznia 2011, 15:54
Ostanie zwycięstwo nad ManU Tottenham odniósł w maju 2001r czyli (jak to powiedział Nahorny blisko 11 lat temu ) i w tej kwestii nadal niestety nic się nie zmieniło . Szansa była , zwłaszcza w końcówce gdy graliśmy z przewagą jednego zawodnika . Słaby mecz Croucha, który miał dwie dobre szanse na zdobycie bramki . Brakowało mi Defoe od początku spotkania , choć spodziewałem się że zagra Crouch bo w ustawieniu z podwieszonym pod napastnika VdV to na Petera a nie na JD stawia Redknapp . Szkoda trochę że nie udalo się wygrać , ale 1 punkt w spotkaniu z ManU to jednak nie najgorszy rezultat .
halabala
17 stycznia 2011, 16:08
Banusa Koto i ja nie mam więcej pytań jeśli chodzi o C+ ;D
halabala
17 stycznia 2011, 16:22
Z M.U jakoś na nie idzie,nawet jak jestesmy lepsi to i tak nie wygrywamy,to jedyna drużyna z top4 z którą nie możemy się przełamać,choć moim zdanie to raczej mamy pecha ,a oni szczęście, bo na boisku częściej to my atakujemy i mamy przewagę w polu tak jak w ostatnich meczach.Nie jesteśmy gorsi,a jednak czerwony nochal zawsze jest na plusie z nami.
varba
17 stycznia 2011, 16:55
Ja bym jednak proponował wszystkim wziąć zimny prysznic. Jak dla mnie czwarte miejsce i wyeliminowanie Milanu będzie naprawdę ogromnym sukcesem. Nie od dziś wiadomo, że łatwiej się dostać do Top 4 niż się w niej utrzymać.
FallenOne
17 stycznia 2011, 19:12
Nie takie komentarze na C+ słyszałem. Najlepszy w meczu to:" Gallas - on raczej nie atakuje na bramkę przeciwnika ,tylko skupia się na grze w defensywie".Przecież k... to stoper jest.
Zoolander
17 stycznia 2011, 19:21
Komentator miał na myśli styl gry Gallasa całkiem odmienny od , np. Samby, który bardzo często zapuszcza się pod bramkę rywali.
Barometr
18 stycznia 2011, 00:46
Wkurzyło mnie to trzymanie Croucha do ostatnich sekund. Dziwi mnie wiara w gościa, który w lidze nie potrafi strzelać bramek. A przy słabszym meczu VdV z asystą też można się było pożegnać. Szkoda, bo trzeba było zamieszać trochę Romanem. Z Chelsea mu się udało strzelić to może i tu by trafił. Zadowolonym z remisu być nie możemy - bo szansa na zwycięstwo była olbrzymia. A ja mecze z MUłami traktuję prawie na równi z derbami. I mogliśmy się odpłacić za to oszukańcze 0-2 na Old Trafford. No nic - chłopaki muszą się jeszcze trochę bardziej spiąć. A klub MUSI sprowadzić jakiegoś napastnika, bo jak VdV, czy Bale nie ma dnia (choć przyznaję - mają prawie zawsze) to nie ma kto strzelać bramek. PS Świetny Michael Dawson i Luka Modrić to tak ku pokrzepieniu :)
aapa
18 stycznia 2011, 09:21
"Zamieszać Romanem", Barometr stajesz się strasznie monotematyczny. Przecież napastnik sam bramki nie strzeli (sprawdzić czy nie Messi). Pretensje do Croucha, to jak do garbatego, że ma dzieci proste.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji