Richarlison nie znalazł się w kadrze Tottenhamu na Premier League po tym, jak latem nie udało się sfinalizować jego odejścia z północnego Londynu. W Pucharze Ligi mógłby zagrać, ale Roberto De Zerbi jasno powiedział, że nie zamierza z niego korzystać w meczu z Liverpoolem.

Po słowach trenera 29-letni napastnik opublikował w mediach społecznościowych jedno pytanie: „dlaczego?”. Wpis natychmiast rozszedł się wśród kibiców i praktycznie nie znalazł obrońców.

Kibice bez litości

W komentarzach na X dominuje jedna myśl: Richarlison sam wybrał tę sytuację, gdy odrzucił próby zatrzymania go w klubie, więc teraz powinien szukać nowego pracodawcy zamiast publicznych żalów. Część kibiców zwracała uwagę, że drużyna bez wygranej i bez bramki w lidze nie potrzebuje dodatkowej negatywnej atmosfery w szatni.

Pojawiły się też głosy broniące Brazylijczyka — jeśli jest zdrowy i dostępny, a Tottenham ma problemy kadrowe, trudno zrozumieć, dlaczego nie może dostać minut w pucharze. To jednak zdecydowanie mniejszość.

De Zerbi: tylko ci, którzy chcą tu być

Włoch od początku pracy w klubie powtarza, że stawia wyłącznie na zawodników, którzy chcą grać w Tottenhamie. Sam przyznał, że próbował przekonać Richarlisona do pozostania, ale napastnik był zdecydowany na odejście.

Mimo co najmniej sześciu zawodników wykluczonych z wtorkowego meczu z powodu urazów, Spurs mają czym obsadzić pozycję numer dziewięć. Do dyspozycji są Dominic Solanke, Omar Marmoush i Mathys Tel — i to oni potrzebują rytmu oraz bramek, skoro ich przyszłość w klubie nie budzi wątpliwości.

Kontrakt do końca sezonu

Richarlisonowi zostało mniej niż rok umowy, co czyni najbliższe miesiące kluczowymi dla jego kariery. Bez gry w lidze i bez miejsca w pucharowej kadrze trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym odzyska pozycję w drużynie De Zerbiego.

W poprzednim spotkaniu Tottenham zremisował na własnym stadionie z Evertonem 0:0, przedłużając serię bez zwycięstwa i bez gola w Premier League. Wtorkowy mecz z Liverpoolem w Pucharze Ligi zaczyna się o 19:00.