Peter Crouch uważa iż świetny początek sezonu w wykonaniu Tottenhamu sprawi iż ligowi rywale będą grać na White Hart Lane, bardziej defensywnie. Stale rosnący respekt do drużyny Harry'ego Redknappa przyniesie nam paradoksalnie trochę problemów.
Crouch w udzielonym niedawno wywiadzie podzielił się własnymi przemyśleniami odnośnie ostatniego meczu:
"Drużyny zaczną grać na naszym boisku tylko o jeden punkt. Birmingham wystawiło przeciw nam tylko jednego napastnika i zagęściło pomoc. Widziałem już takie rzeczy na Anfield, kiedy drużyny cofały się bardzo głęboko.
Myślę ze to może stać się zasadą, dla drużyn przyjezdnych, z poziomem jaki prezentujemy, po prostu nie będą chciei grać otwartej piłki, aby nie narazić się szybką stratę bramek"
W ostatnim meczu Crouch pojawił się na boisku w drugiej połowie, zastępując kontuzjowanego Lukę Modricia i swoją postawą odmienił losy spotkania m.in. strzelając bramkę dającą nam prowadzenie.
"Menedżer ma wiele opcji jeśli chodzi o zawodników. Jeśli coś nie idzie, może wstawić kogoś kto wniesie coś nowego do drużyny. To dobrze zadziałało podczas meczu z Birmingham, wówczas wszedłem na boisko i czułem się świeżo.
Zawsze czuję się pewnie gdy strzelam bramki w końcówkach meczów, teraz cieszę się tym bardziej, że to była moja pierwsza bramka na WHL.
Oczywiście wolę rozpoczynać mecze w wyjściowej jedenastce i mam nadzieję ze moja postawa da do myślenia trenerowi" - dodał na zakończenie 2 metrowy napastnik.
"Rywale zaczną przyjeżdżać na WHL po jeden punkt"
3 września 2009
gaizka
2 min czytania
2 664
Dyskusja
Komentarze (14)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
" Birmongham" literowka ;p A co do tekstu: ma pelna racje, nie mozna glupio tracic punktow, bo to one beda kluczowe. Nawet top4 nie ma prawa wyjechac z 3pkt z WHL.
A ja zgodze sie, zebysmy przzegrali pozostale 7 spotkan z Top 4, ale wygrali reszte. To by nam dalo na pewno LM, a moze i... majstra?
Pewnie Crouch ma sporo racji w tym co powiedział. Dlatego też teraz do niego należy "odbić piłeczkę"
- bądź zawsze tam gdzie trzeba przy stałych fragmentach gry Piter, a będzie dobrze 
Ja mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę oglądął mecze, gdzie grano w otwarta piłkę, jak moje jedno z ulubionych spotkań za czasów Ramosa z Chelsea - 4:4. Ach i ta ostatnia akcja tego Bułgara, gdy Cudicini go powstrzymał
A co do słów Krałcza to ja jednak mam nadzieję, że HR da do myślenia bajeczna asysta Romana, która zadecydowała o trzech punktach dla naszej drużyny
A ja wręcz przeciwnie,nie chce już takich meczy jak z Chelsea 4:4,bo takie wyniki do niczego nas nie doprowadziły.Fakt same widowisko było przednie,ale co nam po takich meczach kiedy strzelamy cztery bramki i przez kulawą obronę nie wygrywamy,graliśmy otwarty futbol ,ale taki bezproduktywny....Jestem np.za 1:0 z Chelsea tak jak w zeszłym sezonie wygrana i trzy punkty.A co do Romana to powinien dostać szanse na więcej gry podstawowej 11 bo w 10 minut zrobił więcej niż Keane przez całe spotkanie z Birmingham tu się zgodze z tobą Barometr.
Niestety, coraz trudniej będzie nam zdobywać punkty na WHL. Ostatni mecz pokazał że jeśli szybko zdobędziemy bramkę, jest ok, ale z biegiem czasu robi się coraz bardziej nerwowo. Nie posiadamy instynktu zabójcy, musimy się jeszcze go nauczyć.
Co do bajecznej asysty Romana, sądzę że tam było więcej szczęścia niż umiejętności
Co do bajecznej asysty Romana, sądzę że tam było więcej szczęścia niż umiejętności
moim zdaniem to było jak najbardziej mierzone podanie - poza tym liczy się efekt. A efekt gry Keana był żaden
gdyby tam stał palacios to by to podanie przeciął 10 razy
na szczęscie nie stał i stalo sie jak sie stało.
Powtórzę - jakoś gry Keana żadna w tym meczu, a Pava - asysta dająca drogę do zwycięstwa. Dla mnie równanie jest proste
żadnego Keane'a... Pav na ławce a atak: Crouch - Defoe.
Jedynym pewniakiem jest Defoe,reszta jest niewiadomą,możemy sobie gadać,analizować i tak Harry zadecyduje i całe szczęście że on bo jakby kierował się naszymi pomysłami to Tottenham już grałby w Champioship he he he.
chyba w Champions League 
"chyba w Champions League
" Nic dodac, nic ujac
Ale tak serio to mysle, ze Keane bedzie musial spie***lic jeszcze z dziesiec spotkan, zeby Redknapp go zmienil. Jedna z jego najwiekszych wad jest niestety (nie, nie picie
) przywiazanie do nazwisk.
Jesli ktokolwiek chcialby zrealizowac choc polowe naszych pomyslow to nawet szejkowie by zbankrutowali
a druzyna z minus 50 punktami rozpoczelaby sezon w league 3 


Czytaj dalej