Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Słaba gra podopiecznych Juande Ramosa - 1:1

2 października 2008 Spursmania Recenzja meczu
O godzinie 15:40 czasu polskiego Tottenham w ramach I rundy Pucharu UEFA podejmował Wisłę Kraków. Mecz zakończył się wynikiem 1:1 po samobójczej bramce Arkadiusza Głowackiego oraz trafieniu Pawła Brożka. Piłkarze z White Hart Lane grają dalej w rozgrywkach UEFA Cup.

Tottenham na stadion przy ulicy Reymonta wyszedł w nieco okrojonym składzie. Zabrakło dwóch piłkarzy kupionych tego lata - Romana Pawluczenki oraz Verdana Corluki, bo jak wiadomo nie mogą grać w europejskich Pucharach. Jak Alana Huttona nie było, tak nie ma - piłkarz nadal leczy kontuzje. Na prawej obronie, więc zagrał młody Walijczyk, Chris Gunter. Parę stoperów tworzyli Jonahtan Woodgate i kapitan "Kogutów" - Ledley King. Rolę lewego defensora pełnił również młody Walijczyk, którego występ stał pod znakiem zapytania, Gareth Bale. Na prawej pomocy wyszedł Aaron Lennon, a tuż obok niego Zokora i Jenas, sporą niespodzianką było postawienie Luki Modrić'a jako lewego pomocnika. Duet napastników tworzyli zaś Fraizer Campbell oraz Darren Bent.

Koguty od początku spotkania przejęli inicjatywę chcąc udowodnić jak silną liga jest Premiership, zaś Wiślacy ostrożnie podeszli do meczu oszczędzając siły na później. W czwartej minucie przed szansą stanął Jermaine Jenas, jednakże nie wykorzystał prezentu od sędziego i po jego uderzeniu z rzutu wolnego piłka trafiła w mur. Tuż zaraz akcję akcję na lewej flance stworzył Fraizer Campbell, ale jego dośrodkowanie nie trafiło pod nogi Spurs. Kilka minut później przed podobną sytuacją stanął Aaron Lennon, ale jego "wrzutka" do zupełne nieporozumienie - piłka wyszła na aut. Swoich sił próbował Mistrz Polski, jednakże po podaniu z pola karnego Diaz został złapany na spalonym. Wiślacy poszli za ciosem i chwilę później groźna sytuacja w polu karnym Heurelho Gomesa, ale Cantoro źle złożył się do strzału i bramkarz Spurs nie miał problemów ze złapaniem piłki.

W dwudziestej ósmej minucie niespodziewanie, po zamieszaniu szansę na strzelenie pierwszej bramki w meczu miał Paweł Brożek, choć jego uderzenie bez problemu zostało obronione przez Brazylijczyka. Gdzie jest Wisła? Z kim gramy? To jest Mistrz Polski? Czy to na pewno oni wygrali z Barceloną? Takie pytania mogło sobie zadawać po trzydziestu minutach spotkania. Krakowianie nie potrafili wymienić przynajmniej czterech celnych podań, nie mówiąc o skonstruowaniu jakiejkolwiek akcji - jak widać krótkie, mądre krycie Tottenhamu skutkowało. W trzydziestej trzeciej minucie żółty kartonik otrzymał Woodgate, za atak na golkiperze, gdy ten próbował wybić futbolówkę. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy, ze środka boiska od Modricia podanie otrzymał na lewą stronę Gareth Bale, jednakże jego dośrodkowanie wybyli defensorzy Wisły Kraków. Chwilę później piłkarze Macieja Skorży próbowali wykorzystać ospałość Tottenhamu, jednakże dwa razy wyjaśniał wszystko dobrze spisujący się bramkarz Spurs, Heurelho Gomes, wynik do przerwy 0:0.

Na drugą połowę Wisła wyszła jeszcze bardziej zmotywowana niż na początku spotkania, co wcale nie znaczyło, że była lepszą drużyną na boisku. W pięćdziesiątej minucie spotkania Luka Modrić uruchomił Campbella, ale strzał Anglika trafił w jednego z piłkarzy Białej Gwiazdy. Tottenham na gola musiał czekać do 58 minuty, z lewej strony dośrodkowywał Gareth Bale, formalności dopełnił tylko zawodnik Macieja Skorży, Arkadiusz Głowacki, który wraz z Fraizerem walczył bark w brak i to on ostatni dotknął futbolówkę. "Koguty" za ciosem, w sześćdziesiątej piątej minucie akcję sam na sam zmarnował Didier Zokora, który nie trafił w bramkę. Jak widać dotrzymuje swej tradycji, bowiem w trykocie z Kogutem na piersi nie trafił ani razu. Mimo że Reprezentant WKS nie strzelił bramki i tak był jednym z najlepszych graczy na boisku, próbował wsiąść sprawę w swoje ręce, gdy jego koledzy nie maja pomysłu na grę, ostatni czasy robi to bardzo często....

Dwie minuty później Ramos dokonuje zmiany, za Fraizera Campbella wszedł Jamie O'Hara, zwany ostatnio drugim Davidsem - jak widać Ramos bronił wyniku. Piętnaście minut przed końcem spotkania arbiter główny podarował trzy żółte kartki dla zawodników - Aaron Lennon za faul na piłkarzu Wisły, a Didier Zokora za dyskusję z sędzią, kartonik otrzymał również Cleber za przepychanki z "Kogutami". Końcówka spotkania zdecydowania należała do Krakowian, w osiemdziesiątej minucie z sześciu metrów strzelał głową Paweł Brożek, na nasze szczęście piłkę końcówkami palców wybił Gomes, nie bez podstaw nazywany jest ośmiornicą. W osiemdziesiątej trzeciej minucie piłkarze Macieja Skorży remisują, Junior Diaz dośrodkowaniem przed pole karne dał Pawłowi Brożkowi sytuację sam na sam, którą rzecz jasna wykorzystał. Wiślacy na fali, ale jak wiadomo na posterunku stał goalkeeper Spurs. Z tego powodu Juande Ramos na boisku wpuścił trzeciego stopera - Michaela Dawsona, aby tylko dotrzymać wynik do końca. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 1:1

Podopieczni Juande Ramosa byli drużyną lepszą i zasłużenie będą grać dalej w rozgrywkach Pucharu UEFA. Co prawda z taką grą nie zawojujemy na boiskach angielskich, bez pomysłu na grę, bez zaangażowania - z taką grą to tylko w Orange Ekstraklasa mamy szansę na zdobycie Mistrza.

Wisła Kraków - Tottenham Hotspur

Wisła Kraków: Pawelek, Baszczynski, Glowacki, Cleber, Brozek, Boguski, Cantoro(66 Zienczuk), Sobolewski, Diaz, Jirsak (32 Lobodzinski ), Brozek

Tottenham Hotspur: Gomes, Gunter, King, Woodgate, Bale, Lennon(88 Dawson), Zokora, Jenas, Modric(77 Huddlestone), Campbel(68 O'Hara)l, Bent

Żółte Kartki: 45' Łobodzinski, 75' Cleber - 34' Woodgate, 58' Modrić, 62' Bale, 75' Zokora, 75' Lennon
Bramki: Arkadiusz Głowacki(samobój), Paweł Brożek
Sędzia: Alexandru Dan Tudor

Komentarze: 43

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Marek
2 października 2008, 21:51
Trche nam przesadził redaktor Sebastian.
Mecz nie był porywający bo taki nie mógł być. Poza ostatnim kwadransem zagraliśmy bardzo mądrze przede wszystkim. Odcieliśmy Wisle skrzydła i nie bardzo wiedzieli jak nas zaatakowac.
Pierwsza połowa zdecydowanie wyczekiwanie z naszej strony na jakiś błąd przeciwnków a Wisła bez konceptu.
Drugą połowę zaczeliśmy bardzo dobrze . Pełna kontrola sytuacji na boisku i zasłużony gol. Graliśy tak jak sobie wyobrażałem że zagramy: oszczędnie i kontrolując sytuacje. Włściwie druga bramka też mogła paść (czy ktoś mółby nauczyć Zokorę jak trafiać w bramkę)
Jak się póżniej okazało błedem było zdjecie Modrica. W naszych szerwgach zapanował chaos i wpadł gol. Przez parę minut zrobiło się nerwowo a potem wszedł Dawson jakoś daliśmy radę.
Z tego co widziałem "Live" to świetna grał Modrić. Kiedy miał zadyszke lub zszedł to Tottenham sporo tracił.
Nie wiem jak to widać było w yelewizji ale na żywo widoczna była róznica klsay i tylko głupota w ostatnich minutach sprawiła że wrażenia całkiem pozytywne zostały zastapione przez niepokój.
Marek
2 października 2008, 21:54
A tak w ogóle to: DLACZEGO SPURSMANIACY OGLĄDALI MECZ w telewizji. Nie potrafię tego pojąć.
ginola5
2 października 2008, 21:57
Dajcie spokój autorowi, relacja na Onecie to dopiero obciach - same błędy stylistyczne, literówki i kalki, a to ponoć najpoczytniejszy polski portal. Ja też byłem na meczu i też nie jestem powalony. Wisła przy odrobinie szczęścia mogła wyjść, gdyby strzeliła tuż przed przerwą. Ale moze tak jest najlepiej: wilk syty (awansowaliśmy) i owca cała (Wiślacy mają prawo do dumy)
ginola5
2 października 2008, 22:07
Dobra robota pisze właśnie m.okoński. Wszyscy mogą być zadowoleni, choć gra daleka od ideału. Ramos też mówi "job done". Ale jak patrzylem na modricia, to nie zgodziłbym się z Markiem. Dużo tracił, uderzał słabo, chyba tylko raz mu wyszło ciekawe podanie - jak strzelał Campbell i był róg. Już lepszy Jenas, bo więcej biegał, no i Zokora. On nigdy gola nie strzeli, ale walczy, asekuruje obronę. Podobał się też Campbell, King-skała, Woodgate i Bale. Gunter po prostu grał bezpiecznie, bez ryzyka, ale był pewnym punktem obrony . Bent słabo - może raz czy drugi celnie zgrał wykopaną przez Gomesa piłkę. Sam Gomes na przemian genialnie i gapiowsko. Z Lennonem drugi Brożek w sumie sobie radził, może by Beenhakker spróbował bliźniaków w reprezentacji?
md18
2 października 2008, 22:10
Marku Marku moze wpisujmy sie po kolei........My chilli ci którzy byli i ogladali na żywca wtedy bedziemy wiedzieli którzy do spurs mogą śmiało dodać MANIACY :)
Pistons
2 października 2008, 22:36
Konstruktywna krytyka nie jest zła. Wystarczy przeciez odrobine wyedytowac artykul i bedzie super. Raptem po odwaleniu dużej roboty to tylko 5 minut. Chyba warto bo sporo osób z Polski bedzie to czytac. Zgadzam sie w opinii o meczu z Markiem moze poza Modricem. On najzwyczajniej w swiecie nie ma warunków. Krótka noga...zablokowane podania, nieudane dryblingi...niski wzrost - zero gry głową. Fizycznie nikogo nie przepcha gdzie nieraz w środku jest to potrzebne. Szybkością na razie też nie powala. Na środku lepiej radzą sobie JJ i Zoko.
Rozczarował Bent. W Londynie grał dużo lepiej!
woitek
2 października 2008, 22:47
Jenas oprocz biegania to nic....A tak w ogóle to: DLACZEGO SPURSMANIACY OGLĄDALI MECZ w telewizji? zapytam wa sie o to w niedziele:):) a jesli chodzi o wasze pozytywne oceny meczu to je przyjmuje bez dyskusji... tak bedzie dla mnie
Jahools
3 października 2008, 03:18
na sektorze Angielskim E conajmniej 7 osób z Polski,,,tyle udalo mi sie spotkać,,,,,
Wujo
3 października 2008, 05:22
Nie czepiam się stylu ale tego,że...Frazier C. grał jako skrzydłowy. ;)
konradthfc
3 października 2008, 05:29
Bilety na Wisłe - 150 zł, kiełbaski na stadionie - 10 zł, pepsi (której zabrakło) - 8 zł, skrzeczenie kibiców Wisły - bezcenne. Mecz na żywo wyglądał prawdopodobnie inaczej niż na żywo. Graliśmy tak jak umiemy. A co umiemy?.....no comments. Mieliśmy farta że sędzia nie podyktował karnego na Brożku. Dzięki Paweł za bilet i pozdrowienia dla hałabały, marka, pawła, rspurs, czapli, aapy (zajebista ta knajpa - na zjazd idealna). Pozdrawiam
Marcin
3 października 2008, 06:59
Marku, MOZE DLATEGO, ŻE NIE KAŻDY JEST W STANIE WYŁOZYĆ NAWET TE 120 ZŁ.Zwłaszcza we wrześniu.Taki pierwszy z brzegu przykład.
A niektórzy dlatego, że ze złamaną nogą nie sposób się dotłuc pociagiem do Krakowa;)
koko
3 października 2008, 08:03
ja nie ogladalem nawet w telewizji ;)
Marek
3 października 2008, 08:04
Teraz tak na spokojnie.
Super było byc na meczu i spotkać innych Spursmaniaków (oczywiście nie tych "angielskich" Wojtku). Smuci mnie jednak ze tak wielu z was pozostało przy TV. Taka szansa zobaczenia swojej drużyny w Polsce może się szybko nie powtórzyć. Tylko proszę nie zasuwać mi tu argumentów finansowych. Miłość zawsze kosztuje . I do kobiety i do klubu. Pamiętam żeby pierwszy raz wyjechać do Londynu w czasach studenckich(głęboka komuna gdy bilet lotniczy kosztował tyle co rodzice zarabiali przez miesiąc) oszczędzałem cały rok i jeszcze pracował całe wakacje. No ale zostawmy już te wspomnienia. Tak po prostu sie dziwię i tyle.
Jest jeszcze jedna bardzo smutna refleksja. Przeczytałem uwaznie komentarz Pistonsa i zawróciłem szczególną uwagę na jedne fragment: (cytuje) "....duże grupy kibiców Tottenhamu świętują awans w okolicznych pubach. " Jest w tym cytacie takie słowo : "świętują". Proste . Przyjechali do Polski zobaczyć mecz SWOJEJ drużyny i kibicowali aby ona awansowała dalej. Robota wykonana więc ciszą się i świętują na sój sposób. Tymczasem otwieram SPURSAMANIĘ i czytam: beznadziejna gra, hańba, wstyd, tragedia...itp (bez obrazy panowie). W pierwszej chwili pomyślałem że jest póżno i pomyliłem się wchodząc na strone Evertonu. Potem pomyślałem ze dym ze stadionowych grillów tak mnie otumanił że nie zauważyłem 3-4 bramke dla Wisły. Ale nie. Czytam dzisiaj w PS że jednak awansowaliśmy.
OK. Nie mówię że mają strzelać korki szmpanów. Nie twierdzę że mamy pjać z zachwytu nad naszą grą itp itp. Wyszło jak wyszło. Raz był dobrze (pierwsze 30 min drugiej połowy) raz gorzej (ostatni kwadrans) ale jak to mówią JOB DONE. Awansowaliśmy. Proste . Gramy dalej. Ja się cieszę. Bardzo się cieszę. I moi synowie też się cieszą. Zobaczyliśmy naszych Kogutów w akcji.Osiągnęli wynik. Załuję tylko że nie mogłem zostać po meczu i poświętować ze Spursmaniakmi lub nawet kibicami z Anglii.
Pozdrwiam wszystkich których wczoraj spotkałem i tych których niestety nie (sorki Pawle M.).
woitek
3 października 2008, 08:16
tych "angielskich"moze w koncu uda sie spotkac.
woitek
3 października 2008, 08:16
tych "angielskich"moze w koncu uda sie spotkac.
woitek
3 października 2008, 08:19
Cos mi sie wcisnelo.
Marek
3 października 2008, 08:20
Jeszcze jedna uwaga bo pewnie nie było tego widać w TV. Drużyna naprawdę sprawia wrażenie zjednoczonej. Było dużo fajnych wzajemnych gestów o tym świadczących. Dobrym duchem drużyny wydaje się być Gomes.
woitek
3 października 2008, 08:29
Wlasnie dlatego przyjmuje taka ocene tego spotkania.Lepsze jest niz to co ja widzialem.Coz kazdy moze sie mylic i mam nadzieje ze sie myle i zrobilismy maly krok do przodu.Bardzo chcilabym zobaczyc tego potwierdzenie w niedziele.
woitek
3 października 2008, 08:44
A czy moze ktos napisac kilka slow na temat kibicowow obu druzyn.Jak to wygladalo przed w czasie i po meczu?Wiecie czy cos glupiego sie nie stalo?Pytam bo po pierwszym spotkaniu roznie to bylo.
spurs3
3 października 2008, 09:16
Witam, o 4 rano dotarlem do domu po swietowaniu awansu z Angolami w Showtime Club na Rynku, byly tance (byly rowniez kibicki), "misie", ogolnie braterstwo , Yids'ow bylo w klubie z 15-20 w polowie bialych i czarnych. Wczsniej w knajpie " U Wislakow" sami kibole wisly ogladalismy mecz Lecha (na wszelki wypadek nie zdejmowalem bluzy, pod ktora mialem koszulke Spurs) Nawiasem piszac nienawisc wisly do lecha jest wielka, wlasciwie tylko my sie cieszylismy z awansu lecha.
A przed meczem - po zaopatrzeniu w bilety Spursmaniakow i po wejsciu na stadion - debilizm i niekompetencja naszych sluzb poraza niezmiennie - umiejscowilem sie w sektorze Spurs (A). Cienka czerwona linka i angielscy stewardzi oddzielali nas od wislakow. Bylo git, spokojnie w koszulce - tej samej co grali Spurs - moglem oddac sie dopingowi. Polscy ochroniarze nie mogli zrozumiec jak Polacy na sektorze angielskim ? Renegaci czy co ? Doping ok, choc kibicow mniej niz np. w Pradze w II'08 . Po meczu czule pozegnania, piatki, podziekowania dla zawodnikow, ktorych wlasciwie mozna bylo dotknac. Bylismy w samym rogu, gdzie tv przeprowadzala wywiady. Ogolnie super, pogoda piekna, moze na miescie bylo lepiej w pradze ale na stadionie juz ok. Warto tez odnotowac swietny doping wisly, w sumie i Koguty to docenily - klaszczac po meczu rowniez wisle...
nth1
3 października 2008, 10:24
W dobie slabosci ataku Spurs, chcialoby sie powiedziec jedno: szanuj snajpera swego, bo mozesz miec gorszego. Styl pisania kazdy ma inny i czasem nie mozna juz nic poprawic w edycji (cokolwiek to znaczy), bo chocby sie chcialo, to nic niepokojacego po prostu sie nie zauwaza (doswiadczenie wlasne). Tak juz to jest, ze jedni sa od pisania a inni od komentowania. Strona ta jest taka, jacy i my sami jestesmy. To, ze bedzie ja czytac wielu ludzi nie jest argumentem ostatecznym dla konstruktywnej nawet krytyki, bo 'lepsza' juz nawet reklame stronie robilismy nie raz obrazajac siebie i innych i jakos sie i to przezylo, a strona zawsze wraca do rownowagi, odzwierciedlajac rozne opinie i charaktery. A snajper byl tego pieknego popoludnia po prostu na swoim posterunku, tak jak i Gomes w Krakowie na swoim, jakkolwiek by tego wystepu nie oceniac. A zbyt surowa ocena stylu to tylko odstraszanie piszacych od swojego hobby i 'lamanie mlodych charakterow'. Podobnie jak z ocena jezyka angielskiego u trenera Ramosa oraz polskich sprawozdawcow! Jaka ostatecznie roznica: Zokora czy Zakora, Bentley czy Bentli, Jenas czy Dzinas...? Przeciez zapewne nie jest to ani jedno ani drugie. Tylko sam Didier i jego rodzina wie jak nalezy to wymowic, a i tak nasze polskie struny glosowe nie uloza sie juz odpowiednio, zeby zabrzmialo to jak niby powinno. Na szczesie przynajmniej przedstawiciele narodow poslugujacych sie angielskim jako ojczystym, nie robia generalnie problemow z tego jak sie cos tam wymawia, bo sa przyzwyczajeni do tego, ze ludzie mowia w tym jezyku z tak wieloma akcentami, ze dla niektorych z nich poludniowo afrykanski nieraz jest milszy do sluchania niz chocby amerykanski, w co sam kiedys nigdy bym nie uwierzyl. Gdyby jednak zaczeli robic z tej calej sprawy jakis problem, to ktoz z 'obcych' by sie ostal i cos zwojowal w anglo-saskim swiecie? Hiper poprawnosc tez drazni. Kto pamieta spikerow opowiadajacych w polskiej telewizji o Pe-se-ze czy Sewiji? Ostatecznie, ilu z oddanych kibicow Spurs, dla ktorych angielski nie jest jednak jezykiem ojczystym, wymawia nazwe wlasnego klubu w sposob, jakiego moze w konsekwencji, niektorzy powinni wymagac? Dla wiekszosci z nas to byl i bedzie przeciez Totenham a nie zaden Tsotsenem. Jeden z szanowanych prezenterow popularnego programu analizujacego Premiership (Premier League?) jeszcze dlugo po jego zwolnieniu, zamiast Martin Jol wymawial Dzol i sam na antenie zaczal sie glosno stwierdzi, ze to chyba jednak Jol, az w koncu cos tam mruknal, ze jednak pozostanie przy swoim Dzol. Program i komentator sa dalej szanowani. Oczywiscie wszystko to w kraju bez rady jezyka. Ale czy to jest jeszcze na temat? Jak widac problemem mojego stylu jest dlugosc wypowiedzi. Zatem koncze, dziekujac, ze dobrneliscie do konca i zeby bylo cos o samym meczu: jak dla mnie to Gomes w porzadku.
Marek
3 października 2008, 10:57
Spurs3! Nic dodać nic ująć. Zazdroszczę szczerze że nie mogłem być z wami po meczu.
Boyd
3 października 2008, 14:12
Ale przeginacie z tym malkontenctwem-mieliśmy przewagę po 1szym meczu i w tym kontekście zagraliśmy niezły mecz(olewam co piszą stronnicze gazet, na szczęście nie słyszałem buraków ze studia, a Szczęsny nota bene to arsenalista) szczególnie przy tak fanatycznej publiczności-Gomez(jest wielki) chyba odetchnął w drugiej połowie, bo sektor D mocna mu utrudniał życie.
+Zokora taki świetny? w najważniejszym momencie zawiódł, dla mnie gracz meczu oczywiście Gomez (pisanie ,,dno" o człowieku, który uratował nam mecz to prowokacja, a wyrzuty maja większą szanse być celne, niz bezładne wykopy, wie o tym każdy kto grał kiedyś w piłkę) i Super Campbell, z mojego miejsca wyglądało na jego bramę
+podpisuje się pod wszystkimi komentarzami md18, eksperci sprzed telewizora-pathetic
woitek
3 października 2008, 15:18
Oj chyba nikt nie napisal ze Gomes to dno.Obdior i oceny tego meczu sa bardzo rozne i to nie tylko na naszej stronie wiec moze warto uszanowac albo wrecz przyjac czyjas wersje zdarzen(tal jak ja to zrobilem).A jesli chodzi o ekspertow sprzed telewizora to wydaje mi sie ze zdecydowana wiekszosc z nas tylko tak moze ogladac mecze.
aapa
3 października 2008, 19:13
Ja też nie obiektywnie :), bo mecz oglądałem na stadionie i to na sektorze gości. Jakby mecz nie wyglądał to odśpiewanie glośno, stojąc i klaszcząc Oh when the Spurs go marching in, po prostu bezcenne. Po pierwszym meczu zarzucano Anglikom brak zaangażowania, teraz niby jakieś niekulturalne zachwoania. BULLOCKS. Spędziłem z nimi kilka godzin (przed, w trakcie i po meczu) i nic podobnego nie zauważyłem. Mam świadków ze Spursmanii :)
Wszyscy mamy świadomość jak gra teraz TH. Brak nam napadu, ale z pozycji trybun Wisła nie pokazała nic do 40 min. Po przerwie, mieliśmy chyba z 6 sytuacji, oni 1. Gdyby Zokora strzelił (dlaczego on nie chce być Tiganą) byłoby po meczu. Zgadzam sie co do zejscia Mordrića, wprowadziło troche chaosu. Z bramką dla Wisły też było dziwnie, bo Gomes przez kilka chwil chciał powiedzieć coś Kingowi i pokazywał do tyłu. Osobiście zinterpretowałem to tak, że coś poleciało w niego z trybun. Później dziwnie stał ciagle na 16, a zaraz potem padła bramka. Jutro jadę na weselę, po niedzieli wrzucę trochę zdjęć i jakąś szerszą notkę do siebie na bloga więc zapraszam: www.mewstg.blox.pl
polespur
3 października 2008, 21:50
nie zaszkodziłoby, gdybyś i tutaj coś wrzucił :)
spurs3
3 października 2008, 22:30
Tez przesle ci fotki na maila grzesiu
polespur
4 października 2008, 03:39
spox, czekam :)
polespur
4 października 2008, 06:52
Marku, jako że wbieram się na mecz z Evertonem z kolegą, to jak to wyglądało jak byliśmy na Portsmouth? Trzeba mieć kartę, którą się płaciło? I coś jeszcze?
spurs3
5 października 2008, 07:59
Jezeli zagra King -bedzie to jgo 200 ligowy mecz w karierze dla Spurs , a dla Zokory 100 mecz w Spurs. Oby bylo co swietowac

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji