Koguty ograły na WHL grającą przez przeszło połowę spotkania w "dziesiątkę" ekipę Paula Ince'a - Blackburn Rovers 1:0. Bramkę na wagę 3 punktów strzelił rosyjski napastnik Spurs Roman Pavlyuchenko już w 9 minucie spotkania. Były napastnik Spartaka Moskwa wykończył świetny rajd Aarona Lennona, który bez dwóch zdań zasłużył na miano gracza meczu.
10 minut później Tottenham miał świetną okazję do podwyższenia wyniku, jednak po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bentleya, piłka uderzona głową przez Pavlyuchenke trafiła w słupek.
W 39 minucie obrońca gości Martin Olsson po raz drugi w spotkaniu nie przepisowo zatrzymuje rajd Aarona Lennona i otrzymuje drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę.
Druga połowa była absolutną dominacją Tottenhamu, jednak nasi zawodnicy nie umieli znaleźć drogi do bramki rywala. W końcówce spotkania doszło do starcia Keitha Andrewsa z Jermainem Jenasem, w konsekwencji czego oboje otrzymali żółte kartki.
Tottenham Hotspur: Gomes, Corluka, Woodgate, King, Assou-Ekotto, Bentley(86 O'Hara ) , Jenas, Huddlestone, Lennon, Pavlyuchenko(74 Campbell ), Bent
Blackburn Rovers: Robinson, Ooijer, Samba, Nelsen, Olsson, Pedersen(81 Treacy ) , Mokoena, Andrews, Emerton(71 Derbyshire ) , McCarthy(46 Simpson ) , Santa Cruz
Żółte kartki:Jenas, Bentley - Ooijer, Andrews, Olsson x2
Czerwona kartka: Olsson
Widzów: 35903
Sędzia: Howard Webb
Komentarze: 25
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Gracz meczu oczywiście Lennon, był świetny, a przeciwnicy jedyne co mogli mu dziś zrobić to go...sfaulować. Takiego Lennonka chcemy oglądać.
Brawa także należą się Woodgate'owi który wg mnie był najlepszym obok Lennona zawodnikiem, King przyzwyczaił że czasem, rzadko bo rzadko ale, farfocel mu się przytrafi, natomiast Woody to prawdziwa skała.
Dziś świetnie wybił piłkę po lobie nad Gomesem i to mimo naporu przeciwnika, poza tym każda jego interwencja jest na najwyższym poziomie.
Ponadto cieszy czyste konto Gomesa, przy jednym z pierwszych rogów było nerwowo, ale później na szczęście pod naszą bramką już niewiele się działo.
Na minus wg mnie Jenas, miał sporo głupich strat, brakuje mu jednak kreatywności, a jego rajdy też jakieś takie sygnalizowane.
Szkoda też że Harry tak mało czasu dał "Fryzjerowi" bo jestem przekonany że jakby pohasał trochę dłużej to coś by ukuł.
COYS !!
Lennon rozegrał świetny mecz czym pokazał że zasługuje na miejsce w pierwszej 11
Jeżeli chodzi o sam mecz, to chyba największe wrażenie wywarło na mnie to , że bycie kibicem THFC to jak znalezienie swojego gatunku, rasy. Może brzydko to określam, ale takie mam skojarzenia. Najdobitniej o tym przekonał się chyba ..... Robbo! Nasz były bramkarz miał wręcz braterskie stosunki z kibicami. Naprawdę dostał masę braw. Witał i żegnał się jakby wracał do rodziny. Cięzko to może zrozumieć, ale to naprawdę piękne. Po tych wszystkich klopsach, nieporozumieniach....., no cóż i tak jest "Jiiiiido". Jeszcze większe oklaski i wsparcie dostawał ..... tu chyba drugie zdumienie..... Gomes! Do tego stopnia, że nawet jak łapał " balonika" to dostawał masę, naprawdę masę braw. Po meczu zrobił coś na kształt rundy honorowej i odwidzięczył się brawami. Po prostu wszyscy wiedzieli o jego "dołach" i bardzo chcieli pomóc. Dla mnie graczem meczu Woody i to o co najmniej jedną długość przed Lennonem, ten drugi też grał dobrze, ale w paru sytuacjach naprawdę mógł pewne sprawy ... trochę roztropniej rozegrać, wyjść na pozycję i takie tam, nie istotne. King powiem szczerze wygląda nie za dobrze. Miałem wrażenie, że gra z jakąś blokadą. Próbuje nadrabiać doświadczeniem, tak trochę jak swój własny cień. Bez przeboju, tempa, wyczucia.... Raczej nie podjerzewałbym, że to brak konkurencji. To raczej pokłosie tych wszystkich konkuzji i takich tam. Trochę smutny obrazek. Tak czy inaczej jestem zachwycony. I jeszcze na koniec
DZIĘKUJĘ GOSIU!!!!!
P.S. Gratuluję wyjazdu . Wiem co czujesz bo tez będę pamiętał swój pierwszy raz do końca życia.....no i wydało się kto pisał do mnie tajemnicze maile ....Potem wydawało się że sprawa upadła ale jednak....Świetny prezent na ślub. Niech inne panie biorą wzór...Na cześć Pani Marcusowej trzykrotne hip hip hurra!
Powiem szczerze, że te brawa dla Gomesa to brzmiały nieco sarkastycznie (mówie o tych w trakcie spotkania). Komentatorzy ze skyports stwierdzili nawet, że "nie rozumieją kibiców".