Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Tottenham 4-1 Burnley: jak feniks z popiołów...

12 stycznia 2009 halabala Recenzja meczu
Po fatalnej grze w pierwszej połowie nasze Koguty odrodziły się po przerwie i ostatecznie w pierwszym półfinałowym spotkaniu Carling Cup pokonali Burnley 4:1.

Pierwsi bramkę strzelili zawodnicy występujący w Championship. W dziecinny sposób Eaglesowi na skrzydle dała się ograć dwójka naszych piłkarzy: Bale i Bentley, a wystawioną jak na tacy piłkę do bramki wbił Paterson.

Pierwsza połowa była pokazem bezradności Tottenhamu - raz za razem z dystansu próbował Bentley, jednak z coraz dalsza i coraz niecelniej.

W drugiej połowie beznadziejnego tego wieczoru Bentleya zmienił Jamie O'Hara, który stał się cichym bohaterem spotkania. Najpierw minutę po wejściu idealnie dośrodkował na głowę Dawsona, by 6 minut później samemu wpisać się na listę strzelców.

To nie był koniec popisów Spurs. Oskarżany o egoistyczną grę w ostatnich spotkaniach Roman Pavlyuchenko ograł dwóch obrońców Burnley w stylu przypominającym pewnego Bułgara występującego jeszcze kilka miesięcy z kogutem na piersi i posłał futbolówkę obok bezradnego bramkarza Burnley.

Wynik samobójczym strzałem głową ustalił Duff po wrzutce z rzutu rożnego .. O'Hary.

Składy:

Tottenham: Gomes, Corluka, Woodgate, Dawson, Bale, Lennon, Zokora, Modric, Bentley (O'Hara 46), Campbell, Pavlyuchenko.


Burnley: Jensen, Alexander, Carlisle, Duff, Jordan, Elliott, McCann, Gudjonsson (McDonald 28), Eagles, Blake (Rodriguez 75), Paterson (Akinbiyi 86).

Sędzia:M.Atkinson

Komentarze: 25

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

tuczi
6 stycznia 2009, 21:11
Z calym szacuneczkiem dla Harrego, ale dlaczego on kur...wa nie da szansy Taarabtowi ??
faiTH
6 stycznia 2009, 21:56
Ta sama sytuacja co w Portsmouth z Saharem w mediach mu kadził a on po prostu chyba opornie stawia na młodych a szkoda..
tuczi
6 stycznia 2009, 22:21
Jesli bedzie konsekwentnie stawial na JDiego to wybacze mu wszystko ;-)
tuczi
6 stycznia 2009, 22:28
Ja nie moge skumac czemu zrobil tylko jedna zmiane??? Malo chlopaki maja meczy w nogach??? Malo maja przed soba??? Kiedy dawac szanse mlodym jak nie w meczach z takimi waflami przy ustalonym wyniku??? Ostatnie 25 min. prowadzilismy 4-1, wiadomo bylo, ze juz nic sie nie moze stac, nie mozna bylo dac szansy Taarabtowi, Giovaniemu czy nawet Boatengowi?! Mam nadzieje, ze Redknapp bedzie u nas tylko na strazaka na ten sezon, bo dalej jakos czarno to widze:|
Wujo
6 stycznia 2009, 22:33
Paaaaaaaaaaanooooowie!
4-1 !
Do przerwy w plecy,a później "20 minut,które wstrząsnęły Burnley" ,na co tu narzekać?!
COYS !
tuczi
6 stycznia 2009, 22:37
Ginola - a moze pomyslem bylo to zeby ogrywac druzyne na system 4-4-2 ??!! Pomyslales o tym ??
maciek yido
6 stycznia 2009, 22:38
GINOLA Z JEDNEJ STRONY MASZ RACJE A Z DRUGIEJ TO DO MECZU Z WIGAN JESZCZE 5 DNI WIEC CZAS NA ODBUDOWE JEST.Z WIGEN WEJDZIE ZNOWU EKKOTO BEDZIE JENAS ,KING NO I OCZYWISCIE DEFOE,O BENTLEYOI LONDUJACEMU NA łAWCE JUż NIE WSPOMNE A ZA NIEGO OHARA
Marek
6 stycznia 2009, 22:59
Cieszmy się bo jest z czego. Jakby nie było 4-1 to dobry wynik. a że 0-1 do przerwy a Taarabt nie kopnąl piłki- kogo to obchodzi. Liczy się wynik i to że jesteśmy na drodze na Webley. Brawo harry Redknapp!
tuczi
6 stycznia 2009, 23:00
Brawo Marek !!! W koncu cos z jajem hehehe
tuczi
6 stycznia 2009, 23:02
mimo wszystko dajmy Redknappowi popracować. Ja tez nie jestem nim zachwycony ale skoro juz tu jest, to moze zrobi porządek wywali tych gogusiów i zrobi nam druzyne z charakterem ale na to trzeba troche czasu nie miesiac dwa, ale wiecej z 2-3 lata. A potem wziąć młodego trenera ktory to pociągnie i doda swoją fantazję do tego i za 5 sezonow mamy dobra ekipe... wiem wiem rozmarzyłem sie .. ale przykro to mowic .. zaczynamy od zera ... zamiast kontynuowac dzieło, zniszczylismy je ..
tuczi
6 stycznia 2009, 23:03
"Ginola - a moze pomyslem bylo to zeby ogrywac druzyne na system 4-4-2 ??!! Pomyslales o tym ??"

A moze jak zespol prowadzi z takimi kelnerami 4-1 to ma kompletnie w dupie dostosowywanie sie do taktyk, zagran, schematow etc. i czeka tylko na ostatni gwizdek??!! Pomyslales o tym??
tuczi
6 stycznia 2009, 23:05
Pawel- masz racje. Ale to wezmy juz tego mlodego przyszlego trenera na asystenta, bo chyba nie liczymy na Kevina Bonda?! Taki Ginola bylby na to stanowisko idealny, moze tez Freund?!
tuczi
6 stycznia 2009, 23:07
mamy Lesa Ferdinansa i Sherwooda xD
maciek yido
6 stycznia 2009, 23:16
TEN KEVIN BOND TO SAM NIEWIM O CO JEST TAM ODPOWIEDZIALNY.CZLOWIEK BEZ JAKIES HISTORI I OSIAGNIEC ALE COZ DOBRY KOLEGA HARREGO
tuczi
6 stycznia 2009, 23:17
Naturalnie, ze pomyslalem Ginola. Ale pomyslalem tez, ze najlepszym momentem na trenowanie nowej taktyki jest wlasnie mecz z takimi "kelnerami"...
tuczi
6 stycznia 2009, 23:17
No mamy. Ale jak dla mnie powinien to byc pilkarz, ktory wyroznial sie na boisku, a Tim i Les (przy calym szacunku do nich) byli zapchajdziurami (choc Ferdinanda lansowano na zbawce Anglii, no a Sherwood ponoc mial byc lepszy od Zizou:D). Ginola byl najlepszym pilkarzem, jaki nam sie przytrafil w ostatnim pietnastoleciu (no, moze jeszcze Berba, ale to troszke naciagane), z kolei Freund mial autorytet. Moze Carr??? W koncu pare dobrych lat byl kapitanem. Ale chyba nie, zawsze go lubilem, ale to taki typowy wyspiarski przyglup;)
tuczi
6 stycznia 2009, 23:19
Tuczi, no jasne, ale DO 4-1, a nie OD. I sorry za ton tamtego poprzedniego wpisu, ale jak pewnie zauwazyles byl tylko kopia twojego, ktory wydal mi sie troszke napastliwy;)
tuczi
6 stycznia 2009, 23:28
czy ja wiem .. Ince sie wyroznial i co? Keane się wyróżniał i co? Dupa zbita.. Jak dla mnie może to być gość znikąd, byle miał trzeźwe i nowoczesne poglądy na futbol .. I zeby nie był kolegą Redknappa. Lepiej zeby sie przyjaznil z Wengerem ;)
tuczi
6 stycznia 2009, 23:53
Ginola przepraszam jesli moj wpis byl w zlym tonie. Nie mialem nic zlego na mysli, ani zadnego zamiaru napastowania Ciebie :-). Szczegolnie, ze cenie sobie mocno zdanie wyrazane przez Ciebie... Pozdrawiam
spurs3
7 stycznia 2009, 07:42
Zastanawiam sie czy nie zaczac ogladac meczów Spurs od II połow - troch nerwów sobie zaoszczedze. Przy wyniku 4:1 nie bede krytykował, choc cierpliwosc do Bentleya juz chyba wyczerpałem. Tez zdziwilem sie tylko 1 zmiana, ale widoczenie mialo ta jakis sens (mam taka nadzieje...). Odnosnie asystenta , Freund był walczakiem, ale czy chcielibysmy grac jak Freund, szczerze wolalbym zebysmy grali jak Ginola, wiec jestem za nim jak najbardziej.
Jak mowi nasz ex-kapitan G. Mabbutt - im wiecej meczow tym lepiej, bo jest szansa cos wygrac, przy malej liczbie meczow jest to niemozliwe. Cieszmy sie rozpoczetym 2009 bo jest ok, wazne zeby po 11 stycznia (po Wigan) było rownie radosnie ....
spurs3
7 stycznia 2009, 13:05
Tuczi- spoko luz, az tak bardzo sobie tego do siebie nie wzialem. Mi tez fajnie sie czyta Twoje wpisy. Spurs3- masz racje. Rywale nie byli zbyt wymagajacy, ale w koncowce 2008 tez gralismy z leszczami, a wyniki roznia sie diametralnie. Zeby znow nie bylo, ze ja tylko narzekam. Nie, ja apeluje o zachowanie chlodnych glow. Wlalismy TYLKO Burnley, Burnley ktore ogralo Chelsea i Arsenal, ale jednak tylko Burnley. Nie ma co sie za bardzo jarac, bo na JJB moze juz nie byc tak fajnie i wtedy beda nastepne skrajnosci. Parafrazujac Leo- nie jestesmy ani bogami, ani gownem!
matek
7 stycznia 2009, 14:44
Dobrze, że wszedł w drugiej połowie O Hara bo naprawdę w pierwszej wyglądaliśmy żenująco... Bentley to jest kompletna porażka, facet jest beznadziejny i aż strach pomyśleć co będzie jeśli plotki okażą się prwadziwe i pozyskamy takiego samego topora w postaci Downinga... A bardzo fajnie zaczyna ostatnio grać Roman i za to dla niego duży plus :) Wczoraj imponował mi swobodą w poruszaniu się po boisku i zagraniami "od niechcenia", które były bardzo pożyteczne i ciekawe. Gra tak w stylu Berbatova i zaczyna mu coraz więcej wychodzić...:) Oby tak dalej :)
matek
7 stycznia 2009, 15:26
Już kiedyś pisałem, że widzę duże podobieństwo między Pavem i Dimim ;)
Te początki gramy tak jakby na miękkich nogach, bojąc się narzucić tempo na początku meczu. Druga połowa to klasyczne zamęczenie przeciwnika kondycyjnie :)
adipetre
7 stycznia 2009, 16:35
najwiekszy pozytyw wczorajszego meczu to fatalna gra w systemie 1-4-4-2
Marek
8 stycznia 2009, 10:15
Sorki że się wtrącam do waszego sporu o to co mieliśmy robić w ostatnich minutach: próbować młodych czy cwiczyć ustawienie?
Moim zdaniem ani jedno ani drugie. Gdyby to był jeden mecz to zgoda. Wtedy nieważne by było 4-1 czy 4-3 i tak wygrana - ale w obliczu drugiego meczu HR nie chciał ryzykować. 4-1 to dobry wynik ale takie 4-2 juz by mogło wiele namieszać. Może i to są kelnerzy (choć pewnie przykro by im było to słyszeć po pokonaniu 3 druzyn z Londynu) ale po cholerę wyzykować. Awans do finału jest blisko i trzeba to załatwić. Ćwiczenie czegoś przez 20 minut niewiele by dało.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji