Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Tottenham cudem uciekł spod topora

5 kwietnia 2013 Anel Recenzja meczu
Mimo upokarzającej porażki 1:4 i fatalnej dyspozycji większości zawodników, Tottenham awansował do ćwierćfinału Ligi Europy. O naszym awansie zadecydował gol strzelony na wyjeździe przez Emmanuela Adebayora.

Inter objął prowadzenie w 20 minucie. Rodrigo Palacio wrzucił futbolówkę wprost na głowę Antonio Cassano, a ten uderzeniem głową, po koźle, pokonał Friedela. Przy napastniku zabrakło Kyle Walkera.

Do przerwy Inter prowadził jedynie 1:0. Jednak pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy spotkania Inter wyszedł na prowadzenie dwoma bramkami. Esteban Cambiasso świetnie wypatrzył Rodrigo Palacio, a ten ze spokojem pokonał bramkarza rywala w sytuacji sam na sam. Wcześniej piłkę w środku pola stracił Dembele, a źle pułapkę ofsajdową założył Gallas, któremu uciekł Palacio.

Gallas rozgrywał słabe zawody. To po jego kiksie w 75 minucie Inter wyszedł na prowadzenie 3:0 i wyrównał straty z Londynu. W 92 minucie Francuz ponownie fatalnie się pomylił, jednak akcji sam na sam nie wykorzystał Cambiasso.

W dogrywce sprawy w swoje ręce wziął chyba jedyny pozytywny koguci akcent tego dnia - Dembele. Belg uderzył z boku pola karnego, Handanović wybił piłkę przed siebie, lecz dopadł do niej Adebayor i wpakował do pustej bramki.

W 110 minucie Cassano wrzucił piłkę w pole karne, a Ricky Alvarez bardzo ładną główką nie dał najmniejszych szans Friedelowi. Na szczęście do końca wynik się nie zmienił i "Koguty" mimo fatalnej dyspozycji awansowały do 1/4 LE.

Inter: Handanovic - Jonathan (Ranocchia 106'), Juan Jesus, Chivu, Zanetti; Gargano, Kovacic (Benassi 78'), Cambiasso; Guarin (Alvarez 71'); Palacio, Cassano

Tottenham: Friedel - Walker, Gallas, Vertonghen, Naughton (Caulker 104'); Dembele, Parker, Livermore (Lennon 70'), Sigurdsson; Defoe (Holtby 56'), Adebayor

sędzia: Bebek (Chorwacja)

Komentarze: 44

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

KonradM
15 marca 2013, 09:37
Rafo gdzie ztym holtbym wyjezdzasz jego miejsce to lawka rezerwowych !!!
krzyżacki
15 marca 2013, 09:38
od poczatku wyszli z gównianym założeniem, że awans juz maja, to teraz tylko trochę pobiegaja i 90 minut minie.
Nonszlancja, straty, brak cisnienia do strzelenia tej jednej bramy (wtedy faktycznie mogliby juz sobie pobiegac na luzie)- wszystko to zachęcało do skubania Kogutów i prawie niemozliwe spełniło sie w czarnym scenariuszu.
Rozpieprzał mnie upór, by ciagnąc akcje po prawej stronie, gdzie nie dawało sie przejść Zanettiego, jakieś takie lekceważace traktowanie Cassano (może to przez te blizny po trądziku kojarzył sie z niedoświadczonym nastolatkiem) i Placio (jakis zabawny facet z kosmykiem włosów) i powalajaca niemoc w srodu pola.
O Ade cięzko coś napisać, gdyż trudno było zauwazyć, że w ogóle grał. Jedynie ta noga dołozona do pustej bramy pozwoli odnotować jego występ w kronikach.
Holtby robił za teamspirit, ale przełozyć tego dopingujacego pokrzykiwania na konktrety nie potrafił.
W deprechę wpędza mysl, ile tracimy gdy Bale nie zapierdala po boisku.
Sedzia tez mial jakieś skrzywione patrzenie na niekorzysc Spurs a bełkot, które te komentatorskie błazny wydawały z siebie przypominał odglos onanizmu na plakatem ze składem Interu.
Dobrze, że mamy to juz za soba. Mało brakowało a byłoby traumatycznie doznanie. Moze cos nauki z tego w głowach pozostanie panom- awans mamy juz w kieszeni, jedziemy po formalności.
mosaj
15 marca 2013, 09:47
Gratulacje dla Wengera - gość dobrze wiedział co robi oddając nam Gallasa. Istny koń trojański, mam nadzieję, że latem pożegnamy się z nim w 5 minut, bo z takim ... piłkarzem to my nic nie osiągniemy. Ale nie tylko Gallas rozegrał wczoraj fatalne zawody - cała drużyna zasłużyła na krytykę, przykro było na to patrzeć. Walker ... dramat, prawy obrońca potrzebny, bo nam się Kyle zatrzymał w rozwoju, a szkoda, by taki talent się zmarnował. Ponownie zagraliśmy bez napastnika ... mam nadzieję, że zimowy sen Levy'ego nie odbierze nam Ligi Mistrzów ... dziś losowanie, Chelsea byłaby bardzo ciekawym rywalem ze względu na terminarz, ale jesteśmy w stanie ograć każdego ;) byle nie Rubin i Fener, dalekie podróże nie są nam zbyt potrzebne.
Gan1982
15 marca 2013, 10:47
Ten mecz przegrał nam ... Daniel Levy w zimie. Niestety, pokazaliśmy że jesteśmy jednak One-MAN team. Zabrakło Garetha, skończył się pomysł na gre. Jednak najbardziej wkur** mnie adebayor, jeśli ten gość myśli że bieganie pod bramką rywali truchcikiem można nazwać pressingiem, to niech sobie potruchta do monopolowego. Po zeszłym meczu pisałem, że to był ten nasz najlepszy. Teraz uważam że rozegraliśmy najgorsze zawody w tym sezonie. Żal było to oglądać...
Buli
15 marca 2013, 12:10
Gan masz troche racji. Mieliśmy szczęście, że Inter miał jeszcze krótszą rezerwe niż my. W tym meczu dobitnie wyszło sprzedanie Nico i VdV (oraz wypożyczenia Townsenda i Rose'a). Nie mówie, że z nimi ten mecz byśmy wygrali na luźe, ale na pewno mógł być spokojniejszy. Kolejną osobą, która zawiodła jest AVB jako taktyk. Nie przemyślał tego meczu, i prawie przypłaciliśmy to awansem. Adebayore, Defoe i Gallas (chodź temu ostatniemu asystował sędzie - gdyby nie jego faul z dupy, i wynikający z tego karny biadolenia byłoby dużo mniej) udowodnili, że zasługują co najwyżej na gre w Wigan. Trzeba pochwalić Fridela, bo dzielnie znosił bombardowania Interu, i był jedynym zawodnikiem Spurs w Mediolanie!
Buli
15 marca 2013, 12:12
Jeszcze słowo o AVB: zawsze bardzo go ceniłem, ale nie najlepiej nas urządził na mecz z Fulham. Obawiam się, że skończy się równie źle co mecz z Liverpool'em. O wygraną będzie bardzo ciężko, a remis i przegrana nie dają nam wiele...
halabala
15 marca 2013, 12:37
A ja widzę w tym meczu prawie same...plusy. Jedyny minus to tak naprawdę konieczność grania dogrywki. A plusy? Zimny prysznic, który może przydać się przed końcówką sezonu. Mini kryzys który nieuchronnie musiał przyjść po fantastycznej serii przypadł na mecz bez konsekwencji (oczywiście przy założeniu, że w niedzielę się ogarniemy). Dalej - gol Adebayora, może choć trochę zechce mu się grać. Kolejny - materiał do przemyśleń dla AVB na wypadek, gdybyśmy w końcówce sezonu musieli grać jakiś mecz bez Bale'a. Ogółem - bez konsekwencji dostaliśmy w d. i wszelkie wnioski, jakie z tego wyciągniemy pomogą nam w dalszej części sezonu.
Przemas1988
15 marca 2013, 12:45
Wg mnie ten mecz byl taktycznie zle rozegrany , mielismy 3 defensywnych pomocnikow , nawet jakbysmy mieli ich 6 to by nic nie dalo bo gralismy dalej wysoka obrona . Jak na charakter meczu i majac w glowach zaliczke zdecydowanie za wysoka ta obrona byla, jakby linia obrona grala na 16 m , to bysmy sie lepiej bronili a Ci 3 defensywni pomocnicy faktycznie by sie na cos przydali.
Tuńczyk
15 marca 2013, 13:44
Gdyby nie długie nogi Adebayora to Inter byłby teraz w ćwierćfinale, a z nas lałaby cała Europa. Prawda jest niestety taka, że nas zespół jest w pewnym stopniu uzależniony od Bale'a. Wczoraj na boisku istniał tylko Dembele, jak nasza obrona wyglądała widzieliśmy, boczni obrońcy nie dawali nic z przodu, środek pola - średnio, szczególnie jak na Parkera, Siggi kilka dryblingów, udanych lub mniej, atak - komentarz pominę. Trzeba się otrząsnąć na Fulham, a z Basel musimy grać tak jak w pierwszym meczu z Interem.
_jaroszy
15 marca 2013, 14:16
Dość szczęśliwie udało nam się awansować . Po wysokim zwycięstwie w pierwszym spotkaniu , nie spodziewałem się że może nie awansować do ćwierćfinału . Bardzo słaba nasza gra w drugim spotkaniu mogła jednak nas skarcić i mogliśmy wypaść za burte . Udało sie jednak awansować i pełny wiary liczę na zwycięstwo w dwumeczu z FC Basel .
wersus
15 marca 2013, 14:51
Spokojnie panowie, takie mecze hartują charakter drużyny. Wczoraj wielu piłkarzy przekonało się, że z takim zaangażowaniem nie można wyjść na Inter Mediolan. Myślę podobnie jak halabala, że te mecze z Liverpoolem i Interem dadzą nam zimny prysznic, który pomoże walczyć w dalszej części sezonu. Tak samo dostaliśmy po głowie od Evertonu w grudniu i się wtedy obudziliśmy. Jeżeli maszyna nie zadziała z Fulham, nie zjemy Swansea a następnie będącego w dołku Evertonu, to znaczy, że chłopaki mimo że potrafią fantastyczne mecze rozgrywać, to muszą się jeszcze wiele nauczyć - a przede wszystkim nabrać doświadczenia i pokory. AVB też musi się zastanowić, ponieważ Dembele wszędzie gra świetnie, ale gdy gra z boku a nie w środku, to jest tragedia dla całej drużyny. Livermore jest po prostu fatalny, ten człowiek nie powinien grać w takim klubie i aż się boję co to będzie, jeżeli któryś z naszych środkowych pomocników wypadnie ze składu, bo Huddlestone jest jeszcze gorszy. To co nie działało w tym meczu to obrona pod wodzą Gallasa. Graliśmy bardzo wysoko w obronie, nie było pressingu w pomocy, a Friedel nie gra tak jak Lloris. Przez to robił się smród. Mam nadzieję, że AVB dojdzie do odpowiednich wniosków po tym meczu. Lloris za bardzo różni się od Friedela i przez to potem robi sie taki smród, a Livermore nie nadaje się do gry na takim poziomie. Adebayor mimo wszystko nie grał takiej tragedii jak wielu tutaj uważa. Brakuje mu pewności siebie, ale wczoraj starał się jako jeden z nielicznych. Z Basel będzie ciężko, ale damy radę.
Gan1982
15 marca 2013, 15:24
Pawle, ja nie widziałem żeby się starał. Bardzo często odpuszczał gdy mógł powalczyć pressingiem. To już Holtby zapierdzielał po całej połowie Interu by utrudnić im wyjście z piłką. Ade się starał gdy byliśmy w ataku, ale w obronie graliśmy 10 na 11.
Moim cichym bohaterem meczu był jednak Friedel. Nie zawinił przy żadnej bramce, a parę razy nas uchronił. Obyśmy podnieśli się z kolan już w niedziele.
Gan1982
15 marca 2013, 15:27
Jeżeli pressingiem nie walczyła linia pomocy, trudno żeby walczył sam Adebayor. Może i on jest głupi, ale nie aż tak. Pressing to nie jest bezmyślne latanie tam i z powrotem.
Gan1982
15 marca 2013, 16:26
Oczywiście, ale obejrzyj mecz jeszcze raz, i popatrz ile było sytuacji w których wystarczyło zrobić dwa kroki aby utrudnić życie przeciwnikom, które to kroki ade sobie odpuszczał. Nie ma się co czarować, Adebayorowi się po prostu nie chce grać.
Hades
15 marca 2013, 17:15
Masz rację, ale ja Adebayora za coś tkaiego rozliczać nie będę. Berbatov grał tak samo i dopóki strzelał bramki, asystował i "robił różnicę" było okej. Adebayorowi uciekła forma, więc czepiamy się wszystkiego. Słusznie, ale dla mnie Ade z poprzedniego sezonu to był ewenement i liczyłem się z tym, że w tym roku tak biegać nie będzie. Nie myliłem się, ale liczyłem mimo wszystko, że swoje nastrzela. niestety...
pieszy__1975
15 marca 2013, 17:54
Jak tam Barometr odnalazłeś już swoją szczękę. Pawłowi też zdaje się jego szczęka wpadła za tapczan. To proponuję teraz Panowie przeczytać jeszcze raz moje wpisy po meczu z Liverpool'em a szybko okaże się, że były to słowa prorocze. Jak wygląda drużyna kogutów bez Bale i Lennona. Śmialiście się jak pisałem, że bez tych dwóch nie istnieje konstruktywny pierwiastek naszego środka pola a o bokach ofensywy to nawet nie ma co marzyć. Wiem, Wiem nie musieliśmy tego meczu wygrać. Ale powinniśmy wcześniej strzelić bramkę i nie męczyć się 120 minut. AVB chyba też tak myślał skoro wystawił Ade z Defoe. Nic to, mam nadzieję, że wstyd po takiej kompromitacji sprawi, że będziecie - "futbolowi eksperci" - uważniejsi w krytykowaniu innych. PS moja szczęka ma się dobrze i nie ląduje za żadnymi meblami...
pieszy__1975
15 marca 2013, 18:07
Cieszę się, że po jednym meczu potrafisz wyciągać takie daleko idące wnioski. Za Hitlera pewnie tworzyłeś plany tysiącletniej Rzeszy. Jak zdobędziemy ostatecznie Ligę Europy i zajmiemy 3. miejsce w lidze to popełnisz samobójstwo a my cię oblejemy benzyną i spalimy. Okej?
pieszy__1975
15 marca 2013, 18:59
Podoba mi się Paweł, że dobry humor Cię nie opuszcza. To nie były wnioski po jednym meczu. To była chłodna analiza euforii, która jak zwykle opanowała spursmaniaków po kilku udanych maczach, choć sprawiedliwiej byłoby powiedzieć po kilku szczęśliwie wygranych spotkaniach. Te głosy oburzenia na to co by było gdybyśmy mieli zająć ostatecznie 4 miejsce, fuj... A prawda jest taka, że korzystamy w PL z galaktycznej formy Bale'a, europejskiej formy Lorisa, Verta i Dembele, Premier-Ligowej formy Lennona i Dawsa i wyjątkowo słabej formy Rusków i Anali. Reszta drużyny gra piach vide: Gallas, Walker, Holby, Dempsey i inni... Nie wiem który raz to powtarzam. PS. Swoją drogą to porównanie do stratega III rzeszy całkiem udane, znasz jeszcze inne ciekawe historie na takim poziomie?
RAFO THFC
15 marca 2013, 19:04
Oj no, nie gniewaj się, takie mam po prostu poczucie humoru ;)
pieszy__1975
15 marca 2013, 19:05
apropos zawodników grających piach: zapomniałem wymienić Ade i Defoe ale chyba tylko dlatego, że oni grają już żwir, a nie piach. Czyli ta nasza "kompletna" drużyna nie ma napastnika
Pawel THFC
15 marca 2013, 19:17
pieszy__1975 ; Bardzo wtrafne uwagi wpoprzednich komentarzach , ale czy sadzisz , ze warto tutaj strzepic jezyk. Wiekszosc z tego forum zachlysnela sie totalne gra Spursow , tracac calkowiecie obiektywizm . A prawa jest taka ze skrzydla nie istnieja bez Bale oraz Lennona . No i Liverome jak dlamnie totalnie nieporozumienie.
pieszy__1975
15 marca 2013, 19:48
Livermore'a nawet nie wymieniałem bo to dla mnie jest przypadek gorszy niż swego czasu Jenas
Gan1982
15 marca 2013, 20:48
Sorry Pieszy ale pierniczysz jak potluczony :p. Oczywiscie ze bez Messiego i Iniesty nie ma Barcelony, bez Reussa i Lewandowskiego nie ma Borussi, bez CR7 nie ma Realu itp. I ok, to sa spore oslabienia, tyle ze jak spojrzysz na te zaleznosci to zrozumiesz ze nie tylko taka sytuacja jest w Tottenhamie. Zawsze zespoly opieraja sie na indywidualnosciach. Cieszmy sie wiec tym co mamy i zyczmy zdrowia naszym skrzydlowym :)
varba
15 marca 2013, 21:30
Wielki ekspercie @pieszy nawet nie zauważyłeś, że Bale nie gra na skrzydle od 3 miesięcy. Pieprzyć, że ten jest za słaby, a inny jeszcze gorszy to każdy potrafi, wskocz sobie na onet, tam jest pełno takich opinii. Twoja opinia się potwierdziła bo cały czas piszesz to samo, kraczesz aż przyjdzie kryzys i wtedy szczytujesz że miałeś racje. Trafiło się ślepej kurze ziarno! Tottenham to nie Man City, grasz czym masz. Ja wolałbym oglądać grę Livermore niż czytać te wasze komentarze. Chłopak jest w tym klubie od 7 roku życia, a przychodzi tu banda dzieciaków, którzy kibicują nam od dwóch miesięcy i chcą go sprzedawać. Ten klub to nie jest wasz Football Manager. Gdzie były te twoje teorie jak nie przegrywaliśmy przez 12 meczy?
Pawel THFC
15 marca 2013, 21:37
verba - widac masz mentalnosc typowa dla polaka ,zero argumentow naublizac od dzieciakow, i ty chcesz mnie synu pouczac?, byles chociaz na jednym meczu na WHL ?, a skoro nie to nie otwieraj twarzy . Pieszy ma racje jest bardzo wiele bledow , trzeba grac czmy sie ma , zgadzam sie , ale Liveromore to totalnie nieporozumienie, i nie interesuje mnie od ktorego on roku jest w Tottenhamie , interesuje mnie tylko o on soba reprezentuje.Co do lewandowskiego to chyba tylko w polsce tak go traktujecie u Nas jest conajmniej przecietny.
Marcin108
15 marca 2013, 21:48
słyszałeś varba: byłeś kiedyś na WHL? ;) byłeś varba chociaż w Wielkiej Brytanii ? :P
varba
16 marca 2013, 01:03
To mi pojechał! :-) Kiedyś chyba byłem. Jak chcesz to ci przyślę filmik z telefonu jak cała nasza drużna się rozgrzewa jakieś 5-10 metrów ode mnie. Co prawda pochwalić nie mam się czym bo widziałem tylko 2 mecze na żywo w tym sezonie, ale myślę, że to daje mi prawo do opinii. Jakbym miał kompana do wypraw to jeździłbym częściej, bo samemu to strach się włóczyć po tej dzielnicy.
SpursFan09
16 marca 2013, 06:06
ten mecz zabrał mi kilka lat życia
tuczi
16 marca 2013, 11:49
Co Ty gadasz Varba?! Okolice WHL i generalnie Haringey to piękna dzielnica ;). Mieszkałem tam (Pretoria Road - jakieś 5 minut z kapcia od stadionu) parę lat i nie powiem złego słowa :). Wjeżdżając tam trzeba po prostu się przestawić na taki "inny świat" hehe
Pawel THFC
16 marca 2013, 13:22
chcesz mi zaiponowac filkiem z meczu , czy pochwalic sie ?, moze gdybym nie latal na WHL przynajmniej kilka razy do roku to bym Ci zazdroscil a tak nie mam czego. Co do dzielnicy nie widze nic ponurego , czy czegokolwiek co moze wywolywac odruch strachu. Niestety nie mieszak w UK i nie mam mozliwosci zwlaszcza finansowych aby byc na kazdym meczu , gdybym tylko mieszkal w Lndynie nie opuscilbym zadnego spotkania. Ale kwestia wyboru prawda?.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji