Piłkarze Tottenhamu pragną pobić wszelkie granice wstydu i kompromitacji w piłce nożnej. Podopieczni Harry'ego Redknappa po kolejnym żałosnym widowisku przegrali z beniaminkiem z Norwich 1:2. Jeszcze dwa miesiące temu Redknapp mówił, że wszyscy w klubie liczą punkty przewagi nad Arsenalem. Dziś to jego ekipa musi gonić rywali z północnego Londynu, a co więcej doścignęły nas "Sroki". Newcastle mimo że nie gra wielkiego futbolu, to przez cały sezon prezentuje równą formę. Koguty natomiast postanowiły rozegrać fatalną drugą część sezonu, nie wygrywając ani razu w lidze wyjazdowego spotkania.
Dzisiejszy występ przemilczymy. Na nic więcej to nie zasługuje. Bramkę strzelił Defoe, obrona Kogutów była... Nie, obrona Kogutów nie istniała. Ambicja nie istniała. Gra zespołowa nie istniała. Odpowiedzialność nie istniała. Momentami wyglądało to tak, jakby każdy piłkarz Spurs z osobna myślał o transferze do Barcelony i zależało mu, aby Tottenham nie zajął miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów. W końcu wówczas Daniel Levy nie puści ich do innego klubu. A tak szykuje się kolejna wyprzedaż. Nie można się oszukiwać - tylko my dołujemy. Newcastle, Arsenal oraz Chelsea nie notują takich kompromitujących wpadek na zakończenie sezonu. Tylko cud nas uratuje. Bo nie ma co liczyć na piłkarzy.
Tottenham kompromituje się przed własną publicznością
25 kwietnia 2012
Recenzja meczu
Komentarze: 39
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
przegrana,przegrana,przegrana,remis,remis,wygrana,remis,przegrana
@varba z VdV to jest ewentualnie 4-4-1-1.Ktoś musi grać za plecami napastnika i to jest moje ulubione ustawienie.
A sam mecz był załamujący. O ile ze Swansea nasza gra miała jakąś myśl, to tu była totalna padaka. Właściwie to Norwich zagrało z nami jak my ze Swansea. Modrić - znów myślami w innym klubie, Livermore- asysta klasa, ale poza tym piach straszny. On się nadaje tylko na zmiany w 80 minucie albo na grę dwoma DM-ami. 09.04 zostanie przeze mnie zapamiętany jako Oficjalny Dzień Skończenia Się Ledleya Kinga. Miewał już wpadki wcześniej, ale wczoraj nie grał przeciw Messiemu tylko Holtowi. Gdy do tego dodać słabego wczoraj Walkera czy Balea, będącego zawsze poza akcją (poza golem) Defoe to niestety, wstyd to przyznać, ale gramy marnie.
Wczoraj z jednej strony zabrakło szczęścia, bo piłka odbijała się co najmniej kilka razy idealnie pod nogi piłkarzy Norwich (np. przy pierwszym golu), ale z drugiej strony nasze ustawienie - a właściwie jego brak - wołało o pomstę do nieba. Widać to było szczególnie po tym, że to Kanarki zbierały większość drugich piłek wybijanych przed pole karne, przez co rosła presja na naszych zawodnikach.
Nie ma już szybkiego, ale cierpliwego rozgrywania piłki, ale i z kim miał rozgrywać Modrić? Z Livemorem? No bez przesady, ten chłopak nadaje się do biegania i ewentualnego odgrywania piłek do obrońców. A podanie może nawet jemu wyjść.
I niestety, wczorajszy mecz nie pokazuje, jak dużo wnosi do naszej drużyny Gallas, bo w ostatnich dwóch meczach, które zagrał był moim zdaniem bardzo shaky i tylko szczęściu zawdzięczamy to, że nie poniósł konswkwencji niektórych zagrań. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że legenda klubu i do niedawna - wbrew czemukolwiek - czołowy obrońca PL, Ledley King, po prostu się skończył. Kompletny brak szybkości, dużo błędów, nonszalancja. Do niedawna kiedy grał, zazwyczaj było zero z tyłu. Teraz sam przyczynia się do bramek dla przeciwników.
Jaka jest tego przyczyna? Może w końcu nie wytrzymał fizycznie, a może nie nadaje się do tego stylu gry? Do czasu, kiedy liczyło się ustawienie, bo graliśmy nisko obroną, był świetny. A w momencie, w którym trzeba biegać zaczyna się gubić, bo boi się o kolejną kontuzję? Nie nam to rozstrzygać... Ale niestety przy nim Gallas zaczyna wyrastać na bohatera. A prawda jest taka, że jedynym obrońcą na najwyższym poziomie w naszym klubie jest Kaboul. Zostać może jeszcze Dawson, ale reszcie trzeba jak najszybciej podziękować i wybrać się na zakupy.
A do tego, przydałaby się jednak jakaś taktyka. Samymi genialnymi zawodnikami sukcesu się nie osiągnie. A jak pokazuje w tym sezonie MU, można wręcz odwrotnie - dobrze prowadzona banda przeciętnych piłkarzy z kilkoma gwiazdami potrafi zdobyć mistrzostwo Anglii.
Eh myślałem ze nigdy tego nie napiszę ale...
Harry Out
Gdzie jest Defoe?
COYS
Za to Newcastle jest rozpędzone. Mają może słabszy kalendarz niż Tottenham tylko jak patrzec na mecz z Norwich to znaczenie "dobry kalendarz" traci sens.
To drugi sezon jak Arry partaczy końcówkę. Hasło "selekcjoner" tłumaczyło go w lutym i na początku marca, ale nie w połowie kwietnia.