Chelsea Londyn pokonała Tottenham Hotspur 5:1 i po raz 11. w historii awansowała do finału Pucharu Anglii. Wynik w dużej mierze zależał jednak od fatalnych decyzji arbitra spotkania - Martina Atkinsona.
W 43. minucie na prowadzenie wyprowadził Chelsea Didier Drogba. Mimo iż Tottenham miał swoje okazje (słupek Rafaela Van der Vaarta) z takim wynikiem schodzili piłkarze do szatni.
Do skandalu doszło w drugiej połowie meczu. Tuż po przerwie na 2:0 podwyższył Juan Mata (49. minuta). Jak pokazały jednak powtórki - piłka po strzale Hiszpana została zablokowana i nie znalazła się nawet na linii bramkowej, ale sędzia Martin Atkinson i tak uznał gola.
Ta sytuacja podłamała piłkarzy Tottenhamu. Stać nas było na tylko na jednego gola autorstwa Garetha Bale'a (56. minuta). Tymczasem po jednej bramce dla Chelsea strzelili Ramires (77. minuta), Frank Lampard z rzutu wolnego (81) oraz Francuz Florent Malouda w doliczonym czasie gry (90+4).
Wynik nie odzwierciedla jednak gry. Poważny wpływ na przebieg spotkania miały bowiem sędziowskie pomyłki. Poza uznaniem gola-widmo Atkinson nie pokazał też kartki bramkarzowi Chelsea Londyn - Petrowi Cechowi, który przy golu Bale'a faulował piłkarza Tottenhamu - Emmanuela Adebayora w polu karnym. Tego rodzaju przewinienie zwykle jest karane czerwoną kartką. Z boiska powinien też wylecieć pomocnik "The Blues" Jon Obi Mikel, który po gwizdku kopnął zawodnika "Kogutów" Scotta Parkera. Arbiter pokazał jednak po żółtej kartce obu piłkarzom.
Do tego w dwóch sytuacjach piłkarzom Tottenhamu należał się rzut karny. Raz po ręce w polu karnym obrońcy Chelsea - Gary'ego Cahilla i raz po faulu na Adebayorze.
Po spotkaniu trener Tottenhamu Harry Redknapp rozmawiał z Martinem Atkinsonem o sytuacji przy drugiej bramce dla Chelsea. Arbiter miał mu powiedzieć, że czuje się pewnie jeszcze gorzej niż sam szkoleniowiec po tej decyzji. Dodał, że pewnie teraz będzie miał fatalny tydzień, ale nic nie może już na to poradzić.
- Potrzebujemy technologii na liniach bramkowych, która wykluczy takie pomyłki - podsumował Redknapp w rozmowie z BBC.
O tym, że druga bramka nie powinna być uznana mówił też trener "The Blues" - Roberto di Matteo. Zaznaczył, że jego drużyna miała dużo szczęścia w tej sytuacji, ale dodał, że często arbitrzy krzywdzili zwykle jego zespół.
W finale Pucharu Anglii Chelsea powalczy 5 maja na stadionie Wembley z Liverpoolem.
Chelsea Londyn - Tottenham Hotspur 5:1 (1:0)
Bramki: dla Chelsea - Didier Drogba (43), Juan Mata (50), Ramires (77), Frank Lampard (81), Florent Malouda (90+4); dla Tottenhamu - Gareth Bale (56).
Widzów: 85 731.
Tottenham okradziony z szans na finał
25 kwietnia 2012
Spurs News
powiązane artykuły
Przewodnik po rynkach zdarzeń sportowych
20 kwietnia 2026
Komentarze: 126
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
PS: jak Gallas tak dalej będzie grał to super wiadomość dla Barometra - Nelsen może znaleźć się w podstawowym składzie.
Sytuacja Adebayor - Cech:
Po pierwsze nie ma mowy o korzyści w polu karnym, sędzia jedynie opóźnia gwizdek w momencie, gdy pojawia się realna szansa na zdobycie bramki. Pokazanie gestu korzyści uniemożliwia sędziemu pokazanie czerwonej kartki zawodnikowi w przypadku, gdyby nie padła bramka. Druga kwestia jest taka, że każdy sędzia w tej sytuacji postąpiłby tak samo. Opóźnienie gwizdka w tej sytuacji wymaga sporej koncentracji i przeglądu sytuacji. Można gdybać po meczu, co było lepsze wtedy. Zawsze największą korzyścią w danej sytuacji jest bramka. Wielkie pretensje by mieli zawodnicy, gdyby sędzia nie uznał bramki i dał karnego z czerwoną kartką. Jedyny błąd polegał na tym, że Cech powinien zostać ukarany żółtą kartką, po zdobyciu bramki, o czym jasno mówią przepisy. Sędzia mógł ze swojej perspektywy uznać, że nie było tam faulu, to dla mnie jedyne wytłumaczenie tego, że nie udzielił napomnienia.
Sytuacja z bramką dla Chelsea:
Jak widzimy na zdjęciu, piłka nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej. Musi ona się za nią znaleźć w stu procentach, w tym przypadku zabrakło niewiele. Sytuacja błędnie zinterpretowana przez sędziego, a jednocześnie trudna do oceny. Znajdujący się w linii sędzia asystent był zupełnie zasłonięty przez zawodników walczących o piłkę. Lepiej całą akcję widział główny, który z kolei stoi pod kątem i to mu daje nieco inny obraz. W tym momencie zabrakło sędziego bramkowego, który na 99 % by dobrze zinterpretował to zdarzenie.
Nie usprawiedliwiam sędziego i uważam, że decyzja z uznaniem bramki dla Chelsea znacznie wpłynęła na losy tego spotkania. Sugeruję jedynie, że zanim zaczniemy kogoś obrażać za jego decyzje, musimy być pewni, że mamy rację
Liczmy na siebie!
Panowie, jako kibic Srok zwracam się do Was z małą prośbą. Zagłosujcie na stronie Canal+ na mecz Newcastle United. Chyba nie wolicie, żeby z transmisji cieszyli się fani Arsenalu?
Nie trzeba się logować. Tutaj link do głosowania: http://www.canalplus.pl/sport/liga-angielska