W meczu o honor na White Hart Lane, Tottenham Hotspur nie zdołał osiągnąć korzystnego rezultatu (a tym bardziej dokonać cudu, jakim byłby awans do ćwierćfinału Ligi Europy) i przegrał z Borussią Dortmund 1:2. Tym razem w roli głównej wystąpił Gabończyk Aubameyang, który zaaplikował Kogutom dwie bramki. Podopieczni Pochettino odpowiedzieli jedynie honorowym trafieniem Sona.
Spurs rozpoczęli spotkanie dość silnym składem i ich gra wyglądała bardziej obiecująco niż w pierwszym meczu. Niestety, nadal lepiej prezentowała się ekipa z Nadrenii, która już do przerwy praktycznie zapewniła sobie awans, strzelając bramkę na 1:0 (w tym momencie Spurs potrzebowali 5 bramek do wygrania dwumeczu). Zdobywcą gola okazał się Aubameyang. Po zmianie stron Gabończyk podwyższył na 2:0 i chociaż Koguty szybko odpowiedziały trafieniem Sona, nie były w stanie uratować choćby remisu. Przegrały spotkanie 1:2, a cały dwumecz 1:5.
Tottenham pożegnał się z Ligą Europy w słabym stylu. Jedynym pozytywem było przełamanie Sona, ale czy Koreańczyka podniesie psychicznie tak „nieważna” (mała różnica 1:5 czy 0:5) bramka? Zobaczymy. W ten oto sposób piłkarzom z White Hart Lane została już tylko liga.
Spurs: Lloris (c), Trippier, Alderweireld, Wimmer, Davies (13’ Rose); Dier, Mason; Lamela (74’ Onomah), Alli (70’ Carroll), Son; Chadli
BVB: Weidenfeller, Piszczek, Sokratis (54’ Durm), Subotic, Ginter, Weigl, Reus (60’ Pulisic), Castro, Schmelzer, Aubameyang, Mkhitaryan (72’ Kagawa)
Bramki: Spurs: 74’ Son; BVB: 24’ 71’ Aubameyang
Żółte kartki: Spurs: Lamela, Alderweireld; BVB: Castro
Sędzia: N. Rizzoli (Włochy)
Frekwencja: 34593 widzów.
Tottenham przegrywa na pożegnanie z Ligą Europy
3 kwietnia 2016
Wduwek
2 min czytania
2 681
Dyskusja
Komentarze (3)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
Nie wiem czy to dobrze że zagrał praktycznie pierwszy skład , oby się to nam nie odbiło jutro z Bournemouth . Zakładam jednak że Pochettino nie chciał zagrać rezerwami żeby nikt mu nie zarzucił że odpuścił rewanż i pogodził się po pierwszym meczu z odpadnięciem z LE . Mam nadzieję że poradzimy sobie bez większych problemów z drużyną Boruca , mimo że ostatnio są na fali . COYS
Liczy ktoś jeszcze po wczorajszym że Lisy się potkną na tyle żeby dać nam szansę?
Patrząc na ich terminarz myślę, że przynajmniej dwa, może trzy razy się potkną. Tyle, że my też mamy ciężki a może nawet cięższy terminarz. Dlatego na mistrza nie liczę. Swoją drogą zespół, który walczył o utrzymanie w następnym sezonie walczy jak na razie z bardzo dobrym skutkiem o mistrza. Moc ligi czy raczej - liga się wyrównała ale poziom czołówki mocno spadł, a tym samym w tym sezonie PL cofnęła się i jest wyjątkowo słaba?
Czytaj dalej