Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Tottenham rozgromił West Ham

27 listopada 2015 michaoo Recenzja meczu
Tottenham zagrał jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie i z łatwością pokonał swojego rywala z Londynu 4-1. Koguty spokojnie mogły zdobyć znacznie więcej bramek, ale Adrian wielekrotnie ratował West Ham przed większym upokorzeniem.

Tottenham rozpoczął bez szarżowania, kontrolował sytuację na boisku, nie pozwalając na zbyt wiele gościom z Upton Park. W 24 minucie pierwszą bramkę zdobył Harry Kane i wtedy Spurs dostali zastrzyk energii. Młoty przestały istnieć, były tylko tłem dla piłkarzy Pochettino.

Druga bramka dla Tottenhamu wisiała w powietrzu. Zapewnił nam ją Toby Alderweireld, który od początku sezonu jest ostoją bloku defensywnego Kogutów. Piłkę na krótki słupek z rzutu rożnego dogrywał Eriksen. Toby zatańczył z obrońcą West Hamu Winstonem Reidem i zostawił go w blokach startowych. Praktycznie bez krycia z najbliżej odległości pokonał Adriana głową.

W drugiej połowie obraz meczu nie uległ zmianie. Tottenham dalej dominował i kasował wszystkie akcje West Hamu w zarodku. Głównie za sprawą Diera i Dembele. Kwestią czasu były kolejne bramki dla gospodarzy.

Jedną z sytuacji wykorzystał Kane i zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu. Anglik uderzył zza pola kranego , piłka nieprzyjemnie skozłowała przed Adrianem i przesmyknęła się do siatki pod jego tłowiem. Harry zrehabilitował się po niechlubnym kiksie z pierwszej połowy.


Tottenham nieustannie atakował bramkę West Hamu. Pochettino nawet przez myśl nie przeszło, żeby cofnąć o centymetr wysoki pressing Kogutów. Nasi piłkarze stwarzali kolejne bramkowe sytuacje. Tylko szczęście i dobra gra Adriana ratowała Młoty przed stratą kolejnych bramek. Szczęście wyczerpało się w 84 minucie, kiedy Walker po podaniu Sona, zewnętrzną częścią stopy pokonał hiszpańskiego bramkarza West Hamu.

West Ham w końcówce zdołał zdobyć jedną bramkę, dzięki indywidualnej akcji Lanzini. Bramka nie miała większego wpływu na spotkanie. Tottenham zapewnił sobie 3 punkty.

Tottenham od 12 meczu pozostaje niepokonany, tym samym wyrównał rekord Premier League. Serce raduje się patrząc na taką grę młodych Kogutów. Skończyło się odstawianie nogi i odpuszczanie. Taki Tottenham chcą oglądać nasi kibice.

Spurs (4-2-3-1): Lloris, Walker, Alderweireld, Vertonghen, Rose, Dier, Dembele, Son (Onomah 85), Alli (Mason 71), Eriksen, Kane (Carroll 90+1).

West Ham (4-1-4-1): Adrian, Jenkinson, Tomkins, Reid, Cresswell, Kouyate, Moses (Zarate 63), Noble (Song 80), Lanzini, Sakho, Carroll (Jelavic 63).

Bramki: Spurs - Kane 23, 50, Alderweireld 34, Walker 84; West Ham - Lanzini 87.

Żółte kartki: Spurs – Alli, Walker; West Ham – Noble, Sakho.

Sędzia: Andrew Taylor.


Komentarze: 28

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Hades
22 listopada 2015, 22:01
Naprawde dobry mecz w naszym wykonaniu. Brawo.
Chcialbym zwrocic uwage na bilans bramkowy. W ostatnich laatach pod koniec sezonu do najlepszych zespolow brakowalo nam od 15 do 40 bramek, a teraz po 1/3 sezonu jestesmy w czolowce. Brawo dla Pochettino za uszczelnienie obrony, bo naprawde wygladamy tam o wiele lepiej. Jak tak dalej pojdzie to naprawde mozemy cos porobic w tym sezonie. Problem w tym, ze znajac Totki, cos sie musi spierdolic. Miejmy nadzieje, ze to sie jednak nie stanie i utrzymamy swietna forme. Jak Kane dalej bedzie gral jak dzisiaj, a nie na poczatku sezonu to bedzie bradzo dobrze. Az sie nie umiem doczekac meczu z Chelsea.
Hades
22 listopada 2015, 22:03
BTW moze jakas korekta by sie przydala, bo troche artykul niedomaga.
Damian88
22 listopada 2015, 22:12
Swietnie wyglada ten zespol. I pomyslec, ze gdyby nie indolencja strzelecka Harrego w pierwszych kolejkach, to dzis bylibysmy liderem. Jezeli wygramy z Chelsea, to wydaje mi sie, ze runde skonczymy w pierwszej czworce. Z odrobina wiary, konsekwencji, braku kompleksow mozna ugrac nawet cos wiecej. Czolowka jakos nie powala swoja gra.
varba
22 listopada 2015, 22:59
Hades żaden kibic Tottenhamu nie nazywa nas Totki, to raczej lekceważące określenie innych kibiców, m.in. Arsenalu
MatMar
23 listopada 2015, 00:05
Trzeba przyznać, że to ekscytujący czas dla kibica Spurs. Młody trener z wizją, młodzi, uzdolnieni, wyraźnie ze sobą zżyci piłkarze, wyznający zasadę "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", wyraźnie zarysowana ogólna koncepcja i filozofia budowania klubu, świetna gra, dobre wyniki, kontakt z TOP 4. Przyszłość również prezentuje się całkiem, całkiem - choćby ze względu na nowy stadion. Długo czekaliśmy, a przynajmniej ja czekałem, na taki Tottenham. COYS!
Wduwek
23 listopada 2015, 07:42
Z Chelsea to akurat wszyscy wygrywają, Damian :P
varba
23 listopada 2015, 08:12
Ale to nadal Chelsea, maja klasowych piłkarzy i wiecznie lipy grać nie będą. Kiedyś się ogarną, oby to nastąpiło jak najpóźniej.
Mecenas
23 listopada 2015, 08:53
Żeby nie Son to skończyłoby się tak jak we wspomnieniu czar na rocznicę z Wigan. Sekret naszej formy tkwi w tym że w końcu nie wyróżnia się jedna czy dwie osoby tylko na równym poziomie gra cały zespół. To był koncert, czego nie zapowiadało pierwsze 15-20 minut. Nie przesadzajcie z tym określeniem "Tottki". Jesteście jacyś przewrażliwieni. Są inne określenia jak np. kuraki czy kfc. Już nie róbcie tutaj nagonki.
dzejkob
23 listopada 2015, 11:03
Chyba nasz najlepszy mecz w tym sezonie. Dominacja od początku do końca, praktycznie bez zagrożenia pod bramką Llorisa. Szkoda głupiego błędu w końcówce. Co mi się najbardziej podoba w tym sezonie to to że nigdy nie schodzimy poniżej pewnego poziomu. Gramy baaardzo równo od początku sezonu, co najmniej solidnie a w ostatnich meczach nawet bardzo dobrze. Nie ma 2-3 piłkarzy którzy ciągną zespół tylko cała 11 zapewnia nam punkty. A w obwodzie niedługo będą przecież jeszcze Bentaleb, N'jie, Lamela. Nawet z ławki będzie kim postraszyć. Jedyne czego się boje to... że to wszystko wygląda za dobrze :D
yid76
23 listopada 2015, 12:36
Pochettino show :)
A Totek to taki słoń chyba maskotka lotto czy jakos tak.
trzaskal
23 listopada 2015, 12:44
MatMar, Hades, Czarosław, fingor no i wreszcie Nesta z komentarzem; "Zmiany iście zajebiste, niech ten poch już spierdala bo dzisiejsze stracone punkty to głównie jego zasługa, no palant :p"

Coś dziś nie słyszę Panowie: Poch out ;-)
MatMar
23 listopada 2015, 14:15
Przepraszam bardzo - ja nie krzyczałem ";Poch out" :) A jak krytykowałem, to zawsze - no dobra, z reguły - była to krytyka konstruktywna ;)
Walu
23 listopada 2015, 17:02
Jak już bym się miał do czegoś przyczepić to ta bramka Lanziniego kosztowała mnie 4 punkty w Fantasy :P

Kibicuję Kogutom od roku 2010 i tak rozpędzonego Tottenhamu jeszcze nie widziałem. W obecnej formie jesteśmy w stanie zdominować każdego rywala w tej lidze, potrafimy wygrywać mecze zdecydowanie, a nie różnicą jednego gola, i demony z poprzednich lat (ofensywne i defensywne stałe fragmenty, dziurawa obrona itp.) zostały zażegnane.

Na pewno przyjdą gorsze momenty, ale to, że potrafimy grać takie mecze jak z Arsenalem, City, czy wreszcie wczoraj z WHU świadczy o wielkim potencjale i świetnej pracy jaką wykonuje Poch. Chwilo trwaj! :)
Boyd
23 listopada 2015, 17:56
Moja teoria, że kibice zrozumieli filozofie Pochettino mniej więcej wtedy , kiedy zawodnicy. Mówił o tym, że dopiero ją załapali Dembele, gdy złapał formę. Mam tylko nadzieje,że pary wystarczy do końca sezonu, bo w tej formie to i nawet o mistrza możemy grać ;)
szefmati
23 listopada 2015, 21:15
trzaskal, 5:0 dla Ciebie ;-) Pzdr!
Emilian
23 listopada 2015, 23:09
Goście w tym meczu byli żenująco słabi. Fajnie to wszystko wygląda, no ale na razie to jeszcze nic nie oznacza. Pogadamy po świętach. Duży fart, że gra jednym napastnikiem w kadrze jeszcze się nie skończyła jakąś przymusową przerwą. Mnie najbardziej cieszy forma Dembele bo to ewidentnie PRR.
Czarosław
24 listopada 2015, 08:09
Byli żenująco słabi bo zniszczyliśmy ich potężnym pressingiem i nie mogli rozwinąć skrzydeł.
fingor
24 listopada 2015, 17:24
Ja również nie krzyczałem Poch out ,aczkolwiek zwolennikiem jego nie jestem i nie będę... Z prostego powodu : po prostu gościa nie lubię :) sprawia wrażenie bufona , no i sorry ale jak trener by do mnie mówił po angielsku : kali jeść ,kali pić to nie miałby u mnie żadnego szacunku . Co do meczu to rewelacja , ciekawe tylko czy będziemy w stanie takim pressingiem grać z Chelsea...
p.s. Biję się w pierś za koment pt . Dier na d-mie to poroniony pomysł , to jednak był genialny ruch ,czasem z wnioskami trzeba jednak zaczekać...
dzejkob
24 listopada 2015, 18:27
Wow fingor, nie mam pojęcia czemu Pochettino to dla ciebie bufon (ja go właśnie mam za bardzo inteligentnego, opanowanego, szanujacego kolesia) ale w takim razie aż jestem ciekaw jakie masz zdanie o np. Mourinho albo Wengerze :D Co do angielskiego, też mnie dziwi że po takim czasie w Anglii tak mało potrafi ale szczerze mówiąc nie jest to dla mnie problem.
Wduwek
24 listopada 2015, 18:49
varba, wiem, wiem. Ponabijać się z Chelsea chyba nigdy nie zaszkodzi po prostu ;) Czy się mylę?
smackey
24 listopada 2015, 21:55
bez przesady z tym angielskim. przecież jak się słucha innych zagranicznych trenerów też mają jakieś chujowe akcenty, nie jest tak źle ;)
fingor
24 listopada 2015, 22:22
nie chodzi o akcent smackey , ogólnie o budowanie zdań i o to co mówi po meczach ... oglądam Motd co tydzień i jeszcze się nie doczekałem jakiejś normalnej inteligentnej analizy pomeczowej . Ostatnio mówiłem kumplowi ,że bardzo jestem ciekaw naszych odpraw przedmeczowych . Żartowałem ,że nasz sukces tkwi w tym ,że zatrudnili zajebistą dupeczkę na tłumacza :)
trzaskal
25 listopada 2015, 14:16
A ja widzę progres również w nauce języka. Żeście się przyczepili do języka jak przedszkolaki. Niektórzy niestety nie mają zdolności językowych i uczą się bardzo wolno. Znam takie przypadki z autopsji. Trochę zrozumienia albo "pomyślenia" Panowie!
yid76
25 listopada 2015, 15:02
Angielscy trenerzy mowia po angielsku perfect a ich druzyny graja zazwyczaj tak ze az zeby bola jak sie to oglada- dla mnie nie ma tematu "jezyka"- zawodowy pilkarz za kilkadziesiat tysiecy funtow tygodniowo ktory smie twierdzic ze mu przeszkadza trener mowiacy do niego "ty trenowac ciezko ty bedziesz grac" :D no panowie kpina i tyle
yid76
25 listopada 2015, 15:03
p.s. fingor - bez urazy- wyladowalbys u mnie w rezerwach z takim podejsciem ";P
fingor
25 listopada 2015, 18:03
nie no bez jaj , ja rozumiem że można nie mieć talentu do języków . Ale są jakies granice , stać go na najlepszych nauczycieli i czasu też na pewno ma sporo ,bo nie sądze ,żeby 8 godzin dziennie trenowali . A co tydzień słyszę to samo : I am very happy with our performance...Dobra czepiam się , wiem ,ale wkurwia mnie to okrutnie .koniec tematu ...
spurscfaniak
25 listopada 2015, 18:11
Sory fingor, ale pieprzysz jak potłuczony. Redknapp na konferencjach pomeczowych po porazkach mowil zawsze że to "One of these days" i tyle i pol Anglii sie z niego smialo. Pocha jakieś wycwiczone formulki, slangi boiskowe, wszystko co do taktyki i trenowania na pewno umie w angielskim jezyku przekazac bez zająkniecia. Jak widac pilkarze go rozumieją. Mi to wystarczy.
Wduwek
26 listopada 2015, 08:40
To akurat racja. Redknapp miał "one of those days", AVB miał (bez względu na wynik) "extremely well", więc na te pomeczowe wypowiedzi to bym tak wielkiej uwagi nie zwracał.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji