Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Tottenham traci. Nie tylko punkty...

26 kwietnia 2016 Wduwek Recenzja meczu
Pewnie znajdzie się grono niepoprawnych optymistów, twierdzących, że wciąż mamy matematyczne szanse, ale patrząc realistycznie, walka o tytuł mistrza Anglii z ogromnym prawdopodobieństwem zakończyła się wczoraj na White Hart Lane, kiedy Tottenham stracił 2 punkty w pojedynku z niżej notowanym West Bromwich Albion.

Pierwsza połowa miała planowy przebieg. Zgodnie z oczekiwaniami inicjatywa była po stronie gospodarzy, którzy stworzyli sobie 3 bardzo groźne sytuacje. Udało się wykorzystać jedną z nich, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Eriksena, piłkę do własnej braki skierował Craig Dawson. Szkoda, że równie skuteczni nie byli podopieczni Pochettino, mogli bowiem zakończyć mecz już w pierwszych 45 minutach, ale najpierw strzał Kane’a z najwyższym trudem obronił Myhil, a następnie Lamela trafił w słupek (ponownie podawał mający świetną końcówkę sezonu Eriksen).

Niestety w drugiej odsłonie z graczy Tottenhamu uszło powietrze albo to goście zagrali stokroć lepiej niż przed zmianą stron. Tak czy inaczej, Drozdy zaczęły kontrolować mecz i wreszcie w 73 minucie dopięły swego, a wyrównał pechowiec z pierwszej połowy, Dawson. Przy bramce nie popisał się Lloris, a kontuzji – oby niegroźnej — doznał Dier. Wynik nie zmienił się już do końca spotkania i trzeba przyznać, że było to nieuniknione, biorąc pod uwagę obraz gry w ostatnich minutach, ponieważ Koguty nawet po stracie bramki nie potrafiły powrócić do tego, co prezentowały przed przerwą i w konsekwencji pożegnały się z 2 punktami, z marzeniami o tytule, a być może (odpukać) także na jakiś czas z Dierem.

Spurs tracą do Leicester już 7 punktów, a to oznacza, że na 3 kolejki przed końcem sezonu, Lisy potrzebują zaledwie 3 oczek do zapewnienia sobie mistrzowskiego tytułu (swoją drogą jakże to „tottenhamowe”, koronować rywala tracąc punkty u siebie ze średniakiem…). Na szczęście przewaga Kogutów nad City i Arsenalem również jest już dość bezpieczna, o ile w przypadku Tottenhamu cokolwiek może być bezpieczne.

Spurs: Lloris (c), Walker, Alderweireld, Vertonghen, Rose; Dembele, Dier (75’ Mason); Lamela (85’ Son), Alli (90+1’ Chadli), Eriksen; Kane

West Bromwich Albion: Myhill; Olsson, Yacob, Evans, Gardner, McClean, McAuley, Fletcher, Dawson, Sessegnon (89’ Sandro), Rondon

Bramki: Spurs: 33’ Dawson (o.g.); WBA: 73’ Dawson

Żółte kartki: Spurs: -; WBA: 60’ Evans

Sędzia: Mr. M. Jones

Frekwencja: 35 923 widzów.

Komentarze: 4

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.

Mecenas
26 kwietnia 2016, 08:20
Jest rozczarowanie, ale nie przez to że odpadamy z walki o mistrzostwo bo to i tak było znikome, ale jest rozczarowanie przez przegraną z takim rywalem. Wszyscy się chyba zgodzą że to był zdecydowanie najsłabszy rywal w ostatnich 4 meczach jakie czekały nasz zespół. Teraz musimy skupić się na utrzymaniu i tak historycznego wicemistrzostwa którego nie mieliśmy ponad 50 lat. Manchester City czeka jeszcze bezpośredni mecz z Arsenalem więc ktoś straci punkty, a może i stracą obaj. Fajnie żeby Harry wytrzymał i wygrał króla strzelców.
Wduwek
26 kwietnia 2016, 08:27
Sezon jest bardzo, bardzo udany bez względu na remis z WBA czy brak tytułu mistrzowskiego (przecież wielce prawdopodobne wicemistrzostwo to też ogromne osiągnięcie, przed sezonem ambicje sięgające top4 wydawały się wygórowane, przynajmniej w mojej ocenie), ale faktycznie trochę szkoda tego, że potykamy się nie na przykładowym Stamford, tylko na WHL z plackami.
yid76
26 kwietnia 2016, 10:46
Apetyt rosnie w miare jedzenia i teraz jest lekkie rozczarowanie,ale kto postawilby troche grosza na nasze wicemistrzostwo przed sezonem-nikt tak jak nikt nie stawial na tytul mistrzowski dla Leicester.
Trzeba oddac cesarzowi co cesarskie- Lisy byly zdecydowanie najlepsza druzyna ligi i odnosza historyczny sukces - ale chyba nikt nie ma watpliwosci ze wicemistrz bedzie wyzej w kolejnym sezonie i kazdym nastepnym tez;)
Szkoda oczywiscie straconej szansy- chociaz straconej z wlasnej winy wystarczylo ograc bezposredniego rywala do tytulu - ale my musimy patrzec w przyszlosc ,dlugofalowo i tu jestem dobrej mysli-Pochetino pokazal ze jest wlasciwym czlowiekiem na wlasciwym miejscu a przeciez ile bylo tutaj lamentowania ze lepszy bylby VanGaal a potem DeBoer itp.- a jak siegne pamiecia wstecz to nie pamietam tak dobrej i perspektywicznej druzyny a troche gwiazd na WHL juz widzialem ale tak zgranej paczki jeszcze nigdy ;)
Oby nic nie spieprzyc w lato i bedzie dobrze,teraz pewnie bedziemy w powszechnej opinii kandydatem do mistrzostwa chociaz moim zdaniem presja wciaz bedzie wieksza na Chelsea,oba Manchestery i dobrze niech oni sie martwia czy kolejne miliony nie poleca w bloto :p
The future is bright, the future is Lillywhite :)
_jaroszy
26 kwietnia 2016, 17:52
Szkoda tych wczorajszych straconych dwóch punktów . Mieliśmy tyle sytuacji w pierwszej połowie że gdyby choć kilka z nich np. sytuacja Kane'a po podaniu Alliego , czy też poprzeczka po strzale z rzutu wolnego Eriksena zakończyły się golami prowadzili byśmy 3:0 i WBA już by się w tym meczu nie podniosło . Pozostaje nam skuteczna walka o wicemistrzostwo , bo Leicester z taką przewagą na trzy kolejki przed końcem praktycznie jest skazane na mistrzostwo . Ten sezon i tak dla nas jest jak bajka . Każdy z nas może być dumny z postawy drużyny i dyrygenta tej koguciej orkiestry którym jest Pochettino , oby wszystko funkcjonowało tak jak najdłużej .

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła Nie masz konta? Zarejestruj się

Zarejestruj się

Pełny formularz rejestracji