Nie było niespodzianki w meczu grupy D rozgrywek o Puchar UEFA. Będący od początku sezonu bez formy Tottenham uległ po bezbarwnej grze wiceliderowi Serie A Udinese 0:2. Pierwsza bramka padła w 24 minucie po fatalnym błędzie naszego golkipera Gomesa. Brazylijczyk źle przejął piłkę, która odskoczyła mu od nogi, a następnie walcząc o nią faulował napastnika Udinese. Rzut karny wykorzystał Di Natale. Na początku drugiej połowy za 2 bezmyślne faule czerwoną kartką ukarany został Jamie O'Hara. Wynik w końcówce ustalił Pepe.
Składy: Tottenham: Gomes - Ekotto (45, Modric ), Woodgate (63, dos Santos ), King, Hutton - Bale, O'Hara, Jenas, Zokora, Lennon - Bent.
Udinese: Handanović - Di Natale, Sanchez (79, Pepe) , Coda, Isla, D'Agostino, Domizzi, Motta, Luković ( 89, Pasquale), Quagliarella ( 86, Floro Flores), Inler.
Żółte Kartki: Gomes, O'Hara x2, Bale - Luković, D'Agostino, Isla
Czerwona: O'Hara
Komentarze: 22
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
http://www.rp.pl/artykul/209087.html
http://www.viewlondon.co.uk/news/woodgate-spurs-could-go-down-18841846.html
Wszystko to jednak nie może spowodować wg mnie aż takiego zawału.... to co gorsze od wszystkich odejść ważnych graczy jest brakiem charakteru (niech każdy nazywa to jak chce) To,że Ramos nadal chyba nie potrafi powiedzieć jedno zdanie po angielsku nie może być wytłumaczenie (choć miał już dość czasu aby go opanować- to przecież piłka nożna,nie filozofia... pamiętam,że go nawet szanowałem za to,że nie sprowadził ze sobą kilkunastu hiszpanów- teraz zaczynam żałować,że tak nie zrobił- przyn.mogliby się porozumieć) Ale to i tak nie tłumaczy fakt,że sami piłkarzy nie mogą powiedzieć do siebe "weżmy się w koncu w garść"...bo chyba wychodzi,że przychodzą codziennie na treningach,pobiegają trochę,fitnes,masaż...i do domu (a, i przy okazji posmiać się trochę z angielskiego Ramosa),a kasa i tak przychodzi co tydzień na konto. King może i ma ciągłe kontuzje,ale w koncu jest kapitanem,on też ponosi jakąś odppowiedzialność...chyba że zapomniał. (o JJ nawet nie myślę- pewnie nawet puśća kawały pod adresem Ramosa)
Może ktoś powie,że po prosto taki zbieg dużo złych okoliczności w tym samym czasie.... a może jednak jest coś jak ogólna sprawiedliwość i zarząd dostaje teraz za swoje....za to,że na wierzchu pan prezes (genialny biznesmen i co tam jeszcze) patrżył przede wszystkim na kasę i nie przewidział pewne rzeczy...Pisząc teraz popatrzyłem trochę na bok i spojrzałem w oczach Jola...
Tak czy inaczej,trzeba będzie brać się do roboty,bo walka o utrzymaniu bedzie ciężka... to nie ta sama presja jak w walce o 5 czy 6 miejsce chyba...