Manager Tottenhamu Andre Villas-Boas ma nadzieje, że jego sztab w przyszłym sezonie, powiększy się o dyrektora technicznego. Portugalski szkoleniowiec uważa, że odpowiednia osoba na tym stanowisku, pomogłaby uczynić kolejny krok w rozwoju klubu.
Dyrektor techniczny miałby odciążyć managera Kogutów w sprawach pozaboiskowych, aby ten mógł się skupić na przygotowaniu składu do następnego sezonu. Zająłby się także rekrutowaniem nowych zawodników. Czyżby Villas-Boas nie był zadowolony z metod i efektów pracy D.Levy?
Villas-Boas powiedział:
"Nakreśliliśmy sobie cele, co chcielibyśmy zmienić w strukturach klubu. Mamy nadzieje, że dołączy do nas, ktoś odpowiedzialny za rekrutacje, mam na myśli dyrektora technicznego. Jestem przyzwyczajony do pracy klubie, w którym ktoś wykonuje te obowiązki. Mam nadzieję, że odpowiednia osoba pomoże nam w rozwoju."
Wielku kibiców ma wątpliwości, czy takie posunięcie będzie dobrym rozwiązaniem. Pamiętają bowiem brak porozumienia między byłym managerem Tottenhamu Martinem Jolem, a ówczesnym dyrektorem technicznym Damienem Comolli. Jednak Villas-Boas ma same pozytywne odczucia w tej kwestii.
"Nie jest to absolutnie konieczne, ale na pewno nam pomoże. Jestem przyzwyczajony do pracy z dyrektorem technicznym. Mam pozytywne doświadczenie, pracując w Interze za czasów Jose (Mourinho), wtedy pomagał nam Marco Branca. Od pierwszego dnia pracy uważałem, że to ważna osoba w strukturach klubowych."
Villas-Boas chce dyrektora techniczego
18 maja 2013
Spurs News
powiązane artykuły
Przewodnik po rynkach zdarzeń sportowych
20 kwietnia 2026
Komentarze: 29
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się.
To tak, Kania i Spółka się go słuchali
Aprobata dla gównianych wzmocnień, corocznie w ilościach półhurtowych, by potem pozbywac się tego szrotu za wszelką cenę i w podobny wariacki sposób ponownie kompletować zespół (wszystko za 5 dwunasta, by potem mieć wymówkę do 10 kolejki, że przecież zgrywaja sie), akceptacja dla trenerskich wymysłów (gdyby brał kosmitów mniejsza czynił by stratę), zaszczepienie graczom jakiegoś marazmu i oprzeświadczenia, po co komu prawdziwe cele, jeśli mozna sie zachwycać byle gównem.
I to w sytuacji, gdy Rome przejęli amerykanie, ponoć sytuacja finansowa stanęła na nogach.
Z zespołu, który z powodzeniem bił się w LM, stawał na podium serie A, walczył o puchar Włoch, dzis został zesopół przecietny, bez wyrazu, którego na swoim stadionie leją nawet włoskie ogórasy.
Po Baldinim zostaje tam spalona ziemia.
Do tego jest to wyjatkowo arogatncki i bezczelny typ, który każdy szit próbuje przekuć we włąsny sukces i nie dopuszcza jakiejkolwiek krytyki pod swoim adresem.
Wyjatkowa kanalia. Nie wnikam, co robił jako poppychadło Capello. Patrze tylko na jego bieżące dokonania.
Ten facet na pewno by sie przydał- u analsów, jako piata kolumna, bo efekty pracy ma jak dywersant.
Chodzi o Luisa Enriqu- byłego trenera Farselony B, ktorego sprowadził do Rzymu, jako faceta, który zrewolujcjonizuje włoskie calenaccio i wprowadzi nowa jakość. Skonczyło sie fatalnie.
Następnego roku sciagnł emeryta Zemana, który kiedys coś z Roma osiągnał, z a potem tułał sie po niższych ligach.
W tym przypadku także skonczyło sie totralna klapa i zwolnieniem trenera w trakcie sezonu.
Baldini to taki typ, który po upadku jego wizji, zawsze mówi o odpowiedzialności zbiorowej- on nigdy niczemu nie jest winien osobiście.
Zeby nie było, ze tylko pizdzę na tego goscia, trzeba przynać, ze błysnał kilkoma ciekawymi akcjami- sciagnął Mexesa, Chivu,Emersona, Waltera Samuela, ale to było wieki temu i od tamtej pory niczym szczególnym sie nie wsławił.
Obecnie mam przeczucie, że będzie forsował wepchnięcie do Spurs Pablo Osvaldo, który poza kilkoma błyskami dawał dupy w Romie i jest w palanch sprzedażowych